Setki małych arcydzieł

142
Pisanki ozdabiane były – i są nadal – w przeróżny sposób, czasem nawet odzwierciedlały myśli i marzenia ich twórców, jak na przykład o wolnej Polsce. Ciekawą kolekcję prezentuje w swoich zbiorach Muzeum Towarzystwa Jezusowego w Starej Wsi k. Brzozowa (woj. podkarpackie). Jest tam ponad pół tysiąca małych arcydzieł, na których utrwalone zostały wzory z różnych części świata i różnych epok.

Pisanki w starowiejskim muzeum oo. jezuitów to dar od lwowianki Krystyny Kierskiej, która wiele lat mieszkała na emigracji, między innymi we Francji, a tworzenie małych dzieł sztuki było sposobem propagowania polskiego, wielkanocnego zwyczaju.

Oprócz zdobienia pisanek według własnej inwencji pani Krystyna zajęła się tworzeniem kopii małych arcydzieł zgromadzonych w europejskich muzeach, a przede wszystkim polskich. Najbardziej interesowały ją pisanki z czasów II Rzeczypospolitej. „W naszej kolekcji można zobaczyć na przykład pisanki patriotyczne. Jedna z nich to kopia pisanki, która powstała w Cytadeli Warszawskiej. Ta oryginalna została wyskrobana przez któregoś z więźniów. Jest na niej biały orzeł i rok wybuchu powstania styczniowego. Jest też kopia pisanki nieokreślonej dokładnie z pochodzenia, ale z tekstem „Jeszcze Polska nie zginęła. Wesoły nam dziś dzień nastał” – opowiada „Nowemu Dziennikowi” Andrzej Sułkowski, kustosz Muzeum Towarzystwa Jezusowego Prowincji Polski Południowej w Starej Wsi k. Brzozowa.

W kolekcji oo. jezuitów przeważają pisanki wykonane tzw. metodą batikową, czyli z użyciem wosku. Do ich zdobienia autorka używała naturalnych barwników, ale nie tylko. „W poszczególnych gablotach mamy pisanki wzorowane na tych tworzonych w różnych częściach Polski albo byłych już terenach naszej ojczyzny. Bardzo ciekawe są lwowskie, które powstawały w taki sposób, że na wydmuszkę naklejało się bazie – tłumaczy Andrzej Sułkowski, prywatnie przyjaciel Krystyny Kierskiej. – W swej pracy autorka nie uciekała się do sztucznej doskonałości współczesnych nam pisanek. Kolekcja pokazuje pisanki takie, jakimi były naprawdę. W ich prostocie piękna. I w tym tkwi wielka wartość tego zbioru” – podkreśla kustosz.

Krystyna Kierska stosowała metodę tworzenia pisanek w pracy z osobami niepełnosprawnymi. Odkryła, że zajęcie to daje im wielką radość i pomaga w terapii. „Ucząc wykonywania pisanek zaobserwowała, że ta umiejętność zmusza do skupienia uwagi, koordynacji ruchów, a przede wszystkim daje radość z pokonywania trudności i zaufania we własne siły. Przez wiele lat Krystyna Kierska prowadziła też kursy pisankarskie dla młodzieży i osób dorosłych we Francji, Holandii, Belgii Szwecji i Wielkiej Brytanii” – opowiada Andrzej Sułkowski.

Jej pisanki zdobią ekspozycję m.in. Muzeum Człowieka w Paryżu, Muzeum Muri koło Berna w Szwajcarii, muzeów etnograficznych w Krakowie, Nowym Sączu, Poznaniu czy Warszawie. Największa jej kolekcja jest w Starej Wsi. Pani Krystyna była z zamiłowania, nie z wykształcenia, etnografem. A pisankarstwo było jej największą pasją. Zwiedzała przeróżne muzea, robiła zdjęcia, przerysowywała i kopiowała zachowane wzory, a później przenosiła je na wydmuszki. Tworzyła przede wszystkim na jajach kurzych, ale też na przepiórczych czy gęsich. U schyłku swojego życia postanowiła przekazać swoją kolekcję do któregoś z muzeów. Wybrała to w Starej Wsi, bo jest ono najbliżej jej ukochanego Lwowa.

CZY WIESZ, ŻE

  • Po wprowadzeniu chrześcijaństwa w Polsce Kościół przez dwa wieki zabraniał spożywania jajek w okresie wielkanocnym, jako że był to wcześniej rekwizyt służący praktykom o charakterze magicznym. Jajko było związane bezpośrednio z kultem solarnym. Kiedy w końcu Kościół zezwolił, aby jajko stało się integralnym elementem świąt wielkanocnych, to należało je poświęcić.
  • Początkowo pisanki powstawały na gotowanych jajkach, które zanosiło się w Wielką Sobotę do kościoła, a w Wielkanoc dzieliło z najbliższymi, podobnie jak opłatkiem przed kolacją wigilijną. Tak więc pisanki „istniały” tylko chwilę. Dopiero później przedłużono im żywot, tworząc je na wydmuszkach.
  • Początkowo jajka były tylko kraszone, czyli malowane na czerwono. Ten kolor symbolizuje krew – esencję życia, zwycięstwo, triumf. Potem malowano jajka również na zielono – kolorem symbolizującym odradzającą się przyrodę, życie, wychodzenie z zimowego letargu – oraz na żółto, co z kolei było nawiązaniem do symboliki solarnej, do słońca. Dopiero z czasem zaczęto stosować różne techniki zdobnicze.
  • Istnieje wiele podań i legend opowiadających o początkach malowania i zdobienia jaj i ich przeznaczeniu magiczno-kultowym. Jedno z nich mówi, że zwyczaj malowania jajek wprowadziła św. Magdalena, która podarowała je Herodowi z prośbą, aby ulitował się nad Jezusem. Swój magiczno-kultowy charakter pisanki utraciły w drugiej połowie XIX wieku i stały się już tylko przepięknym artystycznym wytworem twórczości ludowej, związanym jedynie z Wielkanocą. Warto jednak wspomnieć, że malowanie jajek znane było już w czasach Cesarstwa Rzymskiego.
  • Nazwy jajek wielkanocnych zależą od techniki zdobienia. Pomalowane na jeden kolor noszą nazwę kraszanek, malowanek, byczków, ałunek. Są szczególnie popularne w Małopolsce. Jeśli na jednolitym tle wyskrobane było zdobienie, to zwano je rysowanką lub skrobanką. Natomiast pisankami lub piskami nazywano jajka malowane na jeden lub kilka kolorów, z białym wzorem. Obecnie wszystkie jajka zdobione wzorami nazywa się pisankami.
  • Największa kolekcja pisanek w Polsce znajduje się w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Jest ich tam ponad 9 tysięcy. Najstarsze mają sporo ponad 100 lat.