Prezydent wstrzymał wydawanie zielonych kart

1574
EPA-EFE/Yuri Gripas / POOL

Prezydent Donald Trump zdecydował o wstrzymaniu wydawania kart stałego pobytu, tak zwanych zielonych kart, na co najmniej 60 dni. Swoją decyzję tłumaczy chęcią zachowania miejsc pracy dla obywateli Stanów Zjednoczonych.

„Wstrzymanie napływu imigrantów do Stanów Zjednoczonych ma pomóc bezrobotnym Amerykanom na zdobycie pracy w pierwszej kolejności” – powiedział Donald Trump. Dodał, że decyzję podjął na podstawie „aktualnej sytuacji ekonomicznej”. Tylko w ub. tygodniu – do 19 kwietnia – ponad 5,2 mln Amerykanów złożyło podanie o zasiłek dla bezrobotnych. W sumie, od dnia ogłoszenia przez Donalda Trumpa stanu wyjątkowego, czyli od 13 marca, 22 mln mieszkańców USA zarejestrowało się w bazie osób bezrobotnych. Liczba będzie wyższa, bo stanowe urzędy są tak przeciążone, że wielu Amerykanów wciąż czeka na możliwość zarejestrowania się.
Najwięcej podań o zasiłki jest między innymi w Nowym Jorku. Stan został uznany za epicentrum nowego wirusa. Obecny wskaźnik bezrobocia to poziom nienotowany od czasów Wielkiego Kryzysu, kiedy bezrobocie sięgnęło, według dostępnych danych, 30 proc. siły roboczej. Zwolnienia notowane są w każdym sektorze gospodarki, a większość firm, które wciąż są otwarte, zgłasza znaczny spadek dochodów. Przykładem może być rynek nieruchomości – w sektorze tym odnotowano największy spadek od prawie 40 lat. To właśnie lawinowo rosnąca liczba bezrobotnych miała skłonić prezydenta do podjęcia decyzji o wprowadzeniu tymczasowego zakazu emigracji do USA. „W świetle ataku niewidzialnego wroga, a także potrzeby ochrony miejsc pracy naszych WSPANIAŁYCH obywateli amerykańskich, podpiszę zarządzenie wykonawcze, aby tymczasowo zawiesić emigrację do Stanów Zjednoczonych” – napisał w poniedziałek na Twitterze Donald Trump.

Dzień później, podczas konferencji prasowej prezydent potwierdził, że wstrzymuje wydawanie zielonych kart na 60 dni. Jak poinformował okres ten może zostać wydłużony, a będzie to zależeć od aktualnej sytuacji ekonomicznej kraju. Donald Trump tłumaczył, że w związku z masową utratą pracy przez Amerykanów, chce zapewnić obywatelom USA pierwszeństwo w ubieganiu się o zatrudnienie. „Wstrzymując imigrację, pomożemy bezrobotnym Amerykanom – będą na pierwszym miejscu w kolejce po nowe miejsca pracy. Byłoby niewłaściwe i niesprawiedliwe, gdyby Amerykanie zwolnieni z powodu pandemii wirusa zostali zastąpieni nowymi imigrantami. Najpierw musimy zająć się amerykańskim pracownikiem” – mówił podczas wtorkowej konferencji prasowej Donald Trump. Wciąż będą za to wydawane wizy pracownicze dla wyspecjalizowanych pracowników na przykład z branży IT czy pracowników sezonowych. Obywatele amerykańscy, którzy chcą sprowadzić swoje dzieci lub małżonków do Stanów Zjednoczonych, nadal będą mogli to zrobić. Ścieżka do legalnego życia i pracy w kraju jest chwilowo zablokowana dla innych cudzoziemców, w tym dalszych krewnych obywateli. W ubiegłym roku około miliona osób uzyskało status legalnego stałego rezydenta. Analiza przeprowadzona przez Migration Policy Institute szacuje, że nowe rozporządzenie może dotyczyć nawet 660 000 osób. Ma zostać podpisane już dziś (w środę).

Decyzję krytykują politycy Partii Demokratycznej. „Gdy nasz kraj walczy z pandemią, a poszczególni pracownicy narażają swoje życie, prezydent atakuje imigrantów i obwinia innych za swoje niepowodzenia” – napisała na Twitterze była kandydatka do nominacji prezydenckiej z ramienia demokratów Amy Klobuchar. „Nikt nie traci pracy z powodu konkurencji ze strony imigrantów; tracą pracę, ponieważ nikt nie może wyjść z domu ”- powiedział z kolei Doug Rand, który zajmował się sprawami dotyczącymi imigracji w administracji Baracka Obamy i pomógł założyć firmę technologiczną w Seattle, która pomaga imigrantom uzyskać zielone karty i obywatelstwo. Jego zdaniem, doradcy prezydenta używają pandemii, aby ograniczyć imigrację tak, jak zawsze miał to planować Donald Trump.

Służby sanitarne w Nowym Jorku, New Jersey i Connecticut, bazując na najnowszych danych, wskazują, że szczyt zachorowań mija, ale nowy wirus wciąż zbiera śmiertelne żniwo: w poniedziałek, 20 kwietnia, całkowita liczba zgonów wywołanych chorobą Covid-19 od momentu wykrycia pierwszego przypadku zachorowania w metropolii, czyli od 1 marca, przekroczyła w regionie 20 tys. Najwięcej ofiar jest w Nowym Jorku. W stanie tym testami potwierdzono zakażenie koronawirusem ponad 1 proc. populacji, ale jak twierdzą lekarze, chorych może być o wiele więcej. W metropolii planowane jest przeprowadzenie testów na przeciwciała, by przekonać się, ile osób mogło zachorować bez żadnych objawów. W mieście uruchamiane są też kolejne punkty, gdzie nowojorczycy mogą sprawdzić, czy obecnie nie są nosicielami nowego wirusa. Punkty powstały m.in. na Brooklynie, Queensie i Staten Island.