Kapitan Antoni Chrościelewski odszedł na wieczną wartę

Polonia straciła wielkiego działacza i weterana wojennego

602
Kpt. Antoni Chrościelewski podczas 82. Parady Pułaskiego w 2019 r. / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Nie żyje Antoni Chrościelewski, sybirak, żołnierz 2. Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, uczestnik walk pod Monte Cassino i zasłużony działacz polonijny, a także wieloletni komendant Okręgu 2. Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce i prezes Polskiego Domu Narodowego na Greenpoincie. Był kawalerem Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Przeżył prawie 97 lat.

Kapitan Antoni Chrościelewski zmarł 1 kwietnia, we wczesnych godzinach porannych. Jego odejście odbiło się szerokim echem zarówno wśród nowojorskiej Polonii, jak i w Polsce, a nawet we włoskim mieście Cassino, gdzie dzięki jego staraniom i wsparciu Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce stanął pomnik gen. Władysława Andersa. Jako komendant nowojorskiego oddziału tej organizacji miał również duży wkład w powstanie Centrum Informacyjnego na Monte Cassino, jak i wiele monumentów i tablic pamiątkowych poświęconych polskiej historii, a wykonanych przez mistrza Andrzeja Pityńskiego, m.in. pomnika Patrioty w Stalowej Woli, pomnika Żołnierzy Wyklętych w Jaśle, czy też pomnika Rzezi Wołyńskiej, który do dnia dzisiejszego nie został jeszcze umiejscowiony w Polsce.

Zmarły weteran i działacz społeczny był aktywny prawie do końca swoich dni. Zanim nastała pandemia, uczestniczył praktycznie we wszystkich patriotycznych uroczystościach i wydarzeniach odbywających się w metropolii nowojorskiej, a przede wszystkim mających miejsce w Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie i znajdującym się nieopodal kościele św. Stanisława Kostki. Chętnie przychodził na koncerty chóru Angelus, którego był współtwórcą.

„Był złakniony wszelkich wiadomości na temat tego, co się dzieje w Domu Weterana, co się dzieje w SWAP-ie i w Polskim Domu Narodowym. Żył tymi informacjami do samego końca” – podkreśla dr Teofil Lachowicz, pełniący funkcję adiutanta protokołowego i archiwisty w nowojorskim oddziale SWAP.

Antoni Chrościelewski ze swoim synem Markiem podczas 82. Parady Pułaskiego w 2019 r. / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Śmierć Anntoniego Chrościelewskiego jest ogromną stratą nie tylko dla środowiska kombatanckiego, ale również dla całej Polonii, ponieważ dzięki jego wsparciu mogło działać i rozwijać się wiele różnych organizacji, a zwłaszcza te skupione wokół Polskiego Domu Narodowego na Greenpoincie. Podobnie było z licznymi wydarzeniami patriotycznymi, społecznymi i kulturalnymi, a nawet z greenpoinckim muralem upamiętniającym powstanie warszawskie, który był zarazem pierwszym w Stanach Zjednoczonych memoriałem poświęconym temu wydarzeniu. Poza tym zmarły działacz był dla wielu osób wzorem do naśladowania, stanowił dla nich autorytet patriotyczny, a także cieszył się ogromnym szacunkiem.

Uroczystości pogrzebowe śp. Antoniego Chrościelewskiego odbędą się 17 kwietnia. Trumna z jego ciałem spocznie na cmentarzu weterańskim w Amerykańskiej Częstochowie w Doylestown, w stanie Pensylwania. Msza żałobna zostanie odprawiona w kościele św. Stanisława Kostki na Greenpoincie, a dzień wcześniej w Arthur’s Funeral Home odbędzie się ostatnie pożegnanie kpt. Antoniego Chrościelewskiego.

Z uwagi na obostrzenia pandemiczne, uroczystości pogrzebowe odbędą się w ograniczonym gronie złożonym z rodziny zmarłego i jego najbliższych przyjaciół.

Antoni Chrościelewski z synem Markiem i jego partnerką życiową podczas dorocznego, bożonarodzeniowego koncertu chóru Angelus w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

ŻYCIE WE WSPOMNIENIACH
Polonijni działacze, a zwłaszcza ci, którzy nie tylko mieli okazję poznać zmarłego Antoniego Chrościelewskiego, ale również blisko z nim współpracować, nie mogą pogodzić się z jego śmiercią. Dla nich wiadomość ta – mimo że miał już sędziwy wiek i był bardzo schorowany – była wielkim szokiem.

