Napadł na policjantów i dalej grozi

315

Mężczyzna, który zaatakował dwóch policjantów siedzących w radiowozie, a kilka godzin później wtargnął na posterunek policji na Bronksie, grozi, że jak wyjdzie na wolność zaatakuje jeszcze raz. Oskarżony to 43-letni Robert Williams. Prawie trzy lata temu wyszedł z więzienia, w którym spędził kilkanaście lat. Mężczyzna ma bogatą przeszłość kryminalną.

Mężczyzna zaatakował dwóch policjantów siedzących w radiowozie w sobotę, 8 lutego, wieczorem. Podszedł do nich i zapytał o drogę, następnie wyciągnął broń i zaczął strzelać. Funkcjonariuszom udało się odjechać, ale jeden z nich został ranny w szyje i policzek. Na szczęście kula minęła tętnice. W przeciwnym wypadku policjant nie przeżyłby ataku. Po zdarzeniu, jakby nic się nie stało, 43-latek wszedł do chińskiej restauracji i zamówił jedzenie. Dwanaście godzin później Robert Williams wszedł do siedziby 41. posterunku na Bronksie i zaczął strzelać do funkcjonariuszy oraz pracowników cywilnych. W ramie ranny został jeden z poruczników. Sprawca strzelał do czasu, kiedy skończyły mu się naboje w pistolecie. Wtedy położył się na posadce.  „To zamierzona próba zabójstwa” – skomentował w niedzielę zajście komisarz policji, Dermot F. Shea.  

W poniedziałek, 10 lutego Williams z twarzą spuchniętą od uderzeń jakich doznał podczas aresztowania, patrzył w dół, gdy będąc na sali sądowej usłyszał w sumie trzynaście zarzutów usiłowania zabójstwa. Na sali obecnych było ponad 100 funkcjonariuszy i liderów związków policyjnych. Williams przebywa obecnie w areszcie na wyspie Rikers. Wcześniej, w szpitalu groził, że jak tylko wyjdzie na wolność, “zastrzeli jakiegoś policjanta”. 

Mężczyzna pierwszy raz został aresztowany pod zarzutem napadu, gdy miał zaledwie 14 lat. W 1995 r. został skazany za rozbój i wysłany do zakładu karnego w Bare Hill na północy stanu. Dwukrotnie był na zwolnieniu warunkowym i dwa razy łamał jego zasady. Rok po odbyciu kary postrzelił przypadkową osobę i porwał kobietę chcąc uciec przed policją skradzionym samochodem. Został skazany na 18 lat więzienia za próbę zabójstwa. W 2017 r. wyszedł na wolność. Matka Williamsa, Arvie Nelson, powiedziała, że ​​system nie przygotował syna na produktywne życie po spędzeniu prawie dwóch dekadach w więzieniu. Przekonywała, że to dobry człowiek, który chętnie pomagał sąsiadom. Mężczyzna był uzależniony od narkotyków, przez jakiś czas leczył się, ale po śmierci syna, który przypadkowo postrzelił się miał wpaść w depresje. Jak ustalono dzień przed napadem na policjantów w radiowozie Williams podszedł do innych funkcjonariuszy, także siedzących w samochodzie, ale z jakiegoś powodu wtedy nie doszło do ataku.