Próba gwałtu na stacji metra

591

20-letni mężczyzna został aresztowany za próbę gwałtu. Do napadu doszło na jednej ze stacji metra w dzielnicy Bay Ridge na Brooklynie, 27 stycznia po godz. 10 rano. Zaatakowana została 31-letnia kobieta, która wysiadła z pociągu i chciała skorzystać z toalety. 20-latek poszedł za nią. Na szczęście, jeden z pasażerów usłyszał wołanie o pomoc.

O napaść oskarżony został Arjun Tyler, mieszkaniec dzielnicy Crowns Heights. Mężczyzna uderzył ofiarę kilka razy w twarz, a następnie próbował ściągnąć jej spodnie. Kobieta zaczęła krzyczeć, wtedy jeden z pasażerów czekających na odjazd metra, zaczął pukać do toalety. Napastnik przestraszył się i uciekł. Po zatrzymaniu przez policję okazało się, że Tyler był już w przeszłości aresztowany. Od grudnia 2018 r. czekał na rozpoczęcie procesu w sprawie m.in. włamania na Brooklynie. Nie było go stać na zapłacenie 20 tys. dolarów kaucji. Kilka tygodni temu wyszedł na wolność, zgodnie z nowym prawem ustanowionym w stanie Nowy Jork, mówiącym o tym, że podejrzewani w sprawach, gdzie nie doszło do użycia przemocy, mogą czekać na proces i wyrok, na wolności. Tym razem mężczyzna trafił do aresztu, a kaucja za jego warunkowe zwolnienie wynosi 75 tys. dolarów.
Członkini Zgromadzenia Stanowego, republikanka Nicole Malliotakis, przekonuje, że do brutalnego napadu by nie doszło, gdyby nie nowe prawo ustanowione przez demokratyczną większość. “Bardzo niebezpieczne prawo uchwalone w Albany pokazuje przestępcom, że Nowy Jork nie jest już stanem prawa i porządku. Ta próba gwałtu była w 100 procentach możliwa do uniknięcia – twierdzi polityk. – Sprawca został oskarżony o inne wykroczenia, ale wrócił na ulicę i zapolował na niewinną kobietę”.