Kolejne zgony w domach opieki

790
EPA-EFE/JUSTIN LANE

Jak poinformował gubernator Andrew Cuomo, co najmniej 4813 mieszkańców domów starców i opieki nad osobami dorosłymi zmarło z powodu powikłań wywołanych nowym wirusem. Dokładna liczba nie jest znana, bo statystyki nie obejmują osób, które przed śmiercią zostały przetransportowane do szpitali. Zgony zanotowano między innymi w 22 domach opieki w mieście Nowy Jork oraz na Long Island.

Kryzys spowodowany koronawirusem w domach opieki w Nowym Jorku jest jeszcze większy, niż przypuszczano. Statystyki Wydziału Zdrowia opublikowane w poniedziałek, 4 maja, obejmują ponad 1600 osób, które wcześniej nie były uwzględniane, gdyż zmarły, zanim przeprowadzono testy. Jest jednak pewne, że były zakażone nowym patogenem. Tak więc, według najnowszych danych, do 3 maja w domach opieki w Nowym Jorku zmarło 4813 osób.

David C. Grabowski, badacz z Harvard University, który zajmuje się przypadkami zakażeń w domach opieki, uważa, że gdy pojawią się ostateczne dane, to może się okazać, że placówki będą stanowiły około połowy wszystkich zgonów z powodu Covid-19. Tak jest obecnie w Massachusetts i Pensylwanii.

Jeśli chodzi o Nowy Jork, to obecnie, liczba ofiar w tych miejscach stanowi ok. 25 procent wszystkich zgonów w stanie. Najwięcej notuje się na Bronksie – 215 potwierdzonych przypadków zakażenia, ale przypuszczalnie aż 446 zgonów spowodowanych przez wirusa. Podobną liczbę zanotowano w domach opieki na Queensie. Przedstawiciele placówek uważają, że jest to spowodowane utrudnionym odstępem do testów w początkowej fazie epidemii. Przez to osoby, które przechodziły zakażenie koronawirusem bezobjawowo, mogły zakażać innych. Jak wskazują lekarze, to właśnie osoby starsze są najbardziej narażone na powikłania spowodowane nowym patogenem.