Polski rekord świata w transmisji danych

256
Andrzej Litwinowicz swoim innowacyjnym wynalazkiem prawie dwukrotnie zwiększył zewnętrzną prędkość przesyłu danych z komputera Mac mini firmy Apple / Foto: ZRZUT Z EKRANU

Polonijny producent muzyczny i elektronik Andrzej Litwinowicz skonstruował urządzenie polepszające współpracę komputera Mac mini z dyskami zewnętrznymi i osiągnął dzięki temu prawie dwukrotnie większą prędkość przesyłu danych aniżeli przewiduje to producent, czyli firma Apple. Wynik, jaki uzyskał ponad rok temu, jest prawdziwym rekordem świata w tej dziedzinie, który został pobity dopiero kilkanaście dni temu przez... niego samego.

Praca związana z tworzeniem muzyki, obrazów wideo, zaawansowanej grafiki czy też animacji związana jest z dużymi przestrzeniami dyskowymi i wydajnością sprzętu elektronicznego. Mimo szybkiego rozwoju technologii, produkowany sprzęt komputerowy nie zawsze odpowiada wymogom oczekiwanym przez ich użytkowników. Przekonał się o tym nasz rodak, który nie tylko usprawnił swoją pracę, ale także prawie dwukrotnie zwiększył wydajność komputera firmy Apple.

Komputer Mac mini wraz z urządzeniem usprawniającym jego współpracę z dyskami zewnętrznymi, które znajduje się w specjalnej skrzynce z dużym wentylatorem / Foto: ANDRZEJ LITWINOWICZ

POTRZEBA MATKĄ WYNALAZKÓW
Andrzej Litwinowicz, znany także jako Andrew Litwinowicz, Andy Von Paramus oraz DJ Paramus, z wykształcenia jest muzykiem, z zawodu licencjonowanym producentem muzycznym, a z zamiłowania elektronikiem. Jako że w swojej pracy w dużym stoniu wykorzystuje komputery i nowoczesne technologie, to bardzo duże znaczenie ma dla niego szybkość przetwarzania i przesyłu danych. Tym bardziej, że jako producent muzyczny i twórca materiałów filmowych najczęściej korzysta z plików mających dużą objętość czyli tzw. wagę.

Z tego powodu wydajność nawet najnowocześniejszego sprzętu nie zawsze go satysfakcjonuje. W związku z tym sam stara się tak go konfigurować, a nawet tworzyć własne urządzenia elektroniczne wspomagające działanie wykorzystywanych przez niego komputerów, by usprawnić swoją pracę i skrócić jej czas. Dzięki pomysłowości i innowacyjności jest w stanie osiągnąć dużo lepsze wyniki niż przewidują to producenci sprzętu i przyspieszyć transmisję, a co za tym idzie również przetwarzanie plików, które wykorzystuje.

Tak było m.in. z przesyłem danych z komputera Mac mini i współpracujących z nim dysków zewnętrznych. W tym przypadku prędkość, jaką uzyskał – zarówno w odczycie, jak i zapisie – ponad dwukrotnie przekroczyła tę przewidywaną i gwarantowaną przez firmę Apple. Jak zapewnia, jest to możliwe do osiągnięcia w prawie każdym współczesnym komputerze wyposażonym w Thunderbolt 3.

„Potrzeba matką wynalazków” – podkreśla Andrzej Litwinowicz, mówiąc o przyczynie, która skłoniła go do eksperymentowania celem przyspieszenia transmisji danych. A było to ponad półtora roku temu. Początkowo szukał w sklepach gotowych rozwiązań technologicznych, lecz ich wydajność również była poniżej jego oczekiwań. Dlatego rozpoczął swoje badania i eksperymenty. Wykorzystał w nich komputer Apple Mac mini 2018 z procesorem i7 i pamięcią 32 GB oraz dysk zewnętrzny typu SSD NVME M.2, a także kable połączeniowe Thunderbolt 3.

Wynik jaki uzyskał dzięki swojej innowacyjności zaskoczył nie tylko jego, ale także wszystkie osoby zajmujące się nowoczesnymi technologiami, które się o nim dowiedziały. Już po kilku miesiącach swoich udoskonaleń związanych z osprzętem (nie ingerował w wewnętrzną strukturę komputera i dysków zewnętrznych) przeprowadził publiczny pokaz przesyłu danych z wykorzystaniem swojego urządzenia zwiększającego prędkość i zarejestrował go w formie krótkiego filmu, który zamieścił na YouTube na swoim kanale „Andy Litwnowicz Info Channel„.

Urządzenie usprawniające współpracę komputera Mac mini z dyskami zewnętrznymi Andrzej Litwinowicz wykorzystuje w swoim studiu. Na monitorze widać jgo rekord zewnętrznej transmisji danych ustanowiony pod koniec 2019 r. / Foto: ANDRZEJ LITWINOWICZ

KOMPUTEROWY REKORD ŚWIATA
Podczas próby przeprowadzonej 25 grudnia 2019 r. za pomocą programu Blackmagic Design – znajdującego się na stronie internetowej firmy Apple i przeznaczonego do testowania prędkości transmisji danych – Andrzej Litwinowicz osiągnął wynik, który był światowym rekordem.

Przy tzw. odczycie miał prędkość 4700 MB/s, a przy zapisie danych jego wynik był jeszcze lepszy i wynosił 4800 MB/s. To prawie dwukrotnie więcej niż przewidział to producent wykorzystywanego komputera, który określił jego maksymalną prędkość zapisu i odczytu do 2800 MB/s.

Warto zwrócić uwagę, że nikt, żaden inny elektronik, czy też komputerowiec na świecie, przez cały rok nie pobił wyniku Polaka, ani też nie zdołał się do niego zbliżyć, mimo że takie próby były robione.

„Przede mną, około 2-3 lata temu barierę 2800 MB/s nieznacznie przekroczył Max Yuryev, a wiosną ubiegłego roku wspaniały wynik wynoszący niecałe 3000 MB/s w zapisie i około 3400-3500 MB/s w odczycie uzyskał Jeff Banjamin” – podkreśla nasz rozmówca.

Wyjaśnia jednak, że ten drugi, w swoim eksperymencie wykorzystywał bardzo drogi sprzęt o wartości ok. 13-15 tys. dol., w tym m.in. komputer iMac Pro firmy Apple. Natomiast Polak wartość swojego zestawu, nie licząc kosztów pracy włożonej w jego skonstruowanie, oszacował na ok. 2900 dol.

„Ten Mac mini 2018 kosztował ok. 1900 dol., a części potrzebne na stworzenie tego urządzenia wraz z dyskami i kablami są rzędu tysiąca dolarów” – wylicza innowator. – „Mój set poprawia wynik Benjamina w najważniejszym punkcie, czyli zapisie danych, o 2000 MB/s na sprzęcie kilkukrotnie tańszym” – dodaje z dumą Andrzej Litwinowicz.

Jego osiągnięciem interesują się ludzie wykorzystujący nowoczesne technologie i komputerowcy z całego świata, czego dowodem są wiadomości i pytania, jakie od nich dostaje, oraz komentarze pod filmem zamieszczonym na jego kanale. A obejrzało go już 24 tys. osób i to bez żadnej promocji.

„Piszą do mnie ludzie z różnych stron Stanów Zjednoczonych i świata, a nawet z bardzo odległych krajów jak np.: Kuwejt, Nowa Zelandia, Australia, i są bardzo zainteresowani tym, w jaki sposób udało mi się to zrobić” – opowiada nasz rozmówca.

Ciekawostką jest również fakt, że dzięki wykorzystaniu urządzenia, które skonstruował, prędkość zapisu jest o wiele większa od szybkości odczytu, mimo że najczęściej w przypadku wykorzystywania sprzętu komputerowego i urządzeń zewnętrznych jest na odwrót. W dodatku właśnie podczas pracy z dużymi plikami zdecydowanie ważniejsza jest prędkość zapisu.

Wynik osiągnięty pod koniec 2019 r. pobił natomiast – i to wielokrotnie – sam Andrzej Litwinowicz, który cały czas pracuje nad udoskonaleniem swojego wynalazku.

Andrzej Litwinowicz (z prawej) wraz z red. Wojtkiem Maślanką podczas wywiadu i testu komputera Mac mini oraz urządzenia usprawniającego / Foto: ZRZUT Z EKRANU

REKORD ŚWIATA NA 2021 ROK
Kolejny publiczny test polski innowator zrobił podczas wywiadu przeprowadzonego 30 grudnia ub.r. na antenie telewizji internetowej POL-AND.TV, ustanawiając tym samym nowy rekord świata w zewnętrznej transmisji danych na rok 2021. Wykorzystał przy tym ten sam komputer Apple Mac mini 2018 z procesorem i7 i pamięcią 32 GB, dysk zewnętrzny typu SSD NVME M.2, a także kable połączeniowe Thunderbolt 3, co rok wcześniej. Podczas publicznego pokazu uzyskał prędkość wynoszącą 4923 MB/s przy zapisie danych i 4734 MB/s przy ich odczycie.

