Konkretnie o współpracy wojskowej i zniesieniu wiz

389
FOTO: EPA Spotkanie prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych odbyło się w poniedziałek, 23 września. Trwało pół godziny, ale tyle wystarczyło, by padły ważne deklaracje. Podpisany został też dokument dotyczący wojskowej współpracy

Polska w ciągu kilku miesięcy dołączy do Programu Visa Waiver. Poinformował o tym prezydent Andrzej Duda po poniedziałkowym (23 września) spotkaniu z przywódcą USA. „Ogromnie się cieszę, że to wreszcie następuje. Nie ukrywam, że bardzo mnie to martwiło, że w relacjach między Polską a Stanami Zjednoczonymi jest ta procedura wizowa, którą wielu ludzi uważało za upokarzającą” – powiedział na konferencji prasowej prezydent RP. – Może już na Boże Narodzenie będzie można podróżować bez konieczności starania się o wizę” – dodał Andrzej Duda. Najpewniej jednak nastąpi to od stycznia 2020 r.

Spotkanie prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych trwało pół godziny. Tyle czasu wystarczyło, by z ust przywódcy USA padła długo oczekiwana deklaracja. „Jeśli chodzi o Program Visa Waiver, już wszystko właściwie zostało zakończone. Może pan przekazać Polakom, że prezydent Trump zrobił coś, czego nie potrafił zrobić nikt inny, od bardzo wielu lat” – oświadczył przywódca USA.

NAJWAŻNIEJSZY WARUNEK SPEŁNIONY

Eksperci zwracają jednak uwagę, że w tym wypadku kluczowe znaczenie mają liczby, chodzi o odsetek odrzuconych wniosków wizowych. Nie może być wyższy w danym roku budżetowym niż 3 proc. Datą graniczną jest 30 września. Już wiadomo, że Polska spełniła ten warunek. „Ile lat na to czekacie? – z tym pytaniem zwrócił się Donald Trump do prezydenta Dudy. – Trzydzieści? To bardzo długo, nie wiedziałem, że aż tyle” – przyznał przywódca USA. Dodał, że Polska dołączy do Programu Ruchu Bezwizowego w ciągu kilku miesięcy, bo jak stwierdził, „technicznie wszystko już jest gotowe”.

Oficjalne ogłoszenie decyzji nastąpi wraz z końcem amerykańskiego roku budżetowego, czyli 30 września. Wtedy zostanie uruchomiona procedura, która ma potrwać maksymalnie od 3 do 4 miesięcy. W rozmowie z TVN24 ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher wyraziła nadzieję, że Polacy najpóźniej od stycznia 2020 r. nie będą musieli posiadać wiz, by przekroczyć granicę USA. „W zasadzie w tej chwili Polska jest zakwalifikowana do programu. Czeka nas jeszcze trochę biurokracji, na przykład sekretarz stanu musi wystosować list, w którym wyznaczy Polskę do Programu Visa Waiver, no i wtedy będzie to już kwestia tylko techniczna. Procedura potrwa najwyżej kilka miesięcy. Moim celem jest to, aby od nowego roku Polacy już nie potrzebowali wiz do Stanów Zjednoczonych” – zadeklarowała Georgette Mosbacher.

Bardzo ważną rolę w tym procesie odegra Kongres USA. Na przykład Izba Reprezentantów może się zgodzić lub nie. Ale jak wynika z wypowiedzi amerykańskiego prezydenta, jest wręcz pewny, że po stronie polityków nie będzie sprzeciwu. „Za parę miesięcy na pewno uda nam się to doprowadzić do końca” – oświadczył w czasie spotkania z polskim prezydentem Donald Trump.

„Ogromnie się cieszę, że to wreszcie następuje – mówił z kolei Andrzej Duda, po poniedziałkowym spotkaniu z przywódcą USA. – Myślę, że w związku z tym Polacy będą mogli godnie i z godnością polecieć do USA. Może, jeśli uda się przeprowadzić tę procedurę w miarę szybko, na Boże Narodzenie będzie można podróżować. No zobaczymy. Na pewno duża satysfakcja. Mam też wrażenie, że prezydent Trump potraktował to bardzo osobiście. Chciał, aby to za jego prezydentury ten problem, od 30 lat trapiący stosunki polsko-amerykańskie, na tym podstawowym poziomie międzyludzkim, został rozwiązany – uznał polski prezydent. – Rozmawiałem też z ministrem Szczerskim, że pewnie za 20 lat dzieciaki nie będą wierzyły, że w ogóle jakieś wizy były. Będą mówić: serio? Naprawdę ludzie stali w kolejkach? Czekali na wizy? Jak tak można było? To tak jak teraz wspominamy, kiedy staliśmy po wizy przed ambasadą niemiecką czy austriacką, a tymczasem od kilkunastu lat jesteśmy członkiem Unii Europejskiej oraz jesteśmy w strefie Schengen” – podkreślał polski prezydent.

ZASADY PODRÓŻOWANIA

Zasady podróżowania Polaków do USA będą inne niż na terenie Unii Europejskiej. Gdy nasz kraj dołączy do Programu Visa Waiver, nie będzie wprawdzie konieczności starania się o promesę wizową, co wiąże się z opłatą w wysokości 160 dol., ale osoba chcąca wyjechać do Stanów Zjednoczonych będzie musiała wypełnić formularz w systemie ESTA, czyli Elektronicznym Systemie Autoryzacji Podróży. Koszt to 14 dol. Wniosek wypełnia się najpóźniej 72 godziny przed podróżą i nie zawsze jest on zatwierdzany. Osoby nielegalnie przebywające w USA, po złożeniu elektronicznego wniosku wizowego w ramach Visa Waiver Program, otrzymają decyzję odmowną. Skraca się też okres legalnego pobytu – z obecnych, maksymalnie, 180 dni, do maksymalnie 90 dni. Obywatele krajów objętych Programem Visa Waiver mogą uzyskać pozwolenie na wjazd tylko na trzy miesiące. Co więcej, jeśli urzędnik imigracyjny prowadzący rozmowę na lotnisku uzna, że dana osoba podróżująca bez wizy zamierza podjąć studia, pracę lub pozostanie dłużej niż 90 dni, może odmówić jej wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych. Warto również pamiętać, że na tych, którzy mają na swym koncie, na przykład, wykroczenie drogowe na terenie USA i nie opłacili grzywny lub nie stawili się na rozprawie sądowej, może być wydany nakaz aresztowania i wówczas mogą pojawić się problemy przy ponownym wjeździe do USA. Dlatego, na co zwracają uwagę doradcy imigracyjni, należy uregulować te kwestie przed podróżą, kontaktując się z sądem, w którym dana osoba miała się stawić.

Zniesienie wiz to dobra informacja przede wszystkim dla tych, którzy planowali urlop w USA lub odwiedziny rodziny czy przyjaciół trwające nie dłużej niż 90 dni. W przypadku osób, na przykład starszych rodziców imigrantów, które chciałyby zostać pół roku (czyli maksymalny czas na obecnych zasadach podróżowania), będą musiały wrócić do Polski po 3 miesiącach i jeszcze raz wypełnić formularz w systemie ESTA. Nie będzie też można (przebywając na terenie Stanów Zjednoczonych) ubiegać się o zmianę statusu pobytowego, na przykład o wizę studencką czy narzeczeńską. Wszelkie procedury będzie trzeba przeprowadzać w Polsce.

Zdaniem prezydenta i ministra obrony narodowej podpisana w poniedziałek deklaracja o wzmocnieniu współpracy wojskowej to jedna z najważniejszych deklaracji podpisanych przez Polskę w ogóle
FOTO: KANCELARIA PREZYDENTA RP

„MISSION COMPLETED”

Bardzo ważną częścią poniedziałkowego spotkania prezydentów Polski i USA było podpisanie deklaracji o wzmocnieniu współpracy wojskowej. Jest ona uszczegółowieniem deklaracji o współpracy obronnej z 12 czerwca br., która potwierdzała pobyt w Polsce ok. 4,5 tys. osób personelu wojskowego Stanów Zjednoczonych i zapowiadała rozlokowanie ok. tysiąca kolejnych. Dokument zawiera ogólne uzgodnienia co do lokalizacji dla planowanej zwiększonej obecności wojskowej USA. W opinii prezydenta Andrzeja Dudy, jest to historyczne wydarzenie. „Rozmawialiśmy o kwestiach bezpieczeństwa i pokoju na świecie, rozmawialiśmy o Bliskim Wschodzie, także i o Rosji. W jakimś sensie odpowiedzią na tę sytuację, która się rysuje, jest to, że są u nas lokowane amerykańskie jednostki. One kiedyś właśnie będąc na zachodzie Europy, kiedy były czasy żelaznej kurtyny, to ich właśnie obecność doprowadziła do tego, że nie doszło do konfliktu zbrojnego. Nikomu się to nie opłacało. Siły były zbyt wielkie i kataklizm byłby zbyt duży – stwierdził Andrzej Duda. – Dzisiaj też jest taka sytuacja, że siły są duże i w związku z tym mam nadzieję, że wszyscy rozumieją, że to, czego najbardziej nam potrzeba, to pokój. I że nie będzie żadnych więcej aktów agresji, między innymi właśnie dlatego, że te wojska tutaj są i pokazują jedność, a także odpowiedzialność sojuszniczą, gotowość do wspólnej obrony – mówił polski przywódca. – Bardzo się cieszę, że jest obecnie prezydent USA, który patrzy z uwagą na naszą część świata i na bezpieczeństwo w naszej części świata, i który też dostrzega te akty agresji, które miały miejsce na przestrzeni ostatnich 11 lat. Mówię tu o Gruzji w 2008 r. czy Ukrainie” – dodał Andrzej Duda.

Zdaniem Mariusza Błaszczaka, ministra obrony narodowej, podpisana w poniedziałek deklaracja o wzmocnieniu współpracy wojskowej to jedna z najważniejszych deklaracji podpisanych przez Polskę w ogóle. Mówiąc o niej dziennikarzom, w obecności Andrzeja Dudy, minister oświadczył: „mission completed”. „Polska dołączyła dziś do wąskiego grona państw, w których na trwałe stacjonują wojska Stanów Zjednoczonych. To jest niezwykle istotne dla bezpieczeństwa naszej ojczyzny. Dzięki temu dokumentowi przesądzone zostały lokalizacje dla wojsk amerykańskich w Polsce. Półtora roku negocjacji, wiele spotkań i rozmów przyniosło efekt. Udowodniliśmy, że potrafimy negocjować, jak równy z równym” – podkreślił Mariusz Błaszczak.

Jak wynika z deklaracji, wysunięte dowództwo dywizji sił lądowych USA ma powstać w Poznaniu. W mieście tym ma się też znaleźć grupa wsparcia logistycznego amerykańskiej armii. Podpisany w poniedziałek dokument potwierdza, że poligon koło Drawska Pomorskiego stanie się centrum szkolenia bojowego, z którego będą korzystały wojska Polski i USA. W strukturach amerykańskich sił zbrojnych takie centra służą nie tylko prowadzeniu ćwiczeń, ale też certyfikacji, czyli sprawdzeniu oddziałów, np. przed wyjazdem na misję zagraniczną. Utworzenie centrum oznacza najprawdopodobniej modernizację poligonu. Centrum będzie działało także w innych lokalizacjach, Drawsko Pomorskie będzie jednak jego główną siedzibą. W deklaracji prezydentów znalazła się także zapowiedź, że lotnisko Wrocław-Strachowice stanie się dla wojska lotniczą bazą przeładunkową. Baza dla eskadry amerykańskich dronów powstanie na lotnisku w Łasku koło Łodzi. Jest to jedna z dwóch baz, gdzie na co dzień stacjonują polskie samoloty F-16. Lotnisko przeszło niedawno modernizację, w ramach której m.in. przedłużono i pogrubiono pas startowy. Największe polskie lotnisko wojskowe, baza w Powidzu w Wielkopolsce, gdzie Amerykanie w różnej formie są obecni od kilku lat, ma się stać siedzibą ich brygady lotnictwa bojowego, czyli śmigłowców wojsk lądowych. Również w Powidzu umieszczony zostanie batalion bojowego wsparcia logistycznego oraz obiekt dla wojsk specjalnych. Kolejny obiekt dla sił specjalnych ma powstać także w garnizonie w Lublińcu na Śląsku. To tam stacjonuje Jednostka Wojskowa Komandosów. Jeśli chodzi o lokalizacje Pancernej Brygady Wojskowej, dyskusje cały czas trwają. W interesie Polski na pewno jest to, by stacjonowała jak najbliżej wschodniej granicy. „Są rozważane różne lokalizacje, na pewno uda się wypracować porozumienie. Też staramy się kuć żelazo, póki gorące. Póki jest wola, by tę obecność zwiększać i pogłębiać współpracę wojskową, kiedy jest prezydent i administracja, którzy widzą taką potrzebę. Staramy się jak najszybciej podpisywać deklaracje. Nie zwlekać, tylko po prostu pracować, bo uważamy, że każdy dzień się liczy i zbliża nas do celu, jakim jest bezpieczeństwo Polski” – podkreślał Andrzej Duda.

„DONALD TRUMP TO NIE ŚW. MIKOŁAJ”

Jeśli chodzi o koszty, to już w czerwcu pierwsza deklaracja prezydentów Polski i USA jasno postawiła sprawę, kto zapłaci za zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej. „Polska planuje zapewnić i utrzymywać wspólnie uzgodnioną infrastrukturę przeznaczoną dla wstępnego pakietu dodatkowych projektów, bez kosztów dla Stanów Zjednoczonych i z uwzględnieniem planowanego poziomu jej wykorzystania przez Siły Zbrojne USA. Polska planuje również zapewnić dodatkowe wsparcie siłom zbrojnym USA, wykraczające poza obowiązujący w NATO standard wsparcia przez państwo-gospodarza” – ustalili prezydenci Duda i Trump. Pytany o to na konferencji prasowej w poniedziałek, polski prezydent powiedział: „Jeśli chodzi o obecność amerykańską, ja nie widzę problemu w tym, żebyśmy my, jako państwo, zainwestowali w infrastrukturę na naszym terenie. To jest nasza ziemia. Wszystko, co my w tę ziemię wlejemy, beton, który wlejemy, budynki, które zbudujemy, które wyposażymy, w których stworzymy instalacje, wszystko będzie służyło. To są inwestycje, które my realizujemy w Polsce, my nikomu nie dajemy żadnych pieniędzy. To jest także kwestia modernizacji militarnej Polski”. Andrzej Duda dodał, że „gdyby Stany Zjednoczone nie widziały w tym swojego, światowego wręcz interesu, to by ich tam (w Polsce) nie było”. „Prezydent Donald Trump jest prezydentem Stanów Zjednoczonych, a nie św. Mikołajem. Realizuje interesy Stanów Zjednoczonych. Jeśli USA chcą być obecne w Polsce, to prezydent, jak i jego współpracownicy uważają, że jest to w interesie ich kraju, by w tej części świata bezpieczeństwo było wzmocnione, to jest także akurat i w naszym interesie” – podkreślił Andrzej Duda.