Otwórzcie oczy i uwierzcie, że wam się uda

Opłatek dla bezdomnych i samotnych

291
Dla bezdomnych spotkanie opłatkowe było okazją do zjedzenia ciepłego posiłku, ale również czasem na refleksję i przypomnienie sobie o domu rodzinnym / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Były życzenia, opłatek, ciepły posiłek, Betlejemskie Światło Pokoju oraz wspólne kolędowanie. Nie brakowało także dobrego słowa oraz prezentów dla najbardziej potrzebujących, czyli ludzi bezdomnych i samotnych. To właśnie z myślą o nich zostało zorganizowane świąteczne spotkanie, któremu w tym roku, jako motto, przyświecało hasło: „Gdy ludzkie sposoby zawodzą, wybierz boże”.

„Dla nas jest to coś pięknego – powiedział „Nowemu Dziennikowi” Marian Kmiecik, który od ponad pięciu lat przebywa na ulicy. – Kiedyś mieszkałem na Eckford Street i miałem dobrą pracę, ale wpadłem w bardzo złe towarzystwo, zacząłem pić i trwa to do dziś. Przepiłem wszystko, miałem 36 tys. dolarów i wszystko wydałem na alkohol. Wielu z tych ludzi, z którymi piłem, już zmarło, a ja ciągle jestem na ulicy” – opowiadał bezdomny, który po raz trzeci wziął udział w spotkaniu opłatkowym.

W tym roku, 12 grudnia, odbyło się ono już po raz trzynasty, i, podobnie jak w ostatnich latach, miało miejsce w audytorium głównej siedziby Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej na Greenpoincie. Jego pomysłodawczynią i koordynatorką jest Eryka Volker, wolontariuszka z St. Anthony „Homeless SOS”, organizacji, która wraz z Konsulatem Generalnym RP w Nowy Jorku, Polish Assistance i PSFCU organizuje doroczną, opłatkową uroczystość dla osób najbardziej potrzebujących.

Chór Akademii św. Stanisława Kostki z Greenpointu prowadzony przez Bożenę Konkiel zaśpiewał kilka amerykańskich piosenek świątecznych / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

CZĘŚĆ OFICJALNA
Spotkanie prowadziły Eryka Volker oraz Katarzyna Drucker, która dodatkowo przygotowała i zaprezentowała program artystyczny oraz zaśpiewała kilka kolęd. Krótki koncert złożony z amerykańskich piosenek świątecznych dał chór prowadzony przez Bożenę Konkiel i złożony z uczniów Akademii św. Stanisława Kostki z Greenpointu.

Jako pierwszy głos zabrał konsul Kamil Henne, który w swoim przemówieniu zawarł ważne przesłanie oraz słowa otuchy skierowane do osób bezdomnych.

„Chciałbym państwu życzyć optymizmu i pozytywnego myślenia. Proszę pamiętać, że gorsze chwile nie trwają zawsze i po każdej nocy przychodzi dzień” – podkreślił konsul Kamil Henne składając świąteczne życzenia w imieniu swoim oraz Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku. Placówkę tę podczas spotkania opłatkowego reprezentowali także: konsul Małgorzata Rejek-Radoń i konsul Emilia Gmiter z Wydziału Prawnego i Opieki Konsularnej, a także jego prawniczki Iwona Felis-Osiak i Katarzyna Sobolewska. Polska placówka dyplomatyczna mająca swoją siedzibę na Manhattanie zapewniła wigilijne posiłki serwowane podczas uroczystości oraz przygotowała paczki z ciepłymi ubraniami dla bezdomnych.

„Gorsze chwile nie trwają zawsze i po każdej nocy przychodzi dzień” – podkreślił podczas swojego przemówienia konsul Kamil Henne / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Konsulat przez cały rok stara się pomagać osobom bezdomnym, m.in. udzielając zapomóg czy kupując ubrania lub rzeczy pierwszej potrzeby. Grudniowe spotkanie opłatkowe jest kulminacją tych działań i okazją do spotkania w większym gronie” – powiedziała „Nowemu Dziennikowi” konsul Małgorzata Rejek-Radoń, kierownik Wydziału Prawnego i Opieki Konsularnej.

Życzenia zebranym złożył także Krzysztof Matyszczyk, przewodniczący Rady Dyrektorów PSFCU, którą reprezentował również jej dyrektor wykonawczy Bogdan Chmielewski.

Z kolei ks. Robert Czok, były proboszcz parafii św. Antoniego na Greenpoincie, który bezdomnym pomaga od czasu, gdy Eryka Volker z grupą wolontariuszy zaczęła organizować dla nich spotkania oraz ciepłe noclegi w zimowe i mroźne dni, zwrócił uwagę na wielkie zaangażowanie tych osób podczas akcji dla potrzebujących.

Natomiast ks. Marek Sobczak, proboszcz parafii św. Stanisława Kostki, odmówił modlitwę oraz poświęcił opłatki, którymi później wszyscy zebrani na spotkaniu przełamywali się podczas składania sobie świątecznych życzeń.

„Chciałbym zachęcić was do tego, żebyście uwierzyli, w to że nikt nigdy nie jest sam. Nawet jeżeli brakuje wokół nas drugiego człowieka, to jest Bóg, który podaje nam rękę, Bóg, który może nas prowadzić przez życie, jeżeli tylko otworzymy nasze serca” – mówił kapłan nawiązując tym samym do tegorocznego hasła przyświecającego spotkaniu opłatkowemu dla bezdomnych: „Gdy ludzkie sposoby zawodzą, wybierz boże”.

Na świąteczną uroczystość przybyły druhny z greenpoinckiego Hufca „Podhale”, które przyniosły Betlejemskie Światło Pokoju oraz wyjaśniły ideę akcji prowadzonej przez nie od 29 lat. Każdy mógł zapalić przygotowaną do tego celu małą świeczkę, którą później zabrał do domu na wigilijny stół.

W spotkaniu wziął udział także poseł stanowy Joseph Lentol, który zaśpiewał kilka amerykańskich piosenek świątecznych, w tym m.in. bardzo wymowny przebój pt. „I’ll be Home for Christmas”. Kolędy śpiewała również Kinga Stasiak, której wtórowała cała sala. Wśród gości obecny był także oficer Norberto Riviera z 94. posterunku NYPD na Greenpoincie.

WZRUSZAJĄCY LIST
Świąteczne spotkanie było także dla bezdomnych dobrą okazją do refleksji, podzielenia się różnymi problemami i spostrzeżeniami, a także przypomnienia sobie o rodzinie i domowym cieple.

„Jest to szczególny czas dla ludzi bez własnego dachu nad głową. Tu mogą usiąść, porozmawiać, połamać się opłatkiem i życzyć sobie dobrych rzeczy. Są wśród nich ludzie, którym zależy, żeby coś zjeść, ale przy takim spotkaniu pojawia się u nich refleksja i tęsknota. Są wspomnienia, czasem nawet bolesne, są łzy w kącie, zadumanie, bezradność, ale także często pojawia się przemiana, która pomaga w powrocie tych ludzi do normalnego funkcjonowania” – podkreśla w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Eryka Volker, która najlepiej ze wszystkich zna sytuację bezdomnych Polaków. Dlatego też zawsze na spotkania opłatkowe zaprasza specjalistów z ośrodków terapeutycznych, którzy zachęcają do korzystania z darmowych programów walki z uzależnieniami.

W tym roku pojawiły się m.in. Katarzyna Fiorita z kliniki Outreach na Greenpoincie oraz Teresa Shmulewicz z Kingsboro Addiction Treatment Center. Obie opowiedziały o działalności ośrodków, które reprezentują, i zachęciły bezdomnych do skorzystania z oferowanej pomocy. Teresa Shmulewicz przeczytała również bardzo wzruszający list napisany przez jednego z byłych bezdomnych, który z pozytywnym skutkiem przeszedł terapię odwykową, zmienił swoje życie i powrócił do rodziny w Polsce.

„Wracam do kraju, do matki, siostry i brata. To będzie wielkie spotkanie po prawie 16 latach, dlatego was proszę, żebyście otworzyli oczy i zaczęli wierzyć, że i wam się uda. Jest wiele ośrodków, które wam pomogą. Nie mając nic, możecie wyjść na prostą, na normalnego człowieka, ale musi paść słowo: ‚Dobrze, tak, jestem gotowy się leczyć, aby wyjść z tego bagna’ – napisał Dariusz Gromadzki ps. Alensztain, który przeszedł 30-dniową kurację w Kingsboro Addiction Treatment Center. – Zastanówcie się dobrze nad szansą na lepsze życie. To dotyczy wszystkich kolegów nałogowców. Życzę wam, żeby Bóg was poprowadził właściwą drogą” – w ten sposób swój list zakończył były bezdomny. Prócz niego nałóg i życie na ulicy porzucił także Jan Makowski, który również powrócił do rodziny w Polsce. Niestety nie wszystkim bezdomnym to się udaje. Wielu z nich umiera lub zamarza na ulicy lub w parkach.

Tradycyjnie podczas spotkania opłatkowego odczytano listę osób bezdomnych z okolic Greenpointu i Williamsburga, które odeszły w minionym roku. Wśród nich są: Ryszard J., Ryszard K. ps. Komandos, Witold B., Krzysztof R. ps. Regan, Waldemar J., Stanisław M. ps. Małorolny, Mikołaj S. oraz Jan I. Odmówiono także modlitwę za ich dusze.

Grupa wolontariuszy pomagających przy organizacji świątecznego spotkania dla bezdomnych i samotnych; pierwsza z prawej – Katarzyna Drucker, piąta z prawej – Eryka Volker / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

WOLONTARIUSZE I DARCZYŃCY
Dariusz Gromadzki, który dzięki determinacji, głębokiej wierze i chęci zmiany swojego życia na lepsze wyszedł z bezdomności i nałogu, w liście skierowanym do swoich kolegów z ulicy nazwał Erykę Volker – która w znacznym stopniu przyczyniła się do jego przemiany – „samym dobrem danym od Boga”. Ona, jako osoba cechująca się wyjątkową skromnością, zawsze podkreśla, że sama nic by nie osiągnęła, gdyby nie pomoc wielu wolontariuszy, którzy chętnie włączają się organizowane przez nią w akcje. Podobne było w przypadku świątecznego spotkania.

Wśród osób, które je wsparły swoją pracą, byli m.in.: Linda Carlson, Matthew Costales, Ania Czyżnikowska, Ela Guzikowski, Sylwia Guzikowski, Elżbieta Knapik, Renata Kotlan, Jeanie Romanowski, Aneta Rzucidło, Teresa Shmulewicz, Iza Stasiak, Kinga Stasiak, Adela Szprangiel, Aldona Trzeciak, Dimitrokopolous Vasileios oraz Ewa Weglarz.

Oczywiście przy świątecznej uroczystości dla bezdomnych i samotnych dużą rolę odegrali wspomniani wcześniej organizatorzy pełniący również rolę sponsorów, a także indywidualni darczyńcy i donatorzy. Wśród nich byli: Pulaski Association of Business & Professional Men, Syrena Bakery, Artur Dybanowski, Elżbieta Knapik oraz Beata Eider.