Odszedł przyjaciel Polonii

1002
Michael Yun na obrady i publiczne spotkania przychodził w garniturze i muszce, a na jego twarzy zawsze gościł uśmiech / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Nie żyje jeden z najzagorzalszych obrońców pomnika Katyń 1940. Radny Jersey City Michael Yun zmarł 6 kwietnia w wyniku powikłań spowodowanych koronawirusem. Miał 65 lat. Jego śmierć wywołała poruszenie i smutek wśród Polonii.

Szok i niedowierzanie – takie były pierwsze reakcje na wiadomość o śmierci Michaela Yuna wśród większości osób, które go znały. Radny Jersey City jest jednym z najbardziej zasłużonych działaczy i polityków w całym stanie New Jersey, którzy zmarli wskutek zakażenia chorobą Covid-19.

Jego nagłe odejście odbiło się głośnym echem wśród mieszkańców Jersey City, a także obrońców monumentu upamiętniającego prawie 22 tys. polskich żołnierzy i obywateli zamordowanych przez Sowietów wiosną 1940 roku na terenie ZSRR. W związku z panującą pandemią i zakazem zgromadzeń rodzina Michaela Yuna odłożyła ceremonię jego upamiętnienia na późniejszy termin.

Jednak mieszkańcy Jersey City zorganizowali w piątek, 10 kwietnia, o godz. 7:30 wiecz. akcję palenia świeczek w oknach swoich domów i mieszkań. W ten sposób oddali cześć i hołd zasłużonemu działaczowi i politykowi. Również w polskim Sejmie parlamentarzyści uczcili jego pamięć minutą ciszy, co miało miejsce już we wtorek, 7 kwietnia.

Z kolei w najbliższą niedzielę, 19 kwietnia, w kościele św. Antoniego z Padwy w Jersey City ks. kanonik Józef Urban na prośbę Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych odprawi mszę św. za duszę śp. radnego Michaela Yuna.

Radny Michael Yun zawsze był odpowiednio przygotowany do dyskusji podczas obrad Rady Miasta Jersey City / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

SZANOWANY LIDER I DOBRY CZŁOWIEK
Był radosnym i pogodnym człowiekiem, któremu zawsze towarzyszył uśmiech. Zarażał nim – podobnie jak i swoim pozytywnym podejściem do życia – wszystkich dookoła. Ta radość dodawała otuchy wielu osobom, z którymi miał do czynienia, mobilizowała nawet w trudnych chwilach, sytuacjach i działaniach, które wydawały się niemożliwe do zrealizowania czy zakończenia sukcesem. Tak właśnie było w przypadku walki o pozostawienie na Exchange Place w Jersey City dzieła mistrza Andrzeja Pityńskiego.

Michael Yun nie tylko pomagał i doradzał obrońcom pomnika, co powinni zrobić, ale także dodawał im otuchy, a w krytycznych momentach podkreślał, że jeszcze nie wszystko jest stracone, że nie należy się poddawać, tylko walczyć do końca. I miał rację, bo ostatecznie walka ta została przypieczętowana zwycięstwem.

Jego zaangażowane w obronę pomnika Katyń 1940 było świadectwem wielkiego przywiązania do Polonii, która na przestrzeni wielu dekad miała potężny wpływ na rozwój Jersey City. To także dowód na szacunek, jakim Michael Yun darzył żołnierzy i obrońców wolności, niezależnie od kraju ich pochodzenia. Wcześniej wsławił się także obroną pomnika upamiętniającego weteranów wojny koreańskiej, który – podobnie jak monument autorstwa mistrza Andrzeja Pityńskiego – chciał usunąć burmistrz Jersey City Steven Fulop (wówczas jeszcze jako jeden z radnych).

Michael Yun był także bardzo rodzinną i pracowitą osobą. Był dumny ze swoich dzieci oraz wnucząt, co często podkreślał przy różnych okolicznościach. Pracę w Radzie Miasta Jersey City traktował jako swoją misję, zawsze był przygotowany do merytorycznej dyskusji, a na salę obrad przychodził w garniturze i pod muszką, która wraz z pogodnym uśmiechem stanowiła jego znak rozpoznawczy. Miał swoją klasę. Jego oddanie i poświęcenie zauważył m.in. Phil Murphy, gubernator New Jersey.

„Był szanowanym liderem i dobrym człowiekiem. Wspaniałym mężem, ojcem i dziadkiem. Łączymy się z całym Jersey City w żałobie po jego stracie, a nasze myśli wysyłamy do jego rodziny” – napisał na Twitterze Phil Murphy.

Radni Michael Yun (drugi z prawej) oraz Richard Boggiano (czwarty z lewej) z grupą obrońców pomnika Katyń 1940 / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

AMERYKAŃSKI SEN KOREAŃSKIEGO IMIGRANTA
Michael Yun był Amerykaninem koreańskiego pochodzenia. Urodził się w Korei Południowej 2 września 1954 r. Do Stanów Zjednoczonych przybył jako student w marcu 1979 r. Dwa lata później zamieszkał w Jersey City Heights, gdzie spędził resztę swojego życia. Był osobą spełnioną zarówno prywatnie, jak i zawodowo, a swój amerykański sen realizował jako właściciel Garden State News przy Central Avenue w Jersey City. Wspierał lokalną społeczność i chętnie wszystkim pomagał.

W 2013 r. został wybrany do Rady Miasta Jersey City i był pierwszym koreańskim imigrantem, który dostąpił tego zaszczytu. Obecnie zasiadał w niej drugą kadencję, która miała trwać do końca 2021 r. Przez szereg lat był także zaangażowany w życie społeczne i gospodarcze miasta. W 1992 r. powołał do życia pierwszy Special Improvement District, obejmujący okolice Central Avenue w Jersey City, i zabiegał o biznesową rewitalizację tej części miasta. Przez ponad 20 lat był także prezesem i przewodniczącym Rady Powierniczej tej organizacji oraz reprezentował ponad 3 tys. przedsiębiorców i właścicieli małych biznesów. W 1992 r. został także powołany do Rady Komisarzy Jersey City Development Agency.

Dzięki jego staraniom uruchomiono m.in. pierwszą linię autobusu podmiejskiego jeżdżącego z Central Avenue w Jersey City do Nowego Jorku oraz rozpoczęto organizację popularnego Everything Jersey City Festival. Zasłynął także jako obrońca Save Christ Hospital, w którym pełnił funkcję współprzewodniczącego, a także zbiornika wodnego Reservoir #3, pomnika weteranów wojny w Korei oraz monumentu Katyń 1940.

Niestety jego działalność została przerwana nagłą śmiercią, spowodowaną następstwami zakażenia przez Covid-19. Michael Yun zmarł 6 kwietnia w Jersey City Medical Center, gdzie od 24 marca przebywał na oddziale intensywnej opieki medycznej. Wcześniej przez dwa tygodnie zmagał się z wysoką gorączką, a także z uczuciem duszności. Pozostawił w żałobie żonę Jennifer, synów Briana i Benjamina, synowe Jacqueline i Julie, wnuków Williama, Clarę i Juliette oraz siostry Hae Jung Yun i Wiktorię Cho oraz brata Richarda wraz z ich rodzinami.

Michael Yun (z tyłu) wraz z grupą obrońców pomnika Katyń 1940 tuż po ogłoszeniu zwycięskiego wyniku głosowania radnych Jersey City / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

INTELIGENCJA, UŚMIECH I MUSZKI RADNEGO
Niespodziewana śmierć radnego wywołała duże poruszenie nie tylko wśród mieszkańców Jersey City i polityków z New Jersey, ale także wśród Polonii, a zwłaszcza obrońców pomnika Katyń 1940. Jego pamięć została nawet uczczona minutą ciszy w polskim Sejmie. Stało się to na wniosek posła Roberta Winnickiego z Konfederacji, który jako jedyny polski polityk odwiedzający Jersey City i składający kwiaty pod pomnikiem Katyń 1940 spotkał się z radnymi, którzy nieugięcie go bronili – Michaelem Yunem i Richardem Boggiano – i złożył im podziękowania za zaangażowanie w tę walkę.

„Westchnijcie proszę dziś wieczorem w modlitwie za duszę śp. Michaela Yuna, dzielnego radnego Rady Miejskiej Jersey City w USA. Wywodził się ze społeczności koreańskiej, ale wraz z drugim radnym, z pochodzenia Włochem, wspierał zwycięską walkę Polonii o Pomnik Katyński” – napisał na Twitterze Robert Winnicki.

