Polak z Nowego Jorku zainicjował uporządkowanie cmentarza żydowskiego na Podkarpaciu

722

„Każdy grób to konkretne nazwisko, a w zbiorowej mogile spoczywa co najmniej 200 osób, zamordowanych tylko dlatego, że były Żydami” – mówi Patryk Czerwony. Mieszkający w Nowym Jorku 23-latek zainicjował akcję zbierania pieniędzy na uporządkowanie cmentarza w Kańczudze na Podkarpaciu. „Każdej osobie należy się szacunek. To, w jakim stanie był ten cmentarz, z szacunkiem nie miało nic wspólnego” – zauważa.

Patryk Czerwony pochodzi z Kańczugi. Gdy miał 9 lat, razem z rodzicami przeprowadzili się do Nowego Jorku, ale nie zapomniał o swoich, rodzinnych stronach. Co roku odwiedza Podkarpacie. Tym razem także i po to, by wspólnie z przyjaciółmi z Polski zadbać o żydowski cmentarz w Kańczudze i leżącą tuż obok mogiłę. To jeden z największych zachowanych cmentarzy żydowskich na Podkarpaciu. Przed II wojną światową chowano tutaj Żydów pochodzących nie tylko z Kańczugi, ale również z okolicznych miejscowości, m.in. Siedleczki, Markowej, Manasterza, Zagórza. Od lat cmentarz bardzo zaniedbany. „W maju kończyłem studia w Waszyngtonie, wcześniej chciałem odwiedzić wszystkie muzea w tym mieście. W ten sposób trafiłem do United States Holocaust Memorial Museum. Jest tam szklana ściana, a na niej, wymienione są miejscowości, z których pochodzą ofiary Holokaustu. Także Kańczuga” – mówi „Nowemu Dziennikowi” Patryk Czerwony.

W internecie zaczął szukać informacji o społeczność żydowskiej mieszkającej w jego rodzinnej miejscowości. W ten sposób, kilka miesięcy temu, natrafił na zdjęcia cmentarza i mogiły. Bardzo zaniedbanych. „Ponad 90 procent kańczudzkich Żydów zginęło w Zagładzie w 1942 i 1945 r. Obecnie nikt o nich nie pamięta, a cmentarz jest w opłakanym stanie. Warto pamiętać że historia lubi się powtarzać. Naszym ludzkim i patriotycznym obowiązkiem jest to, aby pamiętać o naszych przodkach i o naszej historii, bo na tych fundamentach budujemy przyszłość. Każdy grób to konkretne nazwisko. W mogile spoczywa co najmniej 200 Żydów zamordowanych w czasie okupacji, wśród nich kobiety i dzieci. Najpierw Niemcy zamknęli ich w synagodze, a następnie rozstrzelali, tuż przed cmentarzem w Kańczudze” – wyjaśnia Patryk Czerwony.

Zainicjował zbiórkę pieniędzy na uporządkowanie tych miejsc. Na stronie internetowej zbiórki zamieścił cytat z anglojęzycznej książki, której autorami są żydowskie dzieci, które przeżyły egzekucje w Kańczudze, a później wyjechały z Polski. „Jak policja naładowała swoje karabiny, Senia przytuliła się do matki i powiedziała: ‚Nie chcę umierać! Słońce świeci tak pięknie świeci, a ja jestem tak młoda!’. Strzał roztrzaskał twarz naszej małej siostry, która upadła na mamy białe buty, brudząc je krwią, potem Tunia upadła na Senię i przed trzecim strzałem nasza matka upadła na swoje córki, aby ochronić to, co już nie było jej”.

Patryk Czerwony mocno akcentuje, że każdemu należy się szacunek, a to, w jakim stanie był cmentarz żydowski, z szacunkiem nie miał nic wspólnego. W ciągu zaledwie kilku tygodni 23-latkowi i jego znajomym, w tym Norbertowi Ziętalowi i Marcie Ziębie-Kuźniar, udało się zebrać fundusze i uporządkować cmentarz oraz mogiłę. „Zaplanowane prace wykonane. Miło było współpracować. Oby więcej takich osób jak Patryk Czerwony, wtedy nasze otoczenie zacznie zupełnie inaczej wyglądać, a postrzeganie historii nabiera innego wymiaru. Gratuluje determinacji i wytrwałości” – komentuje Marta Zięba-Kuźniar. A szczególnie determinacja była konieczna, gdyż władze gminy nie zamierzały angażować się w porządkowanie nekropolii.

„Koszt porządkowania cmentarza przez Zakład Gospodarki Komunalnej to 16 tys. złotych, ale nam udało się znaleźć lokalną firmę, która zgodziła się nam pomóc za 2,5 tys. zł. Pozostałą kwotę, czyli prawie 2 tys. zł, przeznaczyliśmy m.in. na odmalowanie bramy, a gmina zgodziła się ustawić tabliczkę z informacją, gdzie się cmentarz znajduje. Od początku była to inicjatywa społeczna, a nie urzędowa. Wpłaty pochodziły przede wszystkim od lokalnej społeczności. Pokazaliśmy, że my, mieszkańcy Kańczugi, możemy zadbać o pamięć naszych przodków – zwraca uwagę Patryk Czerwony i dodaje: – Przed wybuchem II wojny światowej w Kańczudze żyło około tysiąca osób pochodzenia żydowskiego. Przez 400 lat Kańczuga była miastem trzech kultur: katolickiej, grecko-katolickiej i żydowskiej. Żydzi w Kańczudze rozwijali infrastrukturę, handel i kulturę miasta. Przed wojną istniały tu 4 synagogi. W 1942 r., w ciągu dwóch dni, nieokreślona liczba osób została zamordowana przez Niemców i pogrzebana w masowej mogile na żydowskim cmentarzu w Siedleczce, na skraju Kańczugi. Ludzie ci nie posiadają rodzin, które mogą zaopiekować się ich grobami – wyjaśnia Polak mieszkający w Nowym Jorku. – Cmentarz to testament dla przyszłych pokoleń. Chcemy, aby pozostał świadectwem tragicznych wydarzeń II wojny światowej oraz testamentem ostrzegającym przed nienawiścią i brakiem szacunku do drugiego człowieka, bez względu na jego pochodzenie czy wyznanie” – podkreśla Patryk.

Polak zwraca uwagę, że mieszkanie kilka tysięcy kilometrów od ojczyzny wcale nie przeszkadza, by o nią dbać, a także o pamiętać przodkach. Zresztą rodzice Patryka od razu, po przylocie do USA, zapisali go do polskiej szkoły, a w domu mówiło się wyłącznie w ojczystym języku. Efekt jest taki, że Patryk nie tylko świetnie mówi po polsku, ale od lat angażuje się w różne inicjatywy na rzecz Polonii. Jest założycielem m.in. fundacji Polonia Polonii, której zadaniem jest pomoc rodakom mieszkającym na Kresach. Za to dziękował mu prezydent Andrzej Duda. Działanie na rzecz drugiego człowieka Patryk Czerwony ma we krwi. Jego pradziadek, mieszkający w Kańczudze, był między innymi radnym, a także prowadził sklep z artykułami żelaznymi i był inicjatorem jednej z największych fabryk produkujących wyroby z metalu. 23-latek natrafił na pamiątki po pradziadku odgrzebując historię dotyczącą Żydów z Kańczugi. Po pierwszym etapie prac porządkowych na cmentarzu żydowskim Patryk Czerwony napisał na Facebooku: „Przywróciliśmy godność zmarłym, uratowaliśmy historyczny cmentarz przed zniszczeniem i wypełniliśmy słowa Marszałka Piłsudskiego: Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”.