Nowojorczycy ruszyli po broń

1248
EPA/ERIK S. LESSER

Prawdziwe oblężenie przeżywają sklepy sprzedające broń. tak jest na przykład na Long Island. Mimo apeli o pozostawanie w domu i unikanie zatłoczonych miejsc, wielu nowojorczyków ustawia się od kilku dni w kolejkach po broń. Jak tłumaczą – nie czują się bezpiecznie w związku z koronawirusem. 

Zainteresowanie bronią w Coliseum Gun Traders Ltd,  w hrabstwie Nassau był tak duży we wtorek, 17 marca, że kierownik Kevin Romano powiedział, że wpuszcza do środka tylko kilka osób. Reszta musi czekać na zewnątrz.  – Myślę, że wiele osób uważa, że ​​naruszane są ich prawa, i chcą skorzystać z drugiej poprawki tuż przed wprowadzeniem ewentualnych ograniczeń dotyczących broni” – mówi Romano. – Ludzie najczęściej przyjeżdżają kupić strzelby i amunicję, a my jesteśmy dość dobrze zaopatrzeni. Nie ma obaw, że nam się skończy towar – dodaje. 53-letni David, który mieszka w Nowym Jorku, powiedział, że chce kupić strzelbę ponieważ obawia się, tego co ludzie mogą zrobić, jeśli stracą pracę z powodu pandemii. – Myślę, że lepiej być bezpiecznym niż żałować. Nie wiem, co się stanie, jeśli sytuacja się pogorszy, a ludzie nie będą mieli pracy, a co za tym idzie pieniędzy” – dodaje. „Muszę chronić swoją rodzinę i dom. Przygotowuje się na najgorsze, ale mam nadzieję na najlepsze. Oraz, że nigdy nie będę musiał korzystać z tej broni – mówi.

48-letni mieszkaniec Staten Island czekał w kolejce po amunicję ze swoimi synami: 11-sto i 16-letnim. “Problem polega na tym, że kiedy rząd angażuje się w codzienne życie obywateli, zamyka sklepy i uniemożliwia ludziom zarabianie pieniędzy, a co za tym idzie zapewnienie wyżywienia dla  ich rodzin, zaczynają przekraczać granice” – uważa 48-latek. Dodaje, że woli kupić amunicję teraz, kiedy zapasy na to pozwalają. 41-letni mieszkaniec hrabstwa Nassau kupuje broń, “tylko, jako środek ostrożności”. – Wolałbym coś mniejszego, ale wyrobienie na nią zajmuje dużo czasu, więc na razie kupię strzelbę” – mówi mężczyzna.  W kolejkach przed sklepami ustawiały się też kobiety. – Mam w domu dwoje dzieci, które muszę chronić” – mówi jedna z nich.