“Ogromna łaska, za którą nie przestaję dziękować Bogu”

149
POP04 - 20020523 - SOFIA, BULGARIA : Cardinal Stanislaw Dziwisz (L) talks to Pope John Paul II (R) during the welcome ceremony in downtown Sofia, Thursday 23 May 2002. The head of the Roman Catholic Church arrived in the Bulgarian capital for a four-day visit. EPA PHOTO EPA / LOUISA GOULIAMAKI / fob

„Byłem świadkiem niestrudzonej służby Jana Pawła II, niezliczonej liczby godzin spędzonych na kolanach, w modlitwie. Widziałem jego spotkania z ludźmi, z możnymi tego świata, ale także z tymi zwykłymi, prostymi” – mówi “Nowemu Dziennikowi” kardynał Stanisław Dziwisz

Gdy ksiądz kardynał słyszy imię „Jan Paweł II” – jak pierwsza myśl nasuwa się księdzu?

Świętość. To pierwsze słowo, która mi się nasuwa, bo w nim streszcza się wszystko: życie, nauczanie, ofiarna służba, heroizm w znoszeniu cierpienia, miłość do Boga i ludzi, wrażliwość na dole i niedole współczesnego świata i głębokie zanurzenie w modlitwie.

Duchowa droga księdza kardynała była praktycznie od początku związana z biskupem Karolem Wojtyłą, arcybiskupem, kardynałem i przez 27 lat z papieżem Janem Pawłem II. Bycie w cieniu wielkiej osoby było księdza kardynała świadomym wyborem? Nie myślał nigdy ksiądz o innej drodze?

Gdy człowiek zostaje obdarzony przywilejem życia u boku świętego, nie myśli o innych scenariuszach. Często pytano kardynała Franciszka Macharskiego o życie w cieniu wielkiego poprzednika, metropolity krakowskiego kardynała Karola Wojtyły. Kard. Franciszek odpowiadał wtedy: „Nie żyję w jego cieniu, ale w blasku”. To samo mogę powiedzieć o sobie. Życie w blasku świętości Jana Pawła II jest ogromną łaską, za którą nie przestaję dziękować Bogu.

Czy ksiądz kardynał miał świadomość, że przebywa ze świętym?

Tak, i ta świadomość umacniała się z dnia na dzień. Byłem świadkiem niestrudzonej służby Jana Pawła II, niezliczonej liczby godzin spędzonych na kolanach, w modlitwie. Widziałem jego spotkania z ludźmi, z możnymi tego świata, ale także z tymi zwykłymi, prostymi. Dla wszystkich był taki sam: pełen miłości, cierpliwie słuchający. Wszystkich obdarzał tym samym spojrzeniem, przenikającym do głębi, serdecznym i uważnym. Widziałem go, jak stawał przed milionami ludzi, którzy w różnych miejscach świata przychodzili, by się z nim spotkać. Był zawsze taki sam: oddany bez reszty Chrystusowi, spalający się z miłości, absolutnie przejrzysty w swoich słowach, gestach i czynach. Wiedziałem, że służę u boku świętego.

Jaką był osobą papież Jan Paweł II na co dzień?

Bardzo zwyczajną i skromną. Choć był duchowym przywódcą świata, choć liczyły się z jego zdaniem mocarstwa, choć zmienił historię naszej części Europy i miał świadomość odpowiedzialności, jaką złożył w jego rękach Bóg, pozostał zwyczajnym, ale przecież zarazem niezwyczajnym, człowiekiem. Imponowała nam jego niezwykła samodyscyplina, dzięki której nie zmarnował nawet jednej minuty dnia. Miał ogromne poczucie humoru i bardzo lubił towarzystwo innych osób. Gdy stawał się coraz słabszy, z pokorą i wdzięcznością przyjmował naszą pomoc i każdą ulgę w cierpieniu. Każdy, kto się z nim zetknął, był pod wrażeniem jego osobowości, jego ujmującej dobroci i serdeczności.

Papież Jan Paweł II, a wcześniej kardynał i arcybiskup, był – mówiąc potocznie – pracodawcą księdza kardynała. Jakim był szefem?

Nie był szefem. Był ojcem. Szanował wszystkich swoich współpracowników, liczył się z ich zdaniem. Znał ich, pamiętał o ich rodzinach. Zawsze dziękował za to, co robiliśmy dla niego. Okazywał każdemu, że jest dla niego ważny. Na papieskim klęczniku leżała zawsze lista jego współpracowników. Za wszystkich się modlił. Był ojcem, a my byliśmy jego domownikami.

Ksiądz kardynał przeżył z papieżem dwa szczególnie tragiczne momenty: zamach oraz umieranie Jana Pawła II. Jak je ksiądz kardynał zapamiętał?

To były momenty, kiedy serce pękało z bólu. Zamach był czymś niewyobrażalnym, bo nie mieściło się w głowie, że ktoś mógł chcieć śmierci Ojca Świętego, że ktoś mógł podnieść na niego rękę. Pamiętam, jak osunął się na moje ręce, i szok na widok zakrwawionej sutanny. To była chwila, kiedy trzeba było podejmować szybkie decyzje, od których zależało życie papieża. Strach mieszał się z nadzieją, że Bóg go ocali.
Inaczej przeżywaliśmy odchodzenie Jana Pawła II. To był czas bardzo smutny i bolesny, ale zarazem wypełniony jakimś światłem. Życie Ojca Świętego się dopełniło, wracał do domu Ojca, odprowadzały go miliony ludzkich serc na całym świecie. Dlatego, choć była w nas żałoba, gdy zamknęły się jego oczy na zawsze, nie odmówiliśmy „Wieczny odpoczynek”, ale zaśpiewaliśmy uroczyste „Te Deum”, oddając chwałę Bogu za życie tego świętego człowieka.

Czy praca z papieżem, który został ogłoszony po śmierci świętym, była dla księdza kardynała spełnieniem marzeń? Czy w ogóle takie marzenia miał ksiądz na początku swojej drogi życiowej?

W najśmielszych marzeniach o tym nie myślałem. Towarzyszenie świętemu Janowi Pawłowi II nie było kwestią marzeń czy ambicji, ale niezasłużoną łaską.

Świat idzie do przodu, czy ksiądz kardynał uważa, że nauczanie papieża Polaka będzie zawsze aktualne i jest ponadczasowe?

To nie ulega wątpliwości. Nauczanie, ale i życie Jana Pawła II to ogromna skarbnica inspiracji i dziedzictwo, do którego wciąż trzeba wracać. Czasy się zmieniają, ale są uniwersalne prawdy, które pozostają niezmienne. Święty papież głosił je swoim życiem, był ich świadkiem. Pozostawił po sobie też ogrom dokumentów, które powinny być nieustannie studiowane, bo kryją się w nich odpowiedzi na wielkie pytania współczesnego świata.

Które z przesłań papieża Polaka chciałby ksiądz kardynał, by ludzie szczególnie pamiętali za kolejne 100 lat?

Nie jest łatwo odpowiedzieć na tak postawione pytanie, bo Jan Paweł II był nauczycielem i prorokiem w wielu dziedzinach życia. Głosił Ewangelię na krańcach świata, był apostołem miłosierdzia Bożego, patronem rodzin i młodzieży, obrońcą pokoju, praw człowieka i sprawiedliwości społecznej, wielkim humanistą. Trudno wskazać jeden wątek tego bogatego dziedzictwa. Ono jest wciąż żywe i jestem przekonany, że będzie tak samo aktualne za 100 lat.