Prezydent Duda odznaczył Polaków ratujących Żydów

98
Prezydent Andrzej Duda odznaczył Polaków, którzy w czasie II wojny światowej narażali swoje życie by ratować Żydów

Prezydent Andrzej Duda odznaczył Orderami Odrodzenia Polski 37 osób, które w czasie II wojny światowej ratowały Żydów przed Zagładą. Uroczyste wręczenie odznaczeń odbyło się w Pałacu Prezydenckim w Warszawie.

W uzasadnieniu przyznania orderów podkreślono bohaterską postawę i niezwykłą odwagę wykazaną w ratowaniu Żydów a także „wybitne zasługi w obronie godności, człowieczeństwa i praw ludzkich.

Prezydent Andrzej Duda podkreślał, że w czasie II wojny światowej można wyróżnić trzy postawy polskiego społeczeństwa. Jak mówił, najwięcej było tych, którzy ani nie donosili, ani nie pomagali, ze strachu o życie swoje i bliskich.

„Byli też ludzie podli, byli podli tak, że niegodni w ogóle nazywać się Polakami. Ci, którzy nazywani są szmalcownikami, którzy sprzedawali, którzy z chęci zysku wydawali innych na śmierć. To są ludzie, którzy nigdy nie powinni być częścią naszego społeczeństwa i narodu. Byli tacy, tak jak i wszędzie, jak i w każdym społeczeństwie wiadomo jest, że tacy się zdarzą, mordercy i dranie, byli” – mówił prezydent.

Jednak dziś – jak podkreślał Andrzej Duda – Rzeczpospolita honoruje ludzi, którzy są jej dumą. „Ludzi, których możemy nazywać bohaterami i to niezwykłymi, bo bez broni w ręku, którzy nie walczyli, ale pokazywali, że świat może być dobry, że świat powinien być inny” – powiedział prezydent.

Prezydent przypomniał, że w okupowanej Polsce – w przeciwieństwie do Europy Zachodniej – jakakolwiek pomoc Żydom groziła śmiercią i właśnie dlatego postawa ratujących jest szczególna.

„Takich rodzin były w Polsce tysiące, nie miliony. Jestem usatysfakcjonowany, że Rzeczpospolita pamięta o swoich bohaterach (…) To są bohaterowie II wojny światowej tak samo wielcy, a może nawet więksi jak ci, którzy walczyli z bronią w ręku, bo oni zazwyczaj ryzykowali życie tylko własne, nie ryzykowali życia swoich najbliższych” – zaznaczał Andrzej Duda. W jego ocenie, polscy Sprawiedliwi kierowali się różnymi motywacjami, ale – dodawał – zawsze chodziło o drugiego człowieka.

Wśród odznaczonych znalazł się Jan Kuś. Jego rodzina w Zabrzegu na Górnym Śląsku podczas wojny ukrywała siedem osób poszukiwanych przez władze niemieckie w tym Ericha Gottschalka. „Przyszedł do nas zimą, osiemnaście stopni mrozu, a on miał gołe nogi w sandałkach. Później, jak się zadomowił, wykąpaliśmy go, ubraliśmy, bo miał tylko pasiak na sobie. Jak mył nogi, to miał nogi odmrożone aż do kolan. Moja mama się nim opiekowała i wyszedł z tego” – opowiadał Jan Kuś.

Z kolei Państwo Parczewscy w gospodarstwie w Kolonii Sławatycze ukrywali w skrytce rodzinę Grynszpanów. Teresa Parczewska-Skulimowska i Romuald Parczewski wspominali przeszukanie, jakiego dokonano w ich domu. „Przyszedł taki niby Niemiec w niemieckim mundurze i pytał gdzie mamy Żydów (…) pooglądali mieszkanie i poszli sobie. Jeszcze Niemcy byli na podwórzu i nie poszli do stodoły, całe szczęście. Zabrali krowę i poszli sobie, a w stodole dwóch Żydów siedziało wysoko na sianie” – mówili.

Polacy ratujący Żydów stanowią największą grupę narodową wśród uhonorowanych przez Jad Waszem medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Do tej pory ten tytuł otrzymało blisko 7 tysięcy naszych rodaków.

Jednocześnie od ubiegłego roku z inicjatywy prezydenta 24 marca, w rocznicę zamordowania przez Niemców rodziny Ulmów i ukrywanych przez nich Żydów, obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką.