Sekretarz pracy podał się do dymisji

178
FOTO: EPA

Sekretarz amerykańskiego Departamentu Pracy Alexander Acosta zrezygnował ze stanowiska. Dymisja ma związek z zarzutami że jako prokurator na Florydzie nie dążył do surowego ukarania miliardera oskarżonego o przestępstwa seksualne. Prezydent Donald Trump oświadczył, że ubolewa z powodu decyzji Acosty, ale ja przyjął.

Przed odlotem na spotkania wyborcze w Milwaukee Donald Trump wyszedł do dziennikarzy w towarzystwie Alexandra Acosty i poinformował o jego rezygnacji ze stanowiska. Prezydent USA podkreślał, że jest to samodzielna decyzja ministra i że nie oczekiwał od Acosty rezygnacji. „Nie podoba mi się to. Alex Acosta był wspaniałym sekretarzem departamentu pracy” – mówił amerykański prezydent.

Acosta podkreślił, że nie ma sobie nic do zarzucenia w związku ze sprawą Epsteina i że podał się do dymisji, by nie odciągać uwagi opinii publicznej od sukcesów gospodarczych prezydenta Trumpa. „Nie byłoby dobrze, gdyby w centrum uwagi wokół Departamentu Pracy znajdowała się sprawa Epsteina, zamiast świetnej sytuacji gospodarczej, jaką mamy obecnie” – tłumaczył Acosta.

Alexander Acosta znalazł się pod ostrzałem, gdy kilka dni temu prokuratura wznowiła śledztwo przeciwko Jeffreyowi Epsteinowi zarzucając mu wykorzystanie seksualne ponad 40 kobiet, z których najmłodsza miała 14 lat. Zarzuty dotyczą okresu od 2002 do 2005 roku. W 2008 roku Epstein zawarł w sprawie tych zarzutów porozumienie z kierowaną przez Acostę prokuraturą na Florydzie, na mocy którego trafił na 13 miesięcy do więzienia, z którego później wychodził do pracy przez 6 dni w tygodniu. Obecnie, gdy sprawę podjęła prokuratura w Nowym Jorku, miliarderowi grozi 45 lat więzienia.

Alexander Acosta twierdzi, że w ówczesnych okolicznościach wynegocjowanie korzystniejszego porozumienia z adwokatami miliardera było niemożliwe.