Minister Jan Dziedziczak – “Jesteśmy w stałym kontakcie z organizacjami polonijnymi”

447
KPRM

„Środki finansowe, które mają trafić do Polaków poza granicami naszej ojczyzny, będą rozdzielane na podstawie wniosków, które wpływają do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów” – wyjaśnia minister Jan Dziedziczak, pełnomocnik rządu ds. Polonii i Polaków za granicą, i dodaje, że już od kilku tygodni trwają prace nad oceną nadesłanych dokumentów.

W czasie epidemii koronawirusa z trudnościami zmagają się także organizacje polonijne. Czy mogą liczyć na pomoc polskiego rządu?

Priorytetem dla rządu była – w momencie zamknięcia granic, komunikacji lotniczej i kolejowej – sprawna ewakuacja do Polski wszystkich naszych rodaków przebywających krótkoterminowo za granicą. Należy podkreślić, że projekt #lotdoDomu to była jedna z najbardziej skomplikowanych organizacyjnie i logistycznie operacji lotniczych w ponad 100-letniej historii polskiego lotnictwa cywilnego. Już teraz imponującą akcję PLL LOT możemy nazwać sukcesem. W zaledwie trzy tygodnie zostało wykonanych prawie 388 rejsów z ponad 71 destynacji na sześciu kontynentach. Dzięki ogromnej pracy i wsparciu wielu ludzi oraz instytucji ponad 55 tysięcy osób wróciło szczęśliwie i bezpiecznie do domu. Nie zdradzę tajemnicy jeśli powiem, że tej akcji zazdrościło nam wiele innych krajów. Oczywiście, w związku z pandemią, wiele potrzeb na bieżąco w każdym kraju jest zgłaszanych naszym służbom konsularnym, które w miarę możliwości służą pomocą. Warta wspomnienia jest także akcja MSZ Polonia4Neighbours, w ramach której przedstawiciele Polonii realizują bardzo wiele oddolnych inicjatyw, które wspierają społeczności lokalne w walce z koronawirusem. Nasi rodacy aktywnie wspierają potrzebujących poprzez przekazywanie im żywności, środków dezynfekcyjnych oraz maseczek, które sami szyją. W ramach podziękowania pracownikom służby medycznej Polacy przekazują dyżurującym posiłki. Dla dzieci prowadzone są darmowe lekcje online. Udzielana jest pomoc psychologiczna i prawnicza. Akcja Polonia4Neighbours spotkała się z ogromnym zainteresowaniem wśród Polonii m.in. z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji, Islandii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, czy nawet Kolumbii. Pięknym przykładem jest Kanada, gdzie Kongres Polonii Kanadyjskiej wezwał wszystkie organizacje do wspierania sąsiadów. Polonia organizuje wyjazdy do osób starszych czy organizuje pomoc w zakupach i transporcie żywności. W Niemczech wolontariusze Polskiej Misji Katolickiej organizują pomoc w lokalnym środowisku, w tym dyżury kryzysowe. Na Islandii Polacy organizują akcję pomocową dla tamtejszej służby zdrowia, w tym ratownictwa medycznego. Z kolei w USA siostry benedyktynki z Huntington, NY, prowadzą dom opieki dla osób starszych. Na Wielkanoc upiekły babki dla lokalnego szpitala, wspomagają ubogie rodziny, dzwonią do osób starszych i samotnych, podtrzymując je na duchu, modlą się za chorych. Innym przykładem działania w ramach akcji Polonia4Neighbours, jest pomoc niesiona przez uczniów polskiej szkoły im. gen. Pułaskiego. Są oni wolontariuszami w South Brooklyn Mutual Aid: wspomagają biednych i seniorów, robią zakupy żywnościowe, rozwożą i dostarczają je pod drzwi.

A jak wygląda pomoc finansowa udzielana polonijnym organizacjom ze środków z budżetu państwa, która do tej pory rozdzielana była przez Senat?

Wnioski, podobnie jak w zeszłych latach do Senatu RP i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, są składane przez podmioty polonijne za pośrednictwem organizacji posiadających swoją siedzibę w Polsce. W tym roku – ze względu na przejście środków z Senatu RP do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i trudną sytuację związaną z COVID-19 – nawiązaliśmy pilnie kontakt z oferentami składającymi na ten rok wnioski do Senatu, którzy niezwłocznie po podpisaniu przez prezydenta RP ustawy budżetowej złożyli już do właściwego podmiotu wnioski na działania w 2020. Wszystkie one są sukcesywnie rozpatrywane. Ze względu na przejściowość procedury w tym roku szczegółowe informacje na temat ścieżki otrzymania wsparcia są możliwe do uzyskania emailowo ([email protected]). Już za kilka miesięcy – jesienią – zostanie rozpisany konkurs na działania w 2021 roku.

W grudniu został pan pełnomocnikiem rządu ds. Polonii i Polaków za granicą. Wyglądało na to, że będzie pan pełnił funkcje doradcze, ale po przeniesieniu pieniędzy na Polonię z Senatu, to w głównej mierze do pana będzie należeć decyzja o ich rozdzielaniu. Był pan orędownikiem przeniesienia pieniędzy z Senatu?

Działalność pełnomocnika rządu ds. Polonii i Polaków za granicą to wiele więcej niż funkcja czysto doradcza, choć i ona stanowi niezmiernie ważny element mojej pracy. Muszę jednak przyznać, że istotnym zadaniem urzędu pełnomocnika oraz kierowanego przeze mnie departamentu stanowi właśnie rozdysponowanie pieniędzy. Środki finansowe, które mają trafić do Polaków poza granicami naszej ojczyzny, będą rozdzielane na podstawie wniosków, które wpływają do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Przekazywanie środków na finansowanie projektów będzie się charakteryzowało przede wszystkim transparentnością oraz efektywnością, mając zawsze na celu dobro Polaków i państwa polskiego.
Ważnym aspektem jest element spójności w prowadzeniu działalności na rzecz Polonii i Polaków poza granicami. Byłem orędownikiem przeniesienia pieniędzy z Senatu do ośrodków rządowych, ponieważ Senat pod wodzą Platformy Obywatelskiej dawał wyraźne sygnały, że chce prowadzić alternatywną działalność wobec wskazanego przez konstytucję do prowadzenia polityki zagranicznej rządu. Nie chcę, żeby Polonia była przedmiotem przepychanek i gier politycznych, tylko żeby mogła w sposób skoordynowany wspólnie z państwem polskim i jego polityką zagraniczną działać na rzecz Polski. Co należy podkreślić, to właśnie rząd jest przedstawicielem władzy wykonawczej, w związku z tym jest najwłaściwszym miejscem i dysponentem tych środków.

Czy dotacje dla Polonii na całym świecie z budżetu przejętego z Senatu są w jakimkolwiek stopniu zagrożone na ten rok?

Absolutnie nie. Warto przypomnieć, że za naszych rządów, rządów Zjednoczonej Prawicy, wydatki na Polonię wzrosły z pięćdziesięciu kilku milionów za rządów PO-PSL do 130. Mam na myśli 110 mln, którymi dysponował Senat, i prawie 20 mln MSZ, dzięki którym pomagał działaniami konsularnymi. Zależy mi, aby przeniesienie środków z Senatu nie wprowadziło niepokoju wśród przedstawicieli organizacji polonijnych i Polaków poza granicami kraju. Chciałbym ponadto wszystkich zapewnić, że już od kilku tygodni pracujemy nad oceną wniosków, które do nas wpłynęły.

Kiedy polonijne organizacje będą ponownie się starać o dotacje i kiedy je otrzymają?

Jak już wspomniałem, do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na bieżąco wpływają wnioski o dotacje, jesteśmy w stałym kontakcie z organizacjami polonijnymi, odpowiadamy na ich pytania, rozwiewamy wątpliwości oraz wyjaśniamy, na czym polegają zmiany w procedowaniu wniosków, w stosunku do tego jak proces ten przebiegał w Senacie. I właśnie na tym się teraz skupiamy. Będzie to uzależnione od samych oferentów, w jakim termie spełnią wszystkie wymagania, czyli poprawnie wypełnią i złożą wnioski.

Czy zmieni się formuła wnioskowania o pieniądze – czy wciąż organizacje polonijne będą musiały to robić za pośrednictwem organizacji w Polsce?

Z doświadczeniu wielu lat współpracy z organizacjami działającymi w Polsce i niosącymi pomoc ośrodkom polonijnym na całym świecie wiem, że środki finansowe, o które aplikowały, były różnie rozdysponowywane. Chcielibyśmy dlatego teraz skupić się raczej na wzmocnieniu dobrych rozwiązań oraz poprawieniu tych, które zawodzą. Ponieważ są to środki publiczne – pieniądze wszystkich Polaków – musimy mieć pewność, że ich wydatkowanie przeprowadzane będzie w sposób transparentny i celowy. To jest obecnie nasze główne zadanie. Formuła, o którą państwo pytacie, wynika z wymogów prawa.

Czy przy pana stanowisku powstanie biuro na podobieństwo tego, które działało w Senacie, gdzie mogliby się bezpośrednio kontaktować ze swoimi sprawami Polonusi?

Taki departament już istnieje. W styczniu tego roku w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów został powołany Departament Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą, który jest odpowiedzialny za organizację pracy pełnomocnika, w tym również za kontakt z przedstawicielami Polonii. Na razie pracujemy w wąskim gronie, ponieważ początki przypadły na czasy obowiązkowej kwarantanny, jednak powoli dołączają do nas nowe osoby. Są to nie tylko osoby doświadczone w pracy polonijnej, ale także eksperci znający problematykę dotacyjną, którzy przeszli do KPRM z innych ministerstw.

Oprócz rozdzielenia pieniędzy dla Polonii jakie cele wyznaczył sobie pan do zrealizowania na swoim stanowisku?

Od grudnia systematycznie nawiązuję oraz podtrzymuję współpracę z szeregiem środowisk polonijnych, organizacji zrzeszających Polaków poza granicami kraju, ale również pozostałych instytucji publicznych, wyrażających wolę współpracy w zakresie wsparcia Polonii. Ponadto w zakresie pracy pełnomocnika znalazł się systematyczny kontakt z ośrodkami polonijnymi, w celu zgłębienia zagadnień oraz problemów, z którymi zmagają się Polacy za granicą, oraz poszukiwanie rozwiązań dla ich bieżących trudności. Miałem i mam w planach wiele wizyt zagranicznych. Niestety na dzień dzisiejszy, ze względu na panującą na świecie epidemię koronawirusa, musiałem zawiesić wszystkie wyjazdy. Jednak jak tylko sytuacja się unormuje, będę starał się sukcesywnie odwiedzać ośrodki polonijne i rozmawiać na żywo z ich przedstawicielami. W ślad za powołaniem pełnomocnika reaktywowany zostanie także Międzyresortowy Zespół ds. Polonii i Polaków za Granicą, który zajmie się koordynacją i współpracą pomiędzy poszczególnymi resortami w tym zakresie. Owa współpraca będzie również dopełniana dokonywaniem przeglądu działań realizowanych przez Kancelarię Prezydenta RP, Sejmu i Senatu oraz administrację rządową w zakresie pomocy Polonii i Polakom poza granicami kraju oraz promowaniem m.in. poprzez patronaty honorowe i upowszechnianie problematyki polonijnej. To jest tylko oczywiście część przykładowych obowiązków, które nałożył na mój urząd pan premier.

Piastował pan już w swojej karierze stanowisko wiceszefa MSZ. Poznał pan potrzeby, problemy, ale i potencjał Polonii na całym świecie. Czy ma pan pomysł jak go wykorzystać?

Rząd Polski ma w planie kontynuowanie pomocy edukacyjnej, charytatywnej, ale również takiej, która wynika z sytuacji, w której się wszyscy znaleźliśmy. Mam tu na myśli epidemię koronawirusa, z którą się obecnie zmagamy. Planujemy wesprzeć projekty, które mają za zadanie pomóc Polakom za granicą (szczególnie na Wschodzie) dotkniętym epidemią. Ponadto będziemy starali się również aktywizować środowiska polskie, przekazując dotacje na działania programowe polskim organizacjom. Zależy mi przede wszystkim, aby łączność z ojczyzną rozsianych po całym świecie Polaków była jak najściślejsza. Żywe relacje rodaków z krajem wzmacniają ich tożsamość, pozwalają pamiętać o korzeniach, podtrzymywać i kultywować polskie tradycje, kulturę, wiarę oraz język ojczysty. Wszystkie działania, którym będę patronował i wspierał, mają na celu jedno: aby Polska była obecna nie tylko w ich umysłach, ale również w sercach i w codziennym życiu. Chciałbym, aby Polacy oraz środowiska polonijne byli ambasadorami polskości w krajach zamieszkania. Bardzo ważna jest także aktywność środowisk polonijnych. Przede wszystkim ważna jest obrona dobrego imienia Polski. Niezbędne jest zwalczanie kłamstw o „polskich obozach koncentracyjnych” czy rzekomych „polskich zbrodniach w czasie II wojny światowej”. Drugim elementem, o który apeluję, to tworzenie przez Polonię w każdym kraju „propolskiego lobby”. To ważne, aby rządzący danym krajem liczyli się z głosem swoich obywateli pochodzenia polskiego. To ważne np. w kontekście nadchodzących wyborów prezydenckich w USA. Kandydaci obu partii powinni zabiegać o głosy 10-milionowej Polonii – a więc 10 milionów wyborców w USA. A Polacy muszą działać razem i dobrze analizować, co dany kandydat ma do zaoferowania im – amerykańskim Polakom, jak i przede wszystkim – Polsce.

Czy jest pan orędownikiem powrotów Polaków do kraju, czy raczej wolałby pan, by Polacy zostali i działali na rzecz kraju w miejscach, w których żyją?

Polska jest ojczyzną wszystkich Polaków, bez względu na to, w którym zakątku świata obecnie mieszkają. W związku z tym zawsze będziemy czekać na nich z otwartymi ramionami. Wiem, że część moich rodaków, którzy przebywają poza granicami Polski, nie myśli o powrocie. Zapuścili już swoje korzenie w krajach zamieszkania i tam starają się być świadkami polskości, pielęgnując polską kulturę, historię, tradycję oraz język ojczysty. Ale jest, jak wiemy, również taka grupa rodaków, którym kazano wyjechać, których deportowano. Polska staje się obecnie miejscem, do którego chcą przyjeżdżać np. potomkowie osób, które wcześniej z Polski wyjechały, zostały wywiezione lub znalazły się poza krajem w wyniku powojennej zmiany granic. Każdy Polak mieszkający za granicą ma inną historię, ale łączy ich Polska, język polski, łączy ich duma z tego, że są Polakami. Przez wiele lat państwo polskie o nich się nie upominało i nie ułatwiało im powrotu do ojczyzny. My chcemy objąć tę grupę szczególną opieką i jeśli wyrażą taką wolę oraz chęć, zrobić wszystko, żeby im powrót umożliwić i ułatwić.

Czy przy pana udziale będzie rozwijana i rozszerzana rządowa zachęta dla Polaków powracających do kraju?

Pytanie ma, według mnie, charakter wieloaspektowy. Dla rządu PiS, rządu Zjednoczonej Prawicy, ale przecież również dla prezydenta Andrzeja Dudy niezwykle ważne jest stworzenie jak najlepszego i najsprawniejszego systemu repatriacji naszych rodaków. Chcemy dokończyć proces repatriacji rodzin tych, którzy zostali wywiezieni na Wschód. Zmieniliśmy ustawę, ta ustawa działa, ale jeszcze widzimy, że musimy dołożyć większych starań, żeby Polacy mogli wracać. Tu, w kraju, jest dla nich miejsce. Niestety, Polska przez wiele lat nie była w stanie sprowadzić kilkudziesięciu tysięcy osób, a gdy popatrzymy chociażby na Niemcy, to nasi zachodni sąsiedzi sprowadzili z Kazachstanu ok. 800 tys. swoich rodaków. Podkreślę, że chcemy nadrabiać te kwestie i zapewniam, że zrobimy wszystko, żeby każda osoba, która chce powrócić do Polski, mogła to zrobić. W związku z tym w drugiej połowie lutego zorganizowaliśmy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów spotkanie dotyczące współpracy administracji rządowej z podmiotami gospodarczymi na rzecz dodatkowego wsparcia procesu repatriacji Polaków do ojczyzny. Było to pierwsze spotkanie, ale oczywiście nie ostatnie. Będziemy kontynuować rozmowy, a wszystko po to, by wypracowywać jak najlepsze rozwiązania ułatwiające powrót Polaków do kraju.
Inny aspekt tematu Polaków powracających do kraju wiąże się ściśle z sytuacją w Europie Zachodniej po brexicie, ale równocześnie z sytuacją w naszym kraju. Polska pięknieje, rozwija się. Dogoniliśmy gospodarczo wiele państw lub jesteśmy blisko zrównania poziomów życia. Polska stała się atrakcyjnym miejscem nie tylko dla turystów, ale również coraz większa liczba Polaków wraca lub poważnie rozważa pomysł powrotu do ojczyzny. Chcemy wspomagać naszych rodaków, którzy chcieliby ponownie rozpocząć swoje życie nad Wisłą. Stąd też prace nad Programem „Powroty”, który oferuje szeroko rozumianą pomoc tym wszystkim, którzy podjęli decyzję o powrocie. Niestety, plany odsunęła w czasie epidemia, ale jestem przekonany, że po jej zakończeniu temat będzie kontynuowany.