Ksiądz biskup Wiesław Lechowicz: „Wdzięczność to imię dojrzałej miłości”

186

Duchowy opiekun Polonii, ksiądz biskup Wiesław Lechowicz, mówi między innymi o tym, jak zapamiętał Dzień Dziękczynienia spędzony w USA, a także odpowiada na pytanie, czy warto to święto obchodzić w polskich domach.

Miliony Amerykanów, w tym osoby pochodzenia polskiego, w Dniu Dziękczynienia zasiadają przy jednym stole i dziękują – każdy za coś innego. Czy uważa ksiądz biskup, że warto tę amerykańską tradycję pielęgnować w polskich domach w USA?
Jak najbardziej, zwłaszcza że tradycja Thanksgiving Day związana jest z imigrantami, konkretnie ze 106 chrześcijanami z Anglii, którzy przez Holandię dotarli do Ameryki Północnej w grudniu 1620 roku. Prawie połowa z nich nie przeżyła pierwszego roku, ci natomiast, którzy przeżyli, zorganizowali rok później z miejscową ludnością dożynki. Myślę, że Polacy żyjący w USA, niezależnie od sytuacji bytowej i statusu społecznego, doceniają warunki, jakie państwo stworzyło im do pobytu, do życia i pracy w USA. Co najmniej raz do roku warto to sobie uświadomić, pomodlić się za pomyślność kraju, w którym się żyje i którego jest się częścią. Często w odniesieniu do imigrantów formułuje się postulat integracji z miejscową ludnością. Owszem, czasami myli się to pojęcie z asymilacją. Integracja to nie asymilacja, lecz włączenie się w życie miejscowej społeczności przy zachowaniu własnej tożsamości. Świętowanie Dnia Dziękczynienia jest z pewnością jedną z form tak rozumianej integracji.

Amerykanie bardzo lubią to święto i doceniają, że łączy wszystkich, bez względu na religie i poglądy. Jak to święto ocenia ksiądz biskup?
Dzień Dziękczynienia w USA można złączyć nie tylko z narodowym świętem, podczas którego dziękuje się Bogu i ludziom za liczne dobra, otrzymane w mijającym roku w skali całego kraju, ale i z życiem osobistym czy rodzinnym. To okazja, by uzmysłowić sobie, że w zasadzie wszystko, co posiadamy, począwszy od zdrowia, jest darem. Nawet jeśli pozornie wydaje się nam, że coś osiągnęliśmy dzięki pracowitości, zaradności czy zdolnościom własnym. W tym jest oczywiście i nasza zasługa, ale czerpiemy z „zasobów”, które zostały nam przekazane. Jako osoby wierzące w Boga, w Nim dostrzegamy pierwszego darczyńcę. Naturalnie, wymiar wspólnotowy tego święta jest też bardzo ważny – spotkanie z najbliższymi przy stole, czas na rozmowy, wspólne spędzenie wolnego od pracy dnia. Dzień Dziękczynienia staje się więc okazją do dostrzeżenia drugiego człowieka, który jest dla mnie darem i do wyrażenia wobec niego wdzięczności, choćby poprzez ofiarowany mu czas. Kilka lat temu przebywałem w ostatni czwartek listopada w Chicago i spacerując po mieście wieczorową porą miałem nieodparte skojarzenia z wieczorem wigilijnym w Polsce, dobre skojarzenia.

Święto Dziękczynienia nie wywodzi się z religii, ale samo dziękczynienie jest dobrze znane w tradycji katolickiej…
Z kart Biblii bardzo często rozlega się głos wzywający do bycia wdzięcznym. Przypomnę choćby scenę uzdrowienia przez Jezusa dziesięciu trędowatych. Kiedy jeden z nich przybył podziękować za uzdrowienie, Jezus zapytał „Gdzież jest dziewięciu?”. Nawiązując do tradycji żydowskiej, podczas Ostatniej Wieczerzy, tuż przed ustanowieniem sakramentu Eucharystii Jezus odmówił dziękczynienie. Samo słowo „Eucharystia” pochodzi z języka greckiego i znaczy „dziękczynienie”. Dla nas, katolików, Eucharystia stanowi serce, centrum chrześcijaństwa, bowiem jest spotkaniem z żyjącym i obecnym w naszym życiu Jezusem. Jest zatem ciągłym wezwaniem do dziękczynienia i bycia wdzięcznym.

Pewnie mało kto wie, szczególnie Polacy w USA, ale w Polsce w 2008 roku Święto Dziękczynienia zostało ustanowione przez arcybiskupa Kazimierza Nycza. Czym to święto jest i z jakiej okazji zostało ogłoszone?
Rzeczywiście od 2008 roku w pierwszą niedzielę czerwca obchodzi się w Polsce Święto Dziękczynienia, pomyślane jako forma wdzięczności za wolność i niepodległość Ojczyzny. Z inicjatywą wyszedł kard. Kazimierz Nycz. Co roku temu świętu przypisane są szczegółowe intencje modlitewne. W tym roku np. dziękując Bożej Opatrzności za suwerenność Polski, dziękowaliśmy także za dar Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego i modliliśmy się o jego beatyfikację. Główne uroczystości mają zawsze miejsce w świątyni Bożej Opatrzności w Warszawie, która powstała jako wotum obiecane przez polski Sejm Czteroletni w 1792 roku. Mimo, że w świątyni tej już są celebrowane Msze święte, to jednak jeszcze wiele czasu trzeba na dokończenie prac w jej wnętrzu. W planach jest także powstanie kaplicy dedykowanej Maryi Królowej Polski i Polonii. Jeśli mogę, to dla zainteresowanych wsparciem finansowym tego projektu podaję numer konta: 87 1240 6218 1787 0010 5999 1738.

Wdzięczność Bogu to jedno, ale czy nie powinniśmy w ogóle częściej używać słowa „dziękuję” w naszych kontaktach międzyludzkich?
Bezwzględnie tak. Wdzięczność odczuwana i wyrażana poprzez różne znaki, w tym i przez proste „dziękuję” jest wyrazem nie tylko kultury osobistej, ale i dojrzałości osobowościowej. Jest formą miłości prawdziwej, która polega na wzajemnym obdarowywaniu. Wdzięczność to imię dojrzałej miłości, w której zawsze coś dajemy i coś otrzymujemy.

Pielgrzymi, którzy zgodnie z opowieścią będącą bazą dla Święta Dziękczynienia w USA, płynęli do Ameryki, uciekali ze swojego kraju przed prześladowaniami religijnymi. W dzisiejszym świecie jest moda na multikulturowość, a czy jest w nim miejsce na religię i czy wkrótce my, katolicy, nie będziemy szukać miejsc, gdzie będziemy mogli wyznawać swobodnie swoją wiarę?
To pytanie na osobny co najmniej wywiad. Prorokiem nie jestem, ale wierzę Jezusowi, który mówił, że bramy piekielne nie zwyciężą Kościoła. Może wspólnota Kościoła nie będzie za kilka czy kilkadziesiąt lat w tym lub w innym miejscu tak liczna jak dotychczas, ale ziarna Ewangelii zaczną przynosić plony w innych regionach świata. Zauważamy dzisiaj ogromny kryzys duchowy i religijny w Europie, ale to nie znaczy, że wszędzie tak jest. Zamiast „bawić się” we wróżkę, zachęcałbym każdego do postawienia sobie pytania o wiarę we własnym życiu. Najlepszą formą obrony wiary i Kościoła jest troska o moją osobistą wiarę, czyli więź z Jezusem oraz branie odpowiedzialności za Kościół, np. poprzez obecność i zaangażowanie we wspólnocie parafialnej. Prosto i konkretnie. Dodałbym jeszcze potrzebę odważnego dawania świadectwa o wierze i przynależności do Kościoła. Na szczęście, minęły czasy narzucania wiary chrześcijańskiej, dzisiaj raczej pojawiają się próby narzucania innego rodzaju wiary w różne propagowane ideologie, ale zamiast narzekać i zamykać się w twierdzy własnych poglądów, trzeba nam bez kompleksów przyznawać się w sferze publicznej i w osobistych relacjach do Jezusa oraz starać się żyć pogodnie w duchu Ewangelii. My zawdzięczamy naszą wiarę, nie zapominając rzecz jasna o łasce Bożej, tym, którzy ją przekazali – rodzicom, dziadkom, nauczycielom, księżom i siostrom zakonnym. O nich też warto pomyśleć w Dniu Dziękczynienia. Oby z podobną wdzięcznością za przekazaną wiarę myślały o nas następne pokolenia Polaków i Amerykanów polskiego pochodzenia.

Rozmawiał: Przemek Cebula