Protest nauczycieli

218
EPA-EFE/JUSTIN LANE

W poniedziałek, 3 sierpnia na dolnym Manhattanie odbył się protest nauczycieli. Wzięli w nim udział także rodzice i uczniowie. Chodzi o plany częściowego powrotu do nauczania w szkołach, mimo trwającej pandemii. Nauczyciele mieli ze sobą pudła kartonowe przypominające trumny. 

W proteście wzięło udział kilkaset osób, które przemaszerowały sprzed siedziby United Federation of Teachers do budynku, w którym mieści się  Department of Education. Protestujący skandowali między innymi: “Żądamy bezpiecznych szkół” oraz “Bill de Blasio musi odejść”. To sprzeciw wobec planów częściowego powrotu uczniów we wrześniu do szkół. Jak mówił w piątek, pod czas konferencji prasowej, Bill de Blasio większość dzieci ma być obecna w szkole dwa lub trzy dni w tygodniu. Uczniowie mają też mieć zajęcia zdalne. Opublikowane zostały protokoły dotyczące postępowania w przypadku ewentualnych potwierdzonych przypadków zakażenia w szkole. Jeśli jeden lub więcej uczniów z tej samej klasy uzyska pozytywny wynik, ich sale zostaną zamknięte, a każdy, kto miał z nimi bliski kontakt, powinien poddać się kwarantannie przez 14 dni. Możliwe jest też zamknięcie budynku szkoły na 2 tygodnie, jeśli nie uda się na przykład ustalić pochodzenia zakażenia. Przed rozpoczęciem roku szkolnego, czyli przed 10 września, nauczyciele i pracownicy szkół mają pierwszeństwo wykonywania testów na obecność nowego wirusa we wszystkich 34 punktach testowych w mieście. “Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić dzieciom zdrowie, a jednocześnie edukację, na jaką zasługują” – powiedział burmistrz Bill de Blasio. Ponowne otwarcie szkół we wrześniu, będzie możliwe o ile wskaźniki zakażeń koronawirusem w mieście utrzymają się poniżej 3 procent. Tymczasem nauczyciele uważają, że tradycyjna forma nauki nie jest bezpieczna. Część uważa, że szkoły zamienią się w więzienia, a pedagodzy zamiast na nauczaniu, będą się skupiać głównie na przestrzeganiu zasad BHP.