Skradzione podczas wojny cenne rysunki wróciły do Polski

159
Jolanta Miśkowiec, dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Łukasz Gaweł, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie na tle rysunków Adolfa Kozarskiego / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

"Widok części Zagórowa od północy" i "Uliczka żydowska w Lipnie", to dwa dziewiętnastowieczne rysunki Adolfa Kozarskiego, które powróciły do Muzeum Narodowego w Warszawie. Zrabowane podczas drugiej wojny światowej dzieła polskiego artysty zostały odnalezione w Stanach Zjednoczonych, a odzyskano je dzięki współpracy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz amerykańskiej fundacji The Monuments Men.

“Odzyskanie zaginionych dzieł zawsze jest czymś niezwykłym. Jednak to nie jest tylko kwestia powrotu obiektów, ale także pamięci i budowania w nas poczucia, że sprawiedliwym jest rozwiązanie, że zbiory polskie, które zostały utracone podczas wojennej grabieży, na początku niemieckiej, a później sowieckiej, powoli są odnajdywane i wracają do naszych kolekcji” – powiedział “Nowemu Dziennikowi” Łukasz Gaweł, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie obecny na uroczystości przekazania odzyskanych dzieł. Dodał, że każde kolejne dzieło, które wraca do Polski budzi radość i wiarę w sprawiedliwą przyszłość.

“Jest to ważne zwłaszcza dla Muzeum Narodowego w Warszawie, które cudem przetrwało wojnę, ale miało olbrzymie straty w zbiorach” – dodał szef tej placówki. Rysunki Adolfa Kozarskiego zostały przekazane stronie polskiej w środę, 3 listopada, w siedzibie Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku.

Fundację The Monuments Men (The Monuments Men Foundation for the Preservation of Art) reprezentował przewodniczący jej Rady Dyrektorów Robert Edsel oraz prezes fundacji Anna Bottinelli, która złożyła podpis do dokumentem potwierdzającym przekazanie odnalezionych dzieł sztuki. Ze strony polskiej parafowała go Jolanta Miśkowiec, dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Odbyło się to w obecności m.in. Łukasza Gawła, dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie oraz Adriana Kubickiego, konsula generalnego RP w Nowym Jorku.

Konsul generalny Adrian Kubicki (z lewej) i Robert Edsel, przewodniczący Rady Dyrektorów The Monuments Men Foundation for the Preservation na tle odzyskanych rysunków / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Bardzo się cieszę, że mogliśmy być gospodarzami wydarzenia, które być może nie było wielkie ze względu na wartość bezwzględną dzieł sztuki, ale bardzo ważne w sferze symbolicznej oraz przywracania sprawiedliwości. Odzyskane dzisiaj rysunki stanowią ułamek procenta kolekcji, która nadal jest uznawana za zaginioną jeśli chodzi o zbiory Muzeum Narodowego w Warszawie, ale jednak są to dwa kolejne puzzle, które pozwalają składać tę układankę w całość” – powiedział Adrian Kubicki.

onsul generalny dodał, że jest to jeden z celów jakie udało się osiągnąć dzięki temu spotkaniu. Drugi – jego zdaniem – ma charakter edukacyjny i związany jest z mówieniem o nieco zapomnianym aspekcie drugiej wojny światowej, która nie tylko spowodowała straty w ludziach oraz zniszczenia w infrastrukturze, ale też doprowadziła do wykorzenienia kulturowego.

“Polska podczas drugiej wojny światowej została dotknięta w każdym z tych aspektów. Straciła wiele ludzkich istnień, ale także bardzo dużą część swojej kultury, którą dzisiaj dzięki mrówczej pracy wielu osób udaje się stopniowo odzyskiwać. To poważny sukces Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz fundacji The Monuments Men, której należą się wielkie podziękowania za tę pracę, którą wykonuje” – podkreślił konsul Kubicki.

Przedstawiciele The Monuments Men Foundation for the Preservation of Art oraz Muzeum Narodowego w Warszawie i Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wraz z konsulem generalnym Adrianem Kubickim (pierwszy z prawej). Od lewej stoją: Robert Edsel, przewodniczący Rady Dyrektorów fundacji The Monuments Men i jej prezes Anna Bottinelli, Łukasz Gaweł, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, Jolanta Miśkowiec, dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych, Casey Shelton, starszy badacz fundacji The Monuments Men oraz Tomasz Śliwiński, ekspert z Wydziału ds. Restytucji Dóbr Kultury polskiego resortu / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Odzyskane rysunki Adolfa Kozarskiego do niedawna znajdowały się w prywatnym domu. Rodzina, która odziedziczyła je po zmarłym oficerze armii amerykańskiej biorącym udział w drugiej wojnie światowej, nie wiedziała co z nimi zrobić i zgłosiła się do fundacji The Monuments Men z pytaniem czy nie jest w stanie odnaleźć prawowitego właściciela. Okazało się, że widnieją one w spisie strat wojennych Muzeum Narodowego w Warszawie, które nawet było w posiadaniu archiwalnej dokumentacji dotyczącej ich zakupu oraz ewidencji inwentarzowej. Zakupiono je do zbiorów muzeum w 1925 roku od Stanisława Dybowskiego wraz z innymi pracami Adolfa Kozarskiego. Podczas wojny zaginęły trzy z 21 jego rysunków. Do kompletu brakuje teraz tylko jednego.

