Południowa Polska zmaga się ze skutkami ulewnych deszczy

185
FOTO: EPA

Polska zmaga się ze skutkami ulewnych deszczów. Najtrudniejsza sytuacja jest na południu i południowym wschodzie kraju. Najmocniej ucierpiało Podkarpacie i Małopolska - tam strażacy podjęli najwięcej interwencji. Ulewy wyrządziły także szkody w Świętokrzyskiem, Wielkopolsce i na Śląsku.

Jak mówi Anna Adamkiewicz z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa od wczoraj do dziś do 6.00 rano strażacy interweniowali prawie 1900 razy.  840 interwencji podjęli w Podkarpaciu i prawie 400 w Małopolsce.

Służby usuwają powalone drzewa, zabezpieczają zniszczone budynki i uszkodzone dachy, patrolują, zabezpieczają i umacniają wały przeciwpowodziowe, wypompowują wodę z zalanych piwnic i ulic.

Anna Adamkiewicz dodała, że nadal obowiązują ostrzeżenia IMGW przed opadami deszczu i burzami. Na południu Śląska i Małopolski najwyższego, trzeciego stopnia; tam można spodziewać się intensywnych zjawisk atmosferycznych. Na południu Polski – od Śląska, po Podkarpacie i Lubelszczyznę obowiązują ostrzeżenia hydrologiczne – chodzi o podwyższony poziom wody w rzekach.

Jak powiedział rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak, w związku z podtopieniami spowodowanymi intensywnymi opadami deszczu i wezbraniem rzek, od wtorku do dzisiejszego poranka strażacy interweniowali, usuwając skutki nawałnic w całym kraju ponad 3 tysiące razy – wczoraj strażacy 1725 razy.
Zalanych zostało blisko 1100 budynków, głównie na Podkarpaciu, w Małopolsce i w Świętokrzyskiem W 250 miejscach strażacy wypompowywali drogę z wód. Wczoraj w całej Polsce pracowało ponad 10 tysięcy strażaków – zarówno zawodowych, jak i ochotniczych.

Paweł Frątczak poinformował, że w 21 miejscach w Polsce przekroczone są stany alarmowe na rzekach. Dotyczy to województw śląskiego, małopolskiego, podkarpackiego i dolnośląskiego. Stany ostrzegawcze zostały przekroczone w 86 przypadkach.

W Małopolsce stany alarmowe są przekroczone na 10 rzekach. To zlewnie Górnej Wisły, Soły, Ropy i Skawy.

Poziomy rzek na razie nie zagrażają przelaniu wałów – mówiła Małgorzata Sikora z Wód Polskich. Jeśli deszcze ustaną w najbliższych dwóch dniach, nie będzie niebezpieczeństwa podtopień. Do mieszkańców Małgorzata Sikora zaapelowała o reakcje na komunikaty służb o ewakuacji i działaniach prewencyjnych.

Po ulewnych opadach deszczu straż pożarna w Małopolsce interweniowała ponad 700 razy. Byli wzywani na pomoc w każdym powiecie. Komendant małopolskiej straży pożarnej Marek Bębenek mówi, że najwięcej pracy mają obecnie w okolicach Krakowa i Wieliczki. Wyjaśnił, że nie są to podtopienia wynikające z przebrania koryta rzeki. Woda spływa i zbiera się na ulicach, zalewając posesje, które strażacy zabezpieczają.
Ustabilizowała się natomiast sytuacja na Powiślu Dąbrowskim – dodał komendant straży pożarnej.

Nad ranem strażacy zakończyli uszczelnianie w Suchym Gruncie. Wicepremier Beata Szydło zapewniała mieszkańców podtopionej miejscowości, że niezwłocznie otrzymają odszkodowania. Zalane tereny wicepremier odwiedziła wraz z ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem.

Wczoraj w związku z powodziami ewakuowano około 30 mieszkańców Suchego Gruntu. Tego samego dnia poszkodowanych odwiedził premier Mateusz Morawiecki.

W Krakowie ogłoszono stan pogotowia przeciwpowodziowego. Prezydent miasta polecił służbom podjęcie stosownych działań. Poziom Wisły przekroczył 3,5 metra. Bogdan Klimek – dyrektor wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego krakowskiego magistratu poinformował, że rzeką w ciągu najbliższych dwóch dni będzie się przemieszczać fala wezbraniowa.

W sobotę rano stan Wisły może osiągnąć 7 merów. Bogdan Klimek przypuszcza, że zostaną zamontowane bramy przeciwpowodziowe. Dodał, że w sobotę nie powinno juz padać, co ograniczy ryzyko dla dzielnic położonych nad Wisłą. Zapewnił, że miasto dysponuje odpowiednim zapasem piasku i worków.

Miejski magazyn z materiałami przeciwpowodziowymi został otwarty dzisiejszej nocy. Jest w pełnej gotowości i wyposażony. Wydanych z niego już 300 worków z piaskiem i cztery rękawy przeciwpowodziowe.

Po opadach deszczu, które przeszły w okolicach Krakowa najtrudniejsza sytuacja jest w Wieliczce, Czarnochowicach, Zabawie, Małej Wsi, Strumianach, Śledziejowicach. Mieszkańcy bronią swoich domów przed zalaniem. Woda wdziera się do wielu domów. Strażacy pompują wodę z zalanych miejsc, ale wciąż mocno pada i woda natychmiast wraca. Mieszkańcy od północy starają się ratować swoje posesje, układając worki z piaskiem.

W posiedzeniu sztabu zarządzania kryzysowego w Krakowie wziął udział premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Beata Szydło, minister infrastruktury Andrzej Adamczyk oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński. Szefowie poszczególnych służb zdali raport na temat sytuacji na południu Polski w związku z intensywnymi opadami deszczu i podtopieniami.

Premier dziękował służbom za dotychczasową pracę i zapewnił, że sytuacja będzie na bieżąco monitorowana. „Widzieliśmy wiele tragedii ludzkich, chcemy pomóc wszystkim ludziom na miejscu” – mówił premier.
Do pracodawców zatrudniających strażaków z OSP Mateusz Morawiecki apelował, by zwalniali ich z pracy na czas udziału w akcjach ratunkowych. „To jest bardzo ważne, żeby tu nie było blokad działań, bo ci ludzie wykonują znakomitą pracę w terenie” pomagając ludziom – podkreślił premier.

Za zaangażowanie służbom dziękowała także wicepremier Beata Szydło. Zapowiedziała ich dalsze działania na terenach zagrożonych powodzią. Oświadczyła, że będzie w stałym kontakcie z wojewodą i spotkanie wieczorem w sztabie kryzysowym.
Po posiedzeniu sztabu zarządzania kryzysowego premier, wicepremier oraz szef MSWiA pojechali na tereny dotknięte podtopieniami.

Po nocnych opadach deszczu stan wody w niektórych rzekach województwa śląskiego osiągnął i przekroczył stany alarmowe. Tak jest na Brynicy na stacji pomiarowej Brynica, na Wiśle w Ustroniu oraz na Koszarawie w Pewli Małej.

Stany ostrzegawcze przekroczone zostały na Wiśle w Wiśle Czarnem, Skoczowie oraz Goczałkowicach, na Sole w Żywcu, na Brennicy w Górkach Wielkich, Iłownicy w Czechowicach-Dziedzicach, na Odrze w Chałupkach, Krzyżanowicach i Raciborzu oraz na Olzie w Cieszynie i Istebnej.
Od wczoraj pogotowie przeciwpowodziowe obowiązuje w południowych powiatach województwa śląskiego. Chodzi o powiaty cieszyński, bielski i żywiecki oraz miasto Bielsko-Biała. Dziś alarm powodziowy wprowadziły władze Oświęcimia.

Ponad 600 razy interweniowali od wczoraj strażacy w powiecie bielskim i w Bielsku Białej. Informację taką przekazał podczas posiedzenia sztabu kryzysowego z udziałem szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego śląski komendant wojewódzki PSP Jacek Kleszczewski.

W Bielskim Centrum Radioterapii doszło do zalania aparatury medycznej, woda pojawiła się także w piwnicach Szpitala Pod Bukami. Strażacy kontynuują interwencje.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w gminie Wilkowice koło Bielska-Białej, skąd ewakuowano ponad 120 osób w obawie o stan techniczny tamtejszej zapory. Służby monitorują sytuację w tym miejscu, jednocześnie wypompowują wodę, aby zapora wytrzymała jej nawał.

W powiecie żywieckim strażacy minionej doby interweniowali 40 razy. Jak mówił Marek Tetłak rzecznik żywieckich strażaków, najwięcej interwencji dotyczyło udrażniania zatkanych przepustów i wypompowywania wody z zalanych piwnic. Nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców. Strażacy nadal prowadzą działania w dwunastu miejscach powiatu.

Obecny na posiedzeniu sztabu kryzysowego w Bielsku-Białej szef MSWiA podziękował za koordynację i zaangażowanie w walce z nawałnicami i podtopieniami na Śląsku. Joachim Brudziński zapewnił, że mieszkańcy Podbeskidzia i Śląska nie zostaną sami sobie oraz, że rząd i służby będą nadal współpracowały. Podkreślił, że podstawowym celem wszystkich działań jest bezpieczeństwo mieszkańców. Dodał, że mogą oni w każdej trudnej sytuacji mogą liczyć na straż pożarną, policję i wojsko.

IMGW ostrzega przed intensywnymi opadami na południu województwa śląskiego. Obowiązuje tam też najwyższy – trzeci stopień ostrzeżeń hydrologicznego.

Trudna sytuacja jest także na Podkarpaciu. W kilkunastu gminach i powiatach wprowadzono pogotowie przeciwpowodziowe. Alarm przeciwpowodziowy obowiązuje w gminach Czarna i Żyraków w powiecie dębickim, gminie Kolbuszowa, oraz Wadowice Górne w powiecie mieleckim.
Najtrudniejsza sytuacja na Podkarpaciu jest w powiecie mieleckim, gdzie wczoraj na prawej grobli Potoku Wadowickiego powstała 30 metrowa wyrwa i woda zalała Wadowice Dolne. Na szczęście nie była konieczna masowa ewakuacji mieszkańców, domy opuściły tylko niektóre rodziny – poinformowała Małgorzata Waksmundzka – Szarek rzecznik wojewody podkarpackiego.
Od wczoraj przy uszczelnianiu wyrwy w grobli stawu w Izbiskach koło Mielca pracuje 100 strażaków wspólnie z żołnierzami. Wieczorem pracę zakończył śmigłowiec Straży Granicznej, który w wyrwie układał ładunki uszczelniające. Teraz służby zasypują szeroką na 7-8 metrów wyrwę w grobli. W jej zabezpieczaniu uczestniczą saperzy.
Po posiedzeniu sztabu kryzysowego wojewoda podkarpacka Ewa Leniart zapowiedziała, że szkoda zostanie naprawiona jeszcze dziś. Ewa Leniart mówiła, że najbardziej poszkodowana jest gmina Wadowice Górne w powiecie mieleckim. 70 procent jej terenu jest podtopione. Z gminy ewakuowano 18 osób, w tym 5 dzieci. Wojewoda podkreślała, że ewakuowani przebywają w bezpiecznym miejscu, a ich stan jest bardzo dobry.
Wczoraj wieczorem podtopione tereny wizytował premier Mateusz Morawiecki, który zapowiedział, że osoby poszkodowane nie zostaną bez pomocy.
W Podkarpackiem w ciągu ostatnich dwóch dni doszło do podtopień 560 budynków – w szczególności na terenie powiatów położonych w zlewni Wisłoki tj. mieleckiego, kolbuszowskiego i dębickiego. W kilku przypadkach prowadzona była ewakuacja.
Najwięcej interwencji straż podjęła w powiatach dębickim, mieleckim, kolbuszowskim, ropczycko-sędziszowskim, jasielskim i rzeszowskim. We wtorek i w środę straż pożarna interweniowała na Podkarpaciu prawie 1200 razy.
Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego przewiduje, że może dojść do lokalnych podtopień z powodu wylania przepływającego m.in. przez Rzeszów i Krosno Wisłoka.

Nadal aktualnie są ostrzeżenia przed intensywnymi opadami deszczu i potopieniami wydane przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
Małgorzata Maczuga – kierownik biura prognoz hydrologicznych krakowskiego IMGW mówiła, że w ciągu doby na południu Polski miejscami może spaść nawet 80 litrów deszczu na metr kwadratowy. Padać będzie w ciągu dnia głównie na południu Małopolski, najintensywniej poniżej linii Kraków-Rzeszów. Pogoda ma się poprawić jutro.
IMGW ostrzega przed intensywnymi opadami także na Podkarpaciu. Na Warmii i Mazurach, Podlasiu, Mazowszu, Ziemi Łódzkiej, Lubelszczyźnie, a także w województwie świętokrzyskim spodziewane są burze z gradem.