Z wielkim smutkiem informację o nagłym odejściu Michaela Yuna przyjął mec. Sławomir Platta, główny inicjator akcji związanej z obroną monumentu.

„Wiadomość o śmierci mojego przyjaciela, radnego Michaela Yuna, to dla mnie ogromny cios. Walczyliśmy razem, byliśmy na dobre i na złe. Jednak koronawirus pokonał naszego przyjaciela – przyjaciela Polonii i Polski. Michael Yun rozumiał ludzi, których reprezentował. Kochał to, co robił i budził powszechny szacunek w społeczności Jersey City. Jego rola w obronie pomnika Katyńskiego była nieoceniona” – podkreślił prawnik dodając, że radny koreańskiego pochodzenia pomógł przeprowadzić karkołomne inicjatywy polityczne, które przyczyniły się do zwycięstwa i pozostawienia pomnika Katyń 1940 na dotychczasowym miejscu.

„Dzięki niemu, dzięki jego pomysłom i politycznej inicjatywie mogliśmy zbudować wspólny front w tej jakże nierównej politycznej walce przeciwko burmistrzowi Stevenowi Fulopowi” – wspominał mec. Sławomir Platta zaznaczając, że zmarły radny miał duże poparcie i szacunek w świecie polityki stanu New Jersey, w który go wprowadził.

„W pamięci mam nasze spotkania z jego sprzymierzeńcami politycznymi, podczas których wypracowaliśmy wspólny front obrony pomnika Katyńskiego. A przypomnę, że Michael Yun miał ogromne doświadczenie w obronie innego monumentu, obronił przed usunięciem pomnik wojny koreańskiej” – dodał polski prawnik, który widząc duże zróżnicowanie etniczne sympatyków zmarłego radnego stwierdził, że był on bezinteresownym przyjacielem nie tylko Polonii, ale także wszystkich nacji zamieszkujących Jersey City.

Radny Michael Yun (w środku) był przyjacielem Polonii. Na zdjęciu także radny Richard Boggiano (z lewej) oraz mec. Sławomir Platta / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Na otwartość i chęć niesienia przez Michaela Yuna pomocy innym zwróciła także uwagę Bogusława Huang, dyrektorka Polskiej Szkoły Dokształcającej im. Marszałka Piłsudskiego w Jersey City, która również była bardzo zaangażowana w obronę pomnika Katyń 1940 i uczestniczyła prawie we wszystkich akcjach protestacyjnych oraz obradach Rady Miasta.

„Śp. radny Michael Yun bardzo dbał o mieszkańców Jersey City. Słuchał ludzi i im pomagał. Nie był stronniczy. Słuszność swego zdania zawsze uzasadniał. Jego głos był respektowany. Nigdy nie przyklepywał po ramieniu tych, którzy mieli wyższą pozycję, a nie mieli racji. Jego postawa winna być godna do naśladowania przez wielu polityków” – podkreśliła Bogusława Huang dodając, że w jej pamięci zmarły radny pozostanie jako „bohater i przyjaciel Polonii, który złotymi literami wpisał się w historię walki o pozostawienie pomnika Katyń 1940 na Exchange Place”.

W podobnym tonie wypowiedziała się Krystyna Piórkowska, autorka książki „Anglojęzyczni świadkowie Katynia. Najnowsze badania”, a także uczestniczka akcji związanych z obroną pomnika i wszelkich spotkań rady miejskiej dotyczących monumentu, a obecnie Exchange Place SID. Stwierdziła, że jeżeli w przyszłości ktoś podejmie się napisania książki dotyczącej historii pomnika Katyń 1940, to będzie musiał „poświęcić wiele czasu osobie pana Michaela Yuna, bez którego pomocy pomnik nie zostałby uratowany”.

Pani Krystyna zapamięta zmarłego radnego jako radosnego i bardzo inteligentnego człowieka.

„Gdy go pierwszy raz zobaczyłam, był uśmiechnięty, w garniturze, w spodniach z ostrym kantem, i tą muszką… a tych muszek miał tyle, co niektóre kobiety szalików – wspomina nasza rozmówczyni spotkanie z Michaelem Yunem, które miało miejsce 21 maja 2018 r. w tzw. Caucus Room podczas dyskusji dotyczącej przesunięcia pomnika. – Zobaczyłam wtedy, że za tym słodkim uśmiechem krył się mózg z wielkimi zdolnościami” – dodaje Krystyna Piórkowska. Wspomina także ważne spotkanie rady miejskiej w Caucus Room, kiedy pierwszy raz przyszła tu Polonia i ten mały pokój został wypełniony biało-czerwonymi chorągiewkami. Dotyczyło ono budżetu i dokładnych kosztów przenoszenia pomnika, których szczegółów burmistrz Steven Fulop oczywiście nie posiadał.

„Burmistrz przyszedł na to zebranie w jeansach i podkoszulku. Nawet jego ochroniarz miał spodnie z ostrym kantem, a radny Michael Yun jak zawsze miał uroczy uśmiech, garnitur i śliczną muszkę. Na ten wizerunek zwabiał przeciwników… po czym swoją znakomitą umiejętnością, zrozumieniem kosztów i budżetu rozkładał na cząstki to, co burmistrz przedstawił w sprawie przenoszenia pomnika Katyńskiego. Dla świadomych osób było oczywiste, że ten budżet w żaden sposób nie wiązał się z terenem, gdzie rzekomo pomnik miał stanąć. Konkretne pytania pana Yuna murowały zwolenników przenoszenia monumentu i właśnie wtedy do radnych Boggiano i Yuna dołączył się radny Solomon z konkretnymi pytaniami” – wspomina pani Krystyna.

Badaczka zbrodni katyńskiej zwróciła także uwagę na zakulisowe rozmowy, które również miały wielkie znaczenie.

„Nieznana część historii to są spotkania prywatne z osobami zaangażowanymi w obronę pomnika Katyńskiego. Było ich wiele, z panem Yunem lub pracownikami jego biura. Pamiętam, że jedno z nich odbyło się w ratuszu późnym popołudniem w środę, przed Świętem Dziękczynienia. Kto słyszał, żeby biuro polityka pracowało do wieczora w taki dzień? Ich wiedza polityczna była i jest nieoceniona. To właśnie od nich wyszła informacja o ustawie, która zezwala na protest mieszkańców poprzez petycję. I właśnie petycja oraz powiązane z nią procesy sądowe doprowadziły do tego, że burmistrz zląkł się i w końcu, na grudniowym zebraniu w 2018 r., przegłosowano ustawę, która pozostawiła pomnik Katyński na Exchange Place” – wyjaśniła Krystyna Piórkowska.

Radny Michael Yun (w środku) zawsze z wielką atencją mówił o Polce i Polonii. Na zdjęciu także (od lewej): Bogusława Huang, dyrektorka Polskiej Szkoły Dokształcającej im. Marszałka Piłsudskiego w Jersey City, Janusz Sporek, prezes Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych oraz radni Rolando Lavarro i Richard Boggiano / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

O tych nieoficjalnych spotkaniach z Michaelem Yunem mówił także Janusz Sporek, prezes Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych. Poznali się w maju 2018 r. podczas sesji Rady Miasta Jersey City dotyczącej m.in. obrony polskiego monumentu.

„Pamiętam, że po moim przemówieniu wyszedłem na korytarz, żeby odebrać telefon, a radny Yun zrobił dokładnie to samo. Skończył wcześniej i poczekał, aż ja przestanę rozmawiać, po czym podszedł, wyciągnął do mnie rękę i powiedział: ‚To może potrwać, ale jeśli chcecie wygrać, to musicie tu przyjeżdżać na każde nasze posiedzenie. Ja i Richard (Boggiano) nie zmienimy zdania i będziemy was popierać, ale musisz tu przywozić dużo ludzi’. Poczułem do niego ogromną sympatię. Przecież mnie nie znał. Wiedział, że jestem Polakiem broniącym pomnika Katyńskiego, i to mu wystarczyło. Potem już wszystko układało się jak między przyjaciółmi” – opowiada Janusz Sporek. Dodał, że zarówno zmarły radny, jak i jego współpracownicy zawsze byli chętni do rozmowy i udzielania konstruktywnych porad, nawet jeżeli pojawiał się w ich biurze bez zapowiedzi.