“Dla nas każde odzyskane dzieło sztuki stanowi ogromną radość. Jest to jak układanka puzzli, przez co krok po kroku odbudowujemy przedwojenną kolekcję polskich muzeów. Dlatego każdy odnaleziony obiekt jest ważnym elementem w tym procesie i z każdego ogromnie się cieszymy” – podkreśliła Jolanta Miśkowiec. Dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego dodała, że obecnie jest prowadzonych ponad 80 postępowań restytucyjnych zarówno w kraju jak i za granicą.

“W ostatnich latach udało nam się odzyskać 500 obiektów. Niesamowite jest to, że niemal 80 lat od zakończenia wojny nadal odnajdujemy i odzyskujemy dzieła sztuki, i cały czas wierzymy, że uda nam się namierzyć ślady na kolejne. To jest wspaniała rzecz, że możemy liczyć na innych partnerów, także zagranicznych, a w tym wypadku The Monuments Men Foundation for the Preservation of Art” – podkreśliła Jolanta Miśkowiec.

Jak się okazuje, przypadków podobnych do tej z rysunkami Adolfa Kozarskiego jest o wiele więcej.

“Fundacja regularnie otrzymuje telefony i maile od spadkobierców weteranów wojennych, którzy nie znają pochodzenia przedmiotów, jakie należą do ich rodzin, a w posiadanie których weszli amerykańscy żołnierze w trakcie służby wojennej w Europie. Rzadko zdają sobie sprawę, że ktoś tych obiektów poszukuje. Nasza fundacja nawiązuje kontakt i współpracuje z tymi rodzinami, aby pomóc w identyfikacji takich prac, a jeśli okażą się stratami wojennymi, by zwrócić je prawowitym właścicielom” – zapewnił Robert Edsel.

Dokumenty związane z przekazaniem stronie polskiej odzyskanych rysunków Adolfa Kozarskiego podpisała Anna Bottinelli (z lewej), prezes The Monuments Men Foundation for the Preservation of Art oraz Jolanta Miśkowiec, dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Przy okazji przekazania dziewiętnastowiecznych rysunków Adolfa Kozarskiego do Muzeum Narodowego w Warszawie, konsul generalny zaapelował do Polonii by rozmawiała na ten temat z amerykańskimi znajomymi i informowała ich o trwających poszukiwaniach polskich dzieł sztuki zaginionych w wyniku działań wojennych.

“Jestem przekonany, że w wielu amerykańskich domach znajdują się setki innych dzieł sztuki, które pochodzą z polskich kolekcji. Podejrzewam, że nie zostały tutaj zaciągnięte w złej wierze, lecz być może dla żołnierzy, którzy spędzili trudny czas na froncie drugiej wojny były one pewnego rodzaju pamiątkami o nieznanej wartości. Dzisiaj obiekty te mogą wrócić do swojego domu, tylko to wymaga od Amerykanów zaglądania pod obrazy, które wiszą na ich ścianach, przeglądania swoich piwnic i strychów, do czego gorąco zachęcam. Dzięki takim osobom jak Robert Edsel i Anna Bottinelli z fundacji The Monuments Men dzieła te mogą spokojnie powrócić do prawowitych właścicieli” – stwierdził Adrian Kubicki.

Konsul generalny przypomniał, że zgodnie z amerykańskim prawem obiekty sztuki, które pochodzą z kradzieży nie mogą zostać sprzedane, a nawet nie można ich legalnie posiadać.

“Dlatego jeśli mamy wiedzę, że dane dzieło należy do kogoś innego, to jedynym sensownym wyjściem z sytuacji jest oddanie go prawowitym właścicielom” – podkreślił konsul generalny.

“Uliczka żydowska w Lipnie” – jeden z odzyskanych dziewiętnastowiecznych rysunków Adolfa Kozarskiego, które powróciły do Muzeum Narodowego w Warszawie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

W ciągu ostatnich kilku lat do Muzeum Narodowego w Warszawie powróciło kilkanaście obiektów.

“Faktycznie praca departamentu reprezentowanego przez dyrektor Jolantę Miśkowiec i zajmującego się restytucją dóbr kultury, ale także zaangażowanie mnóstwa ludzi działających społecznie m.in. miłośników kultury tropiących aukcje, powodują, że te obiekty są cały czas odnajdywane. Niedawno w Warszawie odbyła się uroczystość przekazania obrazu wybitnego skandynawskiego malarza Alberta Edelfelta, a kilka miesięcy temu mieliśmy zwrot dzieła Jacka Malczewskiego” – powiedział z dumą Łukasz Gaweł.

Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie dodał, że w czasie drugiej wojny światowej zaginęło ok. pół miliona polskich obiektów sztuki. Wiele z nich udało się odzyskać, a osoby zajmujące się ich restytucją wierzą, że w przyszłości odnajdą się kolejne i nie ustają w poszukiwanaich. Muzealnicy unikają jednak wartościowania odzyskanych dzieł ponieważ każde z nich posiada swoją unikatową wartość.

“Bez wątpienia obiektem, który zyskał największą sławę była ‘Pomarańczarka’ Aleksandra Gierymskiego, która wróciła do Muzeum Narodowego i stała się symbolem tych działań. Oczywiście świętym Graalem tych poszukiwań jest ‘Portret młodzieńca’ Rafaela, który gdzieś na pewno wisi na jakiejś ścianie i wierzymy, że kiedyś wróci do prawowitych właścicieli” – stwierdził Łukasz Gaweł.

“Widok części Zagórowa od północy” – drugi z odzyskanych dziewiętnastowiecznych rysunków Adolfa Kozarskiego, które powróciły do Muzeum Narodowego w Warszawie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK