Pomnik Katyń 1940 znów zagrożony?

Rozszerzona wersja artykułu

332
Przed pomnikiem Katyń 1940 w Jersey City odbywa sie wiele patriotycznych uroczystości / Foto: ANDRZEJ CIERKOSZ/FUNDACJA DOBRA POLSKA SZKOŁA

"Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki" – powiedział kiedyś jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych. Okazuje się, że słowa Benjamina Franklina, mimo że wypowiedziane pod koniec XVIII w., są aktualne do dziś. Doskonałym tego przykładem jest pomnik Katyń 1940 stojący na Exchange Place w Jersey City, NJ. Po spektakularnym zwycięstwie jego obrońców, dzięki któremu ma on na zawsze pozostać na tym miejscu, nad monumentem znów pojawiły się czarne chmury. Czy stwarzają one realne zagrożenie? Opinie na ten temat są podzielone.

Gdy w nocy z 19 na 20 grudnia 2018 roku radni Jersey City jednomyślnie zagłosowali za pozostawieniem na dotychczasowym miejscu monumentu upamiętniającego prawie 22 tys. polskich żołnierzy zamordowanych przez Sowietów, wydawało się, że sprawa jest już całkowicie zamknięta i pomnikowi nic nie grozi. Jednak już wówczas niektórzy zwracali uwagę, że jak najszybciej należy stworzyć tzw. stewardship, czyli organizację lub radę spełniającą rolę opiekuna nad monumentem. Mówili o tym radni, wspominał mec. Sławomir Platta, a także Janusz Sporek, przewodniczący Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych.

Uwagę zwracała także Krystyna Piórkowska, autorka książki „Anglojęzyczni świadkowie Katynia. Najnowsze badania”, również zaangażowana w walkę o pozostawienie dzieła dłuta Andrzeja Pityńskiego na Exchange Place w Jersey City. Jak stwierdziła wówczas: „Na sytuację wokół pomnika trzeba patrzeć trzeźwo i bez emocji. Można się cieszyć z wyniku głosowania, ale nie należy popadać w euforię. Są jeszcze kroki, które muszą zostać podjęte. Trzeba zagwarantować, że Exchange Place zostanie zadeklarowane jako plac publiczny dla pieszych, że będzie to coś w rodzaju deptaka. To powstrzyma Mike’a DeMarco, prezesa firmy deweloperskiej Mack-Cali, przed przejęciem tego terenu jako de facto podwórka i parkingu dla hotelu Hyatt, który stoi na samym Exchange Place”. Warto dodać, że hotel ten również należy do firmy Mack-Cali. Powyższą wypowiedź badaczki zbrodni katyńskiej, jak również innych obrońców, można znaleźć w artykule „NDz” pt. „Pomnik Katyń 1940 uratowany! Chcemy znowu zjednoczyć Polonię” (27 grudnia 2018 r.).

Okazuje się, że mimo iż od pamiętnej grudniowej nocy minęło już sporo czasu, to do tej pory nie utworzono wspomnianego opiekuna ściśle współpracującego z Radą Miasta Jersey City, a słowa Krystyny Piórkowskiej powoli zaczynają się zamieniać w rzeczywistość. Co prawda firma deweloperska Mack-Cali nie stara się całkowicie przejąć placu wokół pomnika pod swoją kontrolę, ale poprzez wpływ na Exchange Place Alliance Special Improvement District może zdecydowanie utrudnić mieszkańcom Jersey City oraz Polonii organizowanie jakichkolwiek uroczystości rocznicowych czy też manifestacji przed pomnikiem Katyń 1940. Mało tego, zaplanowana przebudowa placu może poważnie zagrozić stabilności postumentu, a prace remontowe mogą nawet spowodować jego uszkodzenie.

******

Sprawy dotyczące przebudowy bezpośredniej okolicy monumentu prawdopodobnie były od wielu miesięcy omawiane na zebraniach Exchange Place Alliance SID, której przewodniczącym jest Michael DeMarco, prezes firmy Mack-Cali. Spotkaniami tymi do tej pory mało kto się interesował. Niestety, nie ma na ich temat żadnego śladu w sprawozdaniach. Na tych zebraniach Polonię związaną z obrońcami pomnika Katyń 1940 zwykle reprezentowała tylko Krystyna Piórkowska, która o pojawiającym się zagrożeniu informowała na Twitterze.

Jako że Exchange Place Alliance SID jest organizacją publiczno-prywatną, mającą pieczę nad Exchange Place, to jej obrady odbywały się poza ratuszem Jersey City i miały miejsce w siedzibie firmy Mack-Cali. W związku z tym osoby prywatne i mieszkańcy Jersey City chcący wziąć udział w spotkaniach nie zawsze mieli taką możliwość, ponieważ często nie byli wpuszczani na salę bądź nawet byli z niej wypraszani. Poza tym prezes Mack-Cali Michael DeMarco – wbrew prawu stanu New Jersey – nie pozwalał nagrywać dyskusji i robić zdjęć.

Z relacji naszej rozmówczyni wynika, że były nawet sytuacje, w których każdy niezależny obserwator z publiczności miał przydzielonego ochroniarza, kontrolującego to, co obserwator robi.

„Odbierali nas z recepcji i eskortowali do miejsca, w którym odbywało się zebranie, a w jego trakcie stali za naszymi plecami czuwając nad nami. Po decyzji, że mamy opuścić salę zebrań, wyprowadzili nas na zewnątrz budynku – opowiada Krystyna Piórkowska. – Prawdopodobnie na jednym z tych zebrań, gdy odmówiono publiczności wstępu lub kiedy kazano wyjść twierdząc, że ‚we’re going into executive session’, omawiane były szczegóły planów dotyczących remontu Exchange Place, na który zarezerwowano w budżecie ponad 5 mln dolarów” – podejrzewa rozmówczyni „Nowego Dziennika”. Podkreśla również, że w żadnych sprawozdaniach dotyczących zebrań nie można znaleźć nic na temat olbrzymich planów dotyczących przebudowy Exchange Place.

Gdy wiadomości dotyczące remontu placu przedostały się do opinii publicznej – a było to po tym, jak dokumenty z nim związane zostały złożone do Jersey City Traffic Department – pani Krystyna poprosiła o ich udostępnienie. Niestety, Elizabeth Cain, dyrektor wykonawcza Exchange Place Alliance SID, odmówiła jej twierdząc, że nie może tego zrobić.

„Po dwóch tygodniach napisałam do Jersey City Traffic Department i poprosiłam o kopię tych planów. Wtedy Elizabeth Cain wysłała mi jedną kartkę, czyli zdjęcie z lotu ptaka, na którym było trochę kresek bez opisu i żadnych danych technicznych” – wspomina nasza rozmówczyni i dodaje, że dla niej już wtedy było jasne, że to nie jest całość dokumentów.

Najprawdopodobniej podobna, jednostronicowa kopia planów budowlanych trafiła do innych osób z Polonii, bowiem w mediach społecznościowych i internecie pojawiły się informacje i komentarze na ten temat, pochodzące zarówno od przedstawicieli Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, Komitetu Pamięci Zbrodni Katyńskiej, a nawet KPA. Wynikało z nich, że zagrożenie wynikające z przebudowy Exchange Place jest wyolbrzymione, a pomnikowi nic nie grozi.

Podobne opinie mieli uczestnicy ostatniego spotkania Rady Miasta Jersey City (10 czerwca), podczas którego – mimo braku w agendzie zebrania tematu remontu okolicy placu wokół monumentu katyńskiego – na jego zakończenie wspomniano o planowanej przebudowie Exchange Place. Z relacji uczestników spotkania wynika jednak, że wspomniano o korzyściach, takich jak upiększenie placu oraz posadzenie drzew i krzewów, mających mieć pozytywny wpływ na zabezpieczenie pomnika poprzez ograniczenie dostępu do niego podczas różnych imprez rozrywkowych. Nie wspomniano jednak nic o tym, że w trakcie robót ma zostać usunięta betonowa podstawa (concrete curb), na której stoi postument. Wynika to natomiast z informacji zawartej w pełnym planie budowlanym dotyczącym remontu.

Fragment planów budowlanych z informacją mówiącą o tym, że betonowa podstawa (concrete curb), na której stoi pomnik, ma zostać usunięta (zaznaczone strzałkami) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

******

„W środę, 17 czerwca, otrzymałam kopię całości planów. Składają się z siedmiu stron. Ostatnie trzy to detale techniczne, strona pierwsza to widok z lotu ptaka. Natomiast strony 2, 3 i 4 powinny Polonię najbardziej interesować – zaznacza Krystyna Piórkowska. – Z zawartych tam informacji wynika, że zostanie usunięta betonowa otoczka pomnika, która tworzyła swego rodzaju platformę, na której można było stanąć. Te roboty mogą zostać wykonane jedynie za pomocą młota pneumatycznego, który zostanie użyty w odległości metra, albo nawet mniejszej, od pomnika” – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Tego typu prace mogą spowodować uszkodzenie piedestału pomnika, a co za tym idzie – zagrozić jego istnieniu, gdyby okazało się, że w wyniku niespodziewanych usterek stwarza on niebezpieczeństwo dla pieszych. Do dokumentu nie została dołączona żadna ekspertyza znawcy, która wyjaśniałby, w jaki sposób ma zostać usunięta betonowa podstawa, żeby nie uszkodzić monumentu. Nie wiadomo również, czy chodzi tylko o tę pierwszą platformę otoczoną krawężnikami, czy także o betonowe stopnie, pokryte z wierzchu granitowymi płytami. Na 2 i 3 stronie planów budowlanych zaznaczony jest tylko jeden stopień oraz cokół pomnika, a na stronie 4, gdzie jest mowa o usuwaniu betonowego krawężnika, zaznaczone są trzy stopnie oraz wspomniana platforma i cokół.

„Najbardziej niepokojące jest to, że w dokumentach widnieje informacja, że w przypadku wszelkich trudności na miejscu robót wykonawca remontu będzie się kontaktował z właścicielem placu. Oczywiście wiemy, że należy on do miasta Jersey City, ale czy firma remontowa będzie telefonowała do miasta, czy raczej do Exchange Place Alliance SID? A co będzie, jeżeli kable i rurociągi, które mają zostać przeniesione, nie leżą tam, gdzie wskazują je stare dokumenty? – podkreśla Krystyna Piórkowska. – A co z pomnikiem Katyń 1940? Gdy pojawi się jakiś problem, czy ktoś będzie informował o nim Polonię?” – zapytuje retorycznie.

Nasza rozmówczyni dodaje, że w tym przypadku widać, jak bardzo potrzebny jest prawny opiekun nad monumentem.

„Tutaj właśnie w sposób bezpośredni widać, co to znaczy brak tzw. stewardship dla pomnika, i rzetelnego opiekuna, który zna się na prawie amerykańskim, na zasadach obowiązujących w sprawach SID, itd. itp.” – zaznacza Krystyna Piórkowska.

Z dokumentów, które udało się jej zdobyć, wynika również, że zdecydowanie ograniczony będzie dostęp do monumentu, który zostanie ogrodzony okrągłym murkiem wysokości ok. 2 stóp (0,6 m) i promieniu 12,66 stopy (3,85 m) od postumentu, a wokół będą rosły drzewa i krzewy. Dojście do pomnika będzie możliwe jedynie od wschodniej strony placu, ścieżką szerokości 13 stóp (3,96 m). Pusta przestrzeń wokół niego, jaka pozostanie i będzie do dyspozycji np. podczas różnych uroczystości, może pomieścić najwyżej kilkadziesiąt osób. Ponieważ pozostały teren placu ma być zamieniony w trawnik z krzewami i drzewami, to większe grupy będą mogły się zebrać jedynie wzdłuż deptaka.

Reasumując można stwierdzić, że przebudowa Exchange Place – a zwłaszcza usunięcie betonowej nadbudówki, na której stoi monument – nie tylko stwarza możliwość jego uszkodzenia, ale także całkowicie ogranicza Polonii i mieszkańcom Jersey City możliwość organizacji spotkań i uroczystości rocznicowych przed pomnikiem.

W związku z tym remontem rodzi się jeszcze wiele pytań, m.in. dotyczących braku konsultacji i dyskusji z mieszkańcami Jersey City, poinformowania ich o szerokości tzw. podjazdu do hotelu Hyatt, który też ma zostać poszerzony, oczywiście kosztem placu, a przede wszystkim opinii architekta i konserwatora zabytków w związku ze znajdującym się na Exchange Place pomniku Katyń 1940. Pytania takie zostały w czwartek, 18 czerwca, wysłane do Elizabeth Cain. Niestety, do chwili oddania artykułu do druku dyrektor wykonawcza Exchange Place Alliance SID nie udzieliła żadnej odpowiedzi.

Koszt przebudowy placu oszacowany jest na 7,752 mln dol. (wg. raportu posiedzenia rady miasta z 12 maja br.; wcześniej była mowa o 5 mln dol.), a fundusze te są zarezerwowane w budżecie Exchange Place Alliance SID, który przeszedł już pierwsze głosowanie. Drugie zaplanowane było na spotkaniu rady, które miało się odbyć w środę, 24 czerwca, a więc już po oddaniu „Nowego Dziennika” do druku.

W sprawie przebudowy Exchange Place oraz możliwych zagrożeń dla znajdującego się na nim monumentu – zgodnie z agendą dostępną na stronach internetowych Rady Miasta Jersey City w poniedziałek, 22 czerwca – mieli na nim przemawiać m.in. Krystyna Piórkowska oraz Jack Kopczyński, jeden z autorów petycji referendalnej z okresu walki o pomnik Katyń 1940.

Trudno przewidzieć, czy i w jaki sposób uwagi te wpłyną na decyzje radnych oraz czy uda się wprowadzić jakiekolwiek zmiany do planów przebudowy lub uzyskać odpowiedzi na nurtujące pytania. Niezależnie od tego warto bacznie obserwować działania zleceniodawcy i wykonawcy rewitalizacji Exchange Place, a w przypadku pojawienia się jakiegoś zagrożenia dla pomnika Katyń 1940 – reagować i bronić monumentu.

Fragment planów przebudowy Exchange Place, na której widać zmiany, jakie mają zostać poczynione wokół pomnika Katyń 1940 (zaznaczony strzałką) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

******

Inne spojrzenie na zaistniałą sytuację reprezentuje Komitet Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych. Zdaniem jego przedstawicieli przebudowa Exchange Place nie zagraża pomnikowi Katyń 1940, a wspominany tzw. stewardship niczemu nie zapobiega.

Jak zdradza wiceprzewodniczący tej organizacji, prace nad powołaniem takiej opiekuńczej rady zostały przerwane kilka miesięcy temu po spotkaniu ze zmarłym na początku kwietnia br. radnym Michaelem Yunem, co potwierdził w liście jego współpracownik Vernon Richardson.

„Mec. Sławomir Platta podjął się przygotowania tzw. stewardship. Jesienią 2019 r. radny Michael Yun powstrzymał nasze działania. Wyraził wiele argumentów, z których najważniejszym jest to, że tzw. stewardship nie daje nam żadnego prawa do własności pomnika i żadnych predyspozycji, żeby być preferowanym przy wyrażaniu swoich opinii np. przed radą miasta” – wyjaśnia Wojciech Mazur, wiceprzewodniczący Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych. Dodaje, że cały czas byli i są w kontakcie z radnymi, którzy dawali im sygnały, że będzie przebudowa Exchange Place, co jednak było zgodne z pomysłami i założeniami, omawianymi w 2018 r. podczas obrony monumentu, po usunięciu którego na placu tym miał powstać park.

„Podczas tej walki były propozycje, żeby ten park zrobić i pozostawić w nim pomnik. I to się stało – podkreśla Wojciech Mazur. – Dostaliśmy plany drogą prawną poprzez OPRA (Open Public Records Act). Wynika z nich, że cała granitowa podstawa monumentu nie zostanie naruszona. Będzie usuwana kostka brukowa i krawężniki, a to nie stwarza żadnego zagrożenia dla pomnika” – zaznacza wiceprzewodniczący Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego. Dodaje, że największym problemem, jaki zaistniał, jest pas z zieleni otaczający monument, który nie tylko ogranicza do niego dostęp, ale może również go w pewnym stopniu zasłaniać.

„Chcemy wyjść z propozycją zmiany planu, ale do tego trzeba podejść merytorycznie i spokojnie. Proces zatwierdzania planów dopiero się zaczął i nie jest zakończony. Nie możemy – i to jest nasz apel do wszystkich – podchodzić z jakimkolwiek demonstracyjnym i krzykliwym sposobem do tej sprawy, by nie zrażać radnych Jersey City. Możemy tylko wyrazić swoje opinie według przepisów prawa i procedur” – podkreśla Wojciech Mazur. Jednocześnie zachęca wszystkich do współpracy w tej kwestii z Komitetem Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, merytorycznego wypowiadania się, a zarazem do powstrzymania swoich emocji i pochopnych decyzji. Stwierdza również, że tzw. stewardship nie daje żadnego prawa do własności ani w stosunku do placu, jak i monumentu.

„Daje nam tylko moralne prawo do tego pomnika, czyli to, że organizujemy się wokół niego tworząc obywatelski ruch i przygotowujemy różne uroczystości” – wyjaśnia nasz rozmówca. W ostatnim czasie organizacja, której jest wiceprzewodniczącym, zorganizowała pod pomnikiem Katyń 1940 obchody 80. rocznicy pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz oraz grupę osób, które pilnowały i chroniły monument przed zniszczeniem podczas protestów Black Lives Matter.

„To jest podejście, które odpowiednio nastawia do nas wszystkich radnych, którzy przez to traktują Komitet Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych jako partnera do rozmów” – zapewnia Wojciech Mazur.

Po przebudowie Exchange Place w Jersey City znacznemu ograniczeniu ulegnie dostęp do pomnika Katyń 1940 / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

******

Trwałego uszkodzenia pomnika, które mogłoby zagrozić jego istnieniu lub poważnemu uszkodzeniu nie obawia się jego twórca – mistrz Andrzej Pityński. Twierdzi jednak, że bardzo łatwo można uszkodzić granitowe płyty, stanowiące osłonę i ozdobę podstawy monumentu.

„Pomnik stoi na betonowym fundamencie, wzmocnionym stalowymi drutami. Sięga on ok. 3 metrów w głąb ziemi. U góry jest trzystopniowa podstawa, która też jest betonowa i obłożona płytami granitowymi od samego gruntu. Wszystko to zostało wykonane w tym samym czasie i stanowi jedną całość” – wyjaśnia rzeźbiarz.

Dodaje, że przy powierzchni ziemi beton ma szerokość pierwszego stopnia, natomiast im głębiej pod ziemią, tym jego struktura jest coraz bardziej nieregularna. Z kolei cokół pomnika Katyń 1940 jest wykonany z litego granitu. Andrzej Pityński dodaje, że obecne zacieki, pęknięcia i dziury powstałe w miejscu złączeń płyt, tzw. fug, są wynikiem działania wody, dostającej się pomiędzy betonowe schodki i zdobiące je granitowe płyty.

„Nie są one zbyt grube, mają ok. 2 cm lub nieco więcej” – wyjaśnia twórca pomnika. Jego zdaniem stabilność monumentu nie powinna być zagrożona podczas prac budowlanych, czego nie można zagwarantować w przypadku granitowych płyt.

„Są one cienkie i wystarczy je uderzyć młotkiem, żeby się rozpadły” – podkreśla rzeźbiarz.

Z kolei pomysł z zamienieniem placu na park bardzo mu się spodobał. Artysta uważa, że ogrodzenie i posadzenie drzew może przynieść pozytywny skutek, ponieważ będzie stawiło pewnego rodzaju ochronę pomnika przed osobami jeżdżącymi na rowerach, hulajnogach i deskorolkach.

„Kiedyś chcieliśmy zrobić ogrodzenie, które nawet zaprojektowałem jako żeliwny odlew w formie sowieckich karabinów z bagnetami, ale nam ten pomysł odrzucono ze względów bezpieczeństwa” – wspomina Andrzej Pityński.