Nie żyje Marian „Mario” Ponanta

1818
Marian Ponanta zmarł w wieku 63 lat / Foto: FACEBOOK MARIANA PONANTY

Pod koniec minionego roku zmarł nagle Marian Ponanta, były szef działu marketingu i public relations Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej. Był doskonale znany w polonijnym środowisku, przez co jego odejście wywołało duże poruszenie. Miał 63 lata.

Wiadomość o śmierci Mariana Ponanty pojawiła się tuż po świętach Bożego Narodzenia i szybko rozeszła na portalach społecznościowych, których był bardzo aktywnym użytkownikiem. Niestety, do tej pory nie ma potwierdzonej informacji, kiedy dokładnie zmarł, ani też co było przyczyną jego zgonu na Florydzie. Wiele wskazuje na to, że odszedł w weekend poprzedzający Wigilię, a więc 19 lub 20 grudnia. Ostatni jego wpis na Facebooku datowany jest na 17 grudnia, dzień później rozmawiał jeszcze z jednym ze znajomych…

Przyjaciele zaczęli się niepokoić o los „Maria”, gdy przez całe święta nie dawał żadnego znaku, ani nie odpowiadał na wiadomości i telefony. Został znaleziony martwy w swoim domu 26 grudnia. Prawdopodobnie doznał zawału serca lub wylewu krwi do mózgu, a jako że mieszkał sam, nikt nie był w stanie udzielić mu pomocy lub wezwać karetki pogotowia.
Zmarły pozostawił w Polsce dwoje dorosłych dzieci (Katarzynę i Artura) oraz 89-letnią matkę.

Marian Ponanta w ostatnim okresie życia mieszkał w Palm Cast na Florydzie, gdzie przeniósł się z metropolii nowojorskiej około 5 lat temu. Bardzo szybko zyskał sobie sympatię tamtejszej Polonii, a swoją osobowością przyciągał wielu życzliwych ludzi. Był aktywną fizycznie i wysportowaną osobą, był również miłośnikiem tenisa ziemnego, który czynnie uprawiał. Poza tym był niesamowicie inspirującym i pomocnym człowiekiem, a swoimi radami często wspierał innych ludzi. Podobnie było w czasie gdy mieszkał i pracował w Nowym Jorku, gdzie w latach 2006 – 2012 był szefem działu marketingu i public relations Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej.

Był osobą niezwykle inteligentną i dobrze wykształconą. Miał ściśle określone poglądy polityczne, leżące po prawej stronie jej sceny; zawsze bronił swoich racji i opinii. Posługiwał się przy tym faktami historycznymi i analizą poczynań poszczególnych polityków. Jeżeli zaistniała taka potrzeba, starał się wyjaśniać i edukować swoich adwersarzy.

WSPOMNIENIA
Przez przyjaciół i znajomych „Mario” został zapamiętany jako uczynny, dowcipny i zawsze uśmiechnięty człowiek.

„Nie mogę zaakceptować rzeczywistości i tego, że odszedłeś. Że już nigdy więcej nie usłyszę twojego głosu i nie zobaczę twojego uśmiechu. Będzie cię brakowało po wieki wieków. Piękne chwile, które spędziliśmy razem, zawsze będą mówić o wspaniałej osobie, którą byłeś. Żadne słowo nie jest w stanie wyrazić smutku z powodu twojej nagłej śmierci. Na zawsze pozostaniesz w moich wspomnieniach” – napisała Monika Kaputa, jedna ze znajomych Mariana Ponanty. „Spoczywaj w pokoju mój drogi przyjacielu!” – dodała.

„Trudno pogodzić się z tym, że już nie porozmawiamy, o tym co w sercu, w głowie i w świecie. W każdej sytuacji potrafiłeś odnaleźć dobre strony. To było bardzo pokrzepiające i wspierające. Dziękuję za twoją empatię, otwartość, dystans do siebie i poczucie humoru. Będzie mi strasznie brakowało twojej serdeczności, mądrości, pasji z jaką mówiłeś o swoich marzeniach oraz twojego młodzieńczego entuzjazmu. Tak smutno bez Ciebie. Jesteś i będziesz w mojej pamięci” – napisała z kolei inna znajoma Magda Lewandowska.

Również rozmówcy „Nowego Dziennika” w niezwykle ciepłych i miłych słowach wypowiadali się na temat zmarłego.

„Rok 2020 bardzo zbliżył mnie z Marianem w formie długich wirtualnych rozmów, z których zawsze wyłaniała się wartościowa puenta wcześniej nierozpatrywanych możliwości. Był to najtrudniejszy czas w moim życiu, w którym światełko w tunelu zabłysnęło właśnie dzięki Marianowi, który utwierdził mnie w działaniu. Potrafił otaczać troskliwą radą, pomagać i wspierać szczerą rozmową wielu ludzi. Będę tęsknić za jego radami, długimi rozmowami, dowcipami śląskimi, gdzie niejednokrotnie zrywaliśmy boki ze śmiechu. Spoczywaj w spokoju Marian i do zobaczenia kiedyś gdzieś wśród aniołów w lepszym świecie niż ten” – stwierdziła jego dobra znajoma Iwona Przydział.

W podobnym tonie wypowiedział się również wieloletni przyjaciel zmarłego – Mateusz Domagała, znający go jeszcze z czasów nowojorskich.

„Marian był dla mnie osobą bliską i niesamowicie ciekawą. Niezwykle życzliwy wielu ludziom, chętny do pomocy, a jednocześnie zamknięty w sobie i nie dzielący się zbytnio swoimi problemami. Będzie mi brakowało ciekawych rozmów z nim i wymiany doświadczeń, które zawsze kreowały pewien niedosyt. Może kiedyś jeszcze uda się przegadać niedokończone trudne tematy…” – podkreślił nasz rozmówca.

„Zapamiętam go jako wspaniałego, serdecznego, wesołego i pełnego uśmiechu oraz dobrze życzącego wszystkim człowieka. Był bardzo pomocny, czego dowód dał przy pogrzebie mojego męża (Zbigniewa Haleckiego – przyp. W.M.), z którym bardzo się przyjaźnił – podkreśliła jedna z jego bliskich znajomych Atena Korska. Wiadomość o śmierci Mariana Ponanty bardzo ją zszokowała, a także przybiła.

„Dowiedziałam się o tym o godz. 8:30 rano w Sylwestra więc miałam cały dzień zepsuty i smutny. Od razu udzielił mi się przykry nastrój, powróciły wspomnienia związane z nim oraz moim mężem, a także pojawiły się refleksje dotyczące kruchości naszego życia” – dodała znajoma zmarłego.

MSZE ŻAŁOBNE
Na razie nie są znane szczegóły pogrzebu Mariana Ponanty. Z wiadomości opublikowanych przez jego dzieci na facebookowym profilu wynika, że spocznie on w Polsce, a pogrzeb odbędzie się po sprowadzeniu jego zwłok do starego kraju. Znane są natomiast terminy kilku mszy żałobnych za duszę zmarłego.

Pierwsza odbędzie się w środę, 6 stycznia, o godz. 6:30 wieczorem w kościele Najświętszej Marii Panny (St. Mary) w Koronie na Florydzie.

Z kolei w Polsce, w Bazylice Mariackiej w Krakowie, zaplanowano kilka żałobnych nabożeństw. Msze św. w intencji zmarłego zostaną tam odprawione 7, 8 i 9 stycznia o godz. 8 rano.

Również w Nowym Jorku zaplanowane jest nabożeństwo za duszę zmarłego Mariana Ponanty. Msza żałobna zostanie odprawiona w kościele św. Stanisława Kostki na Greenpoincie w piątek, 8 stycznia, o godz. 6 wieczorem. Będzie również transmitowana w internecie na facebookowym profilu tej parafii.