„Radny Yun desygnował do stałych kontaktów z Polakami swojego najbardziej kompetentnego w kwestii przepisów pracownika – Vernona Richardsona, który stał się najbardziej ofiarnym Amerykaninem w Jersey City wspierającym naszą walkę” – podkreślił prezes Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych. To właśnie Richardson odbierał telefony, doradzał i informował o przepisach, a nawet pomagał na etapie wstępnym weryfikować podpisy pod wnioskiem referendalnym.

„Michael Yun wiedział, kogo nam daje do pomocy. I już przez to pomógł nam niezwykle wydajnie. On sam dzwonił do mnie po każdym posiedzeniu, kiedy przegrywaliśmy sprawę pomnika w głosowaniach radnych, i mówił, żebyśmy się nie załamywali, że jeszcze nic nie jest do końca stracone” – wspomina Janusz Sporek.

Nasz rozmówca przywołał w pamięci także ostatnie, nocne posiedzenie rady miasta z 19 grudnia 2018 r.

„Michael Yun i przewodniczący rady Ronaldo Lavarro podeszli do mnie na korytarzu, na kilka godzin przed głosowaniem, i oznajmili: ‚Pomnik zostaje’. Wyraziłem wówczas zwątpienie mówiąc, że nie było jeszcze głosowania. ‚Nie było, ale wszyscy zagłosujemy, żeby pomnik został na Exchange Place na stałe, na wieczność’ – usłyszałem w odpowiedzi. Oni znali już sytuację, wiedzieli, że burmistrz musiał się wycofać z całej awantury, żeby nie doprowadzić miasta do bankructwa, a żeby wyjść z twarzą, musiał też oficjalnie zgodzić się na pozostawienie pomnika Katyńskiego na starym miejscu” – opowiada obrońca monumentu. Podkreślił także, że nagła śmierć radnego jest ogromną stratą dla Jersey City.

„Michael Yun powinien być burmistrzem tego miasta. Byłby wspaniałym gospodarzem. Kochał to miasto, mimo że przecież był obcokrajowcem, był Koreańczykiem z pochodzenia” – zaznaczył Janusz Sporek. To także ogromny cios dla społeczności polonijnej, zwłaszcza tej, której leży na sercu dobro pomnika Katyń 1940, o który niestrudzenie i bardzo skutecznie walczył zmarły radny. Jego zasługi w tej kwestii są niezaprzeczalne i niepodważalne.

„Jestem Amerykaninem koreańskiego pochodzenia i walczę o ten pomnik, ponieważ należy on nie tylko do polskiego społeczeństwa, ale także do mieszkańców Jersey City. (…) Ten pomnik musi tu stać dla was, dla mnie oraz musi pozostać na zawsze” – oświadczył Michael Yun podczas jednej z uroczystości pod pomnikiem, na których był częstym gościem.

Za to poświęcenie oraz zaangażowanie dla polonijnej sprawy i polskiej pamięci historycznej Janusz Sporek wraz z Komitetem Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych zamierza wystąpić do przedstawicieli polskich władz o pośmiertne przyznanie dla Michaela Yuna nagrody Amicus Poloniae, nadawanej przez ambasadora RP obywatelom Stanów Zjednoczonych za osiągnięcia w dziedzinie rozwoju stosunków polsko-amerykańskich.

Niestety pierwszy taki wniosek – wystosowany już w listopadzie 2018 r. przez Krystynę Piórkowską – przepadł. Jak stwierdził w jednym z komentarzy na Twitterze Marek Skulimowski, prezes i dyrektor wykonawczy Fundacji Kościuszkowskiej: „Niestety pomysł nie otrzymał wsparcia konsula generalnego. To było i nadal jest trudne do zrozumienia”. Funkcję tę pełnił wówczas konsul Maciej Golubiewski. Miejmy nadzieję, że tym razem zasługi zmarłego radnego zostaną dostrzeżone i docenione.

Radni Michael Yun (drugi z prawej) oraz Richard Boggiano (trzeci z prawej) z grupą obrońców pomnika Katyń 1940 podczas podniesienia polskiej flagi na Ratuszu Jersey City / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK