Odszedł polonijny maestro, współczesny Paderewski

Wspomienie o Januszu Sporku

1388
Janusz Sporek był znanym wśród Polonii promotorem polskiej kultury i działaczem społeczno-politycznym / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Nie żyje Janusz Sporek, promotor polskiej kultury w Stanach Zjednoczonych, dyrygent, kompozytor i pedagog muzyczny, a także polonijny działacz, obrońca dobrego imienia Polski i przede wszystkim wielki patriota. Zmarł w sobotę, 13 listopada, w jednym z nowojorskich szpitali. Miał 73 lata. Jego odejście jest ogromną stratą dla Polonii i polskiej kultury.

Janusz Sporek wśród Polonii znany był głównie jako dyrygent i pedagog muzyczny oraz działacz aktywnie walczący o obronę dobrego imienia Polski. Jednak jego zaangażowanie w polonijne sprawy było o wiele większe. Był bacznym obserwatorem i komentatorem naszej społeczności oraz działalności wielu organizacji mających wpływ na życie i funkcjonowanie naszych rodaków w metropolii nowojorskiej oraz rozwój i promocję polskiej kultury. Próbował zmieniać i ulepszać wiele rzeczy jednak trudno mu było znaleźć partnerów do walki z panującymi układami i przyzwyczajeniami. Mimo licznych przeszkód i braku większego wsparcia dla inicjatyw, które realizował, udało mu się osiągnąć bardzo dużo, w dodatku zyskał sympatię wielu ludzi, którzy na pewno nie zapomną o jego zasługach i o nim samym. W ostatnich miesiącach Janusz Sporek poważnie zachorował. Walczył (czego nie ukrywał) z chorobą serca oraz nowotworem, który ostatecznie go pokonał. Zmarł 13 listopada w jednym z nowojorskich szpitali. Uroczystości pogrzebowe zaplanowane są na najbliższy weekend.

Wystawienie trumny z ciałem zmarłego będzie miało miejsce w Arthur’s Funeral Home na Grenpoincie w piątek, 19 listopada, w godz. od 3 po południu do 8 wieczorem, oraz w sobotę, 20 listopada, w godz. od 8:30 rano do 10:30 przed południem. Również na sobotę zaplanowana jest msza żałobna, która zostanie odprawiona o godz. 11:00 w kościele św. Stanisława Kostki na Greenpoincie.

Później trumna z ciałem Janusza Sporka zostanie poddana kremacji po czym jego prochy trafią do rodzinnej Rajczy, gdzie się urodził i wychował, i do której często wracał w swoich wspomnieniach. Tam spocznie na wieki.

Rodzina zmarłego prosi by zamiast kwiatów przynoszonych do domu pogrzebowego zrobić wpłatę na rzecz założonego przez Janusza Sporka Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych. W tym celu utworzone zostało specjalne konto na portalu crowdfundingowym GoFundMe. Można je znaleźć pod adresem: https://gofund.me/f0b54117 lub nazwą “Committee for Conservation of the Katyn Monument“.

Janusz Sporek często organizował koncerty prowadzonych przez siebie chórów w polonijnych kościołach / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

ŻYCIE I DOKONANIA W POLSCE
Janusz Sporek muzyką interesował się od najmłodszych lat. Już jako dziecko – dzięki swojej mamie oraz prywatnym lekcjom – opanował czytanie nut i grę na skrzypcach. Jako nastolatek nauczył się grać na trąbce, a po maturze będąc już w Studium Nauczycielskim w Tarnowie zainteresował się grą na fortepianie oraz zaraził się chóralistyką. Po jego ukończeniu kształcił się na Wydziale Wychowania Muzycznego w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach oraz na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie, gdzie głównie rozwijał pianistykę pod kątem pedagogicznym, czyli nauki gry na tym instrumencie.

Karierę zawodową rozpoczął w 1969 roku w Rybniku, gdzie znalazł zatrudnienie w szkole podstawowej. Tam prowadził chór i lekcje muzyki. Rok później przeniósł się do szkoły podstawowej w Jejkowicach koło Rybnika, gdzie stworzył chór złożony ze 160 dzieci. W ten sposób eksplodowała jego energia chóralistyczna. Prowadził także chór przy Teatrze Ziemi Rybnickiej oraz w Technikum Górniczym w Rybniku, gdzie także śpiewał w chórze nauczycielskim. Największe jego osiągnięcia z tego okresu to Dziecięcy Zespół Pieśni i Tańca “Przygoda”, który założył w 1972 roku, a który działa do dzisiaj, oraz Górniczy Zespół Pieśni i Tańca “Górnicy”, działający przy kopalni Dębieńsko w Leszczynach. Koncertował z nim po całej Europie.

Poza tym założył i pracował z dwoma chórami mieszanymi – Harmonia oraz z chórem im. Karola Szymanowskiego działającym przy Filharmonii Rybnickiej. Był dyrygentem generalnym Rybnickiego Okręgu Śpiewaczego. Prowadził również Społeczne Ogniska Muzyczne Rybnickiego Okręgu Węglowego obejmujące Rybnik, Wodzisław, Jastrzębie Zdrój, Knurów, Czerwionkę-Leszczyny oraz Żory. Był też kierownikiem ds. kultury Solidarności Rybnickiego Okręgu Węglowego, a także wykładał dyrygenturę w Państwowej Szkole Muzycznej II Stopnia w Rybniku.

Janusz Sporek na emigrację zdecydował się w 1987 roku po serii prowokacji i prób zastraszania go przez SB utratą pracy. Wyjechał wtedy do Stanów Zjednoczonych. W Nowym Jorku bardzo szybko rozwinął swoje skrzydła, a przede wszystkim talent muzyczny, pedagogiczny i organizacyjny.

Janusz Sporek był zagorzałym obrońcą pomnika Katyń 1940 w Jersey City / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

DZIAŁALNOŚĆ POLONIJNA
Jednym z największych osiągnięć Janusza Sporka w ostatnim czasie była zwycięska batalia o obronę pomnika Katyń 1940 w Jersey City, którą stoczył z burmistrzem tego miasta Stevenem Fulopem. Prowadzony przez niego Komitet Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych wraz z mecenasem Sławomirem Plattą skutecznie zablokował próbę usunięcia, a później przesunięcia nad ściek monumentu dłuta mistrza Andrzeja Pityńskiego, zapewniając mu wieczyste pozostanie na Exchange Place w Jersey City.

Zmarły działacz był bardzo wyczulony na sprawę obrony dobrego imienia Polski. Był organizatorem największych nowojorskich manifestacji przeciwko kłamliwemu określeniu “polskie obozy śmierci” pojawiającemu się w amerykańskich mediach, a także kilkusetosobowych protestów – zarówno przed One Federal Plaza na Manhattanie jak i przed Białym Domem w Waszyngtonie – przeciwko ustawie S. 447.

Był także jednym z największych promotorów polskiej kultury w ostatnich kilkudziesięciu latach w Stanach Zjednoczonych. Zorganizował około 20 koncertów w słynnej nowojorskiej Carnegie Hall, a także sześć na obu scenach Lincoln Center oraz 18 w katedrze św. Patryka na Manhattanie. W sumie, wraz z koncertami w mniejszych salach, zorganizował w różnych miastach i stanach, ponad 130 imprez promujących polską kulturę i  związanych głównie z muzyką klasyczną.

Nie unikał także koncertów z muzyką popowo-rockową i jazzową, czego przykładem może być zorganizowany przez niego występ Skaldów i Anny Marii Jopek w Carnegie Hall.

Poza tym założył i prowadził cztery chóry: Hejnał, Esprit de Chorus, Paderewski Festival Singers, Moniuszko Festival Choir, a dodatkowo współpracował z sześcioma innymi: z chórem im. Sembrich-Kochańskiej, Jutrzenką, Polonią Paderewskim, Arią, chórem im. Ogińskiego oraz chórem Katedry św. Patryka. Do końca swoich dni pracował z chórem Hejnał na Greenpoincie i żeńskim chórem im.  Sembrich-Kochańskiej w Filadelfii.

Przez 12 lat był dyrygentem generalnym chórów polonijnych Okręgu Siódmego Związku Śpiewaków Polskich w Ameryce, a w latach 1998-2001 był dyrygentem generalnym chórów polonijnych USA i Kanady.

Napisał muzykę do amerykańskiego filmu “Pay day” opowiadającego o polskim emigrancie i zrealizowanego pod auspicjami New York University. Skomponował również dwie kolędy i napisał do nich słowa. “Kolęda rajczańska” i “Kołysanka żywiecka” były chętnie wykonywane przez prowadzone przez niego chóry i spontanicznie przyjmowane przez publiczność. W latach 1999-2004 był prezesem Fundacji Chopinowskiej w Nowym Jorku. Natomiast przez prawie 30 lat prowadził na Greenpoincie szkołę Music Education Center, w której wykształcił wielu polonijnych artystów.

Janusz Sporek był także felietonistą i prezenterem radiowo-telewizyjnym związanym w wieloma polonijnymi redakcjami. Wydał książkę pt. “”G…, czyli grzeczne felietony Skandalisty””, w której zawarł ponad pięćdziesiąt felietonów, opublikowanych wcześniej na naszych łamach, a które dotyczyły kontrowersyjnych spraw polonijnych oraz polskiej polityki. Prowadził również własny blog (www.sporek.blog.com), na którym zamieścił ponad 600 własnych artykułów, również dotyczących Polonii i Polski. W ciągu ostatnich 12 lat odwiedziło go ponad milion ludzi. Był także założycielem Klubu “Gazety Polskiej”, który prowadził przez cztery lata. Później stworzył Ruch Prawicowy PL. W 2009 roku wszedł na jedną kadencję do Rady Dyrektorów Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej.

W 2019 roku Janusz Sporek obchodził 50-lecie pracy pedagogicznej i 30-lecie działalności dyrygenckiej i artystycznej. Za swoją działalność otrzymał m.in. statuetkę “Złotej Sowy”, zwaną “Polonijnym Oscarem”, przyznaną mu w 2016 r. przez Klub Inteligencji Polskiej w Austrii oraz pismo “Jupiter”. W tym samym roku został również odznaczony przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

W sierpniu tego roku został laureatem nagrody Przeszłość/Przyszłość przyznanej przez Fundację im. Janusza Kurtyki, którą otrzymał w kategorii “Dyplomacja publiczna i troska o dobre imię Polski za granicą”. Jest to jedyne wyróżnienie jakim prezes Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych został uhonorowany za ocalenie pierwszego w USA i jednego z najważniejszych na świecie memoriałów upamiętniających prawie 22 tys. ofiar mordu dokonanego na Polakach wiosną 1940 roku na terenie ZSRR.

Janusz Sporek z jednym ze swoich chórów / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

ODEJŚCIE MAESTRA
W ostatnich miesiącach Janusz Sporek dosyć mocno podupadł na zdrowiu. Od dawna cierpiał na problemy z poprawnym funkcjonowaniem serca, a do tego doszedł nowotwór i anemia. Nie ukrywał tego faktu, a nawet wspominał o nim na swoim facebookowym profilu. Podkreślał jednak, że nie czuje się chory lecz ma dolegliwości, które musi pokonać. I bardzo wierzył w to, że uda mu się to zrobić. Ostatnie dni swojego życia spędził jednak w szpitalu. Otoczony był przyjaciółmi, a przede wszystkim swoją najbliższą rodziną, która była przy nim do ostatniego tchnienia. Zmarł trzymany przez nich za ręce. Odszedł w świadomości, że jest osobą niesamowicie kochaną i spełnioną. Właściwie to wiedział o tym od dawna i nawet wspominał w jednym z naszych wspólnych wywiadów.

Z relacji jego syna Wojtka mieszkającego na Brooklynie wynika, że ostatnie minuty jego życia, i sam moment przejścia do innego świata, miały niecodzienny wymiar, a towarzyszyła jej sonata “wykonana” przez panujące na zewnątrz warunki i zjawiska atmosferyczne. Pięknie opisał to na swoim facebookowym profilu.

“Wszystkie anioły rzuciły się by być u jego boku w oślepiającej burzy rozciągającej się tak daleko, jak można było zobaczyć przez niezasłonięte, sięgające od podłogi do sufitu okna pokoju nr 1503 w NYU Langone. Był grad, były błyskawice i potężny wiatr, a ciemne i gniewne chmury rozciągały się na ledwo widocznym tle panoramy Nowego Jorku. Po wschodniej stronie Manhattanu szalał Beethoven…” – wspominał Wojtek Sporek opisując ostatnie chwile życia swojego ojca.

“Jednak, gdy mój tato powoli przygotowywał się do nieuniknionej podróży, gniewne chmury opadły, sunąc po niebie w doskonałej harmonii z jego powolnym, rytmicznym i spokojnym oddechem. Jakby przeszedł do drugiej części swojej sonaty, prawie nie było oznak bólu. Jasne, późne jesienne popołudnie hojnie obdarowało nas kilkoma ostatnimi chwilami, które zostały przerwane jedynie przez kilka ostatnich upartych chmur, które schodzily ze sceny. Wszystko zakończyło się ostrym i oślepiającym światłem reflektorów nagle zachodzącego słońca na bezchmurnym niebie. Ta genialna chwila, zaplanowana z najwyższą precyzją najwybitniejszego dyrygenta, towarzyszyła ostatniemu oddechowi mojego taty o godzinie 4:27 po południu w sobotę, 13 listopada…” – napisał na Facebooku Wojtek Sporek. Dodał, że wszyscy byli przekonani, że ich ojciec miał w tej niesamowitej pogodowej otoczce swój udział.

“Jesteśmy pewni, że Maestro Sporek w jakiś sposób zaaranżował swój ostatni pokłon, gdy na głównej scenie zagościł wybuch symboli wszystkich rzeczy, które najbardziej celebrował w swoim życiu. Jego preludium do zaświatów było niczym innym jak doskonałością, a my byliśmy u jego boku, trzymając go za ręce, gdy przeskakiwał na drugą stronę” – podkreślił syn Janusza Sporka.

Janusz Sporek i Kasia Sperczyńska tuż po premierze musicalu “Nine” / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

ŻYCIE WE WSPOMNIENIACH
Mówi się, że “człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim”, a słuchając wspomnień osób, które miały okazję współpracować z Januszem Sporkiem jestem przekonany, że będzie on wśród nas bardzo długo i na pewno nie zostanie zapomniany, tym bardziej, że pozostawił po sobie wielki dorobek w postaci działających chórów, świetnych artystów, skomponowanej muzyki, felietonów, a nawet ocalonego pomnika Katyń 1940, itd.

Muszę przyznać, że bardzo trudno pisze się w czasie przeszłym o osobie, którą znało się prawie 20 lat. A nasza znajomość trwa już prawie dwie dekady i zaczęła się zaraz po moim przyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Była serdeczna i przyjacielska bowiem bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język, tym bardziej, że szybko się okazało, że obaj nie lubimy układów, krętactwa i zakłamania. Później okazało się, że mamy wiele innych łączników, że wychowaliśmy się w podobnyh stronach Polski, że w mojej szkole średniej prowadził on jeden ze swoich chórów (nieco wcześniej niż ja się tam pojawiłem), że pracujemy w jednej rozgłośni radiowej, a nawet że urodziliśmy się w tym samym dniu (oczywiście w zdecydowanie innych latach).

Poznaliśmy się w nieistniejącym już Radiu Rytm na Manhattanie, do którego przyjechałem pracować, a Janusz Sporek już prowadził tam swój program z muzyką poważną i równie poważnymi komentarzami dotyczącymi polityki i polonijnego życia. To dzięki niemu poznawałem piękną klasyczną muzykę i sytuację panującą w nowojorskim środowisku.

Janusz Sporek był osobą bardzo szczerą, prostlinijną, i otwarce mówiącą to co czuje i myśli. Gdy była tak potrzeba nie szczędził ostrych słów i ocen, mimo że przez to często wiele osób wrogo się do niego nastawiało. Był bardzo pracowity, dokładny i wręcz perfekcyjny w tym co robił, bowiem bardzo cenił sobie profesjonalizm. Był wielkim patriotą, dla którego hasło “Bóg, honor, ojczyzna” stanowiło świętość i wyznaczało kierunek działania.

Jednocześnie był przy tym osobą niesamowicie pogodną, radosną i wesołą. Swoimi dowcipami potrafił szybko rozbawić wszystkich, rozładować złą atmosferę, a nawet zniszczyć grobowy nastrój przy okazji różnych niepowodzeń czy towarzyskich smutków. Myślę, że na pewno chciałby, żeby nie zamartwiać się jego odejściem, tylko cieszyć i celebrować jego życie i dokonania. Jednak na pewno będzie go nam bardzo brakowało, a Polonia bardzo szybko to zauważy i odczuje. Zresztą podobnie uważa wielu moich rozmówców.

“Janusz był zawsze niezmienny w swoich opiniach i przekonaniach. Był prawdziwym patriotą i nieugiętym obrońcą polskiej kultury w USA. Byliśmy bardzo bliskimi przyjaciółmi, a zbliżyła nas jeszcze bardziej wspólna walka o Pomnik Katyński w Jersey City. Poza tym, że był wspaniałym kompozytorem i dyrygentem, był także prezesem Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, który stworzyliśmy razem w trakcie walki o nasz pomnik – podkreślił mec. Sławomir Platta. – Był człowiekiem, z którego zdaniem liczyli się zarówno Amerykanie jak i Polacy mieszkający w USA. Polonia straciła prawdziwego lidera. Nigdy o nim nie zapomnimy” – zapewnił polonijny adwokat, dodając, że Janusz Sporek był nieocenionym wzorem dla młodego pokolenia Polaków w USA.

W podobnym tonie wypowiadał się Mariusz Bielski, wiceprezes ds. kulturalnych w Komitecie Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych.

“Janusz jest dla mnie wielką inspiracją w miłości do wszystkiego co polskie. To niestrudzony patriota wielkiego formatu, którego cenię za poświęcenie  swojego niezwykle produktywnego życia na krzewienie polskiej kultury i łączeniu Polonii w wielu projektach, za niezwykłą wartość jaką stanowiła dla niego jego rodzina. Janusz zawsze miał ocean fantastycznych pomysłów, które potrafił skutecznie realizować. Bardzo ceniłem go za jego odważne, barwne, ostre i bezpośrednio opisujące rzeczywistość artykuły. Janusz nazywał rzeczy po imieniu, zawsze walczył o prawdę, nie ‘owijał w bawełnę’, był człowiekiem wielkiego honoru” – podkreślił Mariusz Bielski, zapewniając, ze zmarły artysta i działacz polonijny zawsze będzie żywy w jego sercu, oraz że znajomość z nim i współpraca była dla niego wielkim zaszczytem.

Podczas obrony pomnika Katyń 1940 Janusza Sporka bliżej poznała także Bogusława Huang, dyrektorka Polskiej Szkoły Dokształcającej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Jersey City i członkini prowadzonego przez niego komitetu.

“Byłam i działałam wtedy wraz z jego grupą. Potrafił przekonywać ludzi i zjednywać ich zaufanie. Poza tym był świetnym muzykiem i dyrygentem, a także organizatorem koncertów. Dlatego pozostanie w mojej pamięci jako człowiek niesamowicie utalentowany, a także zawsze walczący w słusznej sprawie. Nie zmarnował swoich talentów tylko rozwinął je i dzielił się nimi z innymi osobami. Myślę, że tak zapamięta go większość ludzi, którzy go znali” – stwierdziła Bogusława Huang. Po raz ostatni rozmawiała z Januszem Sporkiem tuż przed jego śmiercią, gdy już sam miał świadomość, że jego godziny są policzone.

“Powiedziałam mu wtedy, że nie może tak myśleć ponieważ to nie lekarze o tym decydują, tylko ten, który patrzy na nas z góry, z nieba. Jednocześnie zaczęłam się modlić, żeby Pan Bóg przeprowadził go na tamten świat łagodnie i w spokoju. I tak chyba się stało – podkreśliła nasza rozmówczyni. – Janusz przeszedł na tamten świat z ogromnym bagażem dobrych uczynków i wierzę, że tam czeka na niego nagroda” – dodała na zakończenie pani Bogusława.

Również osoby współpracujące ze zmarłym na kanwie muzycznej zapamiętają go podobnie jak obrońcy pomnika Katyń 1940.

“Spędzaliśmy z nim miłe chwile podczas prób, mimo że był bardzo wymagający. Chór jest świetnym miejscem na realizowanie pasji śpiewania, a Janusz humorem i charyzmą łamał bariery międzypokoleniowe i przyciągał do nich zarówno młodych ludzi jak i osoby starsze. Był wspaniałym i niestrudzonym człowiekiem, świetnym muzykiem i dyrygentem. Zapamiętam go jako wyjątkowego pedagoga i wielkiego patriotę, który walczył o prawdę, kultywował polską pieśń, zwyczaje i kulturę. Bardzo przykro, że odszedł tak wcześnie, ale mam nadzieje, że będzie teraz dyrygował chórem aniołów w niebie” – powiedziała Elżbieta Bernatowicz, członkini chóru Hejnał założonego i prowadzonego przez Janusza Sporka, a z którym znała się od 20 lat.

Także o anielskim chórze wspomniała Kasia Sperczyńska, młoda sopranistka i aktorka teatralna, którą w Nowym Jorku jako pierwszy odkrył i zaczął wspierać i promować Janusz Sporek. Z wielkim smutkiem przyjęła wiadomość o jego śmierci.

“W czasie kiedy odchodził z tego świata, ja również zasypiałam tylko, że po drugiej stronie kuli ziemskiej; w Polsce było po dziesiątej wieczorem. Ostatnio wielokrotnie przelatywał mi przez myśl i mówiłam sobie, jutro napiszę… Jutro w niedzielę, 14 listopada, było już za późno…” – podkreśliła nasza rozmówczyni z wyraźną złością do samej siebie, że nie zdążyła z nim porozmawiać przed śmiercią.

“Janusz był uparty, szczery, wspierający, opiekuńczy, wiecznie planujący i działający dla większego dobra, niezwykle wrażliwy. Żałuję, że w ostatnich miesiącach nie było mnie w Nowym Jorku, w szpitalu u niego. Wiele mu zawdzięczam, przede wszystkim dziękuję mu za niezłomną wiarę we mnie. Promował nas, młodych artystów, dawał nam wiatr w żagle. On był niezwykłą siłą, przykładem dla nas, przekonywał żebyśmy nie byli obojętni, żebyśmy czuli, że mamy sprawczość i nie tylko my artyści, ale my Polacy. Tak bardzo chciałabym zaśpiewać raz jeszcze na jednym z jego koncertów, chciałabym ostatni raz porozmawiać…” – mówiła ze łzami w oczach Kasia Sperczyńska.

Na koniec przekazała bardzo osobiste oświadczenie: “Wiem, że mi nie darujesz, że się ostatnio nie odzywałam. Nie złość się już,.. kiedyś jak tam dołączę to zaśpiewam jeszcze raz ‘O Holy Night’ z twoimi chórami anielskimi. Tam czas nie płynie, więc do zobaczenia za niedługo. Serwus!”.

Uroczystości pogrzebowe Janusza Sporka zaplanowane są na najbliższy piątek i sobotę / Foto: ARCHIWUM WOJTKA SPORKA