Koncert kolęd wśród szopek krakowskich

262
Laureaci konkursu na najładniejszą szopkę krakowską wraz z organizatorami (od lewej): prezes Fundacji Nowodworskiego Jerzy Leśniak, Monika, Adam i Elżbieta Dworakowscy, Danuta Lisowska, dyrektor artystyczna Fundacji Nowodworskiego Kinga Leśniak oraz Bożena i Mateusz Fiedorczukowie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Tradycyjne polskie kolędy, a nawet słynne "Hallelujah" z "Mesjasza", najważniejszego oratorium Georga Haendla, zabrzmiały w Sali Lustrzanej pałacu DeLamara na Manhattanie. To już po raz 21. w noworocznym koncercie zaprezentował się w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku chór Angelus. Występowi towarzyszyła pokonkursowa wystawa szopek krakowskich zorganizowana przez Fundację Nowodworskiego.

Od samego początku, czyli już od 21 lat, świąteczne koncerty chóru Angelus odbywające się w pięknej sali polskiej placówki na Manhattanie cieszą się dużym zainteresowaniem publiczności. I tak również było w piątek, 10 stycznia, kiedy to pojawiło się tam około 200 osób, chcących posłuchać pięknych polskich kolęd oraz zobaczyć szopki krakowskie.

Gości powitał konsul Kamil Henne, który złożył zebranym noworoczne życzenia, bowiem było to pierwsze polonijno-kulturalne spotkanie w pałacu DeLamara w tym roku.

„Bardzo się cieszę, że tą imprezą mamy okazję rozpocząć cykl wydarzeń, które w tym roku będą się działy w polskim konsulacie na Manhattanie” – podkreślił konsul Henne, pełniący rolę gospodarza miejsca.

Z kolei ze strony chóru słowa powitalne oraz podziękowanie – za udostępnienie sali – wygłosił prezes Angelusa Bogdan Błusewicz.

Głos zabrał także Jerzy Leśniak, prezes Fundacji Nowodworskiego, będącej organizatorem konkursu na najpiękniejszą szopkę krakowską. Wyjaśnił genezę tej krakowskiej tradycji związanej ze świętami Bożego Narodzenia oraz ideę konkursu zorganizowanego przez fundację, którą prowadzi. Odczytał także nazwiska osób, które go wygrały.

„Konkurs ogłosiliśmy jesienią i okazało się, że pomysł ten był fenomenalny. Wpłynęło do nas mnóstwo prac, a kilka z nich jest niesamowitych” – podkreślił Jerzy Leśniak. Szopki te można było zobaczyć na wystawie towarzyszącej koncertowi chóru Angelus.

Chór Angelus od początku swojego istnienia zawsze w styczniu daje świąteczny koncert w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

WYSTĘP ANGELUSA
„Jestem mile zaskoczony i bardzo dumny. Chór działa już 21 lat i mimo upływu czasu istnieje, ma się dobrze i utrzymuje się na pewnym poziomie. W dodatku dalej się rozwija – podkreślił w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Antoni Chrościelewski, założyciel i prezes honorowy Angelusa. – Przyjemnie się słucha tych kolęd, które są śpiewane w oryginalnej formie i bez żadnych zniekształceń” – stwierdził pan Antoni, który mimo sędziwego wieku pojawił się w konsulacie na Manhattanie. Dodał, że powołując, wraz z żoną Walerią, Angelusa do życia pod koniec 1998 roku nie przypuszczał, że przetrwa on aż tyle lat. Tegoroczny koncert był dla chóru symbolicznym wejściem w „dorosłość”, ponieważ odbył się już po raz 21.

Podczas występu publiczność usłyszała ponad 20 pięknych, znanych polskich kolęd i amerykańskich świątecznych piosenek. Na stojąco – o co poprosiła dyrygentka Izabela Grajner-Partyka – publiczność wysłuchała chóralnego „Hallelujah” ze słynnego oratorium Georga Haendla pt. „Mesjasz”. Utwór ten jest bardzo trudny do zaśpiewania, jednak soliści Angelusa bardzo dobrze sobie z nim poradzili. Kompozycja ta należy do stałego świątecznego repertuaru prezentowanego przez greenpoincki chór. Podobnie jest z większością kolęd i pastorałek zaprezentowanych podczas piątkowego koncertu.

Chór Angelus wraz prezesem honorowym Antonim Chrościelewskim (w środku) oraz z konsulami Kamilem Henne i Mateuszem Gmurą / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Mamy oczywiście stały program, ale zawsze staram się do niego dołączyć coś nowego” – podkreśliła Izabela Grajner-Partyka dodając, że to, co wybierze, zależy od wielu czynników, m.in. od tego, co uda im się przygotować podczas prób i w jakim składzie występują. Chór Angelus prócz bardzo popularnych kolęd ma również opracowanych wiele mniej znanych, a także amerykańskich świątecznych utworów. Dyrygentka, która minione Boże Narodzenie spędziła w Polsce i bardzo uważnie obserwowała odbywające się tam koncerty świąteczne, zauważyła, że każdy chór ma w swoim repertuarze najpiękniejsze polskie kolędy. „Dlatego stwierdziłam, że nie robimy nic złego śpiewając każdego roku podobny program. Ludzie oczekują tych kolęd, ponieważ one są w nas zakorzenione” – zaznaczyła Izabela Grajner-Partyka.

Jedną z solistek chóru Angelus jest sopranistka Zofia Grądzka / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

W porównaniu z repertuarem zaprezentowanym w roku ubiegłym tym razem do programu zostało dołożonych kilka kolęd. W sumie w podstawowej części koncertu zostało zaprezentowanych 21 kolęd i pastorałek, włącznie z amerykańskimi świątecznymi piosenkami i „Hallelujah” Haendla.

W programie były m.in.: „Wśród nocnej ciszy”, „Gdy się Chrystus rodzi”, „Dzisiaj w Betlejem”, „Cicha noc/Silent Night”, „Przybieżeli do Betlejem”, „Gore gwiazda”, „Bracia, patrzcie jeno”, „Nie było miejsca dla Ciebie”, „Gdy śliczna Panna”, „Witaj gwiazdko złota”, „Oj maluśki, maluśki”, „Jezus malusieńki”, „Lulajże Jezuniu”, „Mizerna cicha”, a także i „O Holy Night” i „Adeste Fidelis (O Come, All Ye Faithful)”. Większość z nich była zaśpiewana wspólnie, ale niektóre kolędy zostały wykonane solowo lub w duecie przez solistki – sopranistkę Zofię Grądzką oraz mezzosopranistki Julię Partykę i Izabelę Grajner-Partykę. Poza tym na bis chór wraz z publicznością zaśpiewał dodatkowo dwie bardzo znane kolędy: „Bóg się rodzi oraz „Pójdźmy wszyscy do stajenki”. Każdy wykonany utwór nagradzany był przez publiczność gromkimi brawami.

Niektóre kolędy w duecie zaśpiewały mezzosopranistki Julia Partyka (z lewej strony) i Izabela Grajner-Partyka / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Pod wielkim wrażeniem chóru Angelus był konsul Kamil Henne, który po raz pierwszy miał okazję zobaczyć jego występ.

„Kolędy są fajnym repertuarem do śpiewania i prócz ciepła, jakie dają, przedłużają nieco okres świąteczny – zaznaczył kierownik Konsulatu Generalnego RP. – Niesamowita jest wytrwałość i chęć wspólnego śpiewu przez ludzi tworzących ten chór, który już po raz 21 wystąpił w naszym konsulacie – podkreślił konsul Henne, zwracając uwagę na fakt, że w jego składzie są przedstawiciele różnych pokoleń oraz profesjonaliści i amatorzy. I faktycznie, chór ten tworzą zarówno dorośli, a nawet seniorzy mający już ponad 90 lat, jak również osoby zupełnie młode, jak np. Nicholas Kaponyas, akompaniujący śpiewakom na fortepianie. Mimo dużej różnicy wieku wewnętrzne relacje w chórze są bardzo dobre.

