Prezydencka wizyta w Nowym Jorku

23
Leokadia Głogowska, która cudem ocalała z zamachu z 11 września 2001 roku, oprowadziła parę prezydencką po memoriale upamiętniającym prawie 3 tys. ofiar i opowiedziała swoją historię / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

"Tamto wydarzenie na pewno zmieniło Amerykę, ale ono w gruncie rzeczy zmieniło także świat. Na pewno historia nigdy o tym wydarzeniu nie zapomni" – powiedział prezydent RP Andrzej Duda podczas jednego z kilku spotkań z Polonią, jakie miały miejsce w metropolii nowojorskiej.

W piątek, 24 września, zakończyła się czterodniowa wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Nowym Jorku. Głównym celem jego podróży do Stanów Zjednoczonych był udział oraz wystąpienie podczas debaty generalnej 76. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, które miało miejsce we wtorek, 21 września, podczas pierwszego dnia obrad ONZ. Jego przemówienie skupione było na trzech głównych tematach: walce z pandemią, determinacji w walce ze zmianami klimatycznymi oraz walce narodów o swoje prawa.

Andrzej Duda wziął również udział w sesjach towarzyszących, które były poświęcone sytuacji w Afganistanie, pandemii Covid-19 oraz energii i zmianom klimatu. W kuluarach szczytu polski prezydent spotkał się również z prezydentem Brazylii Jairem Bolsonaro, prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, prezydentem Mongolii Uchnaagijnem Chürelsüchem, prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, prezydentem Mołdawii Maią Sandu oraz z premierem Gruzji Iraklim Garibaszwilim. Rozmawiał także z sekretarzem generalnym ONZ Antonio Guterresem i jego zastępcą do spraw Operacji Pokojowych Jean-Pierrem Lacroix. Wspólnie poruszali temat ewentualnego wsparcia technicznego i sprzętowego Polski dla misji pokojowych ONZ oraz polskiej misji pokojowej w Libanie. Andrzej Duda wziął również udział w spotkaniu z przedstawicielami think-tanku Atlantic Council, gdzie dyskutowano głównie o Inicjatywie Trójmorza.

Prócz udziału w 76. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych i bilateralnych rozmów, polski prezydent – wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą – spotkał się z Polonią, weteranami oraz osobami polskiego pochodzenia biorącymi udział w akcji ratunkowej po atakach terrorystycznych na World Trade Center, a także odwiedził National September 11 Memorial & Museum i oddał hołd ofiarom zamachu z 11 września 2001 roku.

Prezydent Andrzej Duda złożył wieniec pod Drzewem Przetrwania upamiętniającym osoby, które przeżyły zamachy na WTC / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

9/11 MEMORIAL & MUSEUM
Prezydent Andrzej Duda i pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda w środę, 23 września, w godzinach popołudniowych odwiedzili memoriał upamiętniający prawie 3 tysiące osób, które zginęły w atakach terrorystycznych na World Trade Center, Pentagon oraz w porwanym samolocie, który rozbił się w Pensylwanii.

Para prezydencka zatrzymała się przy pomniku ofiar i odwiedziła muzeum zamachów na WTC. Prezydent Andrzej Duda złożył wieniec pod Drzewem Przetrwania upamiętniającym osoby, które przeżyły zamachy. Następnie wraz z pierwszą damą Agatą Kornhauser-Dudą przeszli wokół memoriału powstałego na miejscu północnej wieży WTC, w której zginęło m.in. ośmioro Polaków (osób urodzonych w Polsce). Są na nim wygrawerowane nazwiska wszystkich ludzi, którzy zginęli w tym miejscu.

Podczas spaceru parze prezydenckiej towarzyszył m.in. ambasador RP Piotr Wilczek oraz konsul generalny Adrian Kubicki. Oprowadzała ich Leokadia Głogowska, która cudem ocalała z zamachu z 11 września 2001 roku. Uciekała wówczas z 82 piętra północnej wieży World Trade Center, gdzie pracowała.

Prezydencka para zatrzymywała się przy przy biało-czerwonych flagach umieszczonych na memoriale obok nazwisk Polaków, którzy zginęli podczas zamachu na WTC. Są to: Maria Jakubiak, Dorota Kopiczko, Jan Maciejewski, Łukasz Milewski, Anna Piętkiewicz-DeBin, Józef Piskadło, Gina Sztejnberg i Norbert Szurkowski.

Leokadia Głogowska była bardzo szczęśliwa, że mogła spotkać się z prezydentem Andrzejem Dudą i jego małżonką, a także opowiedzieć im o swoich przeżyciach sprzed 20 lat. Po zakończeniu wspólnego spaceru wokół północnej części memoriału powiedziała „Nowemu Dziennikowi”, że była bardzo szczęśliwa z wyróżnienia jakie ją spotkało.

„To było niesamowite przeżycie. Pierwszy raz spotkałam parę prezydencką, która była przemiła. Bardzo mnie poruszyło to, że zarówno prezydent jak i jego małżonka byli bardzo zainteresowani taką czysto ludzką historią i tym jak ja to wszystko przeżyłam. Zadawali mi bardzo dużo pytań. Obawiałam się, że nie zdążę im wszystkiego opowiedzieć, ale jednak okazało się, że dla nich czas nie był ważny ponieważ bardzo chcieli posłuchać moich wspomnień, i to było niesamowicie wzruszające – powiedziała Leokadia Głogowska.

Po zakończeniu spaceru wokół północnej części memoriału upamiętniającego ofiary zamachów na WTC prezydencka para zwiedziła Muzeum 9/11.

Prezydent Andrzej Duda podziękował wszystkim pracownikom służb mundurowych i wolontariuszom biorącym udział w akcji ratowniczej po atakach na WTC za ofiarność i poświęcenie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

SPOTKANIE W KONSULACIE
Po zakończeniu wizyty w National September 11 Memorial & Museum para prezydencka udała się do Konsulatu Generalnego RP na Manhattanie, gdzie odbyło się spotkanie z osobami polskiego pochodzenia, które przeżyły atak terrorystyczny na World Trade Center, oraz ze strażakami, policjantami i wolontariuszami polskiego pochodzenia, którzy brali udział w akcji ratunkowej lub pracowali przy odgruzowywaniu terenu.

Podczas krótkiego spotkania prezydent Andrzej Duda dziękował zebranym w konsulacie osobom za ich działania sprzed 20 lat. Nie zabrakło wspomnień dotyczących tych dramatycznych chwil. Uroczystość prowadził wicekonsul Mateusz Gmura, który przywitał parę prezydencką i osoby im towarzyszące oraz wszystkich biorących udział w spotkaniu. Rozpoczęło się ono hymnów narodowych – polskiego i amerykańskiego, które odśpiewała sopranistka Małgorzata Kellis.

Jako pierwszy głos zabrał konsul generalny Adrian Kubicki, który zwrócił uwagę na odwagę i bohaterstwo osób biorących udział w akcji ratunkowej, którzy bez żadnych obaw i z narażeniem swojego życia szli pomagać innym i ratować ich przed śmiercią. Wśród nich byli także policjanci, strażacy i wolontariusze polskiego pochodzenia.

„Dzięki temu staliście się państwo pięknymi ambasadorami naszego kraju, tutaj w Nowym Jorku i na całym świecie” – podkreślił konsul generalny.
Adrian Kubicki dodał, że mimo iż ilość osób, które zginęły podczas zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 roku szacowana jest na prawie 3000 to jednak lista ofiar ciągle nie jest zamknięta, ponieważ wielu ludzi biorących udział w akcji ratunkowej ucierpiało bardzo poważnie na zdrowiu i do tej pory boryka się z chorobami, które ich dotknęły, a nawet umiera w ich efekcie. Zapewnił, że wszyscy potrzebujący wsparcia mogą na nie liczyć i wyraził wdzięczność za piękną postawę w godzinie trudnej próby.

„Jesteśmy z państwa dumni i bardzo państwu dziękujemy za tę postawę. Nasza wdzięczność nie będzie miała końca, tak jak państwa oddanie nie miało wtedy końca” – zapewnił konsul generalny.

Milena i Tymon Meehanowie opowiedzieli o tym, jak atak terrorystyczny na World Trade Center wpłynął na ich życie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Następne na środku sali pojawiło się policyjne małżeństwo – Milena i Tymon Meehanowie, którzy opowiedzieli o tym jak atak terrorystyczny na World Trade Center wpłynął na ich życie. Tymon był wówczas studentem i widząc bohaterską postawę nowojorskich służb mundurowych postanowił zostać policjantem.

„To wydarzenie pozwoliło nam uświadomić sobie, że nowojorscy strażacy i policjanci byli prawdziwymi bohaterami. Ryzykowali wszystko, aby pomagać innym i wielu z nich poświęciło swoje życie, aby ratować innych ludzi. To wydarzenie i decyzja, którą wtedy podjąłem zmieniły moje życie w niesamowity sposób. Wtedy już postanowiłam, że ja też chcę być bohaterem i zostanę policjantem po ukończeniu studiów” – wspominał Tymon, który cztery lata później, pracując już w NYPD poznał Milenę. Jego późniejsza żona brała udział w policyjnej akcji ewakuacyjnej północnej wieży WTC. Podczas środowego spotkania w konsulacie powróciła wspomnieniami do tych tragicznych chwil.

„Ewakuacja zakrwawionych ludzi była niczym w porównaniu do dramatycznego obrazu ludzi wiszących w oknach, ludzi którzy już wyskoczyli oraz ciał, które leżały na ziemi. Nagle ktoś krzyknął żeby uciekać. Będąc nadal w szoku nie mogłam się ruszyć z miejsca. Ktoś mnie mocno szarpnął i powiedział żeby uciekała. Nie dobiegłam daleko zanim chmura z pyłem nie pozwalała mi oddychać. Schowałam się w jakiś zakątek. Próbowałam złapać powietrze chowając głowę pod mundurem. Wtedy usłyszałam za sobą otwierającą się bramę. Ktoś mnie wciągnął do środka i kazał iść do piwnicy. Do tej pory nie jestem pewna, kto uratował mi życie bo naprawdę nie pamiętam i więcej nie zobaczyłam tej osoby. Byłam tam około pół godziny, może godzinę. Po wyjściu na powierzchnię ujrzałam scenę jak z wojennego filmu. Wybite były wszystkie szyby, samochody były zniszczone, latały papiery, biały był był po same kolana. I cisza, głucha cisza…” – wspominała ze łzami w oczach Milena Meehan, dodając że po raz pierwszy odważyła się opowiedzieć tę historię dopiero w tym roku, przy okazji 20. rocznicy ataków na WTC.

Przemysław Błaziak, który pracował na 50. piętrze północnej wieży WTC, opowiedział, jak udało mu się uciec płonącego budynku / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Również wzruszające wspomnienia przywołał Przemysław Błaziak, który wówczas pracował na 50. piętrze północnej wieży WTC.

„Szedłem właśnie do swojego biurka, gdy nagle usłyszałem olbrzymi huk” – opowiadał ocalony z zamachów Polak.

„Był to straszny huk, czułem, jak budynek zaczyna się chwiać” – kontynuował swoje wspomnienia Przemysław Błaziak, który wówczas od razu postanowił uciekać z dziwnie zachowującego się wieżowca. Wtedy jeszcze nie wiedział, że uderzył w niego samolot pilotowany przez terrorystę. Już podczas ewakuacji widząc kłęby dymu i ogień na różnych piętrach biurowca uświadomił sobie, że musiało się stać coś bardzo tragicznego. Na szczęście udało mu się opuścić wieżowiec dzięki czemu żyje do dzisiaj. Gdy wybiegł przed budynek spojrzał do góry i widział nie tylko ogień, ale również spadające ciała.

„W tym momencie dosłownie jak patrzyłem w górę, samolot uderzył w drugi budynek. Dosłownie przed moimi oczami. Wtedy odwróciłem się i zacząłem biec pomiędzy ludźmi, pomiędzy trupami i kałużami krwi. Dobiegłem do City Hall i jeszcze tam się odwróciłem. Wtedy, w tym momencie pierwszy budynek zaczął się chwiać i później ten budynek tak powoli zaczął schodzić w dół.  Wtedy zdałem sobie sprawę, że naprawdę jestem wielkim szczęściarzem” – mówił wzruszony Polak, zapewniając, że każdego roku podczas rocznicy ataków na WTC myślami jest bardzo blisko tych co wówczas zginęli.

„Twarze tych ludzi, twarze  tych strażaków, którzy szli na górę, zostaną ze mną do końca moich dni” – stwierdził łamiącym się głosem Przemysław Błaziak.

Na zakończenie spotkania głos zabrał prezydent Polski. Andrzej Duda również powrócił pamięcią do 11 września 2001 roku.

„Byłem wtedy na ulicy w Krakowie i przechodziłem koło sklepu, w którym sprzedawano telewizory. Cała witryna była skomponowana z telewizorów, które były włączone. Zazwyczaj te telewizory pokazywały różne programy. Wtedy wszystkie pokazywały to samo, pokazywały płonącą wieżę World Trade Center. A przed sklepem stali ludzie i oniemieli patrzyli na te ekrany. Wtedy samolot uderzył w drugą wieżę, i to było coś absolutnie nie do uwierzenia. Pamiętam ten moment bardzo dokładnie. To był po prostu głęboki szok, bo oczywiście wszyscy patrząc na północną wieżę byliśmy przekonani, że to był po prostu wypadek” – wspominał polski prezydent. Dodał, że po w chwili uderzenia drugiego samolotu w południową wieżę WTC wszyscy zdali sobie sprawę, że to jest „atak na Amerykę”.

Andrzej Duda zwrócił także uwagę na prawdziwy etos i bohaterską postawę wszystkich nowojorskich służb ratujących – z narażeniem własnego życia – innych ludzi.

„Bohaterstwo tych strażaków i tych policjantów było czymś niewyobrażalnym – podkreślił polski prezydent. – Przyklęknąłem dzisiaj, składając wieniec, bo chciałem w ten symboliczny sposób oddać im hołd. Dzisiaj nic więcej zrobić dla nich już nie można, poza tym, żeby o nich pamiętać, o ich bohaterstwie, o ich niezwykłej postawie służby drugiemu człowiekowi” – stwierdził Andrzej Duda.

Prezydencka para zwiedziła muzeum znajdujące się w Domu Weterana Polskiego na Manhattanie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

WIZYTA U WETERANÓW
Ostatnim przystankiem rozpoczętej 21 września wizyty polskiego prezydenta w Stanach Zjednoczonych było spotkanie z członkami Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Andrzej Duda wraz z małżonką oraz towarzyszącymi im osobami odwiedzili manhattańską siedzibę SWAP w piątek, 24 września, w godzinach popołudniowych. Pretekstem było 100-lecie istnienia tej organizacji.

Spotkanie rozpoczęło się od odśpiewania polskiego hymnu narodowego, po czym gości powitał Tadeusz Antoniak, pełniący obowiązki naczelnego komendanta SWAP. Wygłosił on także krótkie przemówienie, podczas którego zwrócił uwagę na upływ czasu oraz zmianę pokoleniową jaka następuje wśród członków Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Nawiązał także do znajdujących się tam wojskowych pamiątek m.in. do stuletniego sztandaru wyszytego przez Agnieszkę Wisłę, twórczynię Korpusu Pomocniczego Pań.

„To są takie symbole, które służą do przekazywania tej naszej, pięknej, prawdziwej tradycji historycznej następnym pokoleniom” – mówił Tadeusz Antoniak zapewniając, że ten obowiązek związany  z pielęgnowaniem spuścizny polskich żołnierzy jest z dumą wypełniany przez obecnych członków SWAP. Po zakończeniu przemówienia przez pełniącego obowiązki naczelnego komendanta weterańskiej organizacji, na jego ręce prezydent Andrzej Duda przekazał specjalną flagę państwową.

Prezydent Andrzej Duda przekazał na ręce Tadeusza Antoniaka, pełniącego obowiązki naczelnego komendanta SWAP, flagę państwową Rzeczypospolitej Polskiej / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Niech wam zawsze tutaj łopocze, niech będzie symbolem obecności Rzeczypospolitej tutaj na miejscu. Niech ta flaga przekazana z rąk prezydenta Rzeczypospolitej przypomina wam ojczyznę i niech przynosi szczęście wam i działalności stowarzyszenia” – podkreślił Andrzej Duda podczas swojego przemówienia, które wygłosił po ceremonii przekazania biało-czerwonej flagi na ręce Tadeusza Antoniaka.

Polski prezydent w swoim wystąpieniu zwrócił również uwagę na zmianę pokoleniową jaka następuje w Stowarzyszeniu Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, a także na jego świeżo wyremontowaną siedzibę. Wspomniał również o zasługach polskich żołnierzy na przestrzeni ostatniego stulecia. Wyraził też nadzieję, że organizacja ta będzie istniała przez wiele kolejnych dekad.

„Proszę przyjąć ode mnie gratulacje i najlepsze życzenia na kolejne 100 lat istnienia stowarzyszenia. To jest Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej. Pewnie jest tak, że zawsze będzie istniało, bo wierzę w to głęboko, że zawsze będzie istniała armia polska, że zawsze będzie istniało wojsko wolnej, suwerennej i niepodległej Rzeczypospolitej” – stwierdził Andrzej Duda.

Piątkowe spotkanie w siedzibie SWAP było drugą wizytą polskiego prezydenta i jego małżonki Agaty Kornhauser-Dudy w tym miejscu. Po raz pierwszy prezydencka para odwiedziła Dom Weterana Polskiego 16 maja 2018 roku w 100-lecie Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej.

Pamiątkowa fotografia weteranów z polską parą prezydencką / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK