Rozgrzewka przed jesienią

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019

123
W tym roku eurowybory to dla wszystkich partii najbardziej wiarygodny sondaż przed polskimi wyborami do Sejmu i Senatu/EPA

Wybory do Parlamentu Europejskiego do tej pory nie cieszyły się zbytnią popularnością wśród Polaków. W tym jednak roku europejski plebiscyt stał się rozgrzewką przed jesiennym starciem o dużo większą stawkę – wygraną w polskich wyborach parlamentarnych. Ten, kto wygra wyścig do Brukseli, ma szansę wygrać w Polsce, ten, kto nie zdobędzie choćby jednego mandatu, może zniknąć także i z krajowej polityki.

Wybory do europarlamentu, nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, nie przyciągają do urn zbyt dużej liczby obywateli. Średnia frekwencja w Europie w wyborach do PE pięć lat temu wyniosła 43,1 proc. Polska zajęła wówczas czwarte miejsce od końca z wynikiem zaledwie 22,7 proc.

Za nami były tylko Słowenia, Czechy i Słowacja. To po części wina samych polityków, którzy po wygranych wyborach zaszywają się w brukselskich biurach i przez pięć lat rozkoszują się iście europejskim życiem. Niska frekwencja to także wina samych obywateli, którzy zamiast wziąć sprawy w swoje ręce i oddać głos, wolą te same ręce wykorzystać do rozpalenia grilla w ten zazwyczaj ciepły majowy weekend.

Tym razem ze strony polityków mamy wyjątkowo mocny przekaz do wyborców o tym, jak ważne jest pójście do głosowania.

Zachęcają do tego liderzy największych ugrupowań – zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Grzegorz Schetyna. Obaj wiedzą, że mimo iż liczba europosłów z ich partii nie ma większego znaczenia, to już miano zwycięzcy może dodać kilka procent w wyborach do Sejmu i Senatu.

Większe skutki porażki może jednak odczuć Schetyna, który na te wybory zjednoczył opozycję, obiecując wspólną wygraną. Pod rękę poszli więc konserwatywni PSL-owcy z liberalnymi SLD-owcami i z pomieszaną samą w sobie Platformą Obywatelską. Do tego dołączyła Nowoczesna i jeszcze kilka mniejszych ruchów, głównie liberalnych. Ta zbitka wyborcza ma dać Schetynie miano wygranego.

Jeśli się tak nie stanie, może zapomnieć o wspólnej liście przeciw PiS w wyborach parlamentarnych, a to z kolei może być początkiem końca jego przywództwa w Platformie. Na to czeka tylko brukselski wilk Donald Tusk, któremu wraz z majowymi wyborami kończy się kadencja przewodniczącego Rady Europy.

Do stracenia o wiele mniej ma Prawo i Sprawiedliwość. Porażka nie wpłynęłaby na pewno na kształt Zjednoczonej Prawicy, w której prócz PiS-u swoje miejsce mają także partie Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina. Ewentualna porażka może tylko jeszcze wzmóc poszukiwania kolejnych grup społecznych, które m.in. programami finansowymi udałoby się przekonać do siebie na jesień.

Dwie największe partie na polskiej scenie politycznej na pewno nie znikną. Tego samego nie mogą być pewni jednak inni, którzy o miejsca na Wiejskiej już mogą zacząć drżeć.

W sondażu opublikowanym przez dziennik „Polska the Times” przed wyborami do Parlamentu Europejskiego na prowadzeniu jest Prawo i Sprawiedliwość. Na tę partię głosować chce 38,7 proc. badanych. Na drugim miejscu jest Koalicja Europejska z wynikiem 37,1 proc. Na trzecim – Wiosna Biedronia, z poparciem 8,4 proc. Powyżej progu wyborczego znalazł się jeszcze tylko ruch Kukiz’15 – z wynikiem 6,4 proc.

Odmienne wyniki daje jednak sondaż przeprowadzony przez firmę Kantar na zlecenie „Gazety Wyborczej”. Tu zmienia się zarówno lider, jak i końcówka stawki. Koalicja Europejska ma w nim 36 proc. poparcia. Przewaga nad partią Jarosława Kaczyńskiego jest jednak bardzo niewielka i wynosi tylko jeden punkt procentowy – Prawo i Sprawiedliwość w sondażu ma 35 proc. Trzecie miejsce zajmuje Wiosna Roberta Biedronia – 10 proc. Tuż poza podium, z dużym zaskoczeniem i wynikiem dającym szansę na mandaty w europarlamencie, jest Konfederacja Korwin, Braun Liroy Narodowcy, którą wskazało aż 8 proc. respondentów.

Poniżej progu wyborczego znaleźli się: Kukiz’15 – 3 proc., Lewica Razem (czyli koalicja Partii Razem, Unii Pracy i Ruchu Sprawiedliwości Społecznej) – 1 proc. oraz komitet Polska Fair Play Bezpartyjni Gwiazdowski – 0 proc.
Sondaże pozostają jednak sondażami i, jak pokazały choćby w przypadku wygranej Andrzeja Dudy, nie odzwierciedlają w pełni realnego poparcia społeczeństwa. To dlatego wybory do Parlamentu Europejskiego będą dla partii zarówno rozgrzewką, jak i sprawdzianem. Ten, kto zdobędzie ponad 5 procent poparcia, może liczyć na dobry wynik na jesieni. Ten, kto znajdzie się poniżej progu wyborczego, może już dziś pakować pudła na odejście z Wiejskiej.