„Wszyscy są dla mnie bardzo mili i świetnie się rozumiemy. Co prawda nie biorę udziału w cotygodniowych próbach, i pojawiam się tylko podczas przygotowań przed koncertami, ale mimo tego współpraca układa nam się bardzo dobrze” – podkreślił Nicholas, który obecnie ma 20 lat i jest na trzecim roku studiów muzycznych w Mannes School of Music na Manhattanie, a od pięciu lat współpracuje z Angelusem. Prócz niego chórzystom na skrzypcach akompaniuje Łukasz Pliś.

Dyrygentka, solistki oraz akompaniatorzy chóru Angelus. Od lewej: Nicholas Kaponyas, Zofia Grądzka, Łukasz Pliś, Izabela Grajner-Partyka oraz Julia Partyka / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

WYSTAWA SZOPEK
Konkurs na najpiękniejszą szopkę krakowską został zorganizowany przez Fundację Nowodworskiego po raz pierwszy. Jego celem było podtrzymanie polskiej kultury oraz krakowskiej tradycji szopkarskiej, która sięga 1937 roku. Jerzy Leśniak, który pochodzi ze stolicy Małopolski, postanowił przenieść ten zwyczaj na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych i zaszczepić go wśród Polonii. Reakcja, z jaką się spotkał, przeszła jego oczekiwania.

„Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony dużym zainteresowaniem naszym konkursem – powiedział z dumą prezes Fundacji Nowodworskiego. – Odzew wśród Polonii był niesamowity. Dotyczył on zarówno dzieci i młodzieży, jak również całych rodzin. Otrzymaliśmy 34 prace, które zachwycają wszystkich oglądających wystawę” – podkreślił Jerzy Leśniak.

Ekspozycja w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie była już trzecim pokonkursowym pokazem szopek krakowskich. Wcześniej prace te były wystawiane w kościele św. Kazimierza w Yonkers oraz w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie.

„Mam nadzieję, że dzięki tym pokazom o naszym konkursie dowie się wielu ludzi i w przyszłym roku zainteresowanie będzie jeszcze większe” – stwierdził Jerzy Leśniak dodając, że w fundacja, którą prowadzi, posiada specjalne książki wyjaśniające, w jaki sposób należy podejść do budowy szopek krakowskich.

Jerzy Leśniak (przy mikrofonie), prezes Fundacji Nowodworskiego, wyjaśnił ideę konkursu związanego z szopkami krakowskimi / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Konkurs został przeprowadzony w dwóch kategoriach: rodzinnej oraz przeznaczonej dla dzieci do lat 14. Prace oceniało jury, w skład którego weszły znane Polonii osoby zajmujące się propagowaniem kultury: Izabela Gola, reprezentująca Instytut Kultury Polskiej, artystka plastyk Uta Szczerba oraz przedstawiciele zarządu Fundacji Nowodworskiego – prezes Jerzy Leśniak i dyrektor artystyczna Kinga Leśniak.

„Komisja stwierdziła ogólnie, iż prace były bardzo ciekawe z innowacyjnym użyciem materiałów i wyczuciem użycia koloru – czytamy w sprawozdaniu dotyczącym werdyktu jurorów. – Prace dziecięce przedstawiają dużą różnorodność, wielką wyobraźnię w budowaniu szopek i zdolności rysunkowe w ujęciu scenki rodzajowej Dzieciątka ze Świętą Rodziną. Szopki rodzinne wybijały się dużą ilością detali, innowacyjnym wykorzystaniem różnych technologii produkcji modeli i oświetlenia, jak też przepiękną kolorystyką” – stwierdzili jurorzy.

W kategorii dziecięcej przyznano dwa równorzędne pierwsze miejsca, które zajęli: Dominik Łysek i Lily McCarthy. Drugą nagrodę otrzymała Wiktoria Perzan. Również trzecie miejsce zostało przyznane ex aequo dla braci Adama Beckforda i Antosia Beckforda. Wyróżniono także szopki wykonane przez Olivię Delikat oraz Daniela Łyska.

Laureatka pierwszego miejsca w konkursie szopek krakowskich Danuta Lisowska ze swoim dziełem / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Z kolei w kategorii rodzinnej miejsce pierwsze „za szczególnie wierne nawiązanie do architektury Krakowa, barwność w doborze kolorów i szczególną uwagę w realizacji detalu lalek i Lajkonika” zajęła Danuta Lisowska z Linden, NJ. Laureatka konkursu nie kryła radości z tego faktu.

„Bardzo się cieszę, ponieważ spełniło się moje marzenie – podkreśliła Danuta Lisowska. – Jestem zakochana w Krakowie i jego architekturze. Oglądając wystawy szopek krakowskich zawsze marzyłam, żeby móc zrobić coś podobnego. Gdy więc usłyszałam o konkursie organizowanym przez Fundację Nowodworskiego, postanowiłam wziąć w nim udział. Praca nad szopką zajęła mi ponad miesiąc” – opowiadała laureatka pierwszego miejsca. Jej szopka zawierała bardzo dużo elementów związanych z Krakowem, był Lajkonik, krakowiak i krakowianka, przekupka i wiele innych detali.

Zdobywcy drugiego miejsca (od lewej): Michał, Katarzyna, Paulina i Jakub Wyskowie ze swoją szopką / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Jurorzy przyznali także dwa równorzędne drugie miejsca.

„Za ciekawą, wielopiętrową kompozycję, oryginalny projekt wież, kolorystykę i innowacyjne wykonanie poruszających się figurek” drugą nagrodę otrzymali: Katarzyna, Michał, Paulina i Jakub Wyskowie z Maspeth, NY.

„Pochodzimy z okolic Krakowa i gdy tylko zobaczyliśmy ogłoszenie dotyczące konkursu na szopkę, to całą rodziną postanowiliśmy wziąć w nim udział. Praca zajęła nam około miesiąca, ale jesteśmy bardzo zadowoleni z jej wyniku” – podkreśliła Katarzyna Wysk.

Zdobywcy równorzędnej drugiej nagrody (od lewej) Monika, Adam i Elżbieta Dworakowscy / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Natomiast „za doskonałe odzwierciedlenie architektury fasady kościoła św. Kazimierza w Yonkers oraz innowacyjność w użyciu technologii 3D i oświetlenia również drugą nagrodę otrzymali Elżbieta, Jarosław, Monika i Adam Dworakowscy z Yonkers, NY.

„Nasza szopka jest wierną repliką kościoła św. Kazimierza w Yonkers – zdradziła Elżbieta Dworakowska. – Najwięcej pracy wykonał mój mąż Jarosław, który postanowił zastosować technologię druku 3D oraz zrobił oświetlenie szopki” – wyjaśniała pani Elżbieta dodając, że ich celem było rozsławienie ich kościoła parafialnego i zachęcenie innych do jego odwiedzenia. Przy okazji dzieci państwa Dworakowskich mogły dowiedzieć się nieco więcej na temat historii szopek krakowskich. Praca nad szopką zajęła im cztery dni i dostarczyła wiele radości.

„Drukowanie tylko samych witraży trwało 22 godziny. Mój mąż prawie nie spał przez tych kilka dni, bo tak bardzo był pochłonięty szopką. Jednak satysfakcja, jaką przyniósł nam końcowy efekt, była bardzo duża” – podkreśliła Elżbieta Dworakowska.

Trzecią nagrodę „za innowacyjne wykorzystanie materiałów z odzysku, kompozycję i pomysłowość oraz barwną kolorystykę” przyznano Bożenie, Mateuszowi i Maciejowi Fiedorczukom z Yonkers, NY.

„Przy budowie szopki postanowiliśmy wykorzystać rzeczy, jakie mieliśmy w domu, np. pudełka po butach itp. Mąż wyciął kształt szopki, syn Mateusz wykonał elementy drewniane, a ja zajęłam się dekoracją szopki i elementami bożonarodzeniowymi” – wyjaśniła Bożena Fiedorczuk dodając, że praca nad szopką zajęła im trzy popołudnia.