Liga Morska z Ozone Park uczciła „Cud nad Wisłą”

1480
Ks. Ryszard Koper z Ligą Morską Oddział Pomorze II im. św. Jana Pawła II oraz przedstawicielką ZHP z Ozone Park/ Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

"Dzisiaj wspominamy ogromny, wspaniały 'Cud nad Wisłą', który uratował Polskę i Europę przed czerwonym, bolszewickim zalewem" – mówił podczas okolicznościowej mszy św. poświęconej setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej ks. Ryszard Koper. Uroczyste nabożeństwo odprawione na Ozone Park zostało zorganizowane z inicjatywy działającego tam oddziału Ligi Morskiej im. św. Jana Pawła II.

Setna rocznica Bitwy Warszawskiej, zwanej także „Cudem nad Wisłą”, obchodzona była w kilku polonijnych ośrodkach. Wśród nich była m.in. parafia św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park, gdzie o patriotyczno-religinych świętach i rocznicach zawsze pamiętają członkowie działającej tam Ligi Morskiej Oddział Pomorze II im. św. Jana Pawła II. Dlatego też nie tylko zorganizowali okolicznościową mszę św., ale również uczestniczyli w niej w odświętnym umundurowaniu i z pocztem sztandarowym, a także odpowiednio ozdobili kościół.

„Dzisiejsza uroczystość jest od dawna wpisana w nasz kalendarz. Celebrujemy ją co roku, od początku działalności Ligi Morskiej, która istnieje od 20 lat – podkreśliła w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Ewa Molter, prezes tej organizacji. – W związku z pandemią wiele wydarzeń nas ominęło, ale od 76. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, co miało miejsce dwa tygodnie temu, znów powróciliśmy do obchodzenia ważnych wydarzeń i świąt patriotyczno-religijnych” – dodała szefowa Ligi Morskiej.

W nabożeństwie uczestniczyli przedstawiciele Ligi Morskiej Oddział Pomorze II im. św. Jana Pawła II / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

Msza św., która została odprawiona w niedzielę, 16 sierpnia, w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park przez wikariusza ks. Ryszarda Kopera, będącego zarazem kapelanem działającej tam Ligi Morskiej, miała szczególny charakter z kilku powodów. W tym dniu prócz setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej obchodzone było Święto Wojska Polskiego, a także Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, znane również jako święto Matki Boskiej Zielnej. To wszystko spowodowało, że msza, odprawiona przy wypełnionym kościele – oczywiście z zachowaniem wszelkich zasad i wymogów związanych z reżimem dotyczącym pandemii koronawirusa – miała niezwykle uroczysty charakter.

Prócz elementów patriotycznych znajdujących się wystroju kościoła, były kwiaty, owoce i zioła. Mieli je ze sobą także wierni uczestniczący w nabożeństwie. Ks. Ryszard Koper wygłosił okolicznościowe kazanie poświęcone wierze i nawiązujące do „Cudu nad Wisłą”, a także poświęcił przyniesione przez parafian zioła.

Na zakończenie odśpiewano patriotyczno-religijną pieśń „Nie rzucim Chryste świątyń Twych”. Niestety ten podniosły i radosny charakter mszy św. zburzyło na koniec jedno z ogłoszeń parafialnych. 

Okolicznościową mszę św. odprawił ks. Ryszard Koper / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

PODNIOSŁE KAZANIE
Ks. Ryszard Koper wygłosił kazanie poświęcone wierze, która jak podkreślał, „czyni cuda w sferze ducha, ale także w sferze empirycznej i fizycznej”. W ten sposób nawiązał do setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej, znanej także jako „Cud nad Wisłą”.

„Dzisiaj wspominamy ogromny, wspaniały ‚Cud nad Wisłą’, który uratował Polskę i Europę’ przed czerwonym, bolszewickim zalewem – mówił ks. Ryszard. – Armia Czerwona siała spustoszenie i każdy wiedział, że jeżeli te hordy wschodnie zajmą Polskę, to zostaną po niej tylko zgliszcza” – opowiadał kapłan i wyjaśnił, że wojsko rosyjskie było o wiele bardziej liczebne niż polskie. Przypomniał, że wówczas cały naród modlił się o cud, że wszystkie kościoły były wypełnione, a ulicami miast szły procesje, podczas których błagano Boga o cud i wierzono, że on się wydarzy.

„Ten cud się dokonał. Na niebie – jak mówiło wielu świadków – ukazała się Matka Boża, która trzymała w ręku złamane strzały, będące symbolem pokonania czerwonych hord. To dodawało ducha” – wyjaśniał ks. Koper podkreślając, że wielu świadków spisało to widzenie. Kapłan wspominał także o reakcji jeńców sowieckich, którzy zostali wzięci do niewoli.

Msza św. została odprawiona z zachowaniem zasad dystansu społecznego i wymogów związanych z pandemią / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

„Mówili oni do Polaków: ‚Was się nie boimy, ale z nią walczyć nie będziemy’. Widzieli oni Matkę Bożą i zaczęli w popłochu uciekać” – opowiadał ks. Ryszard. Podkreślał, że z militarnego punku widzenia ich zachowanie nie było zrozumiałe, a to dlatego, że wydarzył się cud, który uratował nie tyko Polskę, ale także całą Europę. Duchowny zwrócił także uwagę na bohaterstwo polskich żołnierzy i narodu, który w całości przystąpił do obrony stolicy.

„To zwycięstwo było efektem mądrej taktyki wojennej naszych dowódców. To byli natchnieni ludzie na tamten czas – dodał ks. Koper. – Dzisiaj dziękujemy za wolną Polskę, dziękujemy Bogu za tych wspaniałych bohaterów, którzy oddali swoje życie za wolność naszej ojczyzny” – mówił kapłan. W tym kontekście przypomniał także odważną postawę ks. Ignacego Skorpuki, który z krzyżem szedł na czele pułku, którego był kapelanem, i mimo że zginął, to poprowadził go do zwycięstwa. Na zakończenie okolicznościowego kazania ks. Ryszard Koper zwrócił uwagę, że wszyscy nadal potrzebujemy wiary, która czyni cud przemiany.

„Bardzo potrzebujemy tej przemiany w sferze duchowej. Potrzebujemy jej w Kościele, od najwyższych do najniższych. Potrzebujemy nawrócenia. Tej wiary potrzebujemy w naszym codziennym życiu, by się stał cud przemiany” – podkreślał kapłan dodając, że wiara zawsze niesie ze sobą zwycięstwo. 

Sztandary Ligi Morskiej Oddział Pomorze II im. św. Jana Pawła II / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

SMUTNE ZAKOŃCZENIE
Mimo że okolicznościowa msza św. połączona z uroczystością związaną z „Cudem nad Wisłą” oraz Wniebowzięciem Najświętszej Maryi Panny miała uroczysty i radosny charakter – w końcu Bitwa Warszawska, której setna rocznica wypadała dzień wcześniej, była zwycięska – to jej zakończenie zasmuciło wiernych zebranych w świątyni.

Tuż przed końcowym błogosławieństwem na ambonie pojawiła się lektorka Halina Zawadzka, sekretarz finansowa Ligi Morskiej, która odczytała ogłoszenia w języku angielskim przygotowane przez ks. Johna Tino, proboszcza kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park.

Jedno z nich zmroziło krew w żyłach wielu osób: „Biskup Nicholas DiMarzio podziękował ks. Ryszardowi Koperowi za 30-letnią pracę w diecezji brooklyńskiej i od 15 września br. nakazał mu opuścić parafię. Wyraził również zgodę, by zamieszkał w domu rodzinnym. Decyzją biskupa ks. Ryszard zostanie zastąpiony nowym polskim kapłanem, który będzie kontynuował polskie duszpasterstwo w naszej parafii”.

Nieco później ks. Ryszard Koper przetłumaczył ogłoszenie na język polski potwierdzając, że miał spotkanie z bp. Nicholasem DiMarzio oraz z bp. Witoldem Mroziewskim, podczas którego został poinformowany przez bp. DiMarzio o zakończeniu współpracy związanej z jego posługą duszpasterską w diecezji brooklyńskiej.

„Biskup ordynariusz podziękował mi za 30 lat pracy w tej diecezji i powiedział, że mogę swobodnie wracać do Polski, oraz że mam opuścić plebanię do 15 września” – mówił kapłan. Ks. Ryszard wyjaśnił również, że jako duchowny nie jest inkardynowany do diecezji brooklyńskiej i w takiej sytuacji jej ordynariusz ma prawo w każdej chwili podziękować mu za współpracę. Przy okazji dodał, że jego bezpośrednim zwierzchnikiem jest metropolita lubelski, abp Stanisław Budzik, do którego skierował pismo z prośbą o roczny urlop zdrowotny. Ma to związek z przebytą przez niego chorobą COVID-19, którą pokonał kilka miesięcy temu, a która nadwerężyła jego zdrowie. Poprosił także o przeniesienie go na emeryturę po zakończeniu urlopu zdrowotnego.

Ks. Koper zapewnił wiernych, że nie zamierza wracać do Polski i pozostanie wśród nich. „Mam na Maspeth dwie bratanice i tam zamieszkam, żeby podreperować zdrowie oraz pozałatwiać i dokończyć sprawy pielgrzymkowe – mówił kapłan. – Mam nadzieję, że dzięki temu będę mógł jeszcze więcej robić i więcej pisać, a mam już dziesięć zaległych książek, które czekają na publikację”.

Ks. Ryszard obiecał również, że na pewno bardziej zadba o swoją stronę internetową, gdzie nie tylko zamieszcza ważne informacje dotyczące wiary i Kościoła, ale także w każdą niedzielę publikuje siedem kazań, z których korzystają inni księża, również w Polsce. W ten sposób ogromnie lubiany przez Polonię kapłan zamierza wykorzystać czas na emeryturze. Ks. Koper podziękował wiernym za współpracę podczas jego posługi w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park.

„Bóg zapłać za te trzy lata” – powiedział na zakończenie duchowny, po czym w kościele zapanowała grobowa cisza, bowiem wszyscy byli całkowicie zaskoczeni i zszokowani decyzją bp. Nicholasa DiMarzio. 

Poczet sztandarowy Ligi Morskiej Oddział Pomorze II im. św. Jana Pawła II / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

Po mszy św. wierni opuszczający kościół zapewniali, że będą walczyć o swojego duszpasterza i nie zgodzą się na takie traktowanie go przez diecezję. Wierzą, że do ich protestu przyłączy się cała Polonia, ponieważ w ciągu ostatnich trzech dekad ks. Ryszard pełnił także posługę w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej i św. Kazimierza na Brooklynie, a przede wszystkim w parafii św. Krzyża na Maspeth.

Poza tym uczestniczył w wielu polonijnych wydarzeniach, stworzył Festiwal Kultury Polskiej na Maspeth, założył kilka grup wokalnych, zorganizował wiele pielgrzymek do świętych miejsc oraz akcji charytatywnych, jest kapelanem Wspólnoty Dobrego Samarytanina, a także prowadzi ewangelizację w polonijnej prasie, na stronie internetowej i w mediach społecznościowych.

To sprawia, że w środowisku polonijnym ks. Ryszard Koper jest jednym z najbardziej znanych polskich kapłanów; posiada także godność kanonika, której przez skromność praktycznie nie używa. Dlatego też wierni uważają, że jego odejście z diecezji brooklyńskiej będzie ogromną stratą nie tylko dla Polonii, ale również dla niej samej.