Obraz Polski i Polaków na platformach filmowych

215
epa

W dzisiejszych czasach większy wpływ na umysły nowych pokoleń mają popularne seriale na platformach streamingowych niż tradycyjna nauka i wiedza czerpana z książek. To dlatego tak ważne, by przekaz, szczególnie ten historyczny, oddawał prawdę. Z tego punktu widzenia wyszli twórcy raportu Reduty Dobrego Imienia, którzy zbadali, jak Polska i Polacy pokazywani są w produkcjach filmowych dostępnych na najpopularniejszych platformach streamingowych.

Filmy i seriale to dziś potężne działo machiny informacyjnej, którą najłatwiej dotrzeć do umysłów nowych pokoleń. Pokazują to także ostatnie wydarzenia związane z pandemią koronawirusa, która stała się przysłowiową wodą na młyn dla największych platform streamingowych. Dziś wielu z nas i naszych znajomych coraz częściej rezygnuje z tradycyjnej telewizji właśnie na korzyść platform, na których można oglądać, co się chce i kiedy się chce, choć z pewnymi ograniczeniami. A są nimi producenci, którzy tworzą treść. To oni świadomie bądź nieświadomie wprowadzają wielokrotnie w błąd widzów nie ponosząc przy tym żadnej odpowiedzialności. O tym, że to wyzwanie dla poszczególnych państw – szczególnie dla państwa polskiego – podkreślają twórcy raportu Reduty Dobrego Imienia (RDI) od lat walczący o dobre imię Polski. “Przekazywanie polskiego kodu kulturowego następnym generacjom, z wykorzystaniem najnowocześniejszych mediów streamingowych, jest nie tylko istotne, ale staje się coraz pilniejsze” – piszą autorzy raportu.
70-stronicowy dokument dostępny na stronie internetowej Reduty Dobrego Imienia zawiera m.in. analizę pięciu największych na świecie platform streamingowych – Netflix, Amazon Prime Video, HBO, Hulu, Disney+ – pod kątem występowania przekłamań na temat historii Polski. Przeanalizowano łącznie 557 filmów fabularnych i 47 dokumentalnych. Zdaniem tworzących raport ekspertów, za szkodliwe stwierdzenia i przesłania w analizowanych produkcjach, odpowiedzialność spada przede wszystkim na twórców filmów: producentów, reżyserów, scenarzystów i dokumentalistów zbierających materiały. Raport zawiera także pogłębioną analizę biznesu streamingowego, pokazującą jego rosnący potencjał i możliwości wpływu w kontekście polskich zamiarów i realizacji filmów historycznych. Eksperci wskazują na zagrożenia, które w nieodległej perspektywie umożliwią stworzenie przekazu medialnego, którego odbiorca będzie przeżywał fabułę w sposób dostosowany do jego percepcji i upodobań. Powiązanie wzajemne takich technologii z mediami społecznościowymi jest nieuniknione i wtedy zjawisko tzw. baniek informacyjnych zostanie dodatkowo wzmocnione. Już nie tylko grupy i społeczności będą w nich tkwić, ale poszczególni ludzie, oglądający zindywidualizowane historie, dostarczane im na ekrany przez dostawców treści. Zagrożenia, jakie wtedy powstaną, będą olbrzymie, szczególnie dla narodów niemających globalnych wpływów i których języki nie są powszechnie znane. Tego rodzaju technologie grożą rozpadem wspólnoty kulturowej, nieuniknionym spłyceniem intelektualnym przekazywanych treści i ich globalną cenzurą, tym razem już poza jakąkolwiek kontrolą państw narodowych. “Bez wątpienia Polska także musi sprostać temu wyzwaniu zarówno pod względem prawnym, jak i organizacyjnym. W przeciwnym wypadku, czego początki są już dostrzegalne, może nastąpić zanik przekazywania polskiego kodu kulturowego” – piszą autorzy raportu.

