Niby fajnie, ale nie do końca

279
Zaczęło się. Realizacja jednej z obietnic tzw. piątki Kaczyńskiego. Chodzi o dodatkowe świadczenia dla emerytów i rencistów – dokładnie 888 zł i 25 gr na rękę. Taki jednorazowy zastrzyk finansowy dostanie, według szacunków Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ponad 9 mln osób. Wśród nich są polonijni seniorzy, którzy mają prawo do świadczeń w Polsce. Fajnie, ale nie do końca. Większe pieniądze w ramach emerytur są potrzebne, ale na pewno nie jednorazowo.

Bez względu na to, czy jest się wyborcą Prawa i Sprawiedliwości, czy też samo brzmienie nazwiska jej lidera powoduje wzrost ciśnienia do niezdrowej granicy wytrzymałości, tzw. trzynastkę raz, ale jednak, dostaną lub już dostali (zależy od terminu przelewu świadczeń) wszyscy polscy emeryci i renciści. Automatycznie. Jak informował rzecznik ZUS, pod koniec kwietnia ekstrapieniądze „wyszły już na pocztę”. W pierwszych dniach maja zostaną dołączone do przelewów bankowych. Dzięki temu ci, którym się to ustawowo należy, otrzymają 1100 zł brutto. Koszt emerytalnej (i rentowej) obietnicy Jarosława Kaczyńskiego to prawie 11 mld zł. Podczas ogłaszania programu premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że seniorzy to „szczególna grupa dla rządu” i że gdyby podzielić te 1100 zł na 12 miesięcy, to „jest to dodatkowe 90 zł miesięcznie”.

Jednak to niezupełnie taka suma. Policzmy… Na rękę, do podziału, jest 888 zł i 25 gr. A to daje 74 zł miesięcznie. Co można za to kupić? Na przykład kilogram tradycyjnej szynki (ok. 30 zł), paczkę papierosów (ok. 14 zł), kilka butelek wody mineralnej (ok. 10 zł), pół kg sera żółtego (ok. 20 zł), bochenek chleba i masło. Każdy, kto ostatnio odwiedzał bliskich w Polsce, wie, że jest drogo, a jak przewiduje Główny Urząd Statystyczny, będzie jeszcze drożej (tak na marginesie, proszę szykować większą niż rok temu gotówkę na wakacje w Polsce). Wracając do tematu emerytur – dodatkowe pieniądze są potrzebne, to jasne. I nie dziwię się, że zdecydowana większość seniorów i rencistów pozytywnie oceniła ten punkt tzw. piątki Kaczyńskiego (inne obietnice dotyczą np. 500 zł na pierwsze dziecko, wypłacane już od lipca, i uruchomienia dodatkowych połączeń autobusowych z mniejszych miejscowości). Problem w tym, że taki bonus to kropla w morzu potrzeb emerytów i rencistów.

Średnio emerytura w Polsce w lutym 2019 roku wyniosła nieco ponad 2,3 tys. zł brutto, czyli o 72 zł więcej niż rok wcześniej. Przeciętny emeryt w Polsce otrzymuje teraz mniej niż 2 tys. zł. Ale są osoby, i to całkiem spora grupa, bo prawie 300 tys., które co miesiąc nie dostają nawet tysiąca zł brutto. Dla porównania, w 2013 r. takich ludzi było mniej niż 100 tys. Problem w tym, że z każdym rokiem „groszowych” emerytur będzie przybywać, bo w obowiązującym systemie świadczenie to jest wyłącznie wynikiem podziału odłożonych składek. Patrząc na wciąż niskie zarobki osób zatrudnionych chociażby w sektorze publicznym, widać wyraźnie, że odkładać za bardzo nie ma z czego.

Ostatnio głośno było w Polsce o strajku nauczycieli. Ci z największym stażem i stopniem zawodowym – tzw. dyplomowani – zarabiają ok. 3 tys. zł netto. Ich emerytury często są niższe niż 1,5 tys. zł netto. Bardzo popularne nad Wisłą jest też zatrudnianie na zasadzie umów-zleceń czy o dzieło. Taka forma nie pozwala na odkładanie pieniędzy na przyszłą emeryturę. W Polsce jest lepiej i zarabia się całkiem nieźle, ale system społeczny stanął w miejscu. Waloryzacja niewiele obchodzi przyszłych seniorów, czyli na przykład dzisiejszych maturzystów, a powinna. Dla porównania, senioralne świadczenia Holendra, który właśnie zaczyna pierwszą pracę, będą wynosić 96 proc. ostatniej pensji, czyli z każdych 100 euro będzie miał do wydania mniej o zaledwie 4 euro. Całkiem nieźle. Trochę gorzej, ale tylko trochę, jest we Włoszech (17 euro mniej). A w Polsce? Za kilkadziesiąt lat emeryci będą dostawać jedynie 31 proc. średniej wypłaty. Ze stu złotych – zostanie 31 zł. 40 lat zarabiania i odkładania składek będzie oznaczać głodową emeryturę. Plus minus – 1 tys. złotych. Gorzej ma być tylko w Meksyku. Tam emerytura zmniejszy się do 26 proc.

Powiecie Państwo, że w Stanach Zjednoczonych też kolorowo nie jest. To prawda. Jeśli odpowiednio wcześniej nie zadba się o wysokość przyszłych świadczeń, poprzez na przykład rozliczanie się z większych kwot, to „goła” emeryturka z Social Security może nie być wyższa niż 100 dolarów. Średnio emerytury Polaków mieszkających w metropolii nowojorskiej wynoszą ok. 700 dol. A są jeszcze pomniejszane w przypadku, gdy senior dostaje równocześnie świadczenia w USA i Polsce (chyba że złamał prawo i się do tego nie przyznał).