Maszyna przebiła się aż do piwnicy. Z domu Polaków nic nie udało się uratować

2156
FOTO: ABC.NEWS/

Trwa ustalanie przyczyn katastrofy do jakiej doszło we wtorek, ok. godziny 11 przed południem w New Jersey. Niewielki samolot spadł na dom w miejscowości Colonia. Budynek należał do polskiej rodziny. “Płonący dom wyglądał jak wulkan. Wielkie płomienie. Mnóstwo dymu” – relacjonował jeden ze świadków zdarzenia. Płomienie przedostały się na dwa sąsiednie budynki. 

W wyniku zdarzenia zginął pilot Cessny, 74-letni kardiolog Michael Schloss. Mężczyzna leciał do Nowego Jorku na wykład. Osoby, które znają mężczyznę twierdzą, że był doświadczonym pilotem, który uwielbiać latać. Wśród pojawiających się hipotez są między innymi: awaria maszyny lub nagłe pogorszenie się stanu zdrowia 74-latka. Tego dnia też, warunki pogodowe nie były najlepsze.

Jak relacjonują świadkowie, maszyna leciała niepokojąco nisko. Zaczęła ścinać czubki drzew po czym uderzyła w dach jednego z domów jednorodzinnych, przebijając się aż do piwnicy. Eksplozja, która nastąpiła w wyniku uderzenia, wywołała ogromny pożar. Ogień ogarnął też dwa sąsiednie budynki. Pożar ugaszono po kilku godzinach. Jak podaje „New York Times”, w objętych ogniem domach nikogo nie było. – Od razu zaczęliśmy do nich dzwonić. Jesteśmy bliskimi sąsiadami. Mieli dużo szczęścia – ocenił jeden z mieszkańców osiedla. Właścicielami domu, w który uderzyła Cessna jest polska rodzina. Na szczęście nie było ich w domu – dorośli byli w pracy, a pięcioletnia córeczka w szkole. Rodzina jest bezpieczna i ma zapewniony dach nad głową, stracili jednak wszystkie pamiątki, a także między innymi ubrania oraz inne najpotrzebniejsze rzeczy. To dla nich ogromny szok. Dom, który tak pieczołowicie remontowali został doszczętnie zniszczony i to w zaledwie kilka minut. Nic nie można było już uratować. Płomienie i gęsty dym sięgały na wysokość ok. 40 stóp. W internecie ruszyła zbiórka pieniędzy na wsparcie polskiej rodziny. W pozostałych zniszczonych domach także nikt nie ucierpiał, z jednego w ostatniej chwili wybiegła mieszkanka. Jak mówią strażacy, zdążyła tylko chwycić swoje psy i uciekła z nimi na zewnątrz. W środę rano funkcjonariusze z National Transportation Safety Board wyciągnęli ze zgliszczy ciało pilota. Udało się też usunąć fragmenty silników i kadłuba Cessny, zalegających w ruinie domu.  Sąsiedzi są w szoku, trudno jest im uwierzyć, że doszło do takiej tragedii.