Powstańcza uroczystość w Instytucie Józefa Piłsudskiego

334
Instytut Józefa Piłsudskiego podczas spotkania związanego z 75. rocznicą wybuchu powstania warszawskiego pękał w szwach. Na zdjęciu w pierwszym rzędzie siedzą (od prawej): dr Dorota Andraka, prezes CPSD, Zbigniew Kurjański, prezes KPA z Long Island, powstaniec warszawski, kpt. Mieczysław Madejski ps. "Marek", konsul Mateusz Gmura / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

Przy wypełnionej do ostatniego miejsca sali Instytutu Józefa Piłsudskiego odbyło się spotkanie poświęcone 75. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Gościem honorowym był jego uczestnik, kpt. Mieczysław Madejski ps. "Marek". Zaprezentowano także oryginalne pamiątki związane z niepodległościowym zrywem z 1944 roku.

„Jestem bardzo zadowolony z tej uroczystości. Pojawiło się na niej dużo ludzi, którzy interesują się powstaniem. Poza tym największą przyjemność sprawiła mi obecność harcerzy i zuchów” – podkreślił w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Mieczysław Madejski dodając, że spotkanie było wspaniale przygotowane i zawierało wiele ciekawych informacji. Podobną opinię wyrażali także inni goście oraz uczestnicy, którzy byli pod wielkim wrażeniem tego, co usłyszeli i zobaczyli. Głównym celem patriotycznego wydarzenia zorganizowanego przez Instytut Józefa Piłsudskiego we wtorek, 6 sierpnia, było pokazanie historii powstania warszawskiego, ale także jego uczestników oraz oryginalnych dokumentów i pamiątek. Udało się to zorganizować dzięki współpracy z Klubem Miłośników Militariów Polskich im. Andrzeja Zaremby.

Spotkanie prowadziła dr Iwona Korga, prezes i dyrektor wykonawcza Instytutu Józefa Piłsudskiego / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

PRZEBIEG SPOTKANIA
Uroczystość rozpoczęła się od polskiego hymnu narodowego, wykonanego przez uczniów Polskiej Szkoły Sobotniej, działającej przy parafii św.św. Cyryla i Metodego na Greenpoincie. Mazurka Dąbrowskiego zaśpiewała Gabriela Skrodzka, a na trąbce akompaniował jej Kevin Skowroński.

Następnie prowadząca spotkanie dr Iwona Korga, prezes i dyrektor wykonawcza Instytutu Józefa Piłsudskiego, przedstawiła gości, wśród których najważniejszą postacią był powstaniec warszawski, kpt. Mieczysław Madejski ps. „Marek”, dowódca plutonu „Topolnicki”, wchodzącego w skład Batalionu „Zośka”. Obecni byli także: konsul Mateusz Gmura, dr Dorota Andraka, prezes Centrali Polskich Szkół Dokształcających, członkowie Rady Instytutu Piłsudskiego, Zbigniew Kurjański, prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej z Long Island, a także Wojciech Budzyński oraz Małgorzata i Roman Stasiukowie z Klubu Miłośników Militariów Polskich im. Andrzeja Zaremby. Nie brakowało młodzieży szkolnej, harcerek, harcerzy i zuchów z greenpoickich hufców, a także wielu Polonusów zainteresowanych historią powstania warszawskiego.

Polski hymn wykonali uczniowie Polskiej Szkoły Sobotniej działającej przy parafii św.św. Cyryla i Metodego na Greenpoincie – Gabriela Skrodzka i Kevin Skowroński / Foto: MAŁGORZATA SKRODZKI/ INSTYTUT JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

Po przywitaniu gości dr Iwona Korga przedstawiła sylwetkę obecnego na spotkaniu powstańca kpt. Mieczysława Madejskiego.

„Już w styczniu 1940 roku wraz z kolegami z harcerstwa przyłączył się do działań Związku Walki Zbrojnej, został zaprzysiężony i przyjął pseudonim ‚Marek’. Po zaprzysiężeniu został przyjęty do tajnej podchorążówki, w której zaczął specjalizować się w pracy sapera. Równocześnie brał udział w wielu akcjach sabotażowych” – opowiadała szefowa Instytutu Piłsudskiego przekazując wiadomości na temat jego uczestnictwa w powstaniu, a także późniejszego życia”. Po zakończeniu opowieści o dowódcy plutonu „Topolnicki” harcerze wręczyli mu bukiet biało-czerwonych róż.

Powstaniec warszawski, kpt. Mieczysław Madejski ps. „Marek” otrzymał od harcerzy wiązankę biało-czerwonych róż / Foto: MAŁGORZATA SKRODZKI/ INSTYTUT JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

Następnie dr Iwona Korga przybliżyła w wielkim skrócie historię powstania warszawskiego, jego przebieg oraz dane statystyczne z nim związane. „50 tys. osób zaprzysiężonych przez AK to siła tylko pozornie wielka. Decydujące było fatalne uzbrojenie. Wielu powstańców w godzinę ‚W’ nie otrzymało żadnej broni – podkreślała prezes Instytutu Piłsudskiego. – A jednak powstanie trwało ponad dwa miesiące. Atutami Polaków były znajomość terenu i determinacja” – dodała dr Korga. Wskazała także na determinację, poświęcenie, ofiarność i jedność, jaka panowała wśród powstańców.

„Mieszkańcy Warszawy wykazali się niezwykłą wprost samoorganizacją i wielką solidarnością. W ogarniętym walkami mieście potrafili stworzyć namiastkę normalnego życia. Było to zadanie heroiczne, w sytuacji gdy na stolicę spadał grad bomb i pocisków, a zaopatrzenie z zewnątrz zostało odcięte. Fenomenem powstańczej Warszawy stały się kuchnie wydające posiłki żołnierzom i cywilom. Były ich setki” – podkreślała mówczyni.

Dokumenty i medale cichociemnych uczestniczących w powstaniu warszawskim ze zbiorów Małgorzaty i Romana Stasiuków z Klubu Miłośników Militariów Polskich im. Andrzeja Zaremby / Foto: MAŁGORZATA SKRODZKI/ INSTYTUT JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

„Powstanie musiało wybuchnąć, ponieważ nie było dla nas innej możliwości. Przez pięć lat okupacji nie mogliśmy chodzić do szkoły, nie mieliśmy co jeść, a ludzie byli łapani i wywożeni na roboty” – stwierdził Mieczysław Madejski, mówiąc o genezie zrywu zorganizowanego przez mieszkańców Warszawy. Wyjaśnił także sprawę biało-czerwonych opasek.

„Gdy rozpoczynaliśmy powstanie, to wszyscy mieliśmy je na lewym ręku. Trzeciego dnia po jego wybuchu Niemcy i folksdojcze wprowadzili pomiędzy nas swoich szpiegów. Wówczas wyszedł rozkaz przełożenia opaski z lewej na prawą rękę. Tak więc ci co brali udział w powstaniu, a później należeli do Związku Powstańców Warszawskich, trzymają opaski na prawym ręku, a ci, którzy byli partyzantami, trzymają je na lewym ręku” – dodał pan Madejski, mając na myśli wszystkich żołnierzy Armii Krajowej, zarówno biorących udział w powstaniu, jak i innych akcjach zbrojnych.

W kwestii powstańczej głos zabrał także Wojciech Budzyński. Miłośnik i pasjonat polskich militariów mówił o uzbrojeniu powstańców, które było bardzo słabe i niewystarczające dla wszystkich jego uczestników.

„Było tylko od 5 do 10 procent broni dla ludzi, którzy zaczęli powstanie 1 sierpnia” – zaznaczył Budzyński. W trakcie powstania sytuacja ta nieco się poprawiła – wyjaśnił – ponieważ jego uczestnicy zdobywali broń od Niemców oraz otrzymywali ją także podczas tzw. zrzutów alianckich. To wszystko było jednak przysłowiową kroplą w morzu potrzeb.

Wojciech Budzyński z Klubu Miłośników Militariów Polskich im. Andrzeja Zaremby opowiedział o uzbrojeniu powstańców. Obok stoi dr Iwona Korga, prezes i dyrektor wykonawcza Instytutu Józefa Piłsudskiego / Foto: MAŁGORZATA SKRODZKI/ INSTYTUT JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

Następnie prowadząca spotkanie zaprezentowana historię Stefana i Zofii Koperów, powstańców warszawskich, których pamiątki – oryginalne zdjęcia i dokumenty dotyczące ich działalności oraz wojennych losów – przekazał do Instytutu Piłsudskiego ich syn Piotr.

„Stefan Koper już przed wojną był znanym dziennikarzem. W czasie okupacji otrzymał pracę kolektora podatków, więc często pojawiał się w warszawskim getcie.

Działał także w Armii Krajowej i podrabiał dokumenty, dzięki czemu wyprowadzał z getta swoich przyjaciół i różne osoby. Jedną z nich była jego późniejsza żona Zofia Koper, z którą znał się jeszcze ze studiów dziennikarskich” – opowiadała szefowa Instytutu Piłsudskiego. Po ucieczce z getta Zofia wstąpiła do AK, a podczas powstania była sanitariuszką. Po jego upadku oboje trafili do obozów jenieckich w Niemczech, a później różnymi drogami dostali się do armii gen. Maczka.

„Stefan Koper po śmierci został nagrodzony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, gdyż uratował wielu Żydów z warszawskiego getta” – poinformowała Iwona Korga.

Zostały także zaprezentowane fragmenty wspomnień Stefana Kopera, który prowadził dziennik powstańczy. Wybrane opowieści przeczytały pracownice Instytutu Piłsudskiego – Małgorzata Skrodzka i Anna Skupień. Dzięki temu uczestnicy spotkania mieli okazję lepiej poznać jak wyglądała walka, ale i codzienne życie warszawiaków podczas powstania.

WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK
POLON-Instytut-9 – Powstaniec warszawski Mieczysław Madejski ps. „Marek” (w środku) bardzo ceni harcerstwo i nadal czuje się harcerzem / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

WSPOMNIENIA I REFLEKSJE
W trakcie wtorkowego spotkania pojawiły się także osobiste wspomnienia i refleksje. Jedną z osób, które zabrały głos, był Jerzy Świątkowski, członek Rady Instytutu Józefa Piłsudskiego. Wspominał swoich rodziców, ciocię oraz wujka, którzy brali udział w powstaniu.

„Moja mama miała wówczas 19 lat, jej młodsza siostra 18. Mój tata był dużo starszy, był przedwojennym oficerem i w 1944 roku miał 44 lata, natomiast wujek miał tylko 12 lat i bardzo lubił dostarczać granaty, ponieważ nie zdawał sobie sprawy z tego, co to jest, i traktował to jako zabawę” – mówił Jerzy Świątkowski. Opowiedział także o tegorocznych obchodach 75. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, w których uczestniczył w stolicy Polski wraz z siostrą i żyjącą ciocią, obecnie 94-letnią uczestniczką powstania.

„Bardzo ładnie zachowały się władze Warszawy, że wszystkim powstańcom zapłaciły za podróż, zarówno im, jak i osobom towarzyszącym, oraz zapewniły jedzenie w restauracjach” – powiedział. Podkreślił, że dla jego cioci ogromnie wzruszająca była chwila, gdy po przyjeździe do Warszawy pociągiem z Gdańska została na dworcu przywitana przez harcerzy, którzy trzymali baner z jej nazwiskiem, po czym odprowadzili ją do limuzyny, która zawiozła ją do hotelu.

„Tak byli potraktowani wszyscy powstańcy, którzy przecież są już w wieku 90+” – wyjaśniał Jerzy Świątkowski dodając także wiele innych szczegółów związanych z oficjalnymi uroczystościami rocznicowymi w Warszawie.
Nieco inne wrażenia z polskiej stolicy wywiozła Krystyna Piórkowska, autorka książki „Anglojęzyczni świadkowie Katynia. Najnowsze badania”, która również uczestniczyła w tegorocznych obchodach, lecz odbywających się w klasztorze mniszek sakramentek, mieszczącym się na Rynku Nowego Miasta w Warszawie.

Siostry benedyktynki (bo tak też są określane), podczas powstania – mimo że były zakonem klauzurowym (zamkniętym dla ludzi z zewnątrz) – otworzyły swoje drzwi i udzieliły pomocy dla ok. tysiąca osób.

„Był tam szpital polowy, miały tam też schronienie sieroty. W ostatnich dniach sierpnia zostały poinformowane, że będzie bombardowanie i mogą opuścić klasztor. Każda z nich przyszła do matki przeoryszy i poprosiła o zezwolenie na złożenie ofiary swojego życia wraz z ludźmi, którzy tam się znajdowali” – opowiadała powstańczą historię zakonnic pani Krystyna, po czym przeszła do współczesności.

„1 sierpnia o godz. 8 rano na mszy św. u sióstr było nas tylko osiem osób” – powiedziała Krystyna Piórkowska. Dodała, że nigdy, ani podczas obchodów wybuchu powstania, ani nawet podczas mszy odprawianych w rocznicę bombardowania klasztoru (30 sierpnia – 1 września) nie pojawiają się tam żadni przedstawiciele władz miejskich i państwowych ani harcerze i członkowie organizacji kombatanckich. W związku z tym zachęciła wszystkich do odwiedzin tego miejsca, jak również wsparcia finansowego, ponieważ mniszki sakramentki stanęły teraz przed poważnym wyzwaniem związanym z budową nowej opłatkarni, co zdecydowanie przekracza ich możliwości finansowe.

Pamiątkowe zdjęcie kpt. Mieczysława Madejskiego z pracownicami Instytutu Józefa Piłsudskiego / Foto: MAŁGORZATA SKRODZKI/ INSTYTUT JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

POWSTAŃCZA WYSTAWA
Uczestnicy okolicznościowego spotkania mieli możliwość nie tylko spotkania się i porozmawiania z żyjącym w Nowym Jorku powstańcem, kpt. Mieczysławem Madejskim, ale także obejrzenia, dotknięcia, a nawet nałożenia oryginalnych pamiątek z czasu powstania. Prezentowane memorabilia pochodziły ze zbiorów Małgorzaty i Romana Stasiuków z Klubu Miłośników Militariów Polskich im. Andrzeja Zaremby. Zostały bardzo dokładnie wyselekcjonowane pod kątem uczestników warszawskiego zrywu z 1944 roku.

„Specjalizuję się w gromadzeniu pamiątek dotyczących cichociemnych, czyli spadochroniarzy szkolonych w Anglii i zrzucanych do Polski, według zapotrzebowania AK do konkretnych akcji – opowiadał „Nowemu Dziennikowi” Roman Stasiuk, wiceprezes Klubu Miłośników Militariów Polskich. – W powstaniu brało udział 90 cichociemnych, około 18 z nich zginęło, a 20 było rannych. Prezentuję tutaj pamiątki i dokumenty kilku z nich” – wyjaśnił kolekcjoner.

Prócz tego na wystawie prezentowane były karty identyfikacyjne żołnierzy i saperów z powstania warszawskiego, a także papierośnica jednej z sanitariuszek, opaski, hełmy, pasy, kabury, lornetki, rogatywki, mundury, medale, peleryny oraz repliki broni. Poza tym można było także zobaczyć eksponaty związane z powstaniem, które znajdują się w zbiorach Instytutu Piłsudskiego.

Hełm, czapka, peleryna i opaska oraz replika broni z czasu powstania warszawskiego / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/ NOWY DZIENNIK

POTRZEBNA LEKCJA HISTORII
Uczestnicy patriotycznego wydarzenia w Instytucie Piłsudskiego na Greenpoincie chwalili jego przygotowanie zarówno pod względem merytorycznym, jak i organizacyjnym. Cieszyli się możliwością spotkania z żyjącym powstańcem i żołnierzem AK, kpt. Mieczysławem Madejskim, który w dodatku jest osobą bardzo przyjazną i sympatyczną.

„Tego typu wydarzenia są bardzo potrzebne i myślę, że powinno ich być więcej – podkreślił w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” konsul Mateusz Gmura. – Bardzo sobie cenię kontakt i pouczające wypowiedzi pana Madejskiego, który jest żywą lekcją historii i przykładem dla wszystkich pokoleń Polaków, również żyjących na obczyźnie. Dzięki niemu wszyscy możemy uczyć się i dowiadywać o tym, jak wyglądała walka o wolność w Polsce w 1944 roku podczas powstania warszawskiego” – podkreślił konsul, dziękując Instytutowi Piłsudskiemu za zorganizowanie tej uroczystości.

Dr Iwona Korga, pełniąca rolę gospodyni oraz prowadzącej patriotycznej imprezę, stwierdziła, że „było to spotkanie łączące pokolenia i pozwalające przekazać historię, pamięć i wiedzę kolejnym osobom, zwłaszcza młodym. Jednocześnie pokazało, że organizowanie tego typu imprez, dzielenie się wiadomościami i spotkanie z bohaterami powstania, jego uczestnikami i świadkami jest wciąż bardzo ważne. Okazuje się, że nie zastąpi tego ani książka, ani artykuł prasowy, ani też program telewizyjny czy radiowy. Nadal jest ogromna chęć spotykania ludzi, którzy mogą powielić się swoimi wspomnieniami i przeżyciami – stwierdziła prezes i dyrektor wykonawcza Instytutu Józefa Piłsudskiego i dodała: – Pan Mieczysław Madejski zrobił nam ogromne wyróżnienie i przybył na nasze spotkanie. Cieszę się, że mógł przyjechać i podzielić się swoimi wspomnieniami”.

Oryginalne umundurowanie i wyposażenie powstańców warszawskich ze zbiorów Małgorzaty i Romana Stasiuków z Klubu Miłośników Militariów Polskich im. Andrzeja Zaremby / Foto: MAŁGORZATA SKRODZKI/ INSTYTUT JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

1 KOMENTARZ

  1. Dobry dzień,
    Czy potrzebujesz bezpośredniej, łatwej i szybkiej oferty pożyczki od banku lub prywatnego pożyczkodawcy. Oferujemy pożyczkę w wysokości 3% rocznie. Jeśli potrzebujesz pożyczki, odpowiedz nam. Skontaktuj się ze mną: [email protected]

Comments are closed.