Pożegnalna msza księdza Ryszarda

"Co z Boga zrodzone, zwycięża świat"

2954
Ks. Ryszard Koper podczas ostatniej mszy św. odprawionej w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park wygłosił bardzo wymowne kazanie / Foto: WOJTEK MAŚLAKA/NOWY DZIENNIK

Po prawie 30 latach posługi duszpasterskiej dla Polonii i współpracy z diecezją brooklyńską, decyzją bp. Nicholasa DiMarzio jej szeregi opuścił ks. Ryszard Koper. Znany i lubiany polski kapłan ostatnie trzy lata spędził jako wikariusz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park, gdzie również wierni zorganizowali jego pożegnanie. Ks. Ryszard, który za rok osiągnie wiek emerytalny, pozostanie jednak w Nowym Jorku i zamieszka w rodzinnym domu na Maspeth, a także będzie miał możliwość odprawiana okazyjnych mszy św. i udzielania sakramentów świętych.

Przy wypełnionym do granic możliwości kościele – z zachowaniem tzw. dystansu społecznego wymaganego ze względu na panującą pandemię – została odprawiona pożegnalna msza św. związana z odejściem ks. Ryszarda Kopera zarówno z parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park jak i diecezji brooklyńskiej. Była to zarazem ostatnia Eucharystia, którą sprawował jako wikariusz tej parafii.

Została odprawiona w niedzielę, 13 września. Wzięli w niej udział nie tylko wierni z Ozone Park, ale również z innych kościołów – św. Krzyża na Maspeth oraz Matki Boskiej Częstochowskiej i św. Kazimierza na Brooklynie – w których ks. Koper pełnił swoją posługę podczas 30 lat posługi duchowej w diecezji brooklyńskiej. Pojawili się także członkowie wszystkich polonijnych organizacji działających przy parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park.

W związku z tym, że świątynia nie mogła pomieścić wszystkich osób chcących wziąć udział w pożegnalnej mszy św. to wiele z nich pozostało w przedsionku kościoła, a niektórzy stali nawet na zewnątrz. To świadczy o tym jak bardzo Polonia szanuje i lubi odchodzącego kapłana oraz czuje wdzięczność za jego posługę duszpasterską, a także aktywność charytatywną, pielgrzymkową i medialną związaną z ewangelizacją i szerzeniem Słowa Bożego.

Pod koniec nabożeństwa zostały wygłoszone podziękowania zarówno przez ks. Ryszarda Kopera, który skierował je do parafian i wszystkich organizacji, z którymi miał przyjemność współpracować, jak również ze strony ich przedstawicieli, którzy skierowali je w stronę odchodzącego kapłana. Były również kwiaty, życzenia, dziękczynne śpiewy oraz łzy wzruszenia.

Ks. Ryszard Koper przez ostatnie trzy lata posługiwał jako wikariusz w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park / Foto: WOJTEK MAŚLAKA/NOWY DZIENNIK

WYMOWNE KAZANIE
Gdy miesiąc temu, 16 sierpnia, wierni z kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park dowiedzieli się podczas ogłoszeń parafialnych, że decyzją bp. Nicholasa DiMarzio, ks. Ryszard Koper musi opuścić ich parafię oraz diecezję brooklyńską, to od razu wielu z nich poczuło nie tylko żal i smutek, ale także złość i zbulwersowanie. W dodatku nie chcieli ani zaakceptować tej decyzji, ani też nie potrafili się z nią od razu pogodzić.

Jakże wymowne słowa – na pewno łagodzące te emocje – pojawiły się w tzw. czytaniach liturgicznych i w ewangelii podczas pożegnalnej mszy św. Pochodziły one m.in. z „Mądrości Syracha”, „Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian” oraz „Ewangelii według Świętego Mateusza”.

Ksiądz Ryszard w swoim ostatnim kazaniu wygłoszonym w kościele – z którym był związany przez ostatnie trzy lata – również nawiązał do tych słów mówiących o przebaczeniu, które ostatecznie prowadzi do zwycięstwa nad złem. Kapłan przywoływał także przykłady związane z tym przesłaniem.

„Kardynał Stefan Wyszyński, sługa Boży, który tak wiele wycierpiał w więzieniu u komunistycznych oprawców, jak również doświadczył tego, że księża, którzy niby byli jego przyjaciółmi zaparli się go, tak potrafił później napisać o wybaczeniu: ‚Nie daj się zniewolić negatywnym uczuciom. Przebaczenie jest przywróceniem sobie wolności, jest kluczem w naszym ręku do własnej celi więziennej'”.

W pożegnalnej mszy św. kościół św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park był wypełniony po brzegi, oczywiście z zachowaniem wymogów dystansu społecznego / Foto: WOJTEK MAŚLAKA/NOWY DZIENNIK

Ks. Koper podkreślił, że mimo iż czasami nie jest to łatwe, to warto to zrobić, ponieważ wybaczenie ma nie tylko ziemskie znaczenie, ale również niebiańskie.

„Im większa krzywda, tym większe wybaczenie, i wyżej nas to podniesie w sferze ducha” – zaznaczył kapłan. Dodał, że taka postawa nie tylko czyni człowieka wolnym, ale także przywraca mu radość i szczęście.

„Tak więc nieraz takie doświadczenia w naszym życiu są potrzebne by nas podnieść jeszcze wyżej” – konkludował ks. Ryszard. Duchowny, prócz opowieści o kardynale Stefanie Wyszyńskim w swoim kazaniu przywołał również przykłady przebaczenia okazanego przez inne osoby. Wspominał pewną matkę, która mimo straty swojego syna, wybaczyła jego oprawcom, którzy go zamordowali.

Kapłan opowiadał także o prześladowanych kapłanach, m.in. o o. Dolindo, oraz o o. Pio, którzy za swoją działalność zostali skazani na odosobnienie, a obecnie nie tylko ich wspominamy, ale także prosimy ich o wstawiennictwo. Ks. Koper wspomniał również o dziewczynie z Rwandy, która przeżyła ludobójstwo podczas, którego zginęła cała jej rodzina. Początkowo budziła się w niej niesamowita nienawiść i chęć zemsty na mordercy jej bliskich.

„Po pewnym czasie zrozumiała i odczuła, że przez to budowała wokół siebie więzienie i piekło, i było jej z tym bardzo źle. W końcu zdecydowała się na wybaczenie i wtedy stała się wolna” – opowiadał duchowny.

Ks. Ryszard dodał, że nie było to dla niej łatwe, ale dzięki temu jej życie zupełnie się odmieniło. Po zakończeniu wojny domowej włączyła się nawet w akcję pojednawczą pomiędzy walczącymi ze sobą plemionami Tutsi i Hutu i namawiała wszystkich do wybaczania sobie nawzajem. Postanowiła nawet odwiedzić w wiezieniu zabójcę jej rodziny, który był już wtedy mocno wyniszczonym człowiekiem. Poinformowała go nawet o tym, że mu przebacza czym zszokowała nawet ochroniarza więziennego, który po latach stwierdził, że ten fakt odmienił także jego życie.

Te wszystkie przykłady doskonale pokazują jak wielkie znaczenie ma – nie tyko na nas – ale również dla naszego otoczenia, pogodzenie się z losem i pokonanie chęci odwetu, zemsty czy też nienawiści.

„Przebaczenie jest konieczne w naszym życiu” – w ten sposób ks. Ryszard zakończył swoje kazanie, dzięki któremu wspólnocie kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park na pewno było łatwiej pogodzić się z jego odejściem z tej parafii. 

Ks. Ryszard Koper wraz z grupą wolontariuszy ze Wspólnoty Dobrego Samarytanina / Foto: WOJTEK MAŚLAKA/NOWY DZIENNIK

PODZIĘKOWANIE ZA WSPÓŁPRACĘ
Na zakończenie pożegnalnej mszy św. ks. Ryszard Koper podziękował wszystkim wiernym z kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park oraz działającym przy nim organizacjom, z którymi miał przyjemność współpracować przez trzy lata posługi duszpasterskiej. Przy tej okazji nawiązał do sytuacji związanej z opuszczeniem rodzinnego domu, w której znalazł się praktycznie każdy emigrant. Powrócił również pamięcią do chwili gdy sam tego doświadczył wiele lat temu.

„Dzisiaj mam podobną sytuację, bo ilekroć przychodzę do jakiejś parafii to traktuję ją jako swoją rodzinę. Wychodzę do niej z sercem i serce otrzymuję” – zaznaczył kapłan, dodając, że po pożegnaniach zwykle następują radosne powroty i spotkania przy różnych okazjach. Wyraził też nadzieję, że będzie mu dane, jak również wiernym, doświadczyć takich sytuacji. Dodał także – cytując słowa Cypriana Kamila Norwida – że „w sferze ducha nie ma rozstania”. Podziękował całej wspólnocie parafialnej, oraz wiernym z innych kościołów – św. Krzyża na Maspeth oarz Matki Boskiej Częstochowskiej i św. Kazimierza na Brooklynie – którzy pojawili się na jego pożegnalnej mszy św. na Ozone Park.

Podczas pożegnalnej mszy św. nie zabrakło słów wdzięczności, życzeń oraz kwiatów i łez wzruszenia / Foto: WOJTEK MAŚLAKA/NOWY DZIENNIK

„Tak wiele doświadczyłem od was serca, miłości i życzliwości. To w życiu kapłańskim jest bardzo ważne” – podkreślił ks. Ryszard, po czym wymienił długą listę przyparafialnych organizacji, z którymi współpracował. Szczególne podziękowania skierował do Wspólnoty Dobrego Samarytanina, której jest kapelanem, a która przy wsparciu innych organizacji i wiernych oraz ludzi dobrego serca zebrała fundusze, dzięki którym wybudowała Ośrodek Samarytański w Tanzanii. W jego skład wchodzą trzy budynki sierocińca, kościół, szkoła, szpital i gospodarstwo rolne, do którego dodatkowo zakupiono krowy, dzięki którym dzieci mają świeże mleko.

„Z tej parafii zabieram ze sobą tylko najpiękniejsze wspomnienia” – podkreślił odchodzący wikary. Należy do nich m.in. współpraca z ks. Paulem Palmiotto, byłym proboszczem kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park, który obecnie jest bardzo chory i mieszka na Florydzie.

„Żegnam się z wami jak z rodziną i z myślą, że przed nami radosne przygotowania do kolejnych spotkań” – dodał na zakończenie ks. Ryszard Koper, po czym otrzymał gromkie brawa od wiernych zebranych w kościele. 

Po mszy św. wierni mogli osobiście podziękować ks. Ryszardowi za jego posługę duszpasterską / Foto: WOJTEK MAŚLAKA/NOWY DZIENNIK

WDZIĘCZNOŚĆ, KTÓREJ NIE SPOSÓB WYRAZIĆ
Nie zabrakło również podziękowań skierowanych do ks. Ryszarda Kopera ze strony przedstawicieli organizacji polonijnych działających przy parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park. Jako pierwsza głos zabrała Ewa Molter, prezes Ligi Morskiej im. św. Jana Pawła II.

„W tym smutnym dla ciebie i dla nas dniu wyrażamy wdzięczność Bogu za dar poznania tak wspaniałego kapłana i człowieka. Dziękujemy ci za trud i pracę jaką włożyłeś do naszej organizacji. Ks. Ryszardzie, pragniemy podziękować ci za twoje świadectwo żywej wiary, za piękne słowa kierowane do nas podczas homilii” – mówiła szefowa Ligii Morskiej. Pani Ewa życzyła także odchodzącemu wikariuszowi, aby na jego „dalszej drodze kapłańskiego posługiwania towarzyszyła mu łaska Boża i moc Ducha Świętego”. 

Następnie krótkie przemówienie wygłosił Michał Kulawik, przewodniczący Komitetu Parady Pułaskiego z Ozone Park, który złożył podziękowania ks. Ryszardowi w imieniu tej organizacji jak również całej wspólnoty parafialnej.

„W tym dniu chcemy życzyć wszystkiego najlepszego i dalszej owocnej współpracy z naszą parafią” – podkreślał Michał Kulawik, dodając że w przyszłości, po przejściu na emeryturę, także „miłego, swobodnego odpoczynku i dużo wolnego czasu”. 

Z kolei w imieniu Polskiej Szkoły Dokształcającej im. św. Faustyny na Ozone Park podziękowania dla odchodzącego kapłana „za inspirację, dobre serce, modlitwę i wsparcie duchowe” złożyła jedna z nauczycielek – Anna Pasternak. Życzyła także błogosławieństwa bożego na dalsze lata kapłaństwa. 

Ks. Ryszard Koper wraz z zarządem Ligi Morskiej im. św. Jana Pawła II oraz przedstawicielami Komitetu Parady Pułaskiego z Ozone Park / Foto: WOJTEK MAŚLAKA/NOWY DZIENNIK

Na zakończenie pożegnalne przemówienie wygłosiła Małgorzata Kaleta, koordynatorka Wspólnoty Dobrego Samarytanina, która zwróciła uwagę, że dzięki ks. Ryszardowi Koperowi oraz ks. Paulowi Palmiotto organizacja charytatywna, którą reprezentuje mogła uczynić wiele dobrego dla sierot w Afryce i uratować niejedno małe życie.

„Zadając Bogu pytanie co czynić aby osiągnąć życie wieczne Jezus nam odpowiedział stawiając ciebie na naszej drodze – mówiła Małgorzata Kaleta. – Zaszczepiłeś w nas chęć niesienia pomocy biednym, a dziś jak dobry samarytanin pozostawiasz nasze serca pałające wdzięcznością, której nie sposób wyrazić” – stwierdziła koordynatorka Wspólnoty Dobrego Samarytanina. Zapewniła również, że wszyscy członkowie tej organizacji mają głęboko w sercu zarezerwowane miejsce dla ks. Ryszarda.

„Obiecujemy zawsze wspierać cię modlitwą, szczególnie podczas eucharystycznej ofiary i nieść pomoc w każdej potrzebie” – zaznaczyła pani Małgorzata. Podziękowała również odchodzącemu kapłanowi za 45-letnią pracę duszpasterską, oraz prawie 30 lat posługi w diecezji brooklyńskiej.

„Nie tak powinno wyglądać twoje odejście po tym ile dla nas i dla całej Polonii w Nowym Jorku zrobiłeś. Jednak wierzymy, że Bóg ma na to swój plan i wyprowadzi z tego większe dobro” – stwierdziła koordynatorka Wspólnoty Dobrego Samarytanina.

Wszyscy zebrani w kościele wraz z chórem odśpiewali pieśń maryjną „Życzymy, życzymy” po czym gromkimi brawami pożegnali ks. Ryszarda. 

Po mszy św. wierni z Ozone Park, a także z innych parafii, z którymi w przeszłości związany był ks. Koper, mieli okazję spotkać się z nim przed kościołem i – zachowując zasadę dystansu społecznego – zamienić z nim kilka słów, oraz podziękować za jego posługę duszpasterską, działalność charytatywną i pielgrzymkową, a także oddanie sprawom Polonii.  

Ks. Ryszard Koper wraz z grupą wiernych z kościoła św. Krzyża na Maspeth, którzy przyjechali na pożegnalną mszę św. na Ozone Park / Foto: WOJTEK MAŚLAKA/NOWY DZIENNIK

JESZCZE NIE CZAS NA EMERYTURĘ
Odejście z parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Ozone Park na pewno nie było łatwe dla ks. Ryszarda Kopera, mimo że zarówno podczas mszy św. jak i po niej na jego twarzy był uśmiech i radość. W końcu żadne rozstanie nie należy do rzeczy przyjemnych.

„Zawsze parafię traktuję jako moją rodzinę. Jestem z wiernymi gdy się smucą na pogrzebach, jestem z nimi gdy się radują w czasie ślubów i chrztów, a więc łączą nas zarówno duchowe jak i fizyczne więzi ponieważ przy tych okazjach również się spotykamy. Dlatego też każde odejście z parafii niesie jakiś sentyment, a może nawet pewien ból rozstania, ale jednak z nadzieją żeby się później jeszcze z większą radością spotkać” – stwierdził kapłan w rozmowie z „Nowym Dziennikiem”. – Gdybym tego nie zawierzył Bogu i gdyby tylu ludzi się nie modliło, to na pewno nie byłoby mi łatwo, ponieważ to jest najtrudniejszy moment w moim życiu” – zdradził kapłan.

Ks. Ryszard dodał, że jeżeli w takich sytuacjach zawierzy się swoje troski Bogu, to on nie tylko daje nadzieję, ale również odpowiednio prowadzi i daje ostateczną radość i zwycięstwo, w dodatku im większe cierpienie tym później przychodzi większe szczęście. „To mi towarzyszy i to mnie uskrzydla” – zapewnił ks. Koper.  

Kilka najbliższych tygodni ks. Ryszard zamierza spędzić na odpoczynku i wyciszeniu, a także na załatwianiu różnych spraw formalno-kościelnych związanych z jego dotychczasowym posługiwaniem, sprawami emerytalnymi, oraz dalszą działalnością duszpasterską. Później zamierza się uaktywnić, bo jak zapewnił „praktycznie jeszcze nie wybiera się na emeryturę”.

Zamierza jeszcze więcej pisać i publikować w gazetach i różnych mediach m.in. na Facebooku, gdzie ma swoją symboliczną „wirtualną parafię” złożoną z 5 tys. (maksymalna liczba) osób zarejestrowanych na jego profilu i dodatkowo kilkuset obserwujących. W końcu znajdzie również czas na wydanie przygotowanych już do druku ośmiu książek, i dokończenie kolejnych, których pisanie rozpoczął. Jedna z nich poświęcona jest jego 30-letniej posłudze w diecezji brooklyńskiej oraz współpracy z Polonią.

„Sądzę, że to będzie jedna z moich najciekawszych książek, która ukaże się w wersji polskiej i angielskiej” – stwierdził kapłan w rozmowie z „Nowym Dziennikiem”. – Chcę pisać o tym co było piękne, jasne, cudowne i co był pewnego rodzaju niebem. Będzie to książka o pięknie duszpasterstwa polonijnego” – zdradził ks. Ryszard. Dodał, że na pewno pojawią się wątki związane z „atakami ciemności na ten jasny promień”.

Jak zapewnił duchowny, książka ma mieć jednak pozytywny przekaz związany z tym, że dobro zawsze triumfuje, zgodnie z przesłaniem jakie znalazło się na jego prymicyjnym obrazku: „Co z Boga zrodzone, zwycięża świat”.

Ks. Ryszard Koper, mimo że formalnie odchodzi z diecezji brooklyńskiej, w której posługiwał prawie 30 lat, i zamieszka u swojej rodziny (u siostrzenic) na Maspeth, to jednak nadal będzie mógł odprawiać okazyjne msze św.

„Po dostarczeniu odpowiednich dokumentów wystawionych przez metropolitę lubelskiego, abp Stanisława Budzika, który jest moim bezpośrednim zwierzchnikiem diecezja brooklyńska wydłuży mi na najbliższy rok tzw. faculty (zdolność), dzięki czemu będę mógł nadal udzielać ślubów i chrztów, odprawiać pogrzeby, itd.” – dodał na zakończenie ks. Ryszard Koper.

Ks. Ryszard Koper po odejściu z diecezji brooklyńskiej zamieszka u swoich siostrzenic na Maspeth. Na zdjęciu – jego dwie siostrzenice wraz ze swoimi rodzinami / Foto: WOJTEK MAŚLAKA/NOWY DZIENNIK