Kolejne zagrożenie po przejściu huraganu

272
EPA-EFE/CRISTOBAL HERRERA

Huragan Dorian, którego maksymalna prędkość w porywach, osiągnęła 185 mil na godzinę, spowodował znaczne zniszczenia na Bahamach.  Co najmniej 50 osób nie żyje, a nawet 2,5 tys. uznaje się za zaginione. Tysiące budynków, w tym domów zostało zmiecionych z powierzchni ziemi. Choć huragan minął, mieszkańcy borykają się teraz z innym zagrożeniem spowodowanym brakiem dostępu do czystej wody i leków.

Przedstawiciele organizacji humanitarnych opisują Bahamy jako kompletną ruinę. Tysiące osób są ranne. Wiele wykazuje też oznaki chorób żołądkowo-jelitowych. Powodem jest między innymi zanieczyszczona woda. Kolejnym sporym problemem jest brak dostępu do leków, szczególnie na choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca czy wysokie ciśnienie krwi. Inne zagrożenie to zalegająca woda, która może stać się wylęgarnią komarów. Eksperci zwracają uwagę, że wcześniejsze katastrofy, między innymi na Karaibach doprowadziły  do wybuchu chorób zakaźnych, których skutki były tragiczne. Cholera zabiła tysiące ludzi na Haiti po trzęsieniu ziemi w 2010 roku, a co najmniej dwadzieścia zmarło w Puerto Rico w wyniku wybuchu leptospirozy po huraganie Maria w 2017 roku. Jak mówią lekarze pracujący na miejscu katastrofy, wiele osób zgłasza się po pomoc nie z powodu ran odniesionych na skutek huraganu, ale dlatego, że są odwodnieni albo nie mają leków na choroby przewlekłe. Tymczasem nieleczone nadciśnienie może grozić udarem. Istnieje też groźba wybuchu epidemii. Powodem jest brak dostępu do czystej wody. W wielu miejscach nie działąją toalety, ani łazienki. W najgorszej sytuacji, jak zawsze przy okazji katastrof, są mniej zamożni mieszkańcy.