Problem antysemityzmu w Polsce – prawda czy fałsz?

310
UNITED STATES COMMISSION ON INTERNATIONAL RELIGIOUS FREEDOM

Kraj, którego prezydent nie uwierzył w raport Jana Karskiego o zagładzie Żydów dokonywanej przez Niemców w kraju nad Wisłą, kolejny raz uderza w Polskę wskazując na “antysemicki problem”. Raport amerykańskiej komisji federalnej komentuje specjalnie dla “Nowego Dziennika” Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia.

Nie po raz pierwszy w historii amerykańska instytucja państwowa przygotowuje raport, w którym ocenia problemy społeczne nie w swoim, a w obcym kraju. Tym razem amerykańska komisja federalna przyjrzała się sytuacji Żydów mieszkających w Europie – “Żydzi na całym świecie napotykają przeszkody rządowe i społeczne, które często mogą przyczyniać się do poczucia niepewności i wykluczenia” – piszą twórcy raportu.
W sprawozdaniu koncentrują się na poziomach antysemityzmu w 11 krajach w Europie na podstawie trzech czynników: rozpowszechnienia postaw antysemickich wśród społeczeństwa; liczby i charakteru incydentów antysemickich; tolerancji dla antysemickiej retoryki w miejscach publicznych. Raport omawia również politykę zagraniczną USA w kontekście zwalczania antysemityzmu w Europie i zawiera praktyczne rekomendacje dla wykonawczych i ustawodawczych agencji branżowych, które według raportu odgrywają znaczącą rolę w polityce zagranicznej, mając na celu wspieranie globalnej społeczności żydowskiej.

Obawy liderów
Główny głos krytyki w raporcie wypowiedzieli anonimowi liderzy organizacji żydowskich w Polsce. Wyrazili oni zaniepokojenie antysemicką retoryką w miejscach publicznych, w tym przez “skrajnie prawicowe postacie polityczne i media”. Według nich, niedawne debaty na temat historii Holokaustu i restytucji dotyczyły delikatnych kwestii politycznych i wywołały bezprecedensowy antysemicki komentarz.
Co ciekawe, twórcy raportu przypomnieli list społeczności żydowskiej w Polsce sprzed ponad dwóch lat i podkreślili jednocześnie, że cała jego treść jest wciąż aktualna. Wówczas jego twórcy wyrażali w nim oburzenie “narastającą falą nietolerancji, ksenofobii i antysemityzmu w Polsce”. Dalej pisali m.in o niewystarczających działaniach polskiego rządu – “W coraz większym stopniu mowa nienawiści wymyka się z ograniczeń internetu i przenika do sfery publicznej. Trafiła do gazet i programów telewizyjnych, także tych należących do mediów publicznych. Nie jesteśmy już zaskoczeni, gdy członkowie lokalnych rad, parlamentu i inni urzędnicy państwowi wnoszą antysemickie przemówienia do dyskursu publicznego. Rośnie liczba gróźb i obelg pod adresem społeczności żydowskiej w Polsce. Doceniamy werbalne potępienie antysemityzmu ze strony prezydenta Andrzeja Dudy, premiera Mateusza Morawieckiego i lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, ale słowa tych polityków brzmią pusto i nic nie wnoszą, aby powstrzymać szerzenie się zła bez zdecydowanych działań wspierających” – pisali ponad dwa lata temu rozżaleni liderzy społeczności żydowskiej w Polsce.
List został wówczas opublikowany przed 75. rocznicą powstania w getcie warszawskim, które to uroczystości każdego roku obchodzone są w kraju z wielkim szacunkiem. Liderzy na szczęście zauważyli jednak, że dziś Żydzi w Polsce żyją w innych realiach niż 75 lat temu – “W przededniu pięćdziesiątej rocznicy wydarzeń antysemickich marca 1968 roku i 75 lat po powstaniu w getcie, polscy Żydzi nie czują się w Polsce bezpieczni. W znaczący sposób obecne zagrożenia dla społeczności żydowskiej w Polsce różnią się od tych, których doświadczyliśmy w przeszłości. W przeciwieństwie do wielu dzisiejszych europejskich Żydów, nie mamy teraz do czynienia z bezpośrednimi fizycznymi zagrożeniami. Jednak pomimo braku przemocy fizycznej, nasza sytuacja jest daleka od normalności. Niedopuszczalne jest, aby przywódcy Polski jedynie stwierdzali, że antysemityzm jest zły, bez publicznego uznania, że jest to niebezpieczny, narastający problem w naszym kraju. Brak działania władz odbieramy jako milczącą zgodę na nienawiść skierowaną do społeczności żydowskiej i wzywamy polskie władze do ukarania tych, których czyny zagrażają naszemu dobrobytowi” – pisali w liście liderzy żydowskich organizacji w Polsce.

Statystyki bez skali porównawczej
Autorzy raportu na poparcie słów liderów organizacji żydowskich w Polsce użyli statystyk, przygotowanych przez Europejską Agencję Praw Podstawowych. Według nich 85 proc. pytanych przedstawicieli żydowskiej społeczności w Polsce stwierdziło, że antysemityzm to „dość duży” lub „bardzo duży” problem w całym kraju. 32 proc. polskich Żydów stwierdziło, że doświadczyło prześladowań na tle antysemickim w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a 21 proc. usłyszało obraźliwe lub groźne wypowiedzi skierowane do nich osobiście.
Przytoczono także najczęstsze wypowiedzi o charakterze antysemickim słyszanymi przez polskich Żydów. Najwięcej usłyszało zdanie, iż “Żydzi mają zbyt dużą władzę w Polsce (70 proc.). 67 proc słyszało stwierdzenie, że “Żydzi wykorzystują ofiary Holokaustu do własnych celów”, a 63 proc. usłyszało iż “Izraelczycy zachowują się jak naziści wobec Palestyńczyków”. Ponadto 32 proc. było świadkami obrażeń słownych lub napastowania i/lub fizycznego ataku na innych Żydów w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
Tylko 19 proc. zgłosiło policji lub organizacji żydowskiej najpoważniejsze incydenty nękania na tle antysemickim w ciągu ostatnich pięciu lat. Połowa ankietowanych obawia się, że członkowie ich rodziny lub przyjaciele będą słownie obrażani lub szykanowani w ciągu najbliższych 12 miesięcy, ponieważ są Żydami, a 35 proc. obawia się ataków fizycznych.
25 proc. pytanych często unikało noszenia lub pokazywania w miejscach publicznych rzeczy, które mogłyby zidentyfikować daną osobę jako Żyda, kolejne 5 proc. robiło to zawsze. 42 proc spośród polskich Żydów rozważało emigrację w ciągu ostatnich pięciu lat z powodu braku poczucia bezpieczeństwa.
Sęk w tym, że problem mowy nienawiści i hejtu nie dotyczy w Polsce tylko osób ze społeczności żydowskiej. I takich statystyk w amerykańskim raporcie zabrakło, by móc spojrzeć na ten problem z szerszej perspektywy. Według danych z 2019 roku, z mową nienawiści spotkało się aż 57 proc Polaków. Najczęściej nasi rodacy spotykają się z nią w internecie (65 proc.), na drugim miejscu wymieniają telewizję (57 proc.), na trzecim “zwykłych ludzi na ulicy” (45 proc.). Wśród osób najczęściej używających mowy nienawiści, na pierwszym miejscu wymieniani są użytkownicy internetu (55 proc. badanych), na drugim miejscu są politycy (47 proc.), na trzecim członkowie skrajnych organizacji społecznych (29 proc. badanych).

Ocena polskich reakcji
Amerykański raport zawiera także ocenę reakcji polskich władz na przypadki antysemityzmu. Żydowscy przywódcy zostali zapytani, czy środki bezpieczeństwa w instytucjach żydowskich są adekwatne do ich oceny zagrożenia. Wszyscy rozmówcy byli zadowoleni z zastosowanych fizycznych środków bezpieczeństwa. Zauważyli jednak, że choć koszt bezpieczeństwa jest częściowo dotowany przez rząd, to społeczność żydowska nadal podejmuje znaczne zobowiązania finansowe w celu zapewnienia bezpieczeństwa. Według liderów żydowskich, w temacie działania politycznego urzędnicy zbyt rzadko potępiają antysemickie incydenty, a rząd nie ma kompleksowego planu walki z antysemityzmem. Zauważają jednak, że w tym temacie policja opracowała „Plan działania”, którego celem jest „przeciwdziałanie propagowaniu faszyzmu i innych reżimów totalitarnych, a także przestępstwom podżegania do nienawiści ze względu na różnice narodowościowe, etniczne, rasowe, religijne lub z powodu braku wyznań lub z jakiegokolwiek innego powodu”.
Według odpowiedzi pytanych liderów społeczności żydowskiej w Polsce, urzędnicy nie naradzają się i nie koordynują z przywódcami tej społeczności działania przeciwko antysemityzmowi, zaś komisje parlamentarne nie oceniają działań rządu przeciwko antysemityzmowi. Wedle raportu, antysemityzm w Polsce jest poruszany w kontekście edukacji o Holokauście, ale jego poruszenie pozostaje w gestii nauczycieli i nie jest narzucone.
Na koniec liderzy zauważają programy edukacyjne oraz kampanie uświadamiające temat antysemityzmu w Polsce – “Wiele możliwości edukacji nieformalnej jest dostępnych i częściowo finansowanych przez rząd. Są wśród nich programy o antysemityzmie dla nauczycieli i uczniów w Muzeum Historii Żydów Polskich, w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz we współpracy z Yad Vashem”.

Prezes Reduty komentuje dla “ND”
O ocenę amerykańskiego raportu dla czytelników “Nowego Dziennika” poprosiliśmy prezesa Reduty Dobrego Imienia Macieja Świrskiego, który nie ma żadnych wątpliwości co do jego jakości – “Ten raport jest zbiorem nieuprawnionych i nie popartych prawdą wyobrażeń na temat sytuacji w Polsce. Mówienie w USA o „polskim antysemityzmie” oparte jest na stereotypach, które powstały w latach 40. XX wieku dzięki usilnej pracy sowieckiej agentury pod nadzorem Wasilija Zarubina – szefa siatki nielegałów NKWD w USA, a głównym wykonawcą operacji był Bolesław Gebert.
Autorzy powinni przeczytać Archiwum Mitriochina, publikacje na temat operacji Venona i publikacje na temat sowieckiej penetracji instytucji amerykańskich, żeby zobaczyć jakiego rodzaju mity powielają” – mówi Maciej Świrski.
Prezes Reduty odpowiada na pytanie, czy według niego Żydzi rzeczywiście mogą czuć się zagrożeni w Polsce? – “Polska jest dla Żydów najbezpieczniejszym państwem na świecie, nawet bardziej bezpiecznym od Izraela, ponieważ w Polsce nie ma ataków rakietowych Hamasu i nastawionej antyżydowsko mniejszości arabskiej. W każdym społeczeństwie istnieją ludzie niechętnie nastawieni do innych, ale w Polsce problem antysemityzmu nie istnieje, w przeciwieństwie do Francji czy Niemiec.
Osobną kwestią są różnego rodzaju prowokacje, które w Polsce się zdarzają, nie tylko w stosunku do Żydów czy symboli związanych z tym narodem. Wszyscy pamiętamy w okresie “Solidarności” prowokacje na cmentarzach sowieckich żołnierzy, robione po to, żeby mieć uzasadnienie do jakiejś sowieckiej interwencji, do której na szczęście nie doszło. To jest ten sam mechanizm, z tym że tu chodzi o skompromitowanie Polski w oczach sprzymierzeńców z NATO, pokazanie jej jako kraju antysemickiego” – tłumaczy prezes Świrski i wyjaśnia, czy tego typu raporty mogą być częścią strategii wmawiania światu o polskim antysemityzmie – “Powtarzam – to dziedzictwo Zarubina i Geberta. Operacje typu „active measures” są używane przez Rosję przeciwko Polsce od 100 lat, tak długo jak istnieje CzeKa w swoich rozmaitych odmianach. Zawsze gdy Polska ma coś do załatwienia w świecie, wtedy pojawiają się oskarżenia o „polski antysemityzm” Nie jest zrozumiałe, dlaczego współczesne instytucje amerykańskie powielają rosyjskie dezinformacje” – mówi dla “Nowego Dziennika” Maciej Świrski.
Prezes odpowiada także na pytanie, jaki cel mają Stany Zjednoczone, by publikować tego typu raporty? – “Nie wiem. Być może jest to element jakiejś rozgrywki i forma nacisku na Polskę po zmianie administracji w USA, być może jakieś odbicie gry sił. Być może był tu też jakiś lobbing. Doświadczenie uczy, że osobiste kontakty ludzi ze środowiska, które w Polsce nazwało siebie „totalną opozycją” mają wpływ na opinie o Polsce, które krążą wśród amerykańskich liberałów. Polacy za słabo reagują na takie publikacje, a słaba reakcja upewnia, że można sobie na wiele pozwolić w stosunku do nas. Cały czas mamy do czynienia z przekonaniem, że Polska jest jakimś „polem gry”, gdzie tego rodzaju naciskami można coś uzyskać. Dla Polski jedynym wyjściem jest zbrojenie się po zęby, tak aby w przypadku niekorzystnych zmian w USA móc obronić niepodległość w sytuacji niechęci