Jeszcze lepszy wynik udało mu się osiągnąć w trakcie próby zrobionej przed nagraniem programu, przy pierwszej, nieoficjalnej prezentacji sprzętu i swojego dodatkowego urządzenia wspomagającego szybkość transmisji danych. Wtedy program Blackmagic Design wskazał prędkość wynoszącą 4961 MB/s przy zapisie danych oraz 4734 przy ich odczycie. I to jest obecnie najlepszy wynik na świecie. Jednak to nie jest jego ostatnie słowo Polaka, który cały czas wprowadza nowe pomysły i udoskonalenia do swojego urządzenia.

Wyniki testów przeprowadzonych za pomocą programu Blackmagic Design podczas wywiadu w telewizji internetowej POL-AND.TV i zarazem nowy rekord świata w zewnętrznej transmisji danych na rok 2021 / Foto: ZRZUT Z EKRANU

DOZOWANIE TECHNOLOGII
„W tej chwili zastanawiam się nad jeszcze ciekawszymi rozwiązaniami i może dojdzie do tego, że ten wynik przekroczy nie tylko 5000 MB/s, ale może nawet osiągnie poziom 10 000 MB/s. Jednak to wszystko zależy od tego co nam udostępnią producenci, którzy stosując tzw. cheepset ograniczają parametry komputerów. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że te nowe technologie są nam przez nich dozowane” – zaznacza nasz rozmówca.

Andrzej Litwinowicz uważa, że gdyby znał dokładną wewnętrzną specyfikację dysków i oprogramowania komputerów, to udałoby mu się to osiągnąć bardzo szybko. Te dane mogą tylko udostępnić wytwórcy sprzętu komputerowego, którzy jak się okazuje, nie są zainteresowani tego typu innowacyjnymi rozwiązaniami przyspieszającymi transmisję danych. Ich zachowanie pozwala podejrzewać, że albo obawiają się zbyt dużego zainteresowania i presji ze strony użytkowników, którzy na pewno chcieliby coraz szybszego i wydajniejszego sprzętu, albo mają zbyt duże zapasy gotowych produktów, które w tej sytuacji byłoby im trudniej sprzedać. Istnieje także inne przypuszczenie, że być może istnieje zewnętrze ograniczenie nałożone na producentów komputerowych np. przez firmy zbrojeniowe, wojskowość lub NASA, gdzie jak wiadomo najpierw trafiają te najbardziej rozwinięte technologie charakteryzujące się najlepszymi parametrami technicznymi.

„Dzwoniłem do kilku firm i żadna nie wykazała zainteresowania tym urządzeniem. Wydaje mi się, że ich decyzja jest podyktowana wyłącznie sprawami rynkowymi. Tak więc na razie jest ono zrobione i udoskonalane tylko i wyłącznie na moje potrzeby” – wyjaśnia Andrzej Litwinowicz.

Poza tym, jak stwierdził nie myśli o jego opatentowaniu, ponieważ koszty z tym związane przekraczają jego możliwości. Uważa również, że nawet gdyby to zrobił, to zanim odzyskałby pieniądze zainwestowane w patent i produkcję, to inne firmy np. chińskie, zdążyłyby zalać rynek swoimi podróbkami.

Natomiast zapewnił, że nie zamierza zbyt długo trzymać w tajemnicy swojego rozwiązania technicznego i na pewno zdradzi, co kryje się w jego prototypowej skrzyni z dużym wentylatorem (którą widać na zdjęciach). Zrobi to wówczas gdy uzna, że prędkość transmisji danych, jaką uda mu się uzyskać dzięki zastosowaniu jego urządzenia, w pełni go będzie satysfakcjonowała.

„Chcę tę tajemnicę uwolnić i przekazać ludziom na całym świecie, bez żadnego zarabiania na tym, po to żeby jak najwięcej osób mogło skorzystać z mojego pomysłu” – zapewnia Andrzej Litwinowicz.