Putinizacja świata

171
EPA

Chcąc nie chcąc, my wszyscy obecnie żyjący, stajemy się świadkami historii – tej, która dzieje się na naszych oczach, ale i zmiany tej, która działa się na oczach naszych przodków. Swoją historię świata chce nam wszystkim opowiedzieć rosyjski prezydent Władimir Putin. Na putinowskich kartach Polska jawi się jako kraj, który współpracował z Niemcami hitlerowskimi, z kolei Rosja to gołąbek pokoju i wyzwoliciel uciemiężonych. Czas na Polską odpowiedź, zanim dokona się ostateczna putinizacja historii świata.

Stary rok zakończył się początkiem nowej ofensywy Władimira Putina. Być może ze względu na przemijający czas, na co rosyjski władca nic nie może poradzić, stwierdził on, że będzie walczył o swój kraj na kartach historii, która już upłynęła. Na cel wziął sobie wybielenie swoich poprzedników ze zbrodni, których dokonali. Jako pierwszego na “gołębia pokoju” został wybrany Józef Stalin. Na spotkaniu 19 grudnia z przywódcami Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej w Petersburgu Władimir Putin oskarżył Polskę o zmowę z faszystowskimi Niemcami. Stwierdził, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 roku. Ponadto ówczesnego ambasadora RP w Berlinie Józefa Lipskiego Putin nazwał antysemitą.
Według niektórych wypowiedź Putina miała być ripostą na wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego, dotyczącą wybuchu II wojny światowej, która ustanowiła Międzynarodowy Dzień Pamięci Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, a na jego patrona wskazała Polaka – rotmistrza Witolda Pileckiego, niezłomnie walczącego z hitlerowskim i sowieckim okupantem. To nie spodobało się rosyjskiemu przywódcy.

WSZYSCY NA PUTINA
Nie wiadomo, jak wiele osób uwierzyło w słowa Putina, ale jest szansa, że dotarła do nich reakcja na nie reszty świata. Rosyjskiego prezydent skrytykowali wszyscy, bez względu na pochodzenie czy wyznanie. Przewodnicząca Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP oraz naczelny rabin Polski uznali słowa rosyjskiego prezydenta, oskarżające polskiego przedwojennego dyplomatę o antysemityzm, za „skandaliczne”. W wystosowanym oświadczeniu zaznaczyli, że w ostatnim czasie prezydent Rosji wygłosił szereg oburzających twierdzeń na temat genezy II wojny światowej i roli w niej Polski. „Dla nas, Żydów, szczególnie skandaliczne jest manipulowanie przez Putina notatką ambasadora RP w Berlinie Józefa Lipskiego z jego rozmowy z Adolfem Hitlerem w 1938 r.”. W piśmie czytamy, że Polska popierała emigrację swojej 10-procentowej mniejszości żydowskiej, ale czyniła to we współpracy z ruchem syjonistycznym, któremu udzielała potajemnie wojskowego wsparcia. „Gdy w 1938 r. III Rzesza wydaliła tysiące polskich Żydów, polskie służby dyplomatyczne, w tym ambasador Lipski osobiście, udzielały im wsparcia. Oskarżanie go o antysemityzm na podstawie jednego zdania wyrwanego z kontekstu jest skrajnie nieodpowiedzialne” – napisali autorzy oświadczenia. Przewodnicząca Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP oraz naczelny rabin Polski są zdania, że pamięć o II wojnie światowej jest fundamentem współczesnej europejskiej tożsamości, a każde zafałszowanie tej pamięci bezpośrednio tej tożsamości zagraża. „Dlatego z uznaniem zauważamy, jak uczciwie przedstawiciele najwyższych władz współczesnych Niemiec konsekwentnie od lat dają wyraz prawdzie o tej wojnie, której ich kraj był bezpośrednim sprawcą i winowajcą. Podobnej uczciwości życzymy władzom Rosji, która wojnę zaczęła jako sojusznik Niemiec, by stać się ich główną ofiarą, a wreszcie ostatecznym zwycięzcą” – podkreślili autorzy oświadczenia.
Komentarz w sprawie słów Putina wydała też ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher, która napisała na Twitterze, że to Niemcy hitlerowskie oraz stalinowski ZSRR rozpoczęły konflikt. Amerykańska ambasador napisała, że “to Hitler i Stalin zmówili się, aby rozpocząć II wojnę światową”. Mosbacher podkreśliła, że to Polska była ofiarą konfliktu. Była to pierwsza tej rangi odpowiedź amerykańskiego dyplomaty na słowa rosyjskiego prezydenta.
Oświadczenie wydał też polski premier. Mateusz Morawiecki napisał między innymi, że „prezydent Putin wielokrotnie kłamał na temat Polski. Zawsze robił to w pełni świadomie”. Morawiecki stwierdził, że Polska była pierwszą ofiarą wojny. Przypomniał fakty historyczne dotyczące paktu Ribbentrop-Mołotow i sprawę współpracy hitlerowskich Niemiec i Związku Radzieckiego. Oświadczenie polskiego premiera cytowały największe światowe agencje, w tym Associated Press, AFP oraz Reuters, a informację podały między innymi amerykańskie, brytyjskie i izraelskie media. Według kancelarii premiera oświadczenie przetłumaczone na wiele języków dotarło do dwóch miliardów osób na całym świecie.

SEJM PONAD PODZIAŁAMI
Wyraźnym sygnałem sprzeciwu była także przyjęta w Sejmie przez aklamację uchwała w sprawie wyrażenia sprzeciwu wobec manipulowania faktami i zakłamywania historii przez polityków Federacji Rosyjskiej w celu dyskredytowania Polski i pogarszania relacji rosyjsko-polskich. Sejm potępił prowokacyjne i niezgodne z prawdą wypowiedzi przedstawicieli najwyższych władz Federacji Rosyjskiej, próbujących obciążać Polskę odpowiedzialnością za wybuch II wojny światowej. W uchwale zaznaczono, że wielkości narodu oraz stosunków między państwami nie można budować na kłamstwie i fałszowaniu historii. Dlatego Sejm przypomniał, że do wybuchu II wojny światowej doprowadziły dwa ówczesne mocarstwa totalitarne: hitlerowskie Niemcy i stalinowski Związek Radziecki. Podkreślono, że po zawarciu dnia 23 sierpnia 1939 r. w Moskwie haniebnego paktu Ribbentrop-Mołotow pierwszymi ofiarami obu totalitaryzmów były Polska i państwa Europy Środkowo-Wschodniej. W uchwale napisano, że wojna spowodowała śmierć milionów ludzi, powstanie w Europie nazistowskich obozów koncentracyjnych i Holokaust – jedną z największych zbrodni w dziejach ludzkości. „Nie kwestionuje się że narody Związku Sowieckiego poniosły ofiary w walce III Rzeszą, niestety nie przyniosło to państwom Europy Środkowo-Wschodniej niepodległości i suwerenności, a ich mieszkańcom poszanowania praw człowieka. Sowiecki totalitaryzm zwracał się też przeciw własnym obywatelom, wśród których byli Rosjanie” – czytamy w uchwale.
Podkreślono też w niej, że Sejm nie godzi się na powrót do „imperialnych fałszerstw, które cofają dialog historyczny władz Rosji z innymi narodami”. Sejm złożył hołd ofiarom nazistowskiego i sowieckiego totalitaryzmu i wyraził pragnienie, żeby historia ich męczeństwa nigdy nie była fałszowana i traktowana instrumentalnie. Sejm apelował również o wspólną refleksję nad zasadami budowania stosunków międzynarodowych, które powinny być podstawą wzajemnego szacunku, partnerstwa i dobrego sąsiedztwa.

ROSYJSKI GŁOS ROZSĄDKU
Także i w Rosji nie zabrakło głosu rozsądku na temat słów Putina. Jego były doradca napisał na blogu Echa Moskwy, że to rotmistrz Witold Pilecki „stał się koszmarem prezydenta Rosji”. W ten sposób Andriej Iłłarionow tłumaczy niedawne wypowiedzi rosyjskiego prezydenta zniekształcające historię II wojny światowej. Iłłarionow zwraca uwagę w swoim felietonie na intensywność wypowiedzi Putina, szkalujących dobre imię Polski. Prezydent Rosji wielokrotnie w niedługim czasie próbował zanegować sojusz Stalina z Hitlerem i napaść Armii Czerwonej na Polskę we wrześniu 1939 roku. „Wydaje się, że właśnie perspektywa ustanowienia Międzynarodowego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, któremu patronuje Witold Pilecki – bohater ruchu oporu walczący o niepodległą Polskę, o uratowanie Żydów i uwolnienie ludzkości od przemocy i terroru – najbardziej rozdrażnia Władimira Putina” – napisał Andriej Iłłarionow. Były doradca Putina przytoczył w swoim tekście szczegółową biografię Pileckiego. Na koniec prezydenta Rosji napisał, że w jego ocenie właśnie postać rotmistrza Pileckiego, ale i innych bohaterów II wojny światowej „zmusza Putina do prowadzenia dezinformacyjno-wojennej kampanii przeciwko tym, którzy walczyli z tyranią i przeciwko samej pamięci o nich”.
Z kolei rosyjski politolog Stanisław Biełkowski stwierdził w audycji Radia Svoboda, że wypowiedzi szkalujące Polskę i inne kraje europejskie mają zdjąć ze Związku Radzieckiego odpowiedzialność za wywołanie II wojny światowej. Biełkowski podkreślił, że Putin, podobnie jak Stalin, chce ratować państwo bez względu na cenę. Jednocześnie rosyjski politolog przypomniał, że polityka Stalina doprowadziła do śmierci milionów ludzi. Z kolei były wiceminister, obecnie opozycjonista Władimir Miłow tłumaczy wypowiedzi Putina koniecznością odsunięcia uwagi opinii publicznej od problemów społeczno-gospodarczych i chęcią podtrzymania mitu o wielkim zwycięstwie nad hitlerowskimi Niemcami. „To obrzydliwe, ponieważ oni z tym nie mają nic wspólnego. Ich duchowi ojcowie siedzieli w gabinetach NKWD, gdy w tym czasie cały kraj walczył” – stwierdził Miłow na antenie Radia Svoboda.

JAK DAWID Z GOLIATEM
Z wypowiedziami rosyjskiego prezydenta zbiegły się informacje o tym, że Rosja przeznaczy w tym roku na propagandę miliardy euro – konkretnie ponad miliard 300 milionów. Tyle Kreml chce przeznaczyć na media propagujące jego punkt widzenia, które bardzo często przedstawiają zafałszowany obraz Unii Europejskiej. Unia ma o wiele skromniejsze środki, by móc się przeciwstawić rosyjskiej dezinformacji. Z puli przeznaczonej na prokremlowskie media prawie 300 milionów euro otrzyma w tym roku telewizja RT, dawniej Russia Today, która nadaje w ponad 100 krajach, niemałe wsparcie ma agencja Sputnik, dostępna w ponad 30 językach, w tym polskim. „To jest wierzchołek góry lodowej, bo duże pieniądze, nie znamy ich skali, są przeznaczone na działania w sieci. Mówimy o fabryce trolli, która jeszcze niedawno była lokalnym przedsięwzięciem, mającym wspierać kandydata w wyborach lokalnych w Petersburgu. Teraz działa praktycznie na całym świecie” – powiedziała dr Martyna Bildziukiewicz ze specjalnej, unijnej grupy zajmującej się walką z rosyjską dezinformacją. W tej grupie jest obecnie kilkanaście osób. „Ta dysproporcja jest często opisywana jak walka Dawida z Goliatem” – dodała Bildziukiewicz. Grupa rozpoczęła pracę w 2015 roku, bez żadnych pieniędzy, z trzema osobami. W tym roku jej budżet wynosi zaledwie 5 milionów euro.

Rosja od dziesiątków lat próbowała stać się potęgą, zawsze jednak okupione było to krwią obywateli swoich i innych państw. Dziś nie jest inaczej, bo tę najwyższą cenę za imperializm Władimira Putina dzień w dzień płacą mieszkańcy wschodniej Ukrainy. Po przejęciu Krymu – notabene umotywowanym przez Putina jako wyzwolenie rosyjskich obywateli – teraz na cel rosyjski przywódca wziął sobie Polskę. Jak nie wiadomo o co chodzi – chodzi o pieniądze. Być może to cena, jaką płaci nasz kraj za postępujące uniezależnienie od rosyjskiego gazu. Smutne w tym jest to, że mimo potępiających twittów, oświadczeń czy uchwał wciąż płyną ze świata w stronę Putina dające wymierne efekty pochwały. Jak choćby ta kryjąca się za ostatnią wizytą niemieckiej kanclerz Angeli Merkel w Moskwie i świętowanie wraz z Putinem uderzającego w Europę wschodnią gazociągu Nord Stream 2 albo ta związana z zaproszeniem Władimira Putina jako głównego gościa Światowego Forum Holokaustu w Izraelu, organizowanego w związku z 75. rocznicą wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Putinizacja świata trwa, szkoda, że kosztem nas wszystkich