Polskie Dni na Greenpoint Film Festival

157
Prof. Andrzej Krakowski zajmujący się tematyką filmową w nowojorskim City College wygłosił bardzo ciekawy wykład dotyczący wkładu Polaków i osób urodzonych w Polsce w rozwój przemysłu filmowego oraz samych Oscarów / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Osiem polskich produkcji filmowych pokazano podczas 10. jubileuszowej edycji Greenpoint Film Festival. Ich projekcie odbyły się podczas tzw. Polskich Dni. Dodatkowo w amerykańskiej części festiwalu wyświetlono film polskiej reżyserki mieszkającej w Nowym Jorku.

Zakończony w niedzielę, 5 września, Greenpoint Film Festival rozpoczęła uroczysta gala mająca miejsce trzy dni wcześniej w pałacu DeLamara, w którym mieści się Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku. Po raz pierwszy w dziesięcioletniej historii tej imprezy zorganizowano tzw. Polskie Dni (w sobotę i niedzielę), podczas których pokazano osiem polskich filmów fabularnych i dokumentalnych.

W ramach tej akcji, zainicjowanej przez Agatę Drogowską, dyrektorkę Polish Filmmakers NYC, w ramach festiwalowych pokazów w kinie Film Noir Cinema na Greenpoicie wyświetlono: „Republikę dzieci” Jana Jakuba Kolskiego, „Ciotkę Hitlera” Michała Rogalskiego, „Agonię” Tomasza Knittela, „Biały potok” Michała Grzybowskiego, „Zieję” Roberta Glińskiego, „Antyle Chopina”, „Przystanek Gliwice” Larissy Baldovin oraz „U ciebie” Agnieszki Arnold.

Polskie filmy cieszyły się zainteresowaniem i dobrym przyjęciem zarówno przez Amerykanów jak i Polonię. Bardzo dużą popularnością cieszyły się: „Zieja”, „U siebie”, a także „Republika dzieci”, która ma szansę powalczyć o główną nagrodę. Jednak na werdykt komisji konkursowej – jak nas poinformował Anthony Argento, dyrektor Greenpoint Film Festival – musimy jeszcze poczekać, by jurorzy mogli obejrzeć i ocenić wszystkie filmy. Ich decyzję poznamy najpóźniej do końca września.

Anthony Argento, dyrektor Greenpoint Film Festival był pod wielkim wrażeniem pałacu DeLamara, w którym mieści się Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

UROCZYSTA GALA
Rozpoczęcie jubileuszowej, 10. edycji Greenpoint Film Festival odbyło się w czwartek, 2 września, i miało miejsce w pięknych salach Konsulatu Generalnego RP na Manhattanie, który zrobił oszałamiające wrażenie na amerykańskich filmowcach uczestniczących w imprezie. Taką opinię miał m.in. Anthony Argento, dyrektor Greenpoint Film Festival, który z tego powodu stwierdził nawet, że była to historyczna i wyjątkowa gala.

Uroczystość prowadził młody polsko-amerykański aktor Bartek Szymański, a otworzył wicekonsul Stanisław Starnawski pełniący w tym dniu rolę gospodarza. Podczas swojego przemówienia, przedstawiciel polskich władz, podziękował gościom za przybycie, a przede wszystkim organizatorom Greenpoint Film Festival za zorganizowanie Polskich Dni. Słowa wdzięczności skierował także do sponsorów za wsparcie i patronat nad tym wydarzeniem.

Również Anthony Argento gorąco dziękował zaproszonym gościom za przybycie pomimo pandemii i huraganu, który dzień wcześniej przeszedł nad Nowym Jorkiem, sponsorom za wsparcie, a polskim konsulom za udostępnienie salonów pałacu DeLamara na imprezę rozpoczynającą festiwal. Przybliżył także jego ideę oraz swój rodzinny związek z Greenpointem. Wspomniał również o roli jaką w tej dzielnicy odgrywa Polonia, co miało decydujący wpływ na jego decyzję o zorganizowaniu Polskich Dni na Greenpoint Film Festival.

Po oficjalnych powitaniach i podziękowaniach głos zabrał prof. Andrzej Krakowski zajmujący się tematyką filmową w nowojorskim City College. Wygłosił on bardzo ciekawy wykład na temat Polaków, a także osób urodzonych na polskich przedwojennych ziemiach i mających ogromy wpływ na rozwój Hollywood, przemysłu filmowego oraz będących zdobywcami najważniejszej nagrody w tej branży jaką jest złota statuetka Oscara. Jego prelekcja połączona z prezentacją zdjęć cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem wśród wszystkich osób uczestniczących w gali otwarcia Greenpoint Film Festival.

Po zakończeniu wykładu temat ten był często poruszany w kuluarowych rozmowach i dyskusjach przy lampce wina i dobrym polskim jedzeniu przygotowanym przez Park Deli z Greenpointu (sklep połączony z restauracją), w którym na co dzień stołują się aktorzy i pracownicy Broadway Stages, studia filmowego mieszczącego się w tej dzielnicy.

Galę otwarcia Greenpoint Film Festival umilił swoim występem Santi Debriano Quartet, który prezentował zarówno jazzowe jak i filmowe standardy. Zarówno uczestnicy jaki i zaproszeni goście byli bardzo zadowoleni z przebiegu imprezy.

„Jestem pozytywnie zaskoczony tym ile osób, mimo pandemii i wczorajszego huraganu, pojawiło się na dzisiejszej gali. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy” – podkreślił Anthony Argento prawie od dziecka związany z filmem. Jest on także właścicielem Rolling Studio mieszczącego się na greenpoinckim Green Street, a jego ojciec Anthony Argento senior jest właścicielem Broadway Stages. Oboje są także bardzo związani z polską dzielnicą.

„Jestem od dziecka zaangażowany w życie Greenpointu, podobne jak moja cała rodzina. Polonia zawsze była częścią tej dzielnicy i wspierała jej społeczność. Dlatego chętnie dołączyłem do festiwalu polskie filmy. Wiele rzeczy robiliśmy w pośpiechu i w ostatniej chwili, ale wszystko udało się zrealizować. Cieszę się z tego ponieważ dzięki temu mamy kilka bardzo dobrych polskich filmów – stwierdził Anthony Argento, który w roku ubiegłym przejął kierownictwo Greenpoint Film Festival. Już wtedy włączył do jego repertuaru polski film „Ace” stworzony przez Sonię Foltarz i stanowiący jej debiut reżyserski.

„W tym roku mamy kilka wspaniałych filmów. Jestem zakochany w światowym kinie i cieszę się, że możemy pokazać mieszkańcom Greenpointu świetnie polskie produkcje” – dodał nasz rozmówca.

Osoby odpowiedzialne za Greenpoint Film Festiwal oraz odbywające się w jego ramach Polskie Dni, a także galę w Konsulacie Generlanym RP na Manhattanie. Od prawej: wicekonsul Stanisław Starnawski, dyrektorka Polish Filmmakers NYC Agata Drogowska, dyrektor Greenpoint Film Festiwal Anthony Argento oraz jego zastępca Ricardo Vilar / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Z tego też powodu bardzo zadowolona była Agata Drogowska, dyrektorka Polish Filmmakers NYC, oraz pomysłodawczyni i kuratorka pokazu polskich filmów.

„Po raz pierwszy podczas Greenpoint Film Festival, który w tym roku ma 10. edycję, udało się zorganizować dwa Polskie Dni” – podkreśla nasza rozmówczyni. Agata Drogowska dodała, że każdy z filmów miał innych charakter i przesłanie.

„Staraliśmy się tak dobrać repertuar żeby był on różnorodny. Mamy cztery filmy fabularne i cztery dokumentalne” – wyjaśniała szefowa Polish Filmmakers NYC. Agata Drogowska stwierdziła również, że bardzo żałuje, że na festiwal nie dojechali zaproszeni artyści. Polscy aktorzy nie mogli przylecieć ze względu na ciągle obowiązujące ograniczenia związane z podróżowaniem podczas pandemii.

„Niestety nie dostali wymaganej zgody na wjazd do Stanów Zjednoczonych. Mam nadzieję, że za rok, przy kolejnej edycji festiwalu nie będzie już takich problemów i pojawi się na nim wielu polskich artystów” – powiedziała nasza rozmówczyni. Dodała, że bardzo się cieszy, że udało się zorganizować galę rozpoczynającą festiwal w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie.

„Ma to bardzo duże znaczenie ponieważ dodatkowo podkreśla nasz udział w tej imprezie i Polskie Dni festiwalowe” – stwierdziła ich kuratorka.

Z przebiegu uroczystości zadowolony był także wicekonsul Stanisław Starnawski. Stwierdził on, że gala rozpoczynająca Greenpoint Film Festival miała dwa ważne wymiary.

„Po pierwsze myślę, że otwarcie tego festiwalu wraz z wykładem Andrzeja Krakowskiego, który przybliżył nam wiedzę troszeczkę zaginioną, zarówno wśród Polaków jak i Amerykanów, a dotyczącą wkładu Polaków i osób urodzonych w Polsce w rozwój przemysłu filmowego, a także samych Oscarów było cenną lekcją. Cieszę się, że mogliśmy to pokazać Polonii oraz Amerykanom związanym z przemysłem filmowym, którzy tutaj się pojawili” – podkreślił przedstawiciel polskich władz. Drugą znaczącą rzeczą, na którą zwrócił uwagę wicekonsul Stanisław Starnawski był fakt, że gala otwierająca Greenpoint Film Festival – który już na trwałe wpisał się do kalendarza nowojorskich wydarzeń – odbyła się w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie.

„Jest to ważny festiwal nie tylko dla Brooklynu, ale również na mapie całego Nowego Jorku. Jednocześnie w tym roku mamy okazję podziwiać osiem polskich filmów, co stanowi dodatkową okazję, żeby w otoczeniu różnych ambitnych niezależnych produkcji zobaczyć filmy z Polski, oraz by Amerykanie mogli je poznać” – podkreślił gospodarz czwartkowej uroczystości. „Oba aspekty sprawiają, że jest ona wyjątkowym wydarzeniem” – dodał wicekonsul Stanisław Starnawski.

Festiwalową galę swoją grą umilał Santi Debriano Quartet / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

POLSKIE OSCARY
Wykład prof. Andrzej Krakowskiego zaskoczył nie tylko Amerykanów, ale również Polaków biorących udział w gali rozpoczynającej Greenpoint Film Festival. To za sprawą wiadomości jakie prelegent przekazywał i prezentował w postaci zdjęć. Przedstawił on wkład Polaków i osób urodzonych na terenach należących do naszego kraju przed drugą wojną światową w rozwój przemysłu filmowego.

Dla wielu osób zaskoczeniem był nie tylko fakt, że Hollywood w dużej mierze powstało dzięki naszym rodakom, ale również ilość Oscarów przez nich zdobytych.

Laureatami tej najważniejszej filmowej nagrody jest nie tylko ośmiu najbardziej znanych w naszym kraju polskich filmowców czyli: Roman Polański, Zbigniew Rybczyński, Alan Starski, Ewa Braun, Andrzej Wajda Jan A.P. Kaczmarek, Paweł Pawlikowski i Leopold Stokowski, ale wielu innych nie tylko urodzonych na terenie Polski, ale także mówiących w naszym ojczystym języku, a mimo tego pomijanych w różnych statystykach i wiadomościach.

Z wykładu prof. Andrzeja Krakowskiego, a także z jego książki „Polskie Oscacy/Polish Oscars” wynika, że 43 osoby związane z przemysłem filmowym i będące Polakami lub mające polskie korzenie zdobyło w sumie ponad 60 tych złotych statuetek. Tak więc tylko ośmiu najczęściej wymienianych w Polsce „oskarowych” filmowców musi budzić zdziwienie.

„Nie rozumiem dlaczego tak jest. Od dawna chciałem wyjaśnić w czym tkwi ten problem, i niestety nawet po wielu latach badań i przemyśleń nie udało mi się tego zrozumieć. Zamiast być dumnym z tego co osiągnęliśmy – a nie ma takiego drugiego kraju, który by wywarł  tak wielki wpływ na amerykańską i światową kulturę – to w Polsce nie pamięta się o tych, którzy z niej wyjechali ponieważ są outsiderami” – podkreślił w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Andrzej Krakowski. Przy tej okazji przywołał przykład młodego reżysera i zarazem swojego studenta Bartka Konopki, który w 2010 r. otrzymał nominację do studenckiego Oscara, o którym nikt w Polsce nie wspominał. Nie mówiło się również o ówczesnym zdobywcy tej nagrody Piotrze Kajsturze, który nota bene też był studentem prof. Andrzeja Krakowskiego.

Podczas swojego wykładu prelegent przywoływał wiele innych przykładów dotyczących uznanych na świecie reżyserów. Wspominał m.in. o tym, że w Polsce chętnie mówi się o Romanie Polańskim, który urodził się w Paryżu i nakręcił tylko jeden film po polsku – „Nóż w wodzie”, a niewiele mówi się np. o Leopoldzie Stokowskim, który co prawda również urodził się poza Polską (w Londynie), ale zawsze podawał się i uważał się za Polaka, mimo że tylko jeden z jego dziadków miał polskie pochodzenie. Zmienił nawet pisownię swojego drugiego imienia na Antoni by brzmiało bardziej po polsku. Leopold Stokowski zdobył Oscara w 1942 r. za film „Fantazja”.

Mało mówi się także o urodzonym w Suchej (obecnie Sucha Beskidzka) Billy Wilderze, który zdobył siedem Oscarów za trzy filmy: „Stracony Weekend” (w 1945r. ), „Bulwar zachodzącego słońca” (w 1950 r.) i „Garsniera” (w 1988 r.). Prof. Andrzej Karkowski podczas swojego wykładu podkreślił również, że niewiele mówi się także o współczesnym filmowcu, kompozytorze Janie A.P. Kaczmarku urodzonym w Koninie i świetnie mówiącym po polsku, który Oscara zdobył w 2005 r. za muzykę do filmu „Marzyciel”.

Miejmy nadzieję, że dzięki takim prelekcjom, a przede wszystkim wspomnianej wcześniej i wydanej w dwóch językach książce „Polskie Oscacy/Polish Oscars” nie tylko wzrośnie świadomość na temat znaczenia Polaków w rozwoju przemysłu filmowego i światowej kultury, ale przede wszystkim wszyscy zaczniemy doceniać osiągnięcia naszych rodaków mieszkających nie tylko w kraju, ale również poza jej granicami.

Pyszne jedzenie przygotowała Krystna Godawa, szefowa Park Deli z Greenpointu, ulubionego miejsca filmowców z Broadway Stages / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK