Odszedł Jan Włodarczyk, były marszałek z Ridgewood

535
Jan Włodarczyk w 2008 roku pełnił funkcję marszałka Ridgewood-Glendale / Foto: ARCHIWUM RODZINY WŁODARCZYKÓW

Nie żyje Jan Włodarczyk, marszałek Ridgewood z 2008 roku oraz aktywny działacz polonijny w tej dzielnicy. Przeżył niespełna 67 lat.

„Szok i niedowierzanie!”. „Wstrząsająca wiadomość!”. „Tak trudno w to uwierzyć! Człowiek o złotym sercu”, Zawsze uśmiechnięty i bardzo pozytywny. Takiego go zapamiętam”. „Dokładnie taki zostanie w naszych sercach, życzliwy, uśmiechnięty i zawsze chętny do pomocy”.

Takie komentarze dominowały wśród mieszkańców Ridgewood, po pojawieniu się informacji o śmierci Jana Włodarczyka, który zmarł nagle w niedzielę, 27 czerwca, w godzinach wieczornych. Wiele z tych osób, które wypowiedziały powyższe słowa, kilka godzin wcześniej albo z nim rozmawiało, albo przynajmniej się spotkało, bowiem przed południem posługiwał – jako tzw. służba kościelna – podczas polskiej mszy św. odprawionej w kościele św. Macieja na Ridgewood.

Jan Włodarczyk był bardzo aktywnym działaczem polonijnym w tej – najpopularniejszej obecnie wśród Polaków – dzielnicy Queensu. Należał i prężnie działał w wielu organizacjach działających przy parafii św. Macieja; prócz wspomnianej tzw. służby kościelnej był również członkiem Polonijnego Komitetu Parafialnego oraz Komitetu Parady Pułaskiego z Ridgewood. W 2008 roku pełnił funkcję marszałka kontyngentu reprezentującego tę dzielnicę.

O jego działalności i zasługach dużo i pięknie mówił ks. Władysław Kubrak podczas uroczystości pogrzebowych i mszy żałobnej, którą wraz z nim koncelebrował bp. biskup Neil Tiedemann, pełniący obowiązki proboszcza parafii św. Macieja na Ridgewood.

Ks. Władysław Kubrak w wygłoszonym kazaniu pogrzebowym podkreślił, że wszyscy zebrani ma mszy żałobnej odprawionej w intencji zmarłego Jana Włodarczyka, na pewno znają historię jego przybycia do Stanów Zjednoczonych i natychmiastowego zainteresowania się życiem wspólnoty skupionej wokół parafii św. Macieja na Ridgewood.

„Był to człowiek bardzo wysokiej kultury, szlachetnego języka oraz specyficznego i bardzo inteligentnego poczucia humoru. Człowiek, który był i służył. Doskonale rozumiał to, czego nie umiał zrozumieć (niewierny) Tomasz Apostoł . Rozumiał, że dobrem jest Chrystus, rozumiał że prawdą jest Chrystus i rozumiał, że życiem jest Chrystus. I dlatego dzisiaj, wraz ze wszystkimi świętymi zapewnia nas, że jest tak jak powiedział Chrystus: ‚że życie nasze się zmienia, ale się nie kończy'” – podkreślał kapłan.

Ks. Władysław Kubrak zapewnił, że odprawiając tę dziękczynną mszę św. dziękuje Bogu, że mógł poznać śp. Jana Włodarczyka i jego rodzinę. „To dla mnie był zaszczyt, że Bóg pokazał mi człowieka, który rozumiał przykazania boże. Kochał swoją żonę, swoje dzieci i rodzinę, ale kochał też tę wspólnotę św. Macieja” – podkreślał duchowny, dodając, że na temat jego zaangażowania ma zapisane cztery strony i mógłby mówić bardzo długo.

„Nie było tutaj żadnego przedsięwzięcia, w którym Jan nie brałby udziału” – zapewnił ks. Władysław Kubrak, który doskonale pamiętał początki działalności Polskiego Komitetu Parafialnego działającego przy kościele św. Macieja, w który Jan Włodarczyk był zaangażowany.

Wspominał również inne polskie akcenty związane z krzewieniem wiary i polskości, a które również wspierał zmarły jak, np. sprowadzenie z Polski kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej – Królowej Polski, czy też obrazu Bożego Miłosierdzia, a także wiele różnych parafialnych i patriotycznych uroczystości. A to tylko kilka faktów związanych z Janem Włodarczykiem z okresu, w którym ks. Kubrak pełnił swoją posługę w parafii św. Macieja; obecnie jest wikariuszem w kościele św. Pankracego na Glendale.

W podobnym tonie na temat zmarłego wypowiadały się inne osoby. „Z chwilą tej szokującej wiadomości o niespodziewanej śmierci Janka, ukochanego męża, kochanego ojca i dziadka, a także naszego wspaniałego i niezastąpionego przyjaciela, uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy jedną wielką rodziną, bo wszyscy przeżywamy tę ogromną tragedię, jaką jest śmierć Jana Włodarczyka – stwierdziła Marta Jóźwiak, lektorka i członkini Polskiego Komitetu Parafialnego działającego przy kościele św. Macieja.

„Jakże wielka to jest strata dla nas wszystkich, dla naszej społeczności polonijnej, dla naszej parafii, dla każdego z nas. Janek był zawsze życzliwy każdemu, pełen radości, ciepła i humoru, i był tak bardzo oddany parafii św. Macieja przez tak wiele lat. Taki pozostanie w naszych sercach i pamięci. Żegnaj przyjacielu!” – podkreśliła pani Marta.

Dodała, że zmarły poświęcał mnóstwo czasu przy organizacji różnych uroczystości, zarówno religijnych jak i patriotycznych. W 2008 roku pełnił funkcję marszałka Ridgewood-Glendale i od samego początku działał w dzielnicowym Komitecie Parady Pułaskiego.

Jan Włodarczyk z żoną Franciszką podczas Parady Pułaskiego w 2008 roku / Foto: ARCHIWUM RODZINY WŁODARCZYKÓW

„Bardzo ładnie sprawował swoją funkcję wraz z całą rodziną. W dodatku chętnie włączał się w organizację i pracę przy wszystkich wydarzeniach parafialnych. Zawsze był uśmiechnięty, pogodny i chętny do pomocy. Potrafił nawet w najtrudniejszych i kłopotliwych sytuacjach wprowadzić pogodny nastrój i rozładować napięcie. Polonia straciła cennego człowieka i członka organizacji działających przy parafii św. Macieja na Ridgewood” – podkreśliła Lekadia Juszczak, przewodnicząca Komitetu Parady Pułaskiego z Ridgewood.

Zmarły Jan Włodarczyk był również bardzo zaangażowany w sprawę postawienia pomnika św. Jana Pawła II stojącego przed kościołem św. Macieja na Ridgewood oraz wielu innych parafialnych inicjatyw.
Do Stanów Zjednoczonych przyjechał w 1992 roku. Cztery lata później dołączyła do niego żona z dziećmi. Początkowo mieszkał na Greenpoincie, ale gdy w Nowym Jorku pojawiła się cała jego rodzina, to wraz z nią przeprowadził się na Ridgewood.

Jan Włodarczyk zmarł nagle na zawał, 27 czerwca wieczorem. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek, 2 lipca w kościele św. Macieja na Ridgewood. Zmarły spoczął w Hillside Mausoleum na cmentarzu Mount Olivet na Maspeth.

W żałobie pozostalła żona Franciszka oraz dwie córki Beata i Dorota z mężami, syn Marcin, a także czworo wnucząt: Emilia, Amelia, Oliwia i Filip.