Może dość tego targu 90-letnią tradycją?

Sukces obrońców Polskiego Domu Narodowego w Hartford

688
Polski Dom Narodowy w Hartford 12 października skończył 90 lat / Foto: ANDRZEJ CIERKOSZ/FUNDACJA DOBRA POLSKA SZKOŁA

Piętnaście zarzutów przeciwko zarządowi Polskiego Domu Narodowego w Hartford znalazło się w liście wstrzymującym jego sprzedaż firmie Mahler Realty Advisors. Adwokat reprezentujący obrońców ostoi polskości w stanie Connecticut odnalazł także klauzulę zapisaną w Urzędzie Miasta, która może uniemożliwić jakąkolwiek transakcję dotyczącą zmiany właściciela tego historycznego budynku.

W poniedziałek, 12 października, Polski Dom Narodowy w Hartford skończył 90 lat. Zamiast jubileuszu jego zarząd najprawdopodobniej przygotowywał się na „stypę” związaną z jego sprzedażą, która początkowo miała być sfinalizowana 15 października lub nawet wcześniej. Plany zostały zbombardowane przez obrońców tego zabytkowego obiektu, mającego historyczne znaczenie dla polskiej kultury w całym stanie. Dzięki ich determinacji oraz wnioskowi reprezentującego ich adwokata, władze miejskie zablokowały zaplanowaną transakcję z Mahler Realty Advisors, a sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Hartford.

Z nieoficjalnej informacji, do której dotarł „Nowy Dziennik”, wynika, że pismo (tzw. lis pendens) dotyczące wstrzymania sprzedaży budynku Polskiego Domu Narodowego zostało doręczone do przedstawiciela jego Rady Dyrektorów przez szeryfa Hartford w piątek, 9 października. W dodatku rzekomo miało to miejsce podczas wizyty Keitha Mahlera z Mahler Realty Advisors, który robił ostatni przegląd obiektu przed sfinalizowaniem transakcji jego zakupu, jaka miała nastąpić dzień później.

Obrońcy Polskiego Domu Narodowego w Hartford odnieśli pierwszy sukces – zablokowali jego sprzedaż firmie Mahler Realty Advisors / Foto: ANDRZEJ CIERKOSZ/FUNDACJA DOBRA POLSKA SZKOŁA

Timothy Brignole, prawnik z kancelarii adwokackiej Brignole, Bush and Lewis, w czterostronicowym piśmie zawarł kilkanaście inkryminacji związanych z poważnymi nieprawidłowościami dotyczącymi nie tylko decyzji związanej ze sprzedażą budynku, ale także wyboru kontrahenta przez zarząd Polskiego Domu Narodowego w Hartford.

„Oni dostali powiadomienie, że jest przeciwko nim piętnaście zarzutów. Jednym z nich jest klauzula zapisana w Urzędzie Miasta w 1968 r., która nie pozwala na sprzedaż Polskiego Domu Narodowego. Myślę, że stał się cud, na który natrafił nasz adwokat i dziwię się, że zarząd podpisał akt sprzedaży, nie odrabiając lekcji” – powiedziała „Nowemu Dziennikowi” Bogumiła Gładysz, inicjatorka akcji związanej z obroną zabytkowego obiektu i utrzymania go w polskich rękach.

Pozostałe punkty dotyczą kwestii poruszanych wcześniej przez obrońców i związane są m.in.: ze zbyt pośpieszną decyzją sprzedaży budynku, w dodatku podjętą tylko przez 49 członków korporacyjnych, z rozpatrzeniem tylko jednej oferty zakupu (po zaniżonej cenie), a także zamknięcia możliwości płacenia i odnawiania członkostwa w Polskim Domu Narodowym, co wpłynęło nie tylko na jego budżet, ale przede wszystkim na zmniejszenie liczby osób mających wpływ na podejmowanie kluczowych decyzji dotyczących jego działalności i losów.

Poza tym okazało się, że zawiadomienia o zebraniu specjalnym też były wypisane niewłaściwie i zamiast zmobilizować członków korporacyjnych do udziału w nim, raczej „uśpiły” ich czujność, przez co frekwencja była bardzo niska.

„Rzekomo zostały wysłane tylko do ok. 160 osób. Na zwykłej pocztówce była informacja, że 22 sierpnia na zebraniu będzie można się dowiedzieć o przyszłości Polskiego Domu Narodowego. Nie podano żadnej wiadomości o tym, że wtedy zapadnie ostateczna decyzja dotycząca sprzedaży budynku panu Keithowi Mahlerowi” – mówi Bogumiła Gładysz. Podkreśla, że osoby chcące wziąć udział w tym zebraniu dodatkowo musiały wcześniej telefonicznie zarejestrować się w Polskim Domu Narodowym. Dlatego – jej zdaniem – pojawiło się na nim tylko 49 osób, z czego 42 zagłosowały za sprzedażą, pięć wstrzymało się od głosu i tylko dwie były przeciwko – prezes John Majdan i Zofia Bieniek, długoletnia członkini korporacyjna i przedstawicielka ZHP.

Bogumiła Gładysz jest inicjatorką akcji obrony Polskiego Domu Narodowego w Hartford i pozostawienia go w polonijnych rękach / Foto: ANDRZEJ CIERKOSZ/FUNDACJA DOBRA POLSKA SZKOŁA

Bogumiła Gładysz zwraca także uwagę na wiele innych nieprawidłowości, które rzekomo miały miejsce podczas tego zebrania, jak np. brak kopii umowy sprzedaży, jaką powinni przed głosowaniem otrzymać wszyscy członkowie korporacyjni, by się z nią dokładnie zapoznać, czy też brak sprawozdania z głosowania, które odbyło się tylko na podstawie podniesionej ręki.

Nasza rozmówczyni, która od 15 lat była członkiem korporacyjnym i przestała nim być w związku z zablokowaniem możliwości zapłacenia składki, zwróciła również uwagę na to, że wiąże się ono z dodatkowymi uprawnieniami, o których bardzo mało lub wcale się nie mówi. Okazuje się, że każdy członek korporacyjny jest jednocześnie współwłaścicielem Polskiego Domu Narodowego. Ta wiadomość – jak podkreśliła – na pewno mogła i może zmienić podejście członków do sprawy współdecydowania o jego działalności, a zwłaszcza sprzedaży.

Obrońcy Polskiego Domu Narodowego nieufnie patrzą też na sytuację, w której jego zarząd sprzedaje historyczny, zabytkowy budynek po niskiej cenie i nie rozwiązuje się, tylko zamierza dalej działać, wynajmując od nowego właściciela pomieszczenia, za które ma płacić wysoki czynsz oraz połowę podatków i kosztów utrzymania, a także dzielić się zyskiem ze sprzedaży alkoholu podczas organizowanych tam koncertów. Szczegółowo opisaliśmy to w artykule „Stypa zamiast 90. urodzin?”, opublikowanym w jednym z wrześniowych numerów „Nowego Dziennika”.

Polski Dom Narodowy w Hartford dysponuje piękną i przestrzenną salą restauracyjno-jadalną / Foto: WWW.POLISHHOMECT.ORG

W związku z zaistniałą sytuacją Rada Dyrektorów Polskiego Domu Narodowego znalazła się w kłopotliwym położeniu i to nie tylko ze względu na niemożność sprzedaży budynku, ale – jak twierdzili wcześniej – także brak funduszy na dalszą działalność, którą powinni dalej prowadzić.
„Muszą się wziąć do pracy – podkreśliła Bogumiła Gładysz. – Uważam, że prezes Polskiego Domu Narodowego powinien natychmiast zwołać zebranie wszystkich członków korporacyjnych oraz przywrócić możliwość płacenia składek i odnowienia członkostwa” – stwierdziła nasza rozmówczyni, dodając, że jest wiele osób chcących nie tylko wpłacić kolejne składki, ale także złożyć donacje. Są także chętni pomóc w prowadzeniu Polskiego Domu Narodowego…

„Stworzyliśmy komitet, którego zadaniem jest walka o pozostawienie go w polskich rękach. Nazwa to Save Polish National Home for Generations” – zdradza Bogumiła Gładysz. Dodaje, że jego zadaniem będzie także obrona innych polonijnych obiektów.

„Właśnie się dowiedzieliśmy, że również polski klub w Bridgeport, CT, który jest jeszcze większy niż Polski Dom Narodowy w Hartford, wymaga pomocy. Podobnie jest w jednym z Polskich Domów Narodowych w New Jersey, który też chcą sprzedać” – wyjaśnia.

Sala balowo-koncertowa ma dwa piętra i ona najbardziej interesuje potencjalnego nabywcę, jakim jest firma Mahler Entertainment Group / Foto: WWW.POLISHHOMECT.ORG

Inicjatorka akcji obrony 90-letniego obiektu wybudowanego przez naszych przodków zachęca także Polonię do korzystania z usług Polskiego Domu Narodowego.

„Jest on w 75 procentach czynny i może obsługiwać różne uroczystości rodzinne, wesela, chrzciny, stypy itd. Sala balowa ze sceną może pomieścić nawet 300 osób” – zachwala Bogumiła Gładysz. Otuchy dodał jej list, który niedawno otrzymała z Polski od Agaty Kurdziel, głównej specjalistki Departamentu Współpracy Międzynarodowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wyraziła ona wielkie zaniepokojenie dotyczące sprzedażą Polskiego Domu Narodowego, który – jej zdaniem – powinien pozostać w polskich rękach.

Polonijna działaczka nie tylko działa w jego obronie, ale także stara się pozyskanie funduszy na jego działalność. Zwróciła się o to do Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej oraz działającej w Kalifornii i posiadającej swój oddział m.in. w New Britain, CT, Unii Kredytowej POLAM. Poza tym wypełniła wnioski dotyczące wsparcia finansowego z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, oraz ze Wspólnoty Polskiej w Warszawie, która – jak stwierdziła – udziela również pomocy dla Polskich Domów Narodowych.

Pub w Polskim Domu Narodowym w Hartford oferuje szeroki asortyment trunków / Foto: WWW.POLISHHOMECT.ORG

„Jest wiele możliwości pozyskania funduszy, tylko do tej pory nie było widać chęci działania ze strony zarządu” – zaznaczyła nasza rozmówczyni, dodając, że ma nadzieję, iż w końcu Rada Dyrektorów Polskiego Domu Narodowego zacznie współpracować z jego obrońcami w celu uratowania historycznego budynku.

„Liczymy na ich dobre chęci i mądrość prezesa Johna Majdana, który był jedną z dwóch osób głosujących przeciwko sprzedaży” – podkreśla Bogumiła Gładysz. Zachęca także, by jak najwięcej osób chcących ocalenia Polskiego Domu Narodowego stawiło się w sądzie podczas rozprawy dotyczącej transakcji, bo to na pewno będzie miało wpływ na ostateczną decyzję. Proces odbędzie się w połowie listopada i będzie miał miejsce w Sądzie Okręgowym w Hartford.

Na razie nie wiadomo jak na tzw. lis pendens wstrzymujący transakcję z Mahler Realty Advisors zareagował zarząd Polskiego Domu Narodowego i co planuje dalej robić. Jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że zamierza złożyć swój wniosek do sądu przeciwko obrońcom budynku.

Niestety do chwili oddania gazety do druku nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na nasze pytania wystosowane do prezesa Polskiego Domu Narodowego. Nie udzielił ich również adwokat reprezentujący jego obrońców.

John Majdan, prezes Polskiego Domu Narodowego w Hartford, był jedną z dwóch osób sprzeciwiających się jego sprzedaży / Foto: ANDRZEJ CIERKOSZ/FUNDACJA DOBRA POLSKA SZKOŁA