Nie rezygnuje z wyborczej walki

0
EPA-EFE/CJ GUNTHER

„Muszę przyznać, że byłem głupi ignorując objawy takie jak coraz większe zmęczenie” – przyznał we wtorek, 8 października senator Bernie Sanders. Ubiegający się o nominację prezydencką demokrata, tydzień temu miał zawał serca i trafił do szpitala, ale już zapowiedział, że zostaje w politycznej grze.   

Bernie Sanders trafił do szpitala w Las Vegas bo poczuł dyskomfort w klatce piersiowej. Jego sztab poinformował później, że lekarze wszczepili mu dwa stenty. Gdy kandydat demokratów opuścił szpital ujawniono, że miał zawał mięśnia sercowego. „Po dwóch i pól dniach w szpitalu czuję się świetnie i po krótkiej przerwie zamierzam powrócić do pracy” – napisał na Twitterze. Podziękował też lekarzom, pielęgniarkom i innym pracownikom szpitala. Lekarze poinformowali, że leczenie przebiegało bez zakłóceń i że prognozy stanu zdrowia Sandersa są dobre. Bernie Sanders ma 78 lat. Jest jednym z trójki kandydatów partii demokratycznej, którzy przekroczyli siedemdziesiąty rok życia. Mimo zaawansowanego wieku prowadził kampanię wyborczą na pełną skalę. Tydzień po zawale przyznał, że postąpił niemądrze, ignorując pewne objawy, które mogły zwiastować nadejście zawału. „Podczas tej kampanii miałem dwa, a nawet trzy wiece dziennie, przemieszczałem się po po kolejnych stanach. Na przykład  Iowa, New Hampshire, gdziekolwiek. A jednak w ostatnim miesiącu, może dwóch, byłem bardziej zmęczona niż zwykle” – mówił Bernie Sanders. Obecnie przebywa w swoim domu w Vermont. „Nie kończę kampanię, bo nie robię tego dla siebie. Nasze przesłanie brzmi: my, a nie ja. Musimy przeprowadzić zmiany, bo tego potrzebuje nasz naród” –  uważa senator Sanders.