sojuszników do spełnienia zobowiązań NATO. Rosyjskie „active measures” skierowane przeciwko Polsce w ostatecznym rachunku służą właśnie temu – aby Polska była osamotniona w NATO. Które z narodów zrzeszonych w Sojuszu będą chciały pomóc narodowi antysemitów, sprawców Holokaustu (takie oskarżenia są coraz częstsze, już nie mówi się o „współudziale” lecz o „sprawstwie”)? Co więcej, te oskarżenia nie prowadzą, moim zdaniem, w stronę zjawiska, które znamy pod liczbą „447”, ale wprost do żądania od Polski odszkodowań za Holokaust. Dlatego trzeba wszystkimi siłami działać w kierunku odparcia tych oskarżeń, a wśród establishmentu politycznego USA krzewić prawdę zarówno o Polsce współczesnej jak i o polskiej prawdziwej historii. Niezwykle ważna jest rola Polonii, ale niestety cały czas nie ma tu jednolitej reprezentacji politycznej – a te oskarżenia przeciwko Polsce to sprawa polityczna, a nie sentymentalo-patriotyczna. I kwestia bezpieczeństwa narodowego – osłabienie wschodniej flanki NATO. Czyżby urzędnicy amerykańscy tego nie rozumieli, publikując taki raport wprost przeczący faktom? Być może to wydarzenie będzie takim impulsem do skoordynowania do tej pory rozproszonych działań. Reduta zatem służy wszystkim swoim know-how w zakresie obrony dóbr osobistych i reagowania na zniesławienia” – wyjaśnia prezes Świrski.
Zapytany, czy kierowana przez niego instytucja odpowie na raport, mówi, że “Bezpośrednio nie” – “To jest sprawa polskiego rządu. Natomiast w zależności od rozwoju sytuacji, na przykład wykorzystania tego raportu w publikacjach, będziemy reagować razem z naszymi wolontariuszami. Dlatego zachęcam wszystkich do zapisania się do naszego newslettera, gdzie przekazujemy informacje o naszych działaniach, a także wezwania do akcji. Zapisać można się na stronach rdi.org.pl” – wyjaśnia Maciej Świrski i na koniec mówi o tym, czy według niego polski rząd powinien zareagować na ten raport? – “Tak. I zapewne zareagował. Polityka zagraniczna to domena ciszy. Więcej można załatwić podczas osobistych kontaktów niż przez głośne obwieszczenia” mówi dla “Nowego Dziennika” prezes Reduty Dobrego Imienia Maciej Świrski.


Jeśli ktoś zastanawia się, po co ten raport został stworzony i nie znajduje odpowiedzi, to w tym przypadku ma zastosowanie znane powiedzenie, że “jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze”. Raport amerykańskiej komisji federalnej wygląda jak tworzony na siłę i wyraźnie zmierza w kierunku negowanych przez polski rząd oczekiwań społeczności żydowskiej w kwestii odszkodowań za utracone mienie podczas II wojny światowej. Polski rząd wielokrotnie mówił, że jest złym adresatem, a ten prawidłowy ma adres w Berlinie.
Żyjąc w Polsce, trudno dostrzec jakiekolwiek znaki antysemityzmu, a jeżeli takowe są, to nie jest ich więcej niż tych związanych z przejawami nienawiści do innych grup społecznych. W amerykańskim raporcie zabrakło właśnie skali porównawczej. Jestem pewien, że w Polsce łatwiej o przejaw nienawiści Polaka do drugiego Polaka niż Polaka do Żyda.

1 KOMENTARZ

  1. nie wiem jak ten Wasz raport, ale polska reduta ma opinię nacjonalistycznej organizacji więc nie liczyłbym na obiektywizm i raczej stronił od takich fundamentalistów

Comments are closed.