Milicjant podejrzany o strzelanie do górników w kopalni „Wujek” zatrzymany w Chorwacji

150
EPA-EFE/Andrzej Grygiel POLAND OUT
Do 10 lat pozbawienia wolności grozi Romanowi S. – byłemu funkcjonariuszowi plutonu specjalnego MO, podejrzanemu o strzelanie do górników kopalni „Wujek” – tłumaczy szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej prokurator Andrzej Pozorski.

Wczoraj w Chorwacji zatrzymano Romana Zdzisława S., byłego funkcjonariusza plutonu specjalnego Pułku Manewrowego Komendy Wojewódzkiej MO w Katowicach, który 16 grudnia 1981 roku podczas stanu wojennego – według ustaleń prokuratury – strzelał do górników kopalni „Wujek”. 

Prokurator Pozorski wyjaśnia, że zatrzymanemu podobnie jak skazanym już w tej sprawie innym funkcjonariuszom grozi kara więzienia. Romanowi S. prokurator zarzuca, że wraz z innymi funkcjonariuszami brał udział w pacyfikacji kopalni „Wujek”. Maksymalna kara – tłumaczy Andrzej Pozorski – w związku z tym, że w następstwie tamtych działań doszło do śmierci, może wynieść do 10 lat więzienia. Szef pionu śledczego IPN dodaje, że istnieje możliwość „wrócenia do kar, które zostały orzeczone wobec byłych skazanych funkcjonariuszy ZOMO – tam zapadły wyroki od 2 do 6 lat pozbawienia wolności”. Prokurator dodał jednak, że tamten wyrok nie jest wiążący wobec Romana S.

Prokurator Pozorski zapewnił, że postępowanie w tej sprawie nie powinno być długie. „Bardzo chcemy tę sprawę jak najszybciej zakończyć” – podkreślił. Szef pionu śledczego IPN przypomniał, że w tej sprawie zostało skazanych 17 osób, materiał dowodowy jest zebrany, trzeba jednak pamiętać – dodaje – że oskarżony nie został jeszcze przesłuchany, może złożyć określone wnioski dowodowe, dlatego trudno obecnie stwierdzić, kiedy sprawa zostanie zakończona. 

Roman S. na stałe przebywał w Niemczech, zrzekł się obywatelstwa polskiego i przyjął niemieckie. Prokurator Andrzej Pozorski wyjaśnia, że jego zatrzymanie było możliwe dzięki wydaniu w 2013 roku Europejskiego Nakazu Aresztowania. Nakaz przekazano niemieckim władzom, które odmówiły jego realizacji. Ta sytuacja, mówi prokurator, „pozbawiła go czujności, będąc pewny, że nic mu nie grozi, wyjechał poza granice Niemiec i nastąpiło jego zatrzymanie”.

Roman S. na razie przebywa w Zakładzie Karnym na Służewcu w Warszawie, w najbliższych dniach zostanie przetransportowany do aresztu śledczego w Katowicach, gdzie będzie przesłuchiwany.

Podczas stanu wojennego, 16 grudnia 1981 roku w czasie pacyfikacji strajku w kopalni „Wujek” w Katowicach milicja użyła broni palnej. Od milicyjnych kul zginęło tam dziewięciu protestujących górników, a ponad 20 innych zostało rannych. 

Osądzenie byłych milicjantów oskarżonych o największą zbrodnię stanu wojennego było niezwykle trudne. Proces w pierwszej instancji toczył się trzy razy. Ostateczny wyrok, w którym sąd uznał winę i wymierzył kary po kilka lat pozbawienia wolności kilkunastu byłym członkom milicyjnego plutonu specjalnego, zapadł dopiero w kwietniu 2009 roku – po niemal 28 latach od tragedii.