Kolejne protesty w USA

624

Dwóch policjantów zostało postrzelonych w środę wieczorem, w czasie protestów w centrum Louisville, które wybuchły po decyzji ławy przysięgłych z Kentucky, która zdecydowała, by nie oskarżać o zabójstwo funkcjonariuszy, którzy – w czasie akcji – zastrzelili kobietę. Jeden z nich usłyszał zarzut dotyczący stworzenia zagrożenia.

Do zdarzenia doszło w marcu br. 26-letnia Brennona Taylor zginęła w od kul wystrzelonych przez trzech policjantów, którzy wkroczyli do jej mieszkania w poszukiwaniu jej byłego narzeczonego. Mieli nakaz sądowy, a sprawa dotyczyła handlu narkotykami. Znajdujący się w środku przyjaciel kobiety, Kenneth Walker, gdy zobaczył policjantów zaczął do nich strzelać. Wtedy funkcjonariusze, w obronie własnej, otworzyli ogień. Oddali w sumie 32 strzały z czego sześć trafiło w kobietę. Kenneth Walker twierdzi, że był przekonany iż strzela do intruzów. Ława przysięgłych z Louisville stwierdziła jednak, że policjanci zgodnie z sądowym nakazem przeszukania zaanonsowali swoją obecność. Zarzuty postawiono tylko jednemu z funkcjonariuszy ale za to, że strzelał a kierunku innego mieszkania narażając życie jego mieszkańców. Po decyzji ławy przysięgłych, w mieście wybuchły protesty. Około pół godziny przed godziną 9 wiecz., kiedy zaczyna się godzina policyjna doszło do strzelaniny z udziałem policjantów. Funkcjonariusze odpowiadali na zgłoszenie dotyczące zebrania się większej grupy osób i innej strzelaniny. Na szczęście ich rany okazały się niezagrażające życiu. – Wiemy, że odpowiedzią na przemoc nigdy nie jest przemoc” – powiedział gubernator Kentucky, Andy Beshear. – A dziś wieczorem łączymy się myślami z postrzelonymi policjantami i ich rodzinami” – dodał. Z kolei prezydent Donald Trump napisał na Twitterze – Modlimy się za dwóch policjantów, których postrzelono dziś wieczorem w Louisville w stanie Kentucky”. Do masowych protestów przeciwko decyzji ławy przysięgłych doszło też między innymi w Nowym Jorku. Wczoraj przed godz. 8 wiecz. przed Barclays Center na Brooklynie zebrało się ok. 600 protestujących. Następnie ruszyli przez Brooklyn Bridge i Manhattan Bridge. Po drodze dołączały do nich kolejne osoby chcące wyrazić swoje oburzenie. – Wcześniej mówiono – zapomnijcie i nadstawcie drugi policzek. Teraz jest już za późno. Teraz obowiązuje zasada „oko za oko” – mówił przez megafon jeden z protestujących.