Pow Wow, czyli indiańskie święto

120
Zespół "Red Blanket", czyli grupa mężczyzn zafascynowanych dużym bębnem. Bęben jest głównym instrumentem na indiańskich uroczystościach. FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

Jednym ze zwyczajów Indian jest organizowanie Pow Wow. W wolnym tłumaczeniu oznacza to festyn ludowy. Indianie z plemienia Nanticoke Lenni-Lenape organizują Pow Wow raz w roku, zawsze na początku czerwca. W tym roku odbył się po raz 40. w Salem County Fairgrounds w Woodstown, NJ.

To wielkie wydarzenie – Nanticoke Lenni-Lenape Annual Pow Wow – przyciąga Indian z różnych plemion, ale też ludzi innych nacji, z całych Stanów Zjednoczonych.

WAŻNE PRZESŁANIE

Pow Wow jest bardzo atrakcyjny i ma ważne przesłanie: pokazać innym indiańską kulturę i zwyczaje. Daje też możliwość spotkania się z ludźmi, poznania nowych przyjaciół, kultywowania plemiennych tradycji, skosztowania indiańskich potraw i uhonorowania zasłużonych. Jest to okazja, aby zatańczyć indiańskie tańce, a nawet wziąć udział w specjalnych konkursach (np. tańca tradycyjnego czy tańca trawy).

Tańcząca Indianka. FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

W Pow Wow uczestniczą różni indiańscy artyści, którzy przybywają z terenów obu Ameryk. Mają możliwość zaprezentowania swoich wyrobów ze skóry, wełny, kości, kamieni, srebra i innych naturalnych materiałów, jak drewno, pióra czy igły sosnowe (z tych igieł wykonywane są piękne kolczyki). Zainteresowani mogą te wszystkie wyroby kupić. A można dostać oczopląsu od feerii wzorów i kolorów.

Główni tancerze tegorocznego Pow Wow: Emelie Jeffries i Patrick Brooks. FOTO: MARIA RUBIN

Warto dodać, że takich wydarzeń jak Pow Wow w Woodstown, NJ, co roku w całych Stanach Zjednoczonych i Kanadzie odbywa się ponad tysiąc. Organizowane są przez różne plemiona.

WÓDZ MARK QUIET HAWK GOULD

Indianie Nanticoke Lenni-Lenape zamieszkują prawie cały stan New Jersey, wschodnią Pensylwanię i część stanu Delaware. Można ich spotkać również na terytorium innych stanów oraz w Kanadzie. Obecny wygląd Indian z tego plemienia, zwłaszcza w południowym rejonie New Jersey, jest pokłosiem różnych zdarzeń i historycznych zawirowań. Można spotkać takich, którzy mają skórę białą, ale także czarną oraz z pośrednimi odcieniami. Na tych terenach raczej trudno jest spotkać stuprocentowego Indianina. Inaczej to wygląda w stanach zachodnich.

Na przykładzie plemienia Lenni-Lenape można poznać prawdziwą historię o życiu Indian, znacznie różną od tej, którą opisuje w swoich książkach Karol May czy też pokazują hollywoodzkie filmy.

Dziś centrum plemienne znajduje się na południu stanu New Jersey – w Bridgeton. Wodzem plemienia jest Mark Quiet Hawk Gould. Za serce i oddanie dla swoich współplemieńców, za to co dla nich robi, został niedawno doceniony – w kwietniu 2019 roku otrzymał specjalną nagrodę od kierownictwa Rutgers University.

Wódz plemienia Nanticoke Lenni-Lenape Mark Quiet Hawk Gould i główna tancerka Emelie Jeffries. FOTO: MARIA RUBIN

Ogromnym zwycięstwem wodza i jego ludzi było uznanie przez władze stanowe plemienia Nanticoke Lenni-Lenape za rdzenne plemię na terenie New Jersey. Od wielu lat walczyli o odzyskanie swoich praw, o uznanie ich za gospodarzy tej ziemi. Prawa te odebrali im biali najeźdźcy. Władze stanowe wielokrotnie odrzucały petycje Indian, aż w końcu powiedziały “tak”. Jest to dla tego plemienia bardzo ważne, gdyż dzięki temu zmieniła się – na korzyść – sytuacja prawna ponad 10 tysięcy ludzi.

STOWARZYSZENIE, KTÓRE SZANUJE I PODZIWIA INDIAN

W New Jersey istnieje Polsko-Amerykańskie Towarzystwo Etnograficzne (The Polish-American Ethnological Society) im. Bronisława Malinowskiego, z siedzibą w Atlantic City. Towarzystwo zostało założone w 1976 roku przez Andrzeja Walę. Celem stowarzyszenia i jego założyciela było (i wciąż jest) przybliżanie antropologii kulturowej różnych grup mniejszości etnicznych oraz współpraca na tym polu z amerykańskimi i polskimi instytucjami antropologicznymi, między innymi z Uniwersytetem Jagiellońskim, Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Referaty z corocznych spotkań seminaryjnych zostały wydane w trzech tomach. Po śmierci Andrzeja Wali (13 marca 2018) szefową PAES/PATE została Ewa Dżurak. Tegoroczne, 26. Seminarium Antropologiczne odbędzie się 25 października w gmachu Biblioteki Publicznej na Brooklynie. Każdy może być jego uczestnikiem.

Osoby zainteresowane tematyką indiańską odsyłamy na stronę: www.paespate.net. Można tam znaleźć różne informacje m.in. o seminariach czy też o współpracy z Indianami Nanticoke Lenni-Lenape. Aktualnie strona jest w przebudowie, ale zawsze można się tam dowiedzieć, jak zostać członkiem PAES/PATE. Jest to jedna z nielicznych grup etnograficznych, która przyjmuje w swoje szeregi amatorów.

JEANETTE, ROSA, KEIKO I INNI

Co roku podczas Pow Wow Indian Nanticoke Lenni-Lenape w Woodstown, NJ, można poznać ciekawych ludzi i ich interesujące historie. Maria Rubin, która zachęciła „Nowy Dziennik” do wzięcia udziału w festynie, wspomina, jak poznała dwa lata temu Jeanette McCauley, oferującą na swoim stoisku wyroby artystyczne z różnych kamieni. Miała np. wyrzeźbione w kamieniach żółwie, które są symbolem Matki Ziemi. Żółwie te wzbogaciły wiele kolekcji miłośników indiańskiej kultury. „Ale mój wzrok przyciągnęło wyblakłe, skromne zdjęcie, które się zaplątało między kamiennymi kryształami – opowiada pani Maria. – Okazało się, że jest to zdjęcie Rosy Parks – ciotki Jeanette”. Rosa Parks jest bardzo znaną osobą w historii Stanów Zjednoczonych. W 1955 roku, jako kobieta o czarnej karnacji skóry, nie ustąpiła miejsca w autobusie białej osobie. Było to pierwsze takie wydarzenie w historii USA i dlatego Rosa Parks jest dzisiaj jedną z głównych postaci w National Museum African American History&Culture. „Długa rozmowa z Jeanette sprawiła, że poznałam bliżej problemy jej rodziny oraz innych Indian na Wschodnim Wybrzeżu, związane z ich walką o przetrwanie” – mówi pani Maria. Współczesna, tutejsza rodzina indiańska to zarówno czarnoskóra Rosa Parks, jak i Jeanette o indiańskim typie urody. Historia tej rodziny to lekcja o tolerancji. Od dwóch lat pani Maria namawia Jeanette do napisania o tym książki. Niedawno otrzymała wiadomość, że Jeanette napisała już trzy rozdziały.

Indianka o europejskich korzeniach, czyli Maria Rubin.
FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

Na tegorocznym Pow Wow, gdzie znów spotkałem panią Marię, poznaliśmy Keiko Moreino z Rhode Island. Pochodzi z plemienia Nottoway-Rappahonnock. Aktualnie mieszka w stanie Connecticut w pobliżu rezerwatu Mashantucket Pequot. Jest projektantką odzieży indiańskiej. Prezentowała interesujące własne wzory, m.in. ze skóry. Natomiast Indianin z Ekwadoru pokazywał ciekawe wyroby wełniane – np. poncho z alpaki.

W trakcie dwudniowego Pow Wow słychać było różne języki, także polski. Ryszard Druch, prowadzący szkołę malarstwa w Trenton, zorganizował wyjazdową sesję artystyczną dla swoich uczniów. Utrwalali na rysunkach obserwowane wydarzenia, a także postaci Indian, którzy specjalnie dla nich pozowali. Zapewne wkrótce będziemy mogli obejrzeć wystawę ich prac.

Młodzi artyści, uczniowie Akademii Sztuk Pięknych Ryszarda Drucha z Trenton, NJ, wraz ze swoim nauczycielem, utrwalali na papierze wydarzenia zaobserwowane na Pow Wow.
FOTO: ANNA WOJCIECHOWSKA-KORCZ

W powietrzu rozlegały się także dźwięki indiańskich melodii, wygrywanych na flecie. Płynęły niczym szemrzący strumyk… Ale przede wszystkim słychać było bębny. Bęben jest dla Indian symbolem życia, a dźwięk bębna ilustruje bicia serca! Dlatego bęben jest głównym instrumentem na wszelkich indiańskich uroczystościach.

Współpraca: Maria Rubin