Staś walczy o swój wzrok

Pomóżmy małemu wojownikowi pokonać siatkówczaka

806
Staś Krajnik ze swoją mamą Sylwią przed kliniką Memorial Sloan Kettering Cancer Center na Manhattanie / Foto: ARCHIWUM RODZINY KRAJNIKÓW

Prawie od trzech miesięcy 14-miesięczny Staś Krajnik przebywa w Nowym Jorku, gdzie w klinice Memorial Sloan Kettering Cancer Center walczy z nowotworem – siatkówczakiem obuocznym. Wraz z nim do Wielkiego Jabłka przylecieli rodzice, rodzeństwo oraz pies przewodnik, bowiem ojciec chłopca jest niewidomy.

Już dwa tygodnie po urodzeniu, u maleńkiego Stasia Krajnika wykryto siatkówczaka, który zaatakował oba jego oczka. Po pierwszym miesiącu życia zaczęto mu poddawać chemioterapię, w tym także dotętniczą, przez co jego organizm szybko się osłabił i konieczna była transfuzja krwi. Po każdym comiesięcznym badaniu okazywało się, że w jego gałkach ocznych powstają nowe guzy. Mało tego, w pewnym momencie leczenia stwierdzono, że polskie szpitale nie są w stanie mu pomóc i konieczny jest wyjazd do Nowego Jorku na kurację u dr. Davida Abramsona specjalizującego się w leczeniu retinoblastomy, czyli nowotwora oczu zwanego siatkówczakiem.

Na szczęście jego rodzicom – dzięki zbiórce zorganizowanej przez Fundację Siepomaga – szybko udało się zgromadzić potrzebne fundusze (około 1,1 mln. złotych) na pierwszy etap leczenia oraz na cztery cykle chemioterapii w manhattańskiej klinice.

14-miesięczny Staś Krajnik (w środku) wraz ze swoim rodzeństwem – 3-letnią Zuzią oraz 5-letnim Szymkiem / Foto: ARCHIWUM RODZINY KRAJNIKÓW

Dzięki temu Staś z rodzeństwem – 3-letnią Zuzią oraz 5-letnim Szymkiem – i rodzicami w połowie listopada ub.r. przyleciał do Nowego Jorku. Po zabiegach przeprowadzonych przez dr. Davida Abramsona sytuacja zaczęła się poprawiać. Jednak do końca leczenia jest jeszcze daleka droga tym bardziej, że niedawno okazało się, że siatkówczak się nie poddaje i znów zaczyna atakować.

“W grudniu podczas drugiego badania w klinice na Manhattanie nic nie wykryto, i po raz pierwszy jego oczka były czyste. Staś dostał profilaktycznie chemię dotętniczą, ale tylko na zasadzie profilaktyki i podtrzymania efektu pierwszej. Niestety podczas kolejnego badania przeprowadzonego 18 stycznia okazało się, że znów są nowe guzy więc znów dano mu chemię i zastosowano laser” – opowiada Piotr Krajnik, tata Stasia.

Staś Krajnik podczas kuracji przeprowadzanej przez dr. Davida Abramsona w klinice Memorial Sloan Kettering Cancer Center na Manhattanie / Foto: ARCHIWUM RODZINY KRAJNIKÓW

W związku z tym ich pobyt w Nowym Jorku musi zostać przedłużony, w dodatku wzrośnie częstotliwość badań chorego dziecka i różnych kuracji, którym jest poddawane. To pociągnie za sobą kolejne koszty, które nie były przewidziane w zbiórce zorganizowanej we wrześniu ub.r. dlatego też rodzice Stasia niebawem rozpoczną nową akcję na stronie Fundacji Siepomga bowiem fundusze z tej pierwszej powoli się wyczerpują – były obliczone na wstępne leczenie i cztery chemioterapie oraz związane z nimi badania.

“Zanim zostanie uruchomiona nowa zbiórka to dalej można wpłacać pieniądze za tę pierwszą bo z niej cały czas finansowane jest leczenie Stasia” – wyjaśnia jego tata. Podkreśla również, że kontrolę nad tymi pieniędzmi ma Fundacja Siepomaga, która sama robi przelewy do nowojorskiej kliniki na podstawie wstawionych przez nią rachunków. Tak więc rodzina chorego dziecka nie ma żadnego bezpośredniego kontaktu ze zebranymi pieniędzmi. Zresztą tak jest w przypadku każdej zbiórki robionej poprzez tę fundację.

Staś Krajnik walczy z siatkówczakiem obuocznym / Foto: ARCHIWUM RODZINY KRAJNIKÓW

Leczenie Stasia można w każdej chwili wspomóc korzystając ze strony www.siepomaga.pl/stasieniek. Tam właśnie znajduje się konto związane z pierwszą akcją pomocy dla chorego dziecka.

“Można też skorzystać ze zbiórki zorganizowanej przez fundację Zdążyć z pomocą, gdzie ciągle zbierane są pieniądze na leczenie Stasia”. Można ją znaleźć pod adresem: https://dzieciom.pl/podopieczni/39604.

Rodzice Stasia są niezmiernie wdzięczni wszystkim za okazaną pomoc i wsparcie finansowe. Bez tego dzielnie walczący z siatkówczakiem i znoszący uciążliwe chemio- i laseroterapie syn nie miałby szans na leczenie retinoblastomy u najlepszego specjalisty na świecie.

Piotr Krajnik, tata Stasia jest osobą niewidomą. Na zdjęciu ze starszym synem Szymonem i psem przewodnikiem o imieniu Yasmine / Foto: ARCHIWUM RODZINY KRAJNIKÓW

Podczas pobytu w Nowym Jorku rodzinę Krajników – którzy są w szczególnie trudnej sytuacji bowiem tata Stasia również jest osobą niewidomą i korzysta z pomocy psa przewodnika – wspierają także polonijne fundacje, a także indywidualne osoby.

“Dziękujemy bardzo wszystkim, którzy nam tutaj pomagają. Fundacja We See You zapewniła nam mieszkanie, a Children’s Smile Foundation opłaciło naszym dzieciom przedszkole na czas pobytu w Nowym Jorku. Wspiera nas także fundacja Dar serca z Chicago” – wyjaśnia Piotr Krajnik. Dodaje, że dzięki temu nie tylko mają dach nad głową i środki do życia, ale także ich pociechy się nie nudzą, a nawet mogą zwiedzać miasto oraz spotykać się ze swoimi polonijnymi rówieśnikami.

“Dzieci są bardzo zadowolone z przedszkola, a Szymek, który ma 5 lat jest tam najstarszy więc chętnie pomaga w różnych rzeczach. Z kolei Zuzia, nawet chętniej chodzi tutaj do przedszkola niż w Polsce” – podkreśla nasz rozmówca.

***
Linki do zbiórek pieniędzy na leczenie:
* Fundacja Siepomaga
www.siepomaga.pl/stasieniek
* Fundacja Zdążyć z Pomocą
https://dzieciom.pl/podopieczni/39604

Rodzina Krajników / Foto: ARCHIWUM RODZINY