Jego odejście jest nie tylko wielką stratą, ale pozostawia w polonijnym świecie ogromną pustkę, którą będzie trudno wypełnić. To wszystko jest wynikiem jego zaangażowania społecznego, aktywności i poświęcenia, a także życzliwości, jaką darzył współpracowników i ludzi, których działalność świadczyła o trosce związanej z dobrem Polski i Polonii, a także wpisywała się w hasło „Bóg, honor, ojczyzna”.

„Będę go wspominał jako świetnego szefa – podkreśla w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” dr Teofil Lachowicz, adiutant protokołowy SWAP. – Był wymagający, bardzo konkretny, ale nienarzucający swojej woli i swoich rozwiązań. Zawsze wszystkich wysłuchał, zorientował się w temacie i albo akceptował, albo wyrażał swoją opinię i przedstawiał swoje argumenty, a później wszyscy razem dochodziliśmy do końcowego wniosku. Czasem zwyciężała jego racja jako komendanta, ale bardzo często akceptował nasze pomysły i propozycje” – opowiada nasz rozmówca. Dodaje, że taka postawa Antoniego Chrościelewskiego gwarantowała świetną atmosferę w pracy, a zebrania organizacji weterańskiej były bardzo rzeczowe i konkretne.

„Wspólnie wybieraliśmy kierunki działania i dzięki temu szliśmy do przodu” – wyjaśnia dr Lachowicz. Dodaje, że później każdy zdawał relację z tego co robi i rozliczał się ze swoich obowiązków.

Antoni Chrościelewski do końca swoich dni był bardzo aktywnym działaczem polonijnym / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Z jego wypowiedzi wynika, że Antoni Chrościelewski, jako komendant Oddziału 2. SWAP, był otwarty na wszelkie propozycje oraz inicjatywy członków organizacji i dzięki temu każdy z nich mógł na swój sposób się rozwijać.

„Dzięki takiemu podejściu do pracy i konkretnemu działaniu mogliśmy pod kierownictwem pana Antoniego zrealizować wiele poważnych projektów, całkowicie zgodnych z profilem i programem naszej organizacji” – stwierdza adiutant protokołowy.

Dr Teofil Lachowicz podkreśla, że Antoni Chrościelewski miał bardzo duże doświadczenie w różnych dziedzinach, zwłaszcza w biznesie, a także szeroką gamę zainteresowań. Po zakończeniu wojny skończył w Anglii studia inżynierskie, a po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych dostał bardzo dobrą pracę, zajmując się specjalistycznym sprzętem medycznym, a następnie założył własną firmę związaną z instalacją klimatyzatorów. Miał też okazję spotkać i poznać wiele znanych osobistości.

„Chętnie wspominał rozmowę z byłym amerykańskim prezydentem Herbertem Hooverem, a nawet z Marilyn Monroe” – opowiada nasz rozmówca, dodając, że takie kontakty oraz doświadczenie biznesowe ułatwiły mu późniejszą działalność, również w polonijnych organizacjach. To dzięki jego staraniom i finansom uratowany został Polski Dom Narodowy na Greenpoincie, któremu w latach 70. ubiegłego wieku groziła likwidacja ze względu na zadłużenie i niezapłacone podatki.

„Powoli wyprowadził go z długów i zaczął nim zarządzać tak, aby odpowiednio funkcjonował i zaczął przynosić zyski. I tak się stało. Niestety, jego działalność nie wszystkim się podobała, i niektórzy ludzie zaczęli go atakować i niszczyć. Musiał się sądownie bronić, przez co – zamiast inwestować w instytucję, którą prowadził – musiał wydawać pieniądze na adwokatów – wspomina dr Lachowicz, dodając, że jednak udało mu się przezwyciężyć wszelkie trudności. – Posiadał dar rozmawiania z ludźmi, a to wypracowuje się latami. Nigdy nie miał dyktatorskich zapędów, dlatego zawsze sobie ceniłem sposób współpracy komendanta z nami. To była dla nas wielka przyjemność” – podkreśla adiutant protokołowy SWAP. Zaznacza również, że prócz spraw kombatanckich, społecznych i biznesowych Antoni Chrościelewski interesował się również polonijną kulturą.

„Był wielbicielem muzyki i sam w tym kierunku bardzo dużo robił. Założył wraz z małżonką chór Angelus, który świetnie działa do dnia dzisiejszego, ma swoją renomę i jest jednym z najlepszych w nowojorskiej Polonii” – podkreśla dr Teofil Lachowicz. Jego zdaniem, jest to wynik tego, że Antoni Chrościelewski zawsze wiedział czego chce i potrafił dobierać odpowiednich ludzi do realizacji swoich celów.

„Miał do tego świetną rękę, ale nie znosił prób oszukiwania” – zapewnia nasz rozmówca. Przy tym wszystkim był wielkim dżentelmenem i z ogromnym szacunkiem odnosił się do kobiet. Zwróciła na to uwagę harcmistrzyni Maria Bielska, reprezentująca organizację harcerską działającą przy Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie.

Harcerze zawsze z wielką estymą podchodzili do Antoniego Chrościelewskiego. Podczas uroczystości 100-lecia odzyskania niepodległości, która odbyła się w Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie, wręczyli mu bukiet biało-czerwonych kwiatów. Po lewej stronie siedzi konsul Mateusz Gmura / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Pamiętam jak całował mnie szarmancko w rękę. Osobiście bardzo mnie lubił ponieważ doceniał moją pracę z młodzieżą. Mieliśmy również dużo wspólnych poglądów na temat Polonii i zachowania tradycji. Nieraz chwalił mnie za piękny wygląd i cieszył się, gdy prowadziliśmy z mężem poloneza – wspomina druhna Bielska, dodając, że przez dziesiątki lat na wielu imprezach prowadzącym ten polski taniec narodowy był właśnie Antoni Chrościelewski. – Z wielkim przejęciem i kunsztem przemierzał w towarzystwie małżonki salę, a za nimi dziesiątki par wiło się podczas tradycyjnego początku ważnych bankietów i bali” – podkreśla nasza rozmówczyni. Dodaje, że to właśnie dzięki jego uprzejmości od wielu lat w Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie odbywają się różne akademie i uroczystości patriotyczne. Tam też mają miejsce spotkania harcerskie.

„Nigdy nie odmówił nam lokum na nasze zbiórki, ani sali na imprezy. Był dumny z tego, że ZHP znalazło swój ‚dom’ w Polskim Domu Narodowym i traktował nas na równi z innymi organizacjami. Zawsze bardzo chwalił nasze występy na akademiach związanych z 3 maja i 11 listopada – mówi z dumą hm. Maria Bielska. – Jako grono instruktorskie, zawsze przygotowywaliśmy takie występy z myślą o panu Chrościelewskim, bo wiedzieliśmy, że jest wielkim patriotą, że doskonale zna historię oraz że cieszy się z występów dzieci i młodzieży, a szczególnie jeżeli w swoich przedstawieniach podkreślają ważność Konstytucji czy rocznie niepodległościowe” – wyjaśnia nasza rozmówczyni. Dodaje, że instruktorów bardzo cieszyła dobra opinia pana Antoniego, a zwłaszcza jego uśmiech, bowiem to był dla nich dowód, że wszystko było dobrze przygotowane i wykonane.

Antoni Chrościelewski był założycielem chóru Angelus i do końca życia pełnił funkcję jego honorowego prezesa / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Dobre słowo radowało również członków chóru Angelus, który został założony w 1998 roku przez Walerię (Lunię) i Antoniego Chrościelewskich. Oboje do końca swoich dni śledzili jego losy, wspierali go, a także uczestniczyli w jego koncertach i próbach, a pan Antoni pełnił nawet funkcję honorowego prezesa.

„Wierzył w nas. Dzięki niemu chór ma w repertuarze takie utwory, jak ‚Halleluja’ Händela, ‚Lacrimosa’ Mozarta czy ‚Polonez Ogińskiego (Pożeganie Ojczyzy)’ i wiele innych bardzo trudnych utworów chóralnych” – podkreśla jego dyrygentka Izabela Grajner-Partyka. Dodaje, że Angelus jest jedynym chórem polonijnym, który ma tak bogaty repertuar.

Antoni Chrościelewski (w środku z kwiatami) wraz z chórem Angelus podczas jubileuszu 20-lecia jego działalności / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Pan Antoni nie dawał nam wytchnąć. Dawaliśmy około 15 koncertów w sezonie. Koncerty ‚Ojczystej Ziemi słyszę śpiew’ i szerzenie polskiej pieśni w najlepszych salach koncertowych było celem, który osiągnęliśmy pod jego dowództwem – zaznacza pani Izabela, używając wojskowego języka. – Był żołnierzem, działaczem polonijnym, wiedział czego chciał… i tak było w przypadku repertuaru chóru. Miało być wykonane… i było pięknie zaśpiewane” – dodaje dyrygentka.

Podkreśla, że podobnie jak było przez ponad 20 lat, kiedy mobilizował wszystkich do działania, tak również po śmierci ożywi chór z pandemicznego letargu i zmobilizuje do śpiewu.

„Dziękujemy Ci, Panie Antoni, za Twoją pasję, wiarę w nas i wytrwałość. Będzie nam Ciebie brakować. Rok temu widzieliśmy się ostatni raz na ostatkach, jedząc pączki przy lampce wina. Nastała pandemia. Zamilkliśmy na cały rok. Smutny to czas. Trzeba było żebyś odszedł, żebyśmy znów śpiewali. Podrywasz nas do boju… zaśpiewamy dla Ciebie, na Twoją ostatnią drogę. Żegnaj Przyjacielu” – napisała w liście przesłanym do redakcji „Nowego Dziennika” Izabela Grajner-Partyka, dyrygentka chóru Angelus.

Izabela Grajner-Partyka, dyrygentka chóru Angelus (jego część widać w tle) bardzo miło wspomina współpracę z Antonim Chrościelewskim / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

ŻYCIE I DZIAŁALNOŚĆ
Antoni Chrościelewski urodził się 4 września 1924 roku i ze względu na to, że jego młodość przypadła na okres wojenny, bardzo szybko musiał dojrzeć do podejmowania poważnych decyzji. Znany jest w polonijnym środowisku jako aktywny działacz zarówno społeczny, jak i kombatancki. Jest wieloletnim komendantem działającego w Nowym Jorku Okręgu 2. Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce oraz prezesem Polskiego Domu Narodowego na Greenpoincie, który w latach 70. ub.w. uratował przed sprzedażą i likwidacją. Warto podkreślić, że funkcję tę pełnił pro bono od 1980 roku, a w radzie dyrektorów zasiadał dziesięć lat dłużej.

Zmarły działacz polonijny i weteran wojenny do Nowego Jorku przyjechał na początku lat 50. ubiegłego wieku. Szybko uświadomił sobie, że w Stanach Zjednoczonych może stworzyć swój własny świat, niezależny od otoczenia, i ten plan zaczął od razu wprowadzać w życie. W Wielkim Jabłku przez pierwszych 21 lat pracował w amerykańskiej firmie na Manhattanie, dzięki czemu bardzo dobrze poznał funkcjonowanie biznesu oraz wiele ważnych osób. Później założył własną firmę, zajmującą się urządzeniami regulującymi i kontrolującymi klimatyzatory. To pozwoliło mu zdobyć odpowiednią stabilność finansową, przez co chętnie wspierał inne organizacje. Wiele z nich do dnia dzisiejszego działa przy Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie, który jest ich siedzibą i dzięki któremu ciągle istnieją. A obiekt ten świetnie funkcjonował pod jego zarządem. Do samej śmierci był aktywny w polonijnym środowisku, a do czasu pojawienia się pandemii chętnie brał udział w różnych uroczystościach i wydarzeniach.

30 września 2019 r. konsul generalny Adrian Kubicki, w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy, wręczył Antoniemu Chrościelewskiemu Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski / Foto: KONSUL MATEUSZ GMURA

W okresie swojej młodości Antoni Chrościelewski przeszedł gehennę syberyjskich łagrów, a także cały szlak szkoleniowy i bojowy 2. Korpusu Polskiego dowodzonego przez gen. Władysława Andersa, włącznie z jedną z najważniejszych bitew drugiej wojny światowej – bitwą o Monte Cassino.

Antoni Chrościelewski za swoją wojenną aktywność został odznaczony wieloma orderami i wyróżnieniami zarówno polskimi, jak i zagranicznymi. Wśród tych drugich są m.in.: Krzyż Monte Cassino oraz trzy brytyjskie ordery za udział w wojnie, za udział w walkach na Środkowym Wschodzie oraz za udział w walkach we Włoszech. Z kolei spośród polskich odznaczeń otrzymał m.in.: Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, Krzyż Komandorski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, Order Odrodzenia Polski oraz Krzyż Czynu Bojowego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

W październiku 2020 r. został kawalerem Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Natomiast 18 sierpnia 2019 r., podczas uroczystości Święta Żołnierza w Amerykańskiej Częstochowie, został podniesiony do rangi kapitana Wojska Polskiego. Nominację tę wręczył mu attaché obrony przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie gen. dyw. Cezary Wiśniewski.

Attaché obrony przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie, gen. dyw. Cezary Wiśniewski (z prawej) wręcza Antoniemu Chrościelewskiemu nominację kapitańską. Ceremonia odbyła się 18 sierpnia 2019 r. podczas uroczystości Święta Żołnierza w Amerykańskiej Częstochowie / Foto: ARCHIWUM SWAP