NIEWIEDZA NA TEMAT POLSKI

W raporcie oceniono 557 filmów fabularnych, w których wzmianki o Polsce są incydentalne i w przekazie neutralne. Z kolei szkodliwe przesłania zawiera aż 36 proc. z 47 analizowanych filmów dokumentalnych. Najbardziej negatywne stwierdzenia są trzy: “Holokaust dokonał się w Polsce”, “polskie obozy koncentracyjne” oraz “polskie getta”. Według twórców raportu rażą tu brakiem wyjaśnienia, że wydarzenia dotyczą terytorium pod okupacją. “W tych filmach uwypukla się narodowość kolaborantów i współpracowników III Rzeszy, np. Polaków, Ukraińców, a przy pojęciu „naziści” nie ma wyjaśnienia, że to Niemcy” – twierdzą autorzy raportu. Według nich w filmach brak jest informacji o Polakach ratujących Żydów, istnieniu Polskiego Państwa Podziemnego oraz wysiłku konspiracji i działaniach partyzanckich. W raporcie stwierdzono niedostateczną wiedzę twórców, którzy powielają m.in. hitlerowskie i sowieckie mity propagandowe, np. „ z szablami na czołgi w 39 roku”, „wyzwolicielskiej” Armii Czerwonej, silnego polskiego antysemityzmu (przed, w trakcie wojny i nadal). Autorzy raportu nie dostrzegli także filmów rzetelnie przedstawiających udział Polaków w II wojnie światowej. Na poparcie swoich tez twórcy raportu przedstawiają konkretne dowody w formie cytatów z filmów i seriali z zaznaczeniem momentu, w którym padają dane słowa, tak by każdy mógł sobie sprawdzić rzetelność przedstawionych informacji. I tak w filmie “Surviving Skokie” z 2015 roku w 39. minucie pada stwierdzenie o polskim antysemityzmie: „Tata zawsze mówił, że nie chce wracać do Polski. Nigdy. – Rdzeń antysemityzmu w Polsce jest żywy i ma się dobrze i nie chciałem wracać do takiego miejsca”. („Dad had always said that he had no desire to return to Poland. Ever. – The core of anti-Semitism in Poland is alive and well and I had no desire to go back to such place”.). Z kolei w dwóch scenach filmu pt. “Dark Side”, powstałego w Izraelu, przedstawia się Polaków jako morderców Żydów, zarówno w czasie wojny, jak i po wojnie. W 8. minucie pada zdanie: „Ale przede wszystkim zawsze wiedziałem, że w pewnym momencie może pojawić się polski kapuś i mnie zastrzelić”. (But mostly, I always knew that at any moment, a Polish snitch might appear and shoot me”.), a po kilkunastu minutach pada kolejne posądzenie: „Okazuje się, to było powszechnie wiadome, że Żydom lepiej nie wracać do swoich rodzinnych miast po wojnie, ponieważ zostaną zamordowani”. („It turns out that it was common knowledge that Jews were better off not to return to their home towns after the war because they would be murdered”.) W filmie niemieckiej produkcji “Jew Suss: Rise and Fall” z 2010 roku dwukrotnie pojawia się tak mocno zwalczane kłamliwe określenie “polskie getto” („Polish ghetto”) na określenie żydowskich gett utworzonych przez Niemcy nazistowskie na terenach okupowanej Polski.
We wnioskach autorzy raportu przedstawiają wymowę przeanalizowanych materiałów. Na pierwszy plan wychodzi stwierdzenie, że w Polsce dokonał się Holokaust. W większości przypadków brak jest wyjaśnienia, że dotyczy to terytorium, które było pod okupacją niemiecką, a Polacy nie tworzyli machiny, która była odpowiedzialna za masową eksterminację Żydów. Często jedną z nielicznych informacji dotyczących Polaków są doniesienia o „polskich kolaborantach” albo o „uczestniczeniu w pogromach”. Poza kilkoma wyjątkami, nie ma nawet wzmianki o Polakach ratujących Żydów, chociaż to nasz naród ma w swoich szeregach najwięcej Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Utrwalana jest także teza, że polski antysemityzm był silny zarówno przed wojną, podczas wojny, jak i długo po jej zakończeniu. Często podkreśla się, że jest na tyle zakorzeniony w polskiej mentalności, że nawet w czasach współczesnych jest wciąż żywy. Podkreśla się narodowość kolaborantów i współpracowników III Rzeszy, czyli nie tylko Polaków, ale również Ukraińców, Białorusinów czy Litwinów. W kontekście „nazistów” często w filmie nie pada informacja, że były to osoby narodowości niemieckiej.
Brak jest filmów, które rzetelnie przedstawiają udział Polski i Polaków w II wojnie światowej. Większość albo ignoruje nasz udział, albo przedstawia go w sposób kłamliwy i zniekształcony. Tam, gdzie jest wymieniany udział wojsk polskich w walce z Niemcami, zawsze jest to wzmianka na marginesie opowiadania o działaniach armii sprzymierzonych. Wojsko Polskie walczące w ramach koalicji antyniemieckiej jest traktowane jako część armii brytyjskiej. Istnienie Polski jako samodzielnego państwa jest przedstawiane tylko w kontekście wybuchu II wojny światowej. Praktycznie brak wzmianek o istnieniu Polskiego Państwa Podziemnego, wysiłku konspiracji i wojny partyzanckiej itd. Jeśli jest mowa o partyzantce, to o partyzantce sowieckiej i o jugosłowiańskiej. Podobnie i inne państwa Europy Środkowej i Wschodniej są ignorowane, ich obecność jest często minimalna, w najlepszym razie mająca charakter neutralny. Autorzy raportu podkreślają także, że wiedza o historii Polski twórców filmów dokumentalnych jest na niskim poziomie, co obrazują przykłady map używanych w analizowanych produkcjach. W kilku filmach Polska z lat 1918-1939 i z okresu wojny została przedstawiona w obecnych granicach. Nie ma w produkcjach, które przeanalizowano na potrzeby raportu, map prawidłowo pokazujących podziały administracyjne w okupowanej przez Niemców i Sowietów Polsce. Równocześnie twórcy filmów dokumentalnych bezkrytycznie powielają mity propagandowe, na przykład hitlerowski mit o atakach polskiej kawalerii szablami na czołgi we wrześniu 1939 roku albo o Blitzkriegu jako „spacerku przez Polskę”.
Wiedza na temat zbrodni popełnionych na Polakach jest bliska zeru, Auschwitz jest przedstawiony jako miejsce eksterminacji wyłącznie Żydów. W kontekście Holokaustu powielane są mity o rzekomej obojętności Polaków na niemieckie okrucieństwa w stosunku do Żydów („bystanders”). Brak jest wzmianek o sowieckich zbrodniach podczas II wojny światowej czy też o gułagach i sowieckim systemie eksterminacji „wrogów klasowych”. Wymowa większości filmów, w których występuje temat II wojny światowej, powiela sowiecką narrację na temat przebiegu wojny (Armia Czerwona jako „wyzwolicielka”, nie było sojuszu sowiecko-niemieckiego w napaści i okupacji Polski itd.) oraz niemiecką narrację historyczną o „nazistach” pozbawionych narodowości i de facto „okupacji Niemiec przez nazistów”.

WALCZYĆ CZY ROZMAWIAĆ?

Wielu oglądających seriale i filmy z nieprawdziwymi informacjami apeluje o konieczność wystosowywania pozwów przez Polskę. Te, jak dowodzą twórcy raportu, mogą jednak okazać się nieskuteczne. Uważają oni, że skutecznym sposobem trwałej zmiany wizerunku Polski i Polaków jest dostarczenie zarządzającym platformami strumieniowymi filmowych produkcji historycznych w najwyższej jakości. Pozwoli to także na kreowanie na niespotykaną dotąd skalę nowoczesnej i skutecznej polityki historycznej państwa polskiego. Z analiz prawnych zamieszczonych w raporcie, zdaniem Macieja Świrskiego, prezesa Reduty Dobrego Imienia, wynika że na terenie Stanów Zjednoczonych zastosowanie radykalnych form protestu przeciwko treściom obrażającym Polaków, a mianowicie pozwów sądowych, ma małe szanse na sukces. A wejście na drogę sądową i w efekcie w otwarty konflikt z producentami z Hollywood jest wizerunkowo dla Polski niekorzystne i kontrproduktywne.
Raport RDI zawiera również część prawną z opiniami uwzględniającymi skuteczność pozwów przeciw firmom streamingowym. W tym rozdziale zamieszczono profesjonalne analizy dotyczące możliwości pozwów o zniesławienie w Stanach Zjednoczonych oraz w Polsce. Ich autorami są dr Monika Brzozowska-Pasieka i Kancelaria Paula R. Kenneya, LLC ze Stanów Zjednoczonych. Zdaniem autorów raportu należy pamiętać – co wynika z wymienionych analiz prawnych – że na terenie Stanów Zjednoczonych zastosowanie radykalnych form polskiego protestu przeciwko treściom obrażającym Polaków, a mianowicie pozwów sądowych, ma małe szanse na wygraną, a przy tym może zrujnować wizerunek naszego kraju. Jedyną drogą skutecznego wpływu na platformy streamingowe jest nawiązywanie relacji z osobami, które zarządzają w nich treściami. “Tylko osobiste kontakty mogą umożliwić większy niż do tej pory dostęp polskiej oferty programowej. Niemniej oferowane produkcje historyczne muszą mieć rzeczywiście hollywoodzką jakość. Polska musi się także przygotować na nadchodzące nowe zmiany jakościowe i technologiczne w przemyśle streamingowym. Będzie to miało olbrzymi wpływ na życie młodego pokolenia” – piszą autorzy raportu. Swoje słowo dodaje w tym temacie także prezes Reduty Dobrego Imienia. „Od utraty polskiej tożsamości dzieli nas tylko jedno pokolenie – to właśnie, któremu tej tożsamości nie przekażemy. Platformy streamingowe są zatem, z jednej strony szansą rozprzestrzeniania polskich treści, a z drugiej – zagrożeniem – uważa Maciej Świrski i dodaje: – Dlatego przygotowaliśmy ten ekspercki raport, którego najważniejszą rekomendacją jest uruchomienie procesów, które w efekcie spowodują dostarczenie managementowi największych platform strumieniowych, filmowych produkcji historycznych w najwyższej hollywoodzkiej jakości. To wielkie wyzwanie dla państwa polskiego”.

Publikacji raportu w Polsce towarzyszyła dobrze znana polska prześmiewczość. Wielu pisało o tym, że ktoś miał świetną pracę bo siedział przed telewizorem i oglądał seriale i filmy. Moim zdaniem to świetnie wykonana praca, która pokazuje, jak silna jest miękka, podprogowa wojna propagandowa. Gdybyśmy pewnie poszli dalej za poszczególnymi produkcjami, w których wiele było nieprawdziwych stwierdzeń, znaleźlibyśmy przyznane dofinansowania przez poszczególne kraje – warto, aby następny raport prześwietlił i ten wątek. Jako dobrą propozycje dbania o wizerunek Polski i Polaków trzeba wskazać zaproponowaną przez autorów raportu rozmowę, a nie walkę. Próba rozmów i użycia np. polskiego lobby w USA to dobry kierunek, który powinien wspierać rząd w Polsce.

1 KOMENTARZ