Polonia musi głosować

540
Robert Holden wziął udział w konferencji z polonijną prasą zorganizowanej przez PolishAmericanVote. Foto: Wojtek Maślanka/Nowy Dziennik

"Potrzebujemy głosów Polonii. Musimy wybrać tych kandydatów, którzy chcą w mieście zaprowadzić porządek" – powiedział na konferencji prasowej organizowanej przez PolishAmericanVote radny Robert Holden, który w obecnych wyborach ubiega się o kolejną kadencję w nowojorskim dystrykcie 30.

Robert Holden od 2018 r. reprezentuje w nowojorskiej radzie miasta dystrykt 30, obejmujący m.in. Ridgewood, Maspeth, Middle Village, Woodhaven, Glendale, Woodside – czyli dzielnice licznie zamieszkałe przez Polonię.

Mówi, że ma sympatię do Polonii, bo Polacy towarzyszą mu od zawsze. “Jako dziecko chodziłem do szkoły przy kościele św. Wojciecha, gdzie uczyły siostry Nazaretanki. W tym kościele służyłem do polskiej mszy. Nic nie rozumiałem oprócz tych słów, których nauczyłem się od sióstr zakonnych w szkole. Potem brałem tam ślub w 1973 r. Moi przyjaciele byli Polakami, nawet miałem dziewczynę Polkę. Mój szef sztabu – Daniel Kurzyna – też wywodzi się z Polonii” – mówił Holden podczas spotkania z polonijną prasą zorganizowanego w ramach PolishAmerican Vote w gościnnej restauracji Kaskada na Greenpoincie.

Radny zdaje sobie sprawę z tego, że Polonia stanowi dużą część jego dystryktu i działa na rzecz spraw polskich. Sponsorował rezolucje dotyczące obchodów Dnia Niepodległości, 11 listopada, upamiętniające generała Kazimierza Pułaskiego i Tadeusza Kościuszkę. “Gdyby nie ci dwaj bohaterowie, to pewnie Ameryka nie istniałaby jako kraj. Pomogli uratować nas i George’a Waszyngtona. Nie wiem czy mielibyśmy Washington D.C., gdyby nie gen. Pułaski. Ich wkład i wkład innych Polaków w budowanie Ameryki jest nieoceniony” – mówił Holden, doceniając powiązania między narodem polskim a amerykańskim.

W 2019 r. z inicjatywy tego radnego w siedzibie nowojorskiej Rady Miasta odbył się wieczór dziedzictwa polskiego. “To było wspaniałe wydarzenie. Chcieliśmy je powtórzyć w 2020 r., ale niestety pandemia nam w tym przeszkodziła. Mam nadzieję, że uda nam się w tym roku” – mówił radny Holden.

Podobnie jak wcześniej m.in. Curtis Sliwa, Robert Holden zauważył, że Polonia jest “zbyt cichą” grupą etniczną. “To ciężko pracujący ludzie, wychowujący dzieci. To silna społeczność. Mam nadzieję, że Polacy będą mieli wiarę w lokalny samorząd i wezmę udział w wyborach. Potrzebujemy ich głosów, potrzebujemy tego, aby kandydowali w wyborach na różne stanowiska w radzie miasta, czy w administracji stanowej. Tak, by mogli reprezentować tam swoją społeczność” – mówił Holden, dodając, że Ameryka dziś potrzebuje takich ludzi jak Polacy, którzy doświadczyli socjalizmu. “Młodzi ludzie w Ameryce nie wiedzą czym jest socjalizm. Nie wiedzą jak jest destruktywny dla kraju i przedsiębiorczości. Polacy wiedzą i potrzebujemy, aby mówili o tym, że socjalizm nie jest niczym dobrym i nie może zawładnąć Ameryką oraz wedrzeć się do nowojorskiej rady miasta” – mówił radny podczas spotkania z prasą polonijną.

Policja i bezpieczeństwo w mieście
W tych wyborach musimy wybrać burmistrza, który nas słucha i kieruje się zdrowym rozsądkiem” – powiedział Holden, który jest znanym krytykiem obecnego burmistrza Billa de Blasio.

Na pytanie kogo chciałby zobaczyć na stanowisku burmistrza Robert Holden wskazał Erica Adamsa. “Znam go od dłuższego czasu. Szanuję go za to, że nie popiera ograniczania budżetu policyjnego. Którykolwiek z kandydatów chce obciąć budżet policji nie powinien być poważnie traktowany. Potrzebujemy policji, bo chcemy bezpiecznych ulic, pociągów metra. Nie chcemy się bać, że ktoś nas popchnie na tory, uderzy w głowę albo do nas strzeli. A takie rzeczy niestety mają miejsce w mieście Nowy Jork” – mówił Holden, dodając, że sytuacja w mieście obecnie zaczyna przypominać tą z lat 70-tych i 80-tych kiedy Nowy Jork zaliczany był do niebezpiecznych metropolii. “Wówczas rocznie odnotowywaliśmy 2000 morderstw. 10-20 policjantów ginęło każdego roku w NYC. Moja mama nie pozwalała nam jeździć metrem, bo tam było niebezpiecznie. Nie wychodziliśmy na ulice wieczorem. Ci, którzy chcą obcinać fundusze dla policji, w tym szczególnie młodzi ludzie będący pod wpływem socjalistów czy ultraprogresywnych idei, nie pamiętają tamtych czasów. Ja pamiętam i nie chcę do nich wracać” – mówi radny, który urodził się na Maspeth w 1951 r., a od dekad mieszka z rodziną na Middle Village, na Queensie.

Robert Holden tłumaczył, że jest zwolennikiem “community policing” – czyli ścisłej współpracy między lokalną społecznością a policją. Takim programem jest wprowadzony w 2014 r. NCO (Neighborhood Coordination Officers), w ramach którego w każdym dystrykcie policyjnym jest kilku policjantów, odpowiedzialnych za kontakt z mieszkańcami. Zdaniem Holdena, ten program ucierpiał z powodu ostatnich cięć budżetowych. Policjanci, którzy mieli współpracować z lokalną społecznością zostali przypisani do innych czynności, takich jak śledztwa etc.

“Dlatego nie można ciąć funduszy dla policji. Policję trzeba wspierać. Nie można pozwolić na sytuacje, na jakie de Blasio pozwolił, że ktoś wylewa wodę na policjanta. Takie coś powinno grozić natychmiastowym aresztowaniem” – mówił Holden, który krytykuje również wprowadzoną rok temu w stanie Nowy Jork “bail reform” – reformę rozszerzającą możliwość wyjścia za kaucją przed rozprawą, by nie zapełniać nowojorskich aresztów. “Wielu polityków nowojorskich ma zbyt łagodne podejście do przestępczości. Nie ja, bo wiem, że ostre podejście zadziałało w mieście Nowy Jork, za czasów mojej młodości. Ja uważam, że jeżeli ktoś popełnił przestępstwo, powinien ponieść karę. Jeżeli to poważne przestępstwo kaucja powinna być bardzo wysoka, albo żadna – mówił Holden.

Wnioski z pandemii
Na pytanie, jak, z pozycji radnego, ocenia to jak miasto było zarządzane w trakcie pandemii, Robert Holden stwierdził, że brakowało zdrowego rozsądku. “Gdy zaczęła się pandemia w Chinach, władze uspokajały, że nie ma się czego bać, zachęcały do wychodzenia na miasto i korzystania z życia. Tymczasem COVID już zaczynał się rozprzestrzeniać w Nowym Jorku” – mówi Holden, który zasiada w komisji zdrowia w radzie miasta, i krytykował burmistrza, komisarza zdrowia oraz gubernatora za ich decyzje w trakcie pandemii oraz rozprzestrzenianie “mylnych i sprzecznych informacji”.

“Podczas jednego z przesłuchań pytałem ich i szefa szpitali miejskich czy nie powinniśmy nosić masek. Wszyscy twierdzili, że nie pomagają przy tym wirusie. Ja i tak mówiłem wszystkim w moim dystrykcie by nosili maski” – dodaje radny, który ubolewa też nad tym, że podobnie jak wielu nowojorczyków przez cały rok nie widział się ze swoją 97-letnia matką, która przebywa w domu opieki dla osób starszych. “Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski z tej pandemii” – powiedział.

Wyraził ubolewanie, że w czasie lockdownu władze miasta nie zrobiły wiele, żeby pomóc małym firmom, które mocno ucierpiały w czasie pandemii. “Burmistrz i gubernator na przemian wprowadzali ograniczenia, zamykali i otwierali restauracje. Często bez zastanowienia, wbrew zdrowemu rozsądkowi” – mówi Holden, który w czasie pandemii pomagał właścicielom biznesów w jego dystrykcie walczyć z karami wyznaczanymi przez inspektorów wydziału budynków, zdrowia, consumer affairs. “Tysiąc dolarów za brak znaków o 6 stopach odległości! Taką karę otrzymał fryzjer w moim dystrykcie. Nie miał tych oznaczeń, bo w czasie pandemii przyjmował tylko po jednym kliencie. Nigdy nie było u niego kolejki. Ale inspektor nie chciał o tym słyszeć. Wiecie ilu klientów musiałby mieć, żeby zapłacić tysiąc dolarów kary. Nie można karać biznesów, które ledwo wiążą koniec z końcem?” – mówi Holden.

Żeby wyjść z gospodarczego zastoju, w jaki pandemia wprowadziła miasto Nowy Jork, radny Holden uważa, że po pierwsze trzeba zadbać o bezpieczeństwo publiczne. “Potrzebujemy burmistrza, który twardą ręką zajmie się przestępczością, który nie będzie pobłażał tym, którzy wykraczają poza prawo – mówi. – Bez zapewnienia bezpieczeństwa w mieście nie będziemy mieć turystów, którzy napędzają miejską gospodarkę. Gdy miasto będzie bezpieczne, gdy nie będzie strzelanin, gdy ludzie nie będą się bali jeździć metrem – wówczas miasto będzie kwitło” – powiedział radny.

Dotychczasowa praca
Robert Holden dumny jest ze swoich pracowników, którzy wywodzą się z lokalnej społeczności. “Byli wcześniej wolontariuszami, członkami Community Board. Nie zatrudniałem, dlatego, że ktoś złożył donację na moją kampanię. Zatrudniłem osoby, które wykazywali zainteresowanie swoją dzielnicą, tak jak ja. Są wspaniali. Dzięki nim udaje mi się osiągać wyniki – powiedział Holden. – Stworzyłem szkoły tam gdzie ich nie było, wsparłem programy np. do sprzątania ulic, gdy budżet wydziału sanitarnego został obcięty. Inicjowałem czyszczenie grafitti, odbudowę parków. W sumie wszystko, co każdy radny robi. Ale przede wszystkim działałem na rzecz poprawienia jakości życia. Jak ktoś się skarżył na hałas, robiłem wszystko co w mojej mocy, żeby temu zaradzić.

Jak ktoś się skarżył na to, że zepsute samochody tygodniami stały przy drodze, próbowałem ten problem rozwiązać. Podobnie było z graffiti. Nie przepadam za graffiti, uważam, że gdy jest ich za dużo, źle to świadczy o dzielnicy. Jak dzielnica wygląda na zaniedbaną, to pojawiają się śmieci i potem większe problemy. Jestem wyznawcą teorii o “powybijanych oknach”, spopularyzowanej w latach 90-tych przez burmistrza Rudy’ego Giulianiego – czyli, że trzeba adresować najmniejsze sprawy, żeby nie prowadziły do większych problemów” – tłumaczy Holden.

Cele na kolejną kadencję
“Musimy więcej zrobić dla seniorów. Wiele starszych osób w moim dystrykcie żyje tylko z Social Security. Znam panią, która pobiera 1,800 dol. miesięcznie. Jej czynsz za maleńkie studio kosztuje 1,500 dolarów. Zostaje jej 300 dolarów na jedzenie i wszystko inne. Potrzebujemy programów socjalnych dla starszych osób, domów opieki dla tych, którym ciężko się utrzymać” – mówi radny Holden, który również chce stworzyć Youth Center, które oferowałoby programy sportowe i inne dla dzieci i młodzieży oraz stworzyć więcej parków w swoim dystrykcie. n

 

Robert  F. Holden należy do umiarkowanych lub konserwatywnych demokratów. Dał się poznać jako orędownik bezpieczeństwa na ulicach, czystych parków, lepszych szkół, pomocy dla seniorów, właścicieli nieruchomości oraz rodzin pracujących. Od urodzenia mieszka na Queensie i od dekad walczy o interesy swojej społeczności.
W czasie pierwszej kadencji na stanowisku radnego, był sponsorem 72 projektów ustaw. Pięć z nich weszła w życie, w tym te dotyczące umożenia kar dla małych firm za złamanie przepisów o oznakowaniu, usuwania nieżywych zwierząt oraz zepsutych samochodów.
Jest żonaty od 45 lat i ma trójkę dzieci oraz czworo wnucząt. Wraz z żoną Amy mieszka na Middle Village.

_________________________
Prawybory w Nowym Jorku odbywają się 22 czerwca. Wczesne głosowanie trwa od 12 czerwca.
W tym roku nowojorczycy wybierają kandydatów na najważniejsze stanowiska w mieście, w tym m.in.: burmistrza, rewidenta, obrońcę praw obywatelskich, prezydentów dzielnic, prokuratora generalnego oraz radnych.
W tym roku wprowadzono tzw. ranked choice, w ramach którego wyborcy będą mogli zaznaczyć na kartach do głosowania kilku kandydatów – pierwszego, drugiego, trzeciego wyboru. Przy rekordowej liczbie kandydatów w tym roku, ranked choice voting pozwoli na uniknięcie kosztownych drugich tur wyborów.