„Łukasz był pierwszym, który wybiegł za nim. Krzyczał do wszystkich, żeby uciekali”

0
EPA-EFE/FACUNDO ARRIZABALAGA

Gdy tylko usłyszał krzyki, pobiegł w ich stronę – mówi szef Polaka, który stawił czoła terroryście z London Bridge. Toby Williamson zarządzający budynkiem Fishmongers’ Hall poinformował, że mężczyzna wyszedł ze szpitala i czuje się dobrze. Toby Williamson powiedział, że Polak odegrał istotną rolę podczas pierwszej fazy starcia, która odbyła się w budynku. 

„Słyszy krzyki. Jest przeszkolony w pierwszej pomocy, więc idzie w tym kierunku, na pierwsze piętro. Odkrywa, że toczy się walka. Mężczyzna ma dwa noże, słychać wrzaski, jest krew. Łukasz bierze ze ściany ozdobę – rodzaj długiego kija. Podchodzi do terrorysty, zadaje cios w klatkę piersiową, ale jasne staje się, że napastnik ma na sobie jakąś kamizelkę, uderzenie nie przynosi efektu” – relacjonuje Toby Williamson dodając, że jego polski pracownik wykazał się wielką odwagą.

„Napastnik zadaje ciosy na oślep. Trafia między innymi w ramię Polaka, zadaje rany w pięciu miejscach. Ale Łukasz się nie cofa” – podkreśla rozmówca Polskiego Radia. Williamson zaznacza, że z tego, co wie, w kieł narwala uzbrojony był nie Polak, a jeden z mężczyzn, którzy przyszli mu wkrótce na pomoc. „Wkrótce dołącza do niego dwóch ludzi, związanych z organizacją, która ma tu konferencję. Jeden uruchamia gaśnicę, drugi jako broni używa krzeseł i kła narwala. Teraz terrorysta widzi, że jego przeciwnicy mają przewagę liczebną. Zbiega na dół, ku wyjściu” – relacjonuje szef Fishmongers’ Hall. Ujawnia, że napastnik, przy pomocy noża, zmusił jednego z pracowników budynku do otwarcia drzwi wyjściowych. 

„Łukasz był pierwszym, który wybiega za nim. Krzyczał do wszystkich, żeby uciekali” – informuje Toby Williamson. Tu zaczyna się druga faza ataku, uwieczniona na amatorskich nagraniach wideo. Toby Williamson wskazuje, że na tym etapie pan Łukasz jest już osłabiony, we znaki daje mu się lewe ramię. Na jednym z nagrań widać go przez kilka sekund. 
Polak czuje się dobrze. „Jest w porządku i pod względem fizycznym i pod względem psychicznym – podkreśla rozmówca Polskiego Radia, który jest w kontakcie z naszym rodakiem. „To silny człowiek. Teraz potrzebuje nieco czasu po tym strasznym doświadczeniu. Musi się do końca pozbierać” – mówi Toby Williamson.