Nie, to nie jest normalne

396
EPA-EFE/IVAN PIERRE AGUIRRE

Powracający po wakacjach do szkoły uczniowie kupują – oprócz książek, folderów czy zeszytów – plecaki kuloodporne, by zwiększyć swoje szanse na przeżycie. Analizując statystyki można być niemal pewnym, że także i w tym roku szkolnym może dojść do kolejnego ataku szaleńca w amerykańskiej szkole. Zresztą nie tylko w niej.

W sierpniu funkcjonariusze w trzech stanach aresztowali młodych mężczyzn, którzy planowali masowe strzelaniny. Jeden z nich tylko po to, by stać się sławny. 25-latek z Florydy miał skompletowane już prawie wszystko, w tym kilkadziesiąt magazynków z nabojami. Do koleżanki pisał, że prawdopodobnie zginie, ale ma nadzieję, że będzie się przy tym „dobrze bawił”. Chciał pobić rekord najdłużej trwającej strzelaniny. Komentarz jest chyba zbędny.

Tymczasem od początku bieżącego roku doszło w USA do 255 masowych strzelanin, czyli takich, w których ranne lub zabite zostały co najmniej cztery osoby, nie licząc napastnika. Jeśli chodzi o incydenty z użyciem broni palnej, było ich ponad 33 tysiące. Zdarzały się w różnych miejscach. Także w szkołach, gdzie tylko w tym roku w strzelaninach zginęło osiem osób, a 40 zostało rannych. W ub. roku 44 osoby zginęły od kul w szkołach, a ponad 80 zostało rannych. Tylko w jednej strzelaninie, w Parkland na Florydzie, życie straciło 17 osób. Dane szokują, ale jak widać, nie na tyle, by coś z tym zrobić. Pomysły może i są, ale jakoś mało skuteczne, skoro – można już powiedzieć – regularnie pojawiają się szaleńcy, marzący o masowych strzelaninach i w dalszym ciągu mają dostęp do broni. W dodatku nie byle jakiej, bo karabinów szturmowych.

24-letni napastnik z Ohio, który w nocy 4 sierpnia otworzył ogień w popularnej dzielnicy Dayton, w 30 sekund (zanim został zabity przez policjantów) wystrzelił 41 razy. Skończyło się dramatem, bo zabił dziewięć osób. Nie zdążył wejść do klubu nocnego, bo ofiar śmiertelnych szaleńca z pewnością, byłoby o wiele więcej. Niedawno jego rodzice wyrazili ubolewanie z powodu tego, co się stało. Są w szoku, że ich syn mógł popełnić tak straszny czyn, w dodatku nie oszczędził o dwa lata młodszej siostry.

W kolejnych stanach organizowane są szkolenia, jak się zachować w przypadku ataku szaleńca. Trenowani są nie tylko dorośli, bo dzieci szaleńcy też nie oszczędzają. Właśnie dlatego policjanci prowadzący szkolenia uczulają, by rodzice, choć może nie chcą, rozmawiali o zagrożeniach ze swoimi pociechami. One muszą być świadome tego, co dzieje się dookoła nich. W każdym budynku, w którym są, także w szkole, powinny doskonale wiedzieć, gdzie znajdują się wyjścia ewakuacyjne, tak by mogły, w razie niebezpieczeństwa, jak najszybciej uciec. Część z nich zasłaniając się pewnie kuloodpornymi plecakami.

Funkcjonariusze zachęcają też, by uczniowie nie bali się powiedzieć rodzicom i nauczycielom, jeśli zachowanie rówieśników wyda im się podejrzane. To właśnie wskazówki od anonimowych mieszkańców doprowadziły do aresztowania w minionych dniach trzech młodych mężczyzn. W domu każdego z nich była nie tylko broń, ale i magazynki z nabojami, a także, na przykład, kamizelki kuloodporne. Byli gotowi do dokonania kolejnej masakry.

Jak podaje American Psychological Association, co trzeci dorosły Amerykanin jest tak przerażony perspektywą masowych strzelanin, że rezygnuje z odwiedzania bardziej zatłoczonych miejsc, w tym hipermarketów. Zamiast iść na koncert czy do kina, woli zostać w domu. 62 proc. Amerykanów obawia się, że ofiarami staną się ich dzieci, a jako miejsce, gdzie może pociechom grozić szczególne niebezpieczeństwo, wskazują szkoły.

A my boimy się coraz bardziej. Potwierdzają to badania. Jak podaje American Psychological Association, co trzeci dorosły Amerykanin jest tak przerażony perspektywą masowych strzelanin, że rezygnuje z odwiedzania bardziej zatłoczonych miejsc, w tym hipermarketów. Zamiast iść na koncert czy do kina, woli zostać w domu. 62 procent Amerykanów obawia się, że ofiarami staną się ich dzieci, a jako miejsce, gdzie może pociechom grozić szczególne niebezpieczeństwo, wskazują szkoły. Nie, to nie jest normalne. Tak samo jak fakt, że ludzie borykający się z problemami psychicznymi mają wręcz nieograniczony dostęp do broni w USA. Prawo do posiadania broni gwarantuje amerykańska konstytucja. Ten sam dokument powinien gwarantować nam bezpieczeństwo. Tymczasem coraz więcej z nas jest przerażonych nawet perspektywą zwykłych zakupów, o wyjściu do kina czy na festiwal już nie wspomnę. Nie, to nie jest normalne.