Odeszła Gloria, właścicielka kultowego polskiego baru na Greenpoincie

1136
Zdzisława Gabryś, znana również jako Gloria, była właścicielką kultowego polskiego lokalu na Greenpoincie w pierwszej połowie lat 80. ubiegłego wieku / Foto: ARCHIWUM SZYMONA GABRYSIA

Nie żyje Zdzisława Gabryś, znana również jako Gloria. Była właścicielką kultowego polskiego lokalu na Greenpoincie w pierwszej połowie lat 80. ubiegłego wieku. Przeżyła 74 lata.

„Była piękną, elegancką, zadbaną i dobrze ubraną kobietą. Miała świetny styl. Na ulicy pojawiała się zawsze w nieskazitelnym makijażu, bez którego poza mną, nikt jej nie widział. Z tego też powodu od samego początku bardzo mi się podobała, mimo że była ode mnie o osiem lat starsza” – podkreśla mąż zmarłej, Szymon Gabryś. Dodaje, że również uwielbiała biżuterię, okulary i kapelusze, które stanowiły nieodłączny element jej ubioru. Były to charakterystyczne elementy, które potrafiła z gustem i smakiem dobrać do każdego stroju, a które zdecydowanie wyróżniały ją wśród innych kobiet na ulicy.

Jednak najbardziej znana była jako właścicielka „The Dating Spot Bar”, lokalu działającego w pierwszej połowie lat 80. ubiegłego wieku i mieszczącego się na rogu Nassau Avenue i Diamond Street na Greenpoincie. Był to zarazem – jak stwierdza nasz rozmówca – pierwszy typowo polski bar w tej dzielnicy zdominowanej wówczas przez Polonię.

Gloria – to pseudonim jakiego używała Zdzisława Gabryś (z domu Szulżycka), która pochodziła z Wągrowca, gdzie się wychowała. Młodość spędziła w Jeleniej Górze i tam ukończyła szkołę pedagogiczną oraz przez kilka lat pracowała jako nauczycielka. Do Stanów Zjednoczonych przyjechała mając 27 lat. Przypłynęła na pokładzie statku TSS Stefan Batory w październiku 1974 roku. Sześć lat później otworzyła bar o nazwie „The Dating Spot Bar”. Zaczęła również używać pseudonimu Gloria zastępującego jej imię, którego wymowa sprawiała dosyć duże problemy Amerykanom.

„The Dating Spot Bar” prowadzony przez Zdzisławę Gabryś, znaną również jako Gloria, na początku lat 80. był miejscem spotkań wielu Polaków / Foto: ARCHIWUM SZYMONA GABRYSIA

„Jako że Zdzisława zawiera słowo ‚sława’ więc doszła do wniosku, że imię Gloria najlepiej będzie do niej pasowało, a w dodatku było ono bardzo łatwe do wypowiedzenia przez wszystkich. I zaczęła go używać” – wyjaśnia jej mąż. Dodaje, że określenie to szybko przylgnęło do baru, który prowadziła, tym bardziej, że słowo ‚Gloria’ było łatwe nie tylko do wypowiedzenia, ale również do zapamiętania.

„Poza tym dla wielu Polaków nazwa ‚The Dating Spot Bar’ nie był a zrozumiała” – podkreśla Szymomn Gabryś. Był to lokal z dwoma salami, z których jedna przeznaczona była na tańce przy muzyce granej na żywo. Jego otwarcie okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, bowiem miejsce to natychmiast zaczęło zyskiwać popularność wśród Polaków. Podkreślił to również Grzegorz Wiśniewski, założyciel zespołu „Syrena”, który przygrywał bawiącym się tam ludziom.

Gdy „The Dating Spot Bar” zaczął działać, to właśnie on zaproponował właścicielce wprowadzenie w nim muzyki granej na żywo, i w ten sposób zaczęły tam funkcjonować zabawy taneczne.

„Najpierw grałem z kolegą, po czym szybko dołączył do nas gitarzysta. Wtedy zaczął się tam wielki boom. Ludzie nie mogli się pomieścić w lokalu i często stali na zewnątrz czekając aż ktoś go opuści i w środku zwolni się miejsce” – wspomina Grzegorz Wiśniewski. Z jego opowieści wynika, że inni polonijni biznesmeni widząc sukces Glorii szybko zaczęli otwierać podobne lokale, jednak nie udało im się powtórzyć jej sukcesu.

Zdzisława Gabryś uwielbiała kapelusze i okulary / Foto: ARCHIWUM SZYMONA GABRYSIA

„Nikt nie zrobił tego na taką skalę jak Gloria. W dodatku to ona była pierwszą osobą, która zaczęła organizować tzw. potańcówki dla Polaków i przecierać w tym kierunku szlaki na Greenpoincie” – stwierdził nasz rozmówca.

Lider zespołu „Syrena” dodał, że w pierwszej połowie lat 80., to właśnie lokal Glorii liczył się najbardziej, był wręcz kultowym polonijnym miejscem, które było odwiedzane nie tylko w weekendy podczas zabaw tanecznych, ale również w tygodniu, w godzinach wieczornych i późnopopołudniowych, po zakończonej pracy.

„Wtedy, po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, do Nowego Jorku przyjechało bardzo dużo ludzi związanych z tzw. emigracją solidarnościową, a więc było bardzo duże zapotrzebowanie na miejsce, w którym mogli się spotykać. Wiele osób tam się ze sobą poznało, a nawet stworzyło małżeństwa.

„Graliśmy na weselu u dwóch takich par, ale na pewno było ich zdecydowanie więcej” – zapewnia Grzegorz Wiśniewski.
Tam również Gloria poznała się z późniejszym mężem, Szymonem Gabrysiem, co miało miejsce w styczniu 1980 roku.

„Byłem w niej ślepo zakochany przez co najmniej 30 lat. Później w naszym związku nastąpiła taka rodzinna stagnacja, która w innym małżeństwach pojawia się już po trzech, może czterech latach” – podkreśla nasz rozmówca, który bardzo przeżył śmierć swojej żony i wzrusza się za każdym razem, gdy o niej wspomina. Dodaje, że jej styl, uroda i sposób bycia sprawiały, że była nieprzeciętną kobietą, którą z pewnością długo będą pamiętać ci, którzy mieli szczęście ją poznać.

Podobnie o zmarłej mówił Grzegorz Wiśniewski.

„Glorię wszyscy bardzo lubili, tym bardziej, że była niesamowicie sympatyczną osobą. Była również świetnym menedżerem. Wiedziała doskonale jak należy prowadzić lokal i jak utrzymać w nim porządek. Potrafiła rozmawiać z ludźmi i miała wyczucie tego co potrzebują, co należy im zaproponować, żeby im się podobało, oraz by chętnie przychodzili do jej baru. Już wtedy wymyślała różne promocje, które przyciągały klientów” – wspomina założyciel zespołu „Syrena”.

Jedno z ostatnich zdjęć Glorii, czyli Zdzisławy Gabryś zrobione kilka miesięcy przed śmiercią / Foto: ARCHIWUM SZYMONA GABRYSIA

Po pewnym czasie „The Dating Spot Bar” zamienił się w dyskotekę, która cieszyła się jeszcze większą popularnością niż podczas organizowanych tam zabaw z muzyką wykonywaną przez zespoły. Było to również spowodowane tym, że wtedy było nieco więcej miejsca dla osób tańczących.

„W związku z tym, że bar nie miał zbyt dużej powierzchni, to musieliśmy go nieco zmienić, ponieważ szybko zaczęło brakować miejsca, tym bardziej, że sam zespół trochę go zajmował” – opowiada Szymon Gabryś. W związku z tym, że z zawodu jest stolarzem, to postanowił sam przebudować to pomieszczenie i zamienił je w profesjonalną dyskotekę, która bardzo szybko zyskała ogromną popularność.

„Zacząłem ją budować w sierpniu 1984 i skończyłem w styczniu następnego roku. Wtedy biznes ruszył z kopyta. Młodzież polonijna pchała się tam wręcz drzwiami i oknami. Był to dla nas czas bardzo dobrego interesu, ale niestety przez trzy dni – od piątku do niedzielnego wieczoru – nie mieliśmy żadnego życia poza tym lokalem. Wiązało się to jednak z potężną ilością straconych nerwów, stresem i ogromem pracy” – wspomina nasz rozmówca.

„The Dating Spot Bar” działał do 1994 roku, kiedy to Gloria (Zdzisława Gabryś) zdecydowała się go sprzedać. Wówczas wraz z mężem Szymonem, kupiła dom na Kingsland Avenue na Greenpoincie, wraz ze znajdującym się w tym budynku innym barem o nazwie „Kingsland Tower”. Lokal ten prowadziła do 2005 roku, po czym przeszła na emeryturę i już do śmierci nie pracowała.

Zdzisława Gabryś aka Gloria zmarła 10 lipca. Zgodnie z jej wolą nie została pochowana na cmentarzu, lecz została skremowana, a jej prochy znalazły się w czterech urnach. Otrzymali je najbliżsi członkowie rodziny – mąż Szymon, oraz troje dorosłych dzieci: Samantha, Jessica i Simon.

Gloria czyli Zdzisława Gabryś wraz z dziećmi (zdjęcie archiwalne) / Foto: ARCHIWUM SZYMONA GABRYSIA