Liczba poszkodowanych jest przerażająca

2891
EPA-EFE/GRZEGORZ MOMOT POLAND OUT

Pięć osób straciło życie – cztery po polskiej, a jedna po słowackiej stronie – na skutek gwałtownej burzy, która w czwartkowe popołudnie przeszła nad Tatrami. Ponad 150 osób zostało rannych. Rażeni piorunami turyści spadali ze skał pod Giewontem. To jeden z najtragiczniejszych dni w historii turystyki tatrzańskiej

Dwoje dzieci i dwie osoby dorosłe zginęły w trakcie gwałtownej burzy, która przeszła przez Tatry. Kolejna osoba zginęła po słowackiej stronie, to mężczyzna. Ratownicy przypuszczają, że uderzenie pioruna nastąpiło bezpośrednio w krzyż stojący na szczycie.

– -To niezwykle tragiczne zdarzenie. W historii były podobne wypadki, ale liczba osób poszkodowanych i liczba osób, które zginęły podczas czwartkowej burzy, jest naprawdę przerażająca – powiedział naczelnik TOPR Jan Krzysztof. „Część osób była tam rażona na pewno bezpośrednio, bo informacje były, że po uderzeniu pioruna ludzie spadali wręcz na stronę południową Giewontu. To rażenie poszło po łańcuchach ubezpieczających wejście na kopułę uderzając wszystkich po kolei. Wyglądało to dramatycznie. Kilkadziesiąt osób leżało tam. Musiały być po kolei identyfikowany ich stan zdrowia – relacjonował naczelnik TOPR. Jak dodał transportowanych osób rannych było ponad 40, ale kolejne osoby zgłaszały się samodzielnie do szpitala. Wypadków rażenia piorunami było w dniu dzisiejszym w Tatrach bardzo dużo.

EPA-EFE/GRZEGORZ MOMOT POLAND OUT

Wojewoda małopolski zapewnił, że akcja ratunkowa w Tatrach będzie prowadzona do uzyskania przez ratowników pewności, iż wszystkim potrzebującym udzielono pomocy. Piotr Ćwik w yjaśnił, że wciąż nie wiadomo, ile osób jeszcze jest w górach. „Dopóki wszystkie miejsca na szlakach nie zostaną zbadane, ratownicy będą prowadzić akcję, na tyle, na ile warunki pozwolą” – oświadczył, zastrzegając, że zapada noc, co będzie utrudniało prowadzenie działań w terenie. „Sytuacja jest złożona, bo nie mamy do czynienia ze skończonym zdarzeniem, nie wiemy z czym się jeszcze spotkamy, jeśli chodzi o to, co zostało do zrobienia w górach” – podkreślił wojewoda małopolski.  

EPA-EFE/GRZEGORZ MOMOT POLAND OUT

Piotr Ćwik zwrócił uwagę na sprawność działania służb ratunkowych, które bardzo szybko pojawiły się na miejscu tragedii. Podkreślił ich harmonijną współpracę. Akcja ratunkowa trwa jednocześnie w kilku miejscach Tatr. Jak mówiła rzeczniczka prasowa wojewody Joanna Paździo, działaniami ratowniczymi kieruje TOPR. W akcji uczestniczą cztery śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, 13 karetek, 22 zastępy Państwowej Straży Pożarnej, 87 strażaków Ochotniczej Straży Pożarnej i Straż Tatrzańskiego Parku Narodowego. Działania wspiera Policja, Straż Graniczna i Straż Miejska.

Rzeczniczka Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Kinga Czerwińska podkreśliła w TVP Info, że załogi były gotowe do startu w ciągu kilku minut. Natomiast doktor Adam Pietrzak, specjalista medycyny ratunkowej zwrócił uwagę, że prowadzenie pomocy osobom porażonych przez piorun jest w górach niebezpieczne ze względu na ryzyko powtórnego jego uderzenia w tym samym miejscu. Lekarz podkreślił znaczenie szybkiego udzielenia pomocy osobie rażonej przez piorun. Należy wówczas niezwłocznie rozpocząć resuscytację – sztuczne oddychanie i masaż serca. Jest wówczas szansa na przywrócenie i krążenia i oddychania. 

Wyrazy współczucia dla rodzin ofiar tragedii w Tatrach przekazała ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher. „Usłyszałam właśnie o tragedii w Tatrach. Wyrazy ogromnego współczucia dla rodzin ofiar. Poszkodowanym życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia” – napisała ambasador USA na Twitterze. Wcześniej za pośrednictwem Twittera kondolencje osobom dotkniętych kataklizmem w Tatrach przekazał prezydent Andrzej Duda.