Koronawirus coraz częściej diagnozowany u dzieci

292
EPA-EFE/OLIVIER HOSLET

Jak informuje stanowy Departament Zdrowia na Florydzie, w ostatnim czasie znacznie wzrosła liczba dzieci, u których zdiagnozowano nowego wirusa. Według opublikowanego we wtorek, 11 sierpnia, raportu, liczba przypadków Covid-19 u osób poniżej 17. roku życia w tym stanie, wzrosła w ciągu 4 tygodni, z 16,797 do prawie 40 tysięcy.  

Chodzi o okres między 9 lipca, a 9 sierpnia. Rośnie także liczba dzieci i nastolatków, które wymagają hospitalizacji. Miesiąc temu wynosiła 213, natomiast w pierwszych dniach sierpnia – 436. Więcej zachorowań wśród młodszych mieszkańców Ameryki notuje się nie tylko na Florydzie, ale także w innych stanach. Jak informują American Academy of Pediatrics oraz Children’s Hospital Association w całym kraju, całkowita liczba przypadków Covid-19 wśród osób poniżej 17. roku życia wzrosła z 179 990 – 9 lipca do ponad 380 tys. – 6 sierpnia. Jest to wzrost około 90 proc. Jak tłumaczą przedstawiciele AAP, liczba ta jest związana między innymi z większą ilością testów przeprowadzanych wśród najmłodszych. To potwierdza wcześniejsze badania, że dzieci odgrywają ważną rolę w przenoszeniu się wirusa. Zdecydowana większość z nich przechodzi chorobę bezobjawowo, co nie oznacza, że nie mogą zarażać. W sumie, od początku pandemii, w USA zdiagnozowano ponad 5 mln przypadków nowej choroby. Najwięcej w stanach: Kalifornia, Floryda, Texas, Nowy Jork i  Georgii. Ponad 162 tysiące osób zmarło – podaje John Hopkins University.

Jeśli chodzi o tempo transmisji, to po 99 dniach od wykrycia pierwszego przypadku koronawirusa zanotowano milion chorych, po kolejnych 43 dniach było już w USA ok. 2 mln chorych, po następnych 28 dniach – 3 mln, a po kolejnych 15 dniach – 4 mln. W sumie po nieco ponad 200 dniach od potwierdzenia pierwszego przypadku, Stany Zjednoczone notują ponad 5 mln zakażonych nowym wirusem.

Jeśli chodzi o tempo transmisji, to po 99 dniach od wykrycia pierwszego przypadku koronawirusa zanotowano milion chorych, po kolejnych 43 dniach było już w USA ok. 2 mln chorych, po następnych 28 dniach – 3 mln, a po kolejnych 15 dniach – 4 mln. W sumie po nieco ponad 200 dniach od potwierdzenia pierwszego przypadku, Stany Zjednoczone notują ponad 5 mln zakażonych nowym wirusem. Nowy Jork, jeszcze do niedawna, epicentrum koronawirusa w USA, został wyprzedzony przez kilka innych stanów, w których odnotowano gwałtowny wzrost zachorowań w ostatnich miesiącach. W niedzielę, 9 sierpnia, stanowy Departament Zdrowia w Nowym Jorku podał, że wskaźnik pozytywnych wyników z poprzedniego dnia  wyniósł 0,78 proc., co jest najniższym, jednodniowym wskaźnikiem zakażeń  od początku pandemii. “Nasze dzienne liczby pozostają niskie i stałe, pomimo rosnących wskaźników infekcji w całym kraju, a nawet w naszym regionie – i mieliśmy najniższy jednodniowy dodatni wskaźnik od początku pandemii” – powiedział gubernator Andrew Cuomo w niedzielnym oświadczeniu. – To niesamowite osiągnięcie, wszystko dzięki ciężkiej pracy nowojorczyków” – dodał. Najtrudniejsza sytuacja jest w Kalifornii. Od jakiegoś czasu dzienna liczba nowych przypadków liczona jest w tysiącach. W sumie zdiagnozowano tam już ponad 550 tys. zakażeń. A dzienny wskaźnik pozytywnych wyników wynosi ok. 6 proc.