Kilkadziesiąt ofiar skażonego alkoholu na Kostaryce

329
Ministerstwo Zdrowia Kostaryki

Co najmniej 25 osób śmiertelnie zatruło się skażonym alkoholem, który był sprzedawany na Kostaryce. 59 osób trafiło do szpitali. Dane te udostępniło Ministerstwo Zdrowia Kostaryki. To jedna z najbardziej popularnych destynacji wśród amerykańskich turystów. 

Wśród ofiar śmiertelnych, jak można przeczytać w komunikacie ministerstwa, jest 19 mężczyzn i 6 kobiet. Najmłodsza ofiara ma 32 lata, najstarsza 72. Dane dotyczą zgonów jakie nastąpiły w różnych rejonach Kostaryki od czerwca br. Zatrucia były wywołane najprawdopodobniej metanolem dodawanym do butelek i mieszanym z innym alkoholem. Jak podaje lokalna gazeta The Tico Times, co najmniej cztery osoby były leczone z powodu zatrucia w szpitalu, w stolicy kraju. Straciły wzrok oraz cierpiały na inne dolegliwości – podaje gazeta. Ministerstwo Zdrowia oświadczyło, że do tej pory zamknęto 10 zakładów i przejęto ponad 55 tys. pojemników z alkoholem, w których miał się znajdować także metanol. Dodawanie go do napojów destylowanych pozwala sprzedawcom zwiększyć ich objętość, a także ich potencjalną moc. Jak podaje „New York Times” skonfiskowane butelki należą między innymi do marek: Guaro Montano, Guaro Gran Apache, Star Welsh, Aguardiente Barón Rojo, Aguardiente Timbuka i Aguardiente Molotov. 

Metanol wchłania się dobrze z przewodu pokarmowego oraz przez drogi oddechowe. Po dostaniu się do krwi trafia do tkanek i kumuluje się w narządach najbardziej uwodnionych, jak gałka oczna. Nie jest całkowicie spalany w organizmie człowieka, a w wyniku jego bardzo szybkiego metabolizowania powstają dwa szkodliwe produkty: formaldehyd i kwas mrówkowy. Po około 2 godzinach od wchłonięcia metanol nie występuje prawie wcale we krwi, natomiast w organizmie obecne jest wysokie stężenie kwasu mrówkowego. Do zgonu może dojść już po kilku godzinach od wypicia większej ilości metanolu. Szacuje się, że na Kostaryce nielegalny alkohol stanowi 19 proc. całkowitej sprzedaży. Jeszcze więcej trafia go do obiegu w Meksyku (34 proc.) i na Dominikanie (29 proc.). Turystów i mieszkańców ma kusić cena, często nie jest wyższa niż 2 dol. za butelkę, ale także chęć spróbowania lokalnego produktu, niedostępnego